Uncategorized

Iran przegrywa wojnę militarną, ale wygrywa tę w mediach

Autor: Elder of Ziyon

Wojna informacyjna Iranu wspierana przez zachodnie media

W ciągu trzech tygodni amerykańskie siły zbrojne uderzyły w ponad 8 000 celów. Obrona przeciwlotnicza Iranu została niemal całkowicie zniszczona, jego struktura dowodzenia zdziesiątkowana, a sieć sojuszników rozbita. Pod każdym względem militarnym Iran ponosi klęskę.

A jednak nie dowiedzą się Państwo tego z przekazów medialnych.

„The New York Times” informuje, że Iran „nie wykazuje żadnych oznak ustępstwa”. „The Wall Street Journal” publikuje obszerny artykuł wyjaśniający, dlaczego Teheran „wierzy, że wygrywa”. CNN nagłaśnia twierdzenia skompromitowanego byłego urzędnika, według którego to Izrael wciągnął Amerykę w wojnę, a „Associated Press” umieszcza tę tezę w nagłówku.

To jest wojna kognitywna Iranu – toczona głównie za pomocą zachodnich relacji, na zachodnich platformach i przez zachodnich dziennikarzy.

Strategia jest prosta. Iran nie może pokonać amerykańskiej armii, może jednak przekonać zachodnią opinię publiczną, że tej wojny nie da się wygrać, że cierpienie jest nie do zniesienia, a po drugiej stronie stołu negocjacyjnego czeka ktoś rozsądny. Jeśli takie postrzeganie sytuacji się utrwali, presja polityczna zdziała to, czego nie są w stanie dokonać irańskie rakiety.

Aby ta strategia była skuteczna, Iran potrzebuje wzmocnienia, którego sam nie potrafi wygenerować. Irańskie media państwowe nie są wiarygodne dla zachodniego odbiorcy. Natomiast „New York Times”, CNN i AP – owszem. W praktyce wyręczają one Iran w jego działaniach.

Mechanizm ten można było zaobserwować w zeszłym tygodniu. Kiedy Joe Kent, były urzędnik ds. zwalczania terroryzmu, po złożeniu rezygnacji wystąpił w programie Tuckera Carlsona, twierdząc, że Izrael zmanipulował Amerykę, by doprowadzić do wojny, laboratorium AI serwisu HonestReporting prześledziło dalszy bieg zdarzeń. W ciągu kilku minut rosyjska stacja RT podchwyciła to twierdzenie. W ślad za nią poszły sieci proirańskie, używając sformułowań zaczerpniętych bezpośrednio z oficjalnej narracji Teheranu. Do tej lawiny dołączyły konta z Pakistanu, Kaszmiru i Ameryki Łacińskiej. Identyczne frazy pojawiły się jednocześnie na wielu platformach – co jest cechą charakterystyczną skoordynowanych, nieautentycznych działań, a nie naturalnego trendu.

Następnie CNN przedstawiło te słowa jako kluczowy wniosek, AP umieściło je w nagłówku, a ABC powieliło niemal identyczny punkt widzenia.

Żaden irański koordynator nie musiał dzwonić do producenta CNN. Powiązani z reżimem sojusznicy identyfikują użyteczną narrację i nadają jej rangę priorytetu. Resztę robią zachodnie wartości dziennikarskie: pogoń za konfliktem, eksponowanie sprzeciwu, zasada „dwóch stron” oraz naturalna niechęć do wszystkiego, co popiera Donald Trump. Zanim informacja trafi na czołówki, jej pierwotne źródło staje się niewidoczne.

Wojna kognitywna Iranu opiera się na fałszywym założeniu: że istnieje ktoś, z kim można negocjować, i że możliwe jest osiągnięcie kompromisu, o ile tylko Waszyngton wstrzyma bombardowania. To założenie maskuje fakt, który media niemal całkowicie pomijają.

Izraelska kampania eliminacji celów odniosła skutek. Przywódcy dysponujący kapitałem politycznym i kontaktami niezbędnymi do wypracowania porozumienia – nawet gdyby tego chcieli – już nie żyją. Pozostali jedynie ocalali, którym brakuje wpływów, charyzmy i wyobraźni, by zrobić cokolwiek poza kontynuowaniem linii swoich poprzedników. Nie ma i nie będzie irańskiego Gorbaczowa, ponieważ ideologia Republiki Islamskiej opiera się na trwałej wrogości wobec Izraela i USA.

