
Fiamma Nirenstein
Pomimo obaw zgłaszanych przez krytyków nowej ustawy, izraelskie gwarancje prawne pozostają jednymi z najsurowszych w świecie demokratycznym.
Przeciwnicy kary śmierci mają do swojej postawy pełne prawo. Zazwyczaj u ich podstaw leżą względy moralne oraz przypisanie życiu transcendentnego znaczenia. Skłaniam się ku tej opinii – życie posiada wartość samą w sobie.
W obliczu ogromu zła, jakiego może dopuścić się jednostka lub grupa, nie wystarczy jednak pokazać światu, że zbrodnia doczeka się kary. Zło jest bezdenną otchłanią: egzekucja Adolfa Eichmanna nie zamknęła przecież rachunku krzywd narodu żydowskiego z nazistami. Podobnie egzekucja „nazistowsko-islamistycznych” terrorystów nie wyeliminowałaby ideologii, która pchnęła lidera Hamasu, Yahyę Sinwara, do zaplanowania masakry z 7 października 2023 roku. Wtedy jego zwolennicy zostali wysłani nie tylko by zabijać, ale by gwałcić, mordować kobiety i dzieci, palić rodziny żywcem oraz porywać setki niewinnych ludzi jako „karty przetargowe” na wymianę za skazanych terrorystów.
W przypadku terroryzmu masowego kara śmierci mogłaby jednak stać się potężnym straszakiem przeciwko taktyce masowych porwań. Dzięki niej osoby uwięzione dziś nie stałyby się „kolejnymi Sinwarami” w przyszłości. Statystyki są nieubłagane: około 88 procent zwolnionych terrorystów powraca do mordowania Żydów i innych obywateli.
Czynnik ten ma jednak mniejsze znaczenie niż siła praworządności, która w Izraelu bynajmniej nie słabnie. Wręcz przeciwnie – odgrywa ona kluczową rolę w debacie i to właśnie dzięki niej złagodzono najbardziej kontrowersyjne aspekty pierwotnego projektu ustawy.
30 marca Kneset przegłosował w drugim i trzecim czytaniu (stosunkiem głosów 62 do 48) ustawę zezwalającą na stosowanie kary śmierci wobec terrorystów skazanych za zabójstwo Izraelczyków. Reakcja części społeczności międzynarodowej była błyskawiczna i gwałtowna. Co znamienne, tak ostra krytyka rzadko dotyka inne kraje demokratyczne utrzymujące najwyższy wymiar kary.
Dla przykładu: za prezydentury Obamy nie toczyła się żadna porównywalna międzynarodowa debata na temat stosowania kary śmierci w Stanach Zjednoczonych. Podobnie rzecz ma się z Japonią czy Indiami. Ograniczając się do państw demokratycznych, pomijam już liczne reżimy autorytarne i islamistyczne, gdzie egzekucje są regularnym instrumentem sprawowania władzy.
Jedynie w przypadku Izraela nagle pojawiają się sugestie, że kraj ten ryzykuje przeobrażenie w autokrację. Tymczasem omawiane ramy prawne istnieją niemal od początku powstania państwa żydowskiego, a zastosowano je tylko raz – w 1962 roku wobec Eichmanna za jego kluczową rolę w Holokauście.
Warto przypomnieć, że jedna z pierwszych ustaw Izraela z 1948 roku zniosła karę śmierci za morderstwo, zastępując ją dożywociem. W 1950 roku, wzorując się na procesach norymberskich, przywrócono ją wyłącznie za zbrodnie nazistowskie. Od tego czasu pozostaje ona wykluczona w przypadku zwykłych przestępstw kryminalnych i ma zastosowanie jedynie – choć w praktyce nigdy jej nie orzekano – w sprawach o ludobójstwo, zbrodnie wojenne i terroryzm.
Przez dziesięciolecia niewielka liczba terrorystów usłyszała wyroki śmierci, lecz były one zawsze zamieniane na kary pozbawienia wolności. Izraelski system prawny jest niezwykle ostrożny; cechuje go aktywność adwokatów oraz ścisły nadzór Najwyższego Sądu Sprawiedliwości (Bagatz), który kontroluje legislację i prawdopodobnie wymusi kolejne korekty w nowej ustawie.
W porównaniu z pierwotną propozycją ministra bezpieczeństwa narodowego, Itamara Ben-Gwira, obecna wersja jest znacznie bardziej powściągliwa. Zawiera szereg zabezpieczeń: prawo do odwołania, swobodę decyzyjną sądu, możliwość zawieszenia wykonania kary oraz wspomniany nadzór Bagatz. Sam proces ewolucji tych przepisów świadczy o sprawnym funkcjonowaniu demokratycznych mechanizmów kontroli.
Głównym uzasadnieniem dla tego ustawodawstwa pozostaje prewencja. Pogląd, że Europa mogłaby wykorzystać to jako pretekst do zerwania stosunków z Izraelem, budzi pytania o spójność etyczną. Stary Kontynent utrzymuje przecież bliskie relacje z krajami stosującymi karę śmierci i często milczy na temat egzekucji młodych ludzi oskarżonych o bycie „wrogami Boga” w Iranie.
Jeśli ustawa ostatecznie wejdzie w życie, nie będzie działać wstecz ani uderzać w żadną grupę ze względu na pochodzenie etniczne. Trudno więc obronić tezę, jakoby Izrael zamierzał stosować to prawo w sposób dyskryminujący.
Szerszym kontekstem pozostaje nieustające zagrożenie terroryzmem wymierzonym w Izrael i Zachód. Twierdzenia o planowanych „masowych egzekucjach” są bezpodstawne. Jednocześnie świat poświęca znacznie mniej uwagi systematycznej przemocy stosowanej przez ekstremistyczne reżimy.
Debata na temat kary śmierci jest naturalna w każdej nowoczesnej demokracji. Powinna jednak przebiegać w oparciu o fakty historyczne i precyzję prawną. Izraelska tradycja prawna opiera się na powściągliwości, a jej instytucje pozostają silne. Wyzwaniem jest skuteczna walka z terroryzmem przy jednoczesnym zachowaniu rządów prawa – to równowaga, która od zawsze definiowała moralny i prawny fundament Izraela. Kara śmierci nie sprawi, że zło zniknie, ale społeczeństwo demokratyczne musi mieć prawo do dyskusji nad tym, jak najlepiej chronić swoich obywateli.
Debata o karze śmierci w obliczu terroryzmu
Kategorie: Uncategorized

