Przyslal Jaroslaw J. Szczepanski
Kontenery stanęły obok pomnika upamiętniającego ofiary zbrodni w Jedwabnem. (Fot. Kamil Mrozowicz)
Łomżyńska prokuratura sprawdza, czy w związku z funkcjonowaniem w Jedwabnem centrum informacyjnego publicysty Wojciecha Sumlińskiego i jego skrajnie prawicowego otoczenia, doszło do znieważania Żydów. Jednocześnie prokuratura oraz inspektorat budowlany nie wykluczają, że kontenery, w których mieści się to centrum, stanęły samowolnie.
Chodzi o działalność centrum informacyjnego, jakie mieści się w dwóch kontenerach na polu obok pomnika, który upamiętnia ofiary jedwabieńskiej zbrodni: mordu dokonanego 10 lipca 1941 roku przez polskich sąsiadów – z inspiracji hitlerowców – na co najmniej 340 Żydach. Centrum to w ramach projektu „Ziemia nie kłamie” rozpoczęło działalność 11 kwietnia.
Najpierw głazy z antysemickimi tezami
Jak pisaliśmy, kontenery te zostały ulokowane przy głazach z kontrowersyjnymi antysemickimi napisami. Na jednym z nich znajduje się napis „Ziemia nie kłamie”. Jest też napis z ubiegłorocznego komunikatu działaczy prawicowych skupionych wokół Komitetu dla Rzeczypospolitej (komunikat był upowszechniany wówczas m.in. przez Instytut Ordo Iuris): „Wołyń, Jedwabne, komunistyczne zbrodnie – ustalenie prawdy historycznej jest zawsze polską racją stanu. Prawda jest wyrazem najwyższego szacunku dla ofiar. Nieskrępowane poszukiwanie prawdy o historycznych zbrodniach jest najwyższą formą czci oddanej pomordowanym. Zobowiązanie do zapewnienia warunków poszukiwania i obrony prawdy historycznej spoczywa na całej wspólnocie narodowej i jest polską racją stanu”.
Głazy z tablicami, których treść kwestionuje udział Polaków w mordzie żydowskich sąsiadów, pojawiły się w pierwszej dekadzie lipca ubiegłego roku.
Ustawiły je środowiska prawicowe, skupione wokół Wojciech Sumlińskiego, współautora trylogii „Powrót do Jedwabnego”, w której też kwestionuje się udział Polaków w jedwabieńskiej zbrodni. Patronował temu „upamiętnieniu” zainicjowany przez Sumlińskiego Ruch Obrony Polaków.
Na głazach zawierających antysemickie tezy można przeczytać między innymi:
- „Dowody i relacje świadków zadają kłam twierdzeniom o polskim sprawstwie mordu na Żydach w Jedwabnem 10 lipca 1941 r. W rzeczywistości zbrodni tej dokonał niemiecki oddział pacyfikacyjny pod dowództwem Hermanna Schapera”.
- „W wyniku rozbiorów Polska w 1795 roku na 123 lata znika z mapy Europy. To, co dla Polaków jest niewyobrażalną tragedią, dla wielu Żydów okazuje się źródłem zadowolenia”.
- „Na terenach polskich okupowanych przez Niemców Żydzi cieszyli się z uzyskanej – jak uwierzyli – autonomii. I żyli z Niemcami w symbiozie”.
- „W tym czasie [w okresie międzywojennym – przyp. red.] wielu Żydów jawnie sympatyzowało z komunizmem utożsamianym z wrogimi Polsce Sowietami. To też Polakom i Żydom nie pomogło w zbliżeniu”.
Sumliński: To ma być miejsce oporu
Chcesz wiedzieć, czym żyje Białystok?
Zapisz się na nasz newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie!
Administratorem danych osobowych podanych przy zapisaniu się na newsletter jest Wyborcza sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (00-732), ul. Czerska 8/10. Podane dane osobowe będą przetwarzane przede wszystkim w celu wysyłki zamówionego newslettera, który może zawierać treści marketingowe.Więcej
Odsłonięcia tych głazów dokonano 10 lipca 2025 roku w czasie, kiedy obok rozpoczynały się obchody z okazji 84. rocznicy jedwabieńskiej zbrodni. Przeciwko treściom na głazach zaprotestował między innymi Instytut Yad Vashem, izraelska instytucja zajmująca się upamiętnianiem ofiar Holokaustu, Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie, ambasada Izraela w Polsce, polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Naczelny rabin Polski Michael Schudrich, jeszcze przed odsłonięciem głazów, w rozmowie z „Wyborczą komentował zamieszczone na nich treści:
– To hańba! To przejaw choroby, jaką jest antysemityzm. Trzeba z nim walczyć, trzeba walczyć z tą chorobą!
