
Nie należy zwlekać z konfrontacją z nieobliczalnym graczem, dopóki nie stanie się on zbyt potężny
Autor: Elder of Ziyon
Nie należy zwlekać z konfrontacją z nieobliczalnym graczem, dopóki nie stanie się on zbyt potężny
Przed rozpoczęciem amerykańskich i izraelskich nalotów przeciwnicy działań zbrojnych wobec Iranu przedstawiali spójne i pozornie przekonujące argumenty za zachowaniem powściągliwości. Ostrzegali: jeśli zaatakujecie Iran, ten zamknie Cieśninę Ormuz, zmobilizuje swoich sojuszników w całym regionie, uderzy w amerykańskie bazy, zniszczy infrastrukturę cywilną państw sąsiednich i pogrąży cały Bliski Wschód w chaosie. Odwet miał być masowy, niszczycielski i niemożliwy do opanowania.
Mieli rację.
Od momentu rozpoczęcia operacji „Epic Fury” Iran zaatakował infrastrukturę cywilną w Bahrajnie, Katarze, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Jordanii, Turcji i na Cyprze. Uderzył w brytyjską bazę wojskową, lotniska, ambasady i hotele w całym regionie. Teheran kontynuował ostrzał nawet wtedy, gdy jego własny prezydent publicznie zadeklarował jego wstrzymanie. Spełniły się niemal wszystkie katastroficzne przewidywania obozu antywojennego.
Przyjrzyjmy się jednak logice tych wydarzeń.
Nawet zwolennicy pokoju przyznawali – a ich ostrzeżenia były tego dowodem – że Iran nie jest podmiotem racjonalnym, reagującym na logikę czy standardowe bodźce dyplomatyczne. Iranu nie da się skutecznie odstraszyć; nie można ufać, że dotrzyma on umów, ponieważ wykorzysta każdy środek przymusu, by wyrządzić maksymalne szkody. Niektórzy eksperci przyznają prywatnie to, co reżim głosi oficjalnie: przywódcy Iranu szczerze wierzą, że ich zadaniem jest przyspieszenie nadejścia boskiej apokalipsy. W ich mniemaniu chaos służy celom teologicznym – Mahdi nadejdzie, gdy świat stanie w płomieniach. Mamy więc do czynienia z projektem eschatologicznym realizowanym za pomocą rakiet balistycznych.
Jeśli ten obraz jest prawdziwy – a wydarzenia ostatnich dwóch tygodni w pełni go potwierdzają – to mamy do czynienia z argumentem za wczesną konfrontacją, a nie za nieskończoną cierpliwością. Każdy rok zwłoki był czasem, w którym Iran powiększał swój arsenał. Jak wykazano wcześniej, Iran produkował ponad 100 pocisków balistycznych miesięcznie, podczas gdy Stany Zjednoczone były w stanie wytworzyć w tym samym czasie zaledwie sześć lub siedem pocisków przechwytujących. Ta dysproporcja stale się pogłębia. Nieobliczalny gracz, który staje się militarnie nietykalny, nie jest problemem dla dyplomacji; to kryzys, który dyplomacja jedynie odsuwa w czasie, do momentu, w którym zagrożenie stanie się egzystencjalne.
Logika antywojenna, doprowadzona do ostatecznych wniosków, okazuje się logiką prowojenną. Stwierdza ona, że Iran jest niebezpieczny, nieprzewidywalny, motywowany religijnym fanatyzmem i odporny na racjonalne kalkulacje, na których opiera się doktryna odstraszania. Jednak po ustaleniu tych faktów, zwolennicy powściągliwości argumentują, że należy dać takiemu reżimowi więcej czasu, więcej rakiet i pozwolić mu na zbudowanie konwencjonalnego parasola, pod którym zrealizuje swój program jądrowy.
Taki wniosek nie wynika z przesłanek – on im zaprzecza. Jeśli Iran jest nieracjonalny i staje się coraz potężniejszy, jedynym logicznym wyborem jest powstrzymanie go teraz, a nie później.
Nawet odkładając na bok argumenty teologiczne, działania Iranu mają na celu wywołanie takich wstrząsów gospodarczych i paraliżu regionu, by zmusić rządy zachodnie do uległości. Iran szantażuje świat wizją globalnego krachu, jeśli nie otrzyma tego, czego żąda.
Zastanówmy się jednak, co to oznacza dla przyszłości. Jeśli Iran jest gotów użyć groźby zamknięcia Cieśniny Ormuz dzisiaj, użyje jej także jutro i pojutrze. Iran dysponujący bronią jądrową i potężnym arsenałem rakietowym trzymałby ten miecz nad głową świata w nieskończoność – nie jako desperacki krok wojenny, ale jako stałe narzędzie geopolitycznego wymuszenia. Każdy zachodni rząd, każde umiarkowane państwo arabskie i każdy globalny szlak handlowy żyłyby pod stałym dyktatem reżimu, który zarówno „jastrzębie”, jak i „gołębie” opisują jako apokaliptyczny i nienasycony.
Dlaczego mielibyśmy dawać kluczyki do sportowego samochodu komuś, kto już obiecał go rozbić, jeśli nie spełnimy jego żądań?
Obóz antywojenny trafnie przewidział reakcję Iranu. Jednak lekcja, jaką powinniśmy z tego wyciągnąć – i której uczą nas bieżące wydarzenia – jest prosta: nie wolno czekać, aż taki podmiot stanie się jeszcze silniejszy. Należy działać teraz, dopóki koszty są możliwe do uniesienia.
Paradoks pacyfizmu: Dlaczego argument przeciwko wojnie jest w rzeczywistości argumentem za nią
Kategorie: Uncategorized

