Uncategorized

Osobista refleksja z Marszu Żywych

Pracownicy służb bezpieczeństwa, policja i inne organy ścigania podczas Międzynarodowego Marszu Żywych w Polsce, 14 kwietnia 2026 r. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Marka Genatempo/Rutgers Miller Center on Policing.

Pracownicy służb bezpieczeństwa, policja i inne organy ścigania podczas Międzynarodowego Marszu Żywych w Polsce, 14 kwietnia 2026 r. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Marka Genatempo/Rutgers Miller Center on Policing.

Paul Goldenberg

Przewodniczący Międzynarodowej Delegacji Policyjnej na Marsz Żywych oraz członek Centrum Millera ds. Działalności Policyjnej i Odporności Społeczności przy Uniwersytecie Rutgers.


Wraz z innymi dowódcami policji złożyłem tę przysięgę nie jako gest ceremonialny, lecz jako wiążące zobowiązanie zawodowe i moralne: „Nigdy więcej na naszej służbie”.

Powróciłem z Międzynarodowego Marszu Żywych (MOTL) z uczuciem, którego – jak sądzę – nigdy nie zdołam w pełni wyrazić słowami. W życiu zdarzają się chwile, które nie tylko niosą informacje, ale nas przemieniają. Zmieniają sposób, w jaki postrzegamy samych siebie, to, co nosimy w sercu, oraz obowiązki, których nie możemy już dłużej ignorować. Przejście przez bramy Auschwitz w towarzystwie ponad 130 wysokich rangą funkcjonariuszy policji z całego świata było właśnie taką chwilą.Wraz z innymi dowódcami policji złożyłem tę przysięgę nie jako gest ceremonialny, lecz jako wiążące zobowiązanie zawodowe i moralne: „Nigdy więcej na naszej służbie”.Powróciłem z Międzynarodowego Marszu Żywych (MOTL) z uczuciem, którego – jak sądzę – nigdy nie zdołam w pełni wyrazić słowami. W życiu zdarzają się chwile, które nie tylko niosą informacje, ale nas przemieniają. Zmieniają sposób, w jaki postrzegamy samych siebie, to, co nosimy w sercu, oraz obowiązki, których nie możemy już dłużej ignorować. Przejście przez bramy Auschwitz w towarzystwie ponad 130 wysokich rangą funkcjonariuszy policji z całego świata było właśnie taką chwilą.

Moja kariera w organach ścigania i strukturach bezpieczeństwa globalnego obejmowała szczeble lokalne, stanowe, federalne i międzynarodowe. Miałem przywilej doradzać pięciu sekretarzom bezpieczeństwa krajowego (Homeland Security) oraz kierować pierwszym w Stanach Zjednoczonych stanowym wydziałem ds. przestępstw z nienawiści. Współtworzyłem Secure Community Network (SCN) – organizację dbającą o bezpieczeństwo społeczności żydowskiej w Ameryce Północnej. Obecnie pełnię funkcję zastępcy dyrektora Rutgers Miller Center oraz przewodniczę Międzynarodowej Delegacji Policyjnej na Marsz Żywych.

Wszystkie te role pozwoliły mi współpracować z oddanymi profesjonalistami, którzy mierzą się z najtrudniejszymi wyzwaniami współczesności. Jednak to właśnie to jedno doświadczenie głęboko mnie odmieniło. Przyniosło nową jasność spojrzenia i poczucie człowieczeństwa, przypominając o realiach, na które nie przygotuje żadna praktyka zawodowa.

Od Berlina do Auschwitz

Ta podróż nie rozpoczęła się w Auschwitz. Zaczęła się w Berlinie. Tam, w mieście, gdzie niegdyś zaprojektowano i uruchomiono machinę nazistowskiej władzy, zebraliśmy się w konkretnym celu. Wspólnie z Niemieckim Związkiem Policji Federalnej – największym stowarzyszeniem policyjnym w Europie – oraz czołowymi organizacjami organów ścigania z USA, podpisaliśmy protokół ustaleń oparty na jednej zasadzie: „Nigdy więcej na naszej zmianie”.

Złożyłem tę przysięgę wraz z innymi liderami formacji mundurowych nie jako gest symboliczny, lecz jako twarde zobowiązanie zawodowe. Była to deklaracja dowódców, którzy rozumieją, że ich odpowiedzialność wykracza poza pilnowanie porządku publicznego. Obejmuje ona obronę wartości demokratycznych, ochronę grup mniejszościowych oraz bezwzględny obowiązek przeciwstawiania się antysemityzmowi.