I dodawał: – To bardzo smutne, że wciąż ktoś chce na tej zbrodni uprawiać politykę i dokonywać prowokacji. Ci, który nie chcą wiedzieć o tej zbrodni, i tak nie będą widzieć.
Sumliński powtarza, że to centrum informacyjne ma być „miejscem oporu, być może jedną z naszych ostatnich linii oporu przed tym, co nam szykują, przed wizją Polin, przed wprowadzaną przez ministra Żurka strategią do spraw wspierania życia żydowskiego i przeciwdziałania antysemityzmowi”.
Wywodzi: – To miejsce, gdzie rozstrzygnie się przeszłość naszych przodków: czy przejdą do historii świata jako naziści, którymi nie byli, i czy nasze dzieci będą płacić za rzekomy nazizm naszych przodków, nie tylko zresztą pieniędzmi, ale wizją Polin.
Sumliński zapowiada nowe stowarzyszenie
Głazy i kontenery stanęły na prywatnym polu odkupionym od prywatnego właściciela przez Ruch Obrony Polaków. Sumliński twierdzi, że na powstanie tego miejsca pamięci (kontenery i głazy) miał on przeznaczyć pieniądze z datków, w ramach których tylko na portalu Zrzutka.pl zebrał blisko pół miliona złotych.
Kontenery zostały wyposażone w krzesła, stoliki, oraz kanapę. Mogą one pomieścić po 60-70 osób. Jeden z nich – zgodnie z zapowiedzią Sumlińskiego – ma być przeznaczony na wystawy, w drugim mają odbywać się wykłady czy projekcje filmów.

Ostatnio przed pawilonami na polu w Jedwabnem pojawiła się drewniana scena.Fot. Kamil Mrozowicz
Ostatnie spotkanie przy tych kontenerach Sumliński zorganizował w rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Około 200 osób, które zjechały z całej Polski, wysłuchiwały prelegentów, którzy dzielili się wynurzeniami przez blisko dwie godziny z ustawionej przy kontenerach drewnianej sceny. Udział Polaków w jedwabieńskiej zbrodni kwestionowała prof. Małgorzata Grupa, archeolożka z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, która brała udział w pracach ekshumacyjnych w 2001 roku. Zostały one wstrzymane przez Lecha Kaczyńskiego, ówczesnego ministra sprawiedliwości po interwencji społeczności żydowskiej (w tym rabina Schurdicha), która przypominała, że prowadzenie ekshumacji jest co do zasady wbrew religijnemu prawu.
Już wcześniej wsparcia dla działalności centrum Sumlińskiego udzielili liderzy Stowarzyszenia Wizna 1939 r., zajmującego się na własną rękę badaniami ludzkich szczątków z okresu II wojny światowej na terenie byłego województwa łomżyńskiego. 3 maja ponownie zrobił tak wiceprezes tego stowarzyszenia, oficer Wojska Polskiego Marcin Sochoń. Utrzymywał w odniesieniu do jedwabieńskiego mordu: – Żydzi próbowali tę historię zakłamać.
A w odniesieniu do kolejnych rocznic i modlitw upamiętniających ofiary tej zbrodni organizowanych 10 lipca przez warszawską gminę żydowską dodawał: – To nie modlitwa, to opluwanie Polaków.

Głazy z tablicami o skandalicznych treściach w Jedwabnem.Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl
W podobnym tonie wypowiadał się też Bolesław Szenicer, były wieloletni dyrektor cmentarza żydowskiego w Warszawie, pozbawiony tego stanowiska w wyniku konfliktu z zarządem Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.
W czasie tego spotkania domagano się wznowienia ekshumacji jedwabieńskich Żydów. Sumliński przy okazji poinformował o wszczęciu procedury rejestracyjnej nowego stowarzyszenia: „Jedwabne – ziemia nie kłamie”. Zapowiedział, że tutejsze centrum informacyjne już niebawem będzie „tętnić prawdą” co tydzień, od września częściej, a 9 i 10 lipca (przy okazji kolejnej rocznicy jedwabieńskiej zbrodni) ma tu zostać zorganizowane szczególne wydarzenie, choć nie zdradził szczegółów. Powtórzył, że do tego miejsca – kwestionującego zbrodnie dokonane przez Polaków na Żydach – będą organizowane wycieczki, w tym szkolne. Oświadczył: – Żydzi wypromowali Jedwabne jako miejsce polskiego nazizmu. Chcemy, aby popłynął stąd głos, że jesteśmy [Polacy – red.] narodem bohaterów.
Wywózka głazów i rozebranie kontenerów?
