
Yonah E
Tym, o którym ciągle mówicie, jakbym był problemem do rozwiązania, a nie rzeczywistością, której nie dacie rady wymazać. Jestem tym cholernym Żydem, który żyje na wzgórzach, którym zmieniliście nazwy, żebyście mogli lepiej spać w nocy. Tym, którego nazywacie osadnikiem – jakby to słowo samo w sobie miało nieść jakiś moralny ciężar, którego historia nigdy wam nie dała. Jestem tym cholernym Żydem stojącym na ziemi, po której chodzili moi przodkowie, na której się modlili, krwawili i której odmówili zapomnienia, podczas gdy reszta świata zapadła na wygodną amnezję.
Jestem tym cholernym Żydem. I dzisiaj jest mój Dzień Niepodległości.
To dzień, w którym przestaję udawać, że wasze oburzenie ma znaczenie. Dzień, w którym przypominam sobie, że ten kraj nie został nam przekazany przy uprzejmych oklaskach w zagranicznych stolicach. Został wydarty niebytowi pazurami przez ludzi, którzy mieli wszelkie powody, by zniknąć, a jednak wybrali trwanie. Patrzycie na Izrael i widzicie kontrowersję. Ja patrzę na Izrael i widzę przetrwanie przekute w potęgę.
Myślicie, że jestem zastraszony? Nagłówkami? Gadającymi głowami mielącymi w kółko swoje oburzenie w CNN, BBC, MSNBC czy NPR? Ten szum nie narusza niczego, co jest prawdziwe. On tylko dowodzi, jak bardzo klasa komentatorów oderwała się od faktów w terenie.
Jestem tym cholernym Żydem, który patrzył, jak pustynia zmienia się w państwo, którego nie możecie ignorować. Miejsce, któremu wróżyliście porażkę, upadek, rozłam i implozję. Zamiast tego zbudowało jedną z najbardziej zaawansowanych gospodarek na świecie. Sieci innowacji, które napędzają gałęzie przemysłu, z których korzystacie codziennie. Przełomy medyczne, które ratują życie w szpitalach, które wciąż udają, że debatują nad tym, czy mamy prawo istnieć.
Próbowaliście mnie bojkotować. Próbowaliście mnie izolować. Próbowaliście uczynić mnie ekonomicznie radioaktywnym. I co się stało? Wzrost. Ekspansja. Integracja. Zbudowaliście ruch oparty na odcinaniu nas, a skończyło się na tym, że wasze własne systemy są połączone przez nas.
Jestem tym cholernym Żydem, którego technologia siedzi cicho w waszym życiu, podczas gdy wy kłócicie się o moją legitymację. Wasz GPS, wasze cyberbezpieczeństwo, wasze rolnictwo, wasza medycyna. Ich nie bojkotujecie. Nie możecie. Bo oburzenie ma swoje granice. Rzeczywistość – nie.
A potem jest Europa, stojąca tam, jakby miała moralny mandat do wydawania instrukcji. Kontynent z długą, niewygodną historią, nagle wyrywający się do pouczania Żydów o etyce i powściągliwości. Nie potraficie zabezpieczyć własnych ulic, ale szkicujecie sugestie polityczne dla kraju otoczonego przez ludzi otwarcie wzywających do jego unicestwienia. Ten poziom odklejenia byłby zabawny, gdyby nie był tak poważny.
Jestem tym cholernym Żydem, który odebrał bardzo prostą lekcję: jeśli czekasz, aż świat cię obroni, nie będziesz żył wystarczająco długo, by tego żałować. Więc przestaliśmy czekać. Budowaliśmy. Broniliśmy się. Tworzyliśmy innowacje. Adaptowaliśmy się szybciej, niż wasze narracje nadążały.
Grozicie sankcjami? Budujemy alternatywy. Ograniczacie wsparcie? Rozwijamy niezależność. Próbujecie izolować? I tak wychodzimy na zewnątrz. Każdy ruch mający nas osłabić kończy się zmuszeniem nas do bycia silniejszymi. To prawie tak, jakby historia nauczyła nas czegoś, co wy uparcie ignorujecie.
Jestem tym cholernym Żydem, którego ciągle próbujecie zdefiniować. I za każdym razem, gdy to robicie, ujawniacie więcej o własnym zagubieniu niż o mnie.
Bo oto część, której nie potraficie przetrawić: Nie ma nas tu dlatego, że wy to aprobujecie. Nie przetrwaliśmy dlatego, że nas tolerujecie. Jesteśmy tu, bo tak zdecydowaliśmy. A kiedy ta decyzja zapadła, wszystko inne stało się drugorzędne.
Jestem tym cholernym Żydem.
I to jest Dzień Niepodległości.
Kategorie: Uncategorized


Brawo Brawo