Uncategorized

Izrael to globalna polisa ubezpieczeniowa narodu żydowskiego

Przyslala Ewa Korulska

Joshua Hoffman

Większość z nas kojarzy Mossad z brawurowymi operacjami w sercu wrogich terytoriów – w Iranie, Libanie czy Strefie Gazy. W pamięci zbiorowej wciąż żyje legenda Eliego Cohena, który w latach 60. przeniknął do najwyższych kręgów syryjskiej władzy, ratując rodzące się państwo. Jednak współczesna misja izraelskiego wywiadu wykracza daleko poza granice kraju i klasyczną walkę frontową. Jej celem jest ochrona życia Żydów i bezpieczeństwa społeczności żydowskich na całym świecie.

Izrael nie jest po prostu państwem, w którym Izraelczycy toczą swoje wojny. To kraj, którego system prawny, służby i racja stanu opierają się na unikalnym fundamencie: Izrael stanowi globalną polisę ubezpieczeniową dla narodu żydowskiego – w sensie fizycznym, politycznym i psychologicznym. Każdy Żyd na świecie ma dla tego państwa znaczenie. Pytanie brzmi: czy Żydzi w diasporze zdają sobie z tego sprawę i czy są gotowi na to zaangażowanie odpowiedzieć?

Drzwi, które zawsze są otwarte

Na mapie świata istnieje tylko jedno państwo, do którego każdy Żyd może przybyć w dowolnym momencie i zostać przyjęty jako część narodowej historii. Zgodnie z Prawem Powrotu, niezależnie od tego, czy mieszkasz w Los Angeles, Buenos Aires czy Paryżu, możesz zostać obywatelem Izraela.

Nikt nie stawia nowo przybyłym warunków. Nikt nie pyta o preferencje wyborcze, stopień religijności czy poglądy polityczne. W świecie restrykcyjnych systemów imigracyjnych i biurokratycznej podejrzliwości, Izrael kieruje się radykalnie inną logiką: należysz tutaj nie warunkowo, nie tymczasowo, ale dlatego, że jesteś częścią narodu.

Niewidzialna tarcza

To zaangażowanie wykracza poza kwestię imigracji. W obliczu narastającego konfliktu z Iranem, reżim w Teheranie coraz częściej atakuje cele żydowskie za granicą, wiedząc, że uderzenie wewnątrz Izraela – chronionego przez potężną armię i systemy obronne – jest niezwykle trudne. Irańskie służby werbują agentów przez internet, tworząc uśpione komórki w Europie, Ameryce czy Azji.

Izrael reaguje na to z pełną determinacją. Mossad tropi terrorystów na każdym kontynencie. Jak przyznają wysocy rangą urzędnicy wywiadu, skala operacji udaremnionych w ostatnich miesiącach jest „szalona”. Przykładowo, dzięki informacjom przekazanym przez Izrael, władze australijskie mogły zapobiec działaniom sieci kierowanej przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, wymierzonym w synagogi i restauracje.

Gdyby świat dowiedział się o liczbie zamachów, którym zapobiegł Mossad, „opadłyby nam szczęki”. Iran doskonale rozumie to, o czym diaspora czasem zapomina: Izrael jest centrum grawitacji narodu żydowskiego. Uderzenie w zaufanie Żydów do ich jedynej bezpiecznej przystani ma na celu destabilizację całej społeczności.

Pułapka „warunkowego” poparcia

Mimo tej bezwarunkowej ochrony, coraz więcej Żydów w diasporze traktuje swoje wsparcie dla Izraela jako warunkowe. Uzależniają je od wyników wyborów, składu rządu czy bieżących sporów politycznych w Jerozolimie. To postawa paradoksalna.

Krytykowanie izraelskiej polityki z dystansu tysięcy kilometrów, bez ponoszenia codziennych konsekwencji tych decyzji, jest osobliwą formą „nadzoru na odległość”. Żyd z Kanady czy Australii nie odczuwa skutków izraelskiej gospodarki ani nie wysyła dzieci do IDF, a mimo to rości sobie prawo do oceniania legitymizacji państwa przez pryzmat doraźnych sporów.

Nie analizujemy składu włoskiego rządu przed wycieczką do Rzymu ani nie bojkotujemy francuskich piekarń z powodu decyzji Paryża. Dlaczego więc wobec Izraela stosuje się inne standardy? Sprowadzanie państwa żydowskiego wyłącznie do kwestii politycznych jest jak ocenianie symfonii na podstawie brzmienia jednego instrumentu.

Syjonizm to fakt, nie teoria

Szczytem tego niezrozumienia jest modna w niektórych kręgach etykieta „żydowskiego antysyjonisty”. Sugeruje ona, że syjonizm to wciąż teoretyczny projekt, o którym można dyskutować. Tymczasem Izrael istnieje od niemal ośmiu dekad. Jest domem dla milionów ludzi, tętniącą życiem demokracją z własną kulturą, nauką i historią.

Bycie „antysyjonistą” dzisiaj przypomina sprzeciwianie się istnieniu Jowisza – można to robić retorycznie, ale nie zmienia to rzeczywistości. Co więcej, w Izraelu za krytykę rządu grozi co najwyżej gorąca dyskusja przy szabatowej kolacji. W krajach i organizacjach, z którymi „antysyjonistyczni Żydzi” czasem sympatyzują, za sprzeciw grożą tortury i egzekucje.

Odpowiedzialność diaspory

Niezależnie od osobistych poglądów, każdy Żyd na świecie znajduje się pod opieką państwa żydowskiego. Tylko we wrześniu 2023 roku Mossad udaremnił 27 zamachów w różnych krajach – od Brazylii po Europę. Po 7 października liczba ta wzrosła dwukrotnie. Każda taka operacja wymaga ogromnych zasobów, funduszy i ryzyka podejmowanego przez ludzi, którzy mają przecież dość problemów na własnym podwórku.

Izrael decyduje się na ten wysiłek dobrowolnie, traktując ochronę diaspory jako swój obowiązek narodowy. Ta ochrona nie jest czymś oczywistym. Wniosek jest prosty: jeśli Izrael niestrudzenie działa na naszą rzecz, jesteśmy mu winni lojalność i solidarność. Państwo żydowskie to coś więcej niż schronienie – to koło ratunkowe, które jest tym silniejsze, im bardziej zjednoczony jest naród, który chroni.


Izrael to globalna polisa ubezpieczeniowa narodu żydowskiego


Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.