Żywe świadectwa teraźniejszości

Siła tej misji tkwiła w tym, że nie dotyczyła ona wyłącznie historii. Na każdym etapie mierzyliśmy się z teraźniejszością. Spotkaliśmy się z rodzinami ofiar niedawnych ataków antysemickich w Bondi Beach w Australii, Manchesterze w Anglii oraz Waszyngtonie. To miejsca, w których Żydzi stali się celem przemocy nie w odległej przeszłości, lecz w ostatnich miesiącach. To nie były lekcje historii – to były żywe świadectwa.

Te spotkania uświadomiły nam w sposób bolesny i bezpośredni, że organy ścigania nie pełnią jedynie roli pomocniczej w zapewnianiu bezpieczeństwa Żydom. Pełnią rolę kluczową. Często to właśnie postawa policji stanowi jedyną granicę między bezbronnością a ocaleniem.

Z Berlina udaliśmy się do Auschwitz. Przejście po tym terenie z ponad 130 dowódcami policji ze wszystkich kontynentów było lekcją odpowiedzialności w jej najsurowszej postaci. Nie byliśmy turystami. Byliśmy ludźmi, którym powierzono bezpieczeństwo milionów obywateli. Razem stanęliśmy przed prawdą o tym, co się dzieje, gdy instytucje powołane do ochrony godności ludzkiej zawiodą lub – co gorsza – staną się narzędziem jej niszczenia. Widziałem, jak ci liderzy przyswajają tę wiedzę nie tylko jako mundurowi, ale jako ojcowie, matki i obywatele. Wielu z nich, niebędących Żydami, otwarcie mierzyło się z mroczną kartą historii, w której policja umożliwiła działanie machiny ludobójstwa.

Moment, którego nie zapomnę

Podczas marszu wydarzyło się coś, co na zawsze zostanie w mojej pamięci. Gdy szliśmy przez teren obozu, uczestnicy z całego świata – w tym wielu młodych ludzi i potomków ocalałych – zaczęli podchodzić do idących obok nich funkcjonariuszy. Widziałem, jak ludzie z wdzięcznością ściskali dłonie oficerom Królewskiej Kanadyjskiej Policji Konnej, jak policjanci z New Jersey byli witani uśmiechami, a szeryfowie w swoich charakterystycznych kapeluszach spotykali się z wybuchami autentycznych emocji.

W tych chwilach bariera między mundurem a obywatelem zniknęła. Pozostało zaufanie, wspólna pamięć i przekonanie, że ci, którzy noszą odznakę, są strażnikami godności ludzkiej. Są pierwszą linią obrony przed nienawiścią.

Partnerstwo dla przyszłości

To, czego byłem świadkiem, nie było pustym symbolem. To było budowanie zaufania operacyjnego w czasie rzeczywistym. Przywódcy policji pogłębiali swoje zrozumienie kulturowe społeczności, które przysięgali chronić, a uczestnicy żydowscy mogli zobaczyć skalę zaangażowania ludzi w mundurach.

Po raz pierwszy w historii główne stowarzyszenia policyjne z USA formalnie połączyły siły z europejskimi związkami zawodowymi policji. W centrum tych działań stał Jochen Kopelke, przewodniczący Europejskiego Związku Policji, którego wsparcie przekuło wizję w konkretne ramy współpracy transatlantyckiej. Równie istotny był wkład Marvina „Bena” Haimana z Uniwersytetu Wirginii w rozwój edukacji policyjnej oraz Paula Millera, założyciela Rutgers Miller Center. Inicjatywa ta nie miałaby takiej siły przebicia bez Phyllis Heideman, prezes Fundacji Międzynarodowego Marszu Żywych.

Prawdziwą miarą tej pracy nie będzie jednak podpis pod dokumentem. Będzie nią to, co wydarzy się po powrocie dowódców do ich krajów: czy te doświadczenia zostaną przełożone na programy szkoleń i codzienne procedury.

Już w czerwcu będę miał zaszczyt zaprezentować efekty tej misji podczas konferencji JNS Policy Conference. Minęliśmy bowiem punkt, w którym samo upamiętnienie wystarcza. Społeczności żydowskie nie proszą dziś o uroczyste przemówienia; proszą o bezpieczeństwo. A bezpieczeństwo wymaga trwałych partnerstw i liderów gotowych do działania.

Marsz Żywych przeniósł historię do teraźniejszości. „Nigdy więcej” nie jest już tylko refleksją nad przeszłością. Jest kategorycznym żądaniem skierowanym do nas dzisiaj. Pytanie nie brzmi już, czy rozumiemy tę odpowiedzialność. Pytanie brzmi: czy zdołamy ją wypełnić?

Osobista refleksja z Marszu Żywych

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.