Oznacza to, że triumfalistyczna retoryka Teheranu – jak choćby słowa ministra Araghchiego o Iranie jako „drugim Wietnamie dla USA” – to nie tylko propaganda zewnętrzna. To jedyna dostępna narracja wewnętrzna. Nikt, kto przeżył, nie ma autorytetu, by zaproponować inną drogę.

Media interpretują to jako nieugiętość. Bardziej trafna diagnoza brzmi: Iran jest w pułapce. Zużywa resztki amunicji, by podtrzymać iluzję nieskończonego oporu, podczas gdy nikt w Teheranie nie ma uprawnień, by przekuć sukcesy propagandowe w realne porozumienie.

Istnieje też argument tak oczywisty, że rzadko wypowiadany: Iran atakuje obecnie infrastrukturę cywilną w całym regionie Zatoki Perskiej oraz w Izraelu. Bombarduje obiekty energetyczne w Katarze, Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Bahrajnie i ZEA. Ruch statków przez Cieśninę Ormuz odbywa się wyłącznie za zgodą Teheranu.

Jeśli Zachód przerwie tę wojnę, zanim przyniesie ona trwałe skutki, utwierdzi Iran w przekonaniu, że terroryzowanie celów cywilnych jest skuteczne. To najlepszy dowód na to, jak zastąpienie wojny kinetycznej (militarnej) wojną kognitywną (psychologiczną) prowadzi do jeszcze krwawszych starć w przyszłości.

Przeciwdziałanie wojnie kognitywnej wymaga nazywania rzeczy po imieniu. Należy wskazywać konkretnie: oto teza, oto jej źródło, oto jak szybko się rozprzestrzeniła i które media ją powieliły. Dokumentacja HonestReporting dotycząca „kaskady Kenta” jest tu wzorem.

Wymaga to również zmiany miary sukcesu. Iran przekonał prasę, by mierzyła wojnę czasem trwania i stopniem cierpienia – wtedy każdy kolejny dzień jest dowodem na „irański opór”. Prawidłowym miernikiem jest jednak nieodwracalność. Każda zniszczona wyrzutnia i każdy wyeliminowany dowódca to strata, której nie da się łatwo uzupełnić. Kluczowe pytanie nie brzmi, czy Iran wciąż strzela, ale czy jest w stanie odbudować swój potencjał.

Wojna kinetyczna i kognitywna nie są sobie równe. Pierwsza dotyczy faktów, druga – wykreowanej percepcji. Jeśli jednak Iran przekona świat, że jest niepokonany, stanie się to samospełniającą się przepowiednią. Każde zachodnie medium, które przyjmuje tę narrację, przedłuża konflikt – albo w obecnej fazie, albo gwarantując jego szybki powrót.

Iran pokazuje swoje zamiary w czasie rzeczywistym. Wojna kognitywna ma sprawić, byśmy po prostu ich nie zauważyli.


Iran przegrywa wojnę militarną, ale wygrywa tę w mediach

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. H Kissinger powiedzial kiedys o niesymetrycznych konfliktach w których regularna armia walczy z gerilla.
    Jezeli armia nie wygra to przegrala, jezeli gerilla nie przegra to wygrala.
    Iran przygotowal się na ten konflikt od wielu lat i po prawie czterech tygodniach bombardowań terrorysci nadal wysylaja rakiety i blokuja ciesninę Hormusu.
    Organizuja bezpieczna zeglugę wlasnych i tych innych okrętów które zapacily characz. Maja nadal kontrolę nad ciesnina , nie zostali pokonani.
    Nie jest to wojna kognitywna, NYT i dzienikarze nie ustalaja cen benzyny w US, do 5$ za galona.
    Trump juz panikuje i zniósl embargo na irańska ropę, nawet rafinerie US moga ja kupić.
    Jezeli Trump wycofa się rakiem, Iran będzie wzmocniony z jeszcze gorszymi fanatykami przy wladzy, alternatywa jest jeszcze jedna dluga wojna w tym regionie.
    Jedyny zysk to odepchnięcie irańskiej atomiwej i parę lat, ale to juz bylo osiagnięte w czerwcu.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.