Tymczasem Prokuratura Rejonowa w Łomży na wniosek łomżyńskiej Prokuratury Okręgowej wszczęła dochodzenie i wyjaśnia, czy w związku z postawieniem kontenerów na działce sąsiadującej z pomnikiem upamiętniającym ofiary zbrodnie w Jedwabnem z 10 lipca 1941 r. doszło do naruszenia prawa. Łomżyńska prokurator rejonowa Małgorzata Kosiorek-Soboń powiedziała „Wyborczej”, że postępowanie prowadzone jest w związku z artykułem Kodeksu karnego, który głosi: „Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości podlega karze pozbawienia wolności do lat 3″. – Postępowanie to znajduje się w fazie początkowej. Trwają pierwsze czynności wyjaśniające, które zleciliśmy funkcjonariuszom Komendy Miejskiej Policji w Łomży – stwierdziła prokurator Kosiorek-Soboń.
Podobne postępowanie, które zostało wszczęte przez tę prokuraturę, dotyczy treści zamieszczonych na głazach. Prokuratura również bada kwestię legalności postawienia kontenerów. Takie same czynności dotyczące możliwej samowoli budowlanej w tej sprawie podjął Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Łomży. Barbara Stalewska, powiatowa inspektor tej instytucji, oświadczyła:
– W przypadku ustalenia, że zostały naruszone obowiązujące przepisy ustawy – Prawo budowlane, zostanie wszczęte z urzędu postępowanie administracyjne zmierzające do usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości.
Z naszych informacji wynika, że Urząd Miasta w Jedwabnem nie wydał decyzji na żadną zabudowę na działce gdzie stanęły najpierw głazy, a potem kontenery.
Wątpliwości co do tego, że kontenery i głazy powinny zniknąć, nie ma aktywista i animator kultury, pochodzący spod Jedwabnego społeczny opiekun tutejszego cmentarza żydowskiego Kamil Mrozowicz. To jeden z nielicznych miejscowych, który stoi na straży pamięci o tutejszych Żydach i to on w katolicką Wielką Sobotę natrafił na montaż kontenerów na polu przy jedwabieńskim pomniku.

Kamil Mrozowicz w Jedwabnem.AGNIESZKA SADOWSKA
Mrozowicz jest przekonany:
– Powinno dojść do wywózki tych głazów i rozbiórki kontenerów nie tylko dlatego, że najprawdopodobniej są tam wbrew prawu budowlanemu, ale przede wszystkim są wbrew prawdzie historycznej. Szerzą i podbijają dezinformację, która służy osłabianiu i destabilizacji państwa polskiego.
Dodaje: – Jeżeli odpowiednie służby i instytucje nie zadziałają i te głazy oraz kontenery nie znikną, będzie to oznaczać, że jesteśmy w bardzo kiepskiej kondycji jako państwo.
Zbrodnia w Jedwabnem
10 lipca 1941 roku w Jedwabnem grupa polskiej ludności zamordowała co najmniej 340 żydowskich sąsiadów – ustalił w śledztwie Instytut Pamięci Narodowej. Większość – kobiety, mężczyźni i dzieci – została spalona żywcem w stodole. Ich mieszkania rozgrabili miejscowi Polacy. W lipcu 1941 roku do pogromów doszło też w innych okolicznych miejscowościach.
W ocenie IPN zbrodnia w Jedwabnem została dokonana z niemieckiej inspiracji (świadkowie wskazali na przybyłych w tym dniu do Jedwabnego umundurowanych Niemców), ale jej wykonawcami było co najmniej 40 polskich mieszkańców Jedwabnego i okolic.
W 2003 roku IPN umorzył śledztwo dotyczące zbrodni w Jedwabnem. Uzasadniono wówczas, że nie udało się znaleźć wystarczających dowodów na udział osób innych niż osądzone za to już po II wojnie światowej.

10 lipca 2025 r. Naczelny rabin Polski Michael Schudrich w Jedwabnem.Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl
W związku z mordem w Jedwabnem słowo „przepraszam” Żydzi usłyszeli dopiero w 2001 roku. Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział: – Dzisiaj jako człowiek i obywatel, jako prezydent Rzeczpospolitej Polskiej przepraszam za te wszystkie bolesne wydarzenia, które rzucają ponury cień na historię Polski. Odpowiedzialność ponoszą ich sprawcy i inspiratorzy. Ale czy wolno nam powiedzieć: to było dawno, to byli inni?
Podkreślił, że państwo polskie w tamtych dniach nie było w stanie obronić swoich obywateli przed mordem „dokonanym z hitlerowskim przyzwoleniem, z hitlerowskiej inspiracji”.
W 2017 roku do przeprosin dołączył biskup Rafał Markowski, ówczesny przewodniczący Rady ds. Dialogu Religijnego i Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem Konferencji Episkopatu, Polski: – To jest wielki ból i wyrzut sumienia, za który to ból wszystkich braci i siostry narodu żydowskiego przepraszamy.
Na pomniku upamiętniającym Żydów nie ma informacji o sprawcach zbrodni.
Kategorie: Uncategorized


