Uncategorized

Od antysyjonizmu do antysemityzmu

Autor: Stefan Frank

Jeszcze do niedawna ludzie chcący wyrazić swoje antysemickie uprzedzenia zamiast słowa „Żydzi” asekuracyjnie używali określeń „syjoniści” i „Izrael”. Wydaje się jednak, że to się zmienia.

Przez długi czas niechęć wobec Żydów maskowano antysyjonizmem tak bardzo, jak to tylko było możliwe. Deklarowano, że nie ma się „nic przeciwko Żydom”, a „jedynie przeciwko Izraelowi”. Od 7 października ta maska opada coraz częściej. Niechęć do Żydów jest manifestowana coraz bardziej otwarcie. Żydowscy muzycy we Francji tracą możliwość koncertowania. W Wielkiej Brytanii żydowscy komicy są wykluczani z festiwali. Kino we Frankfurcie odmawia udziału w Żydowskich Dniach Filmowych, zasłaniając się potrzebą „zachowania neutralności”. Dochodzi do ataków na synagogi oraz żydowskie służby ratunkowe w Londynie. Niektórzy artyści bez żadnych skrupułów powracają do rysowania karykatur w stylu „Der Stürmera”, w których przedstawiają Żydów jako wampiry lub kanibali.

3 maja na paryskiej stacji metra Buttes-Chaumont (w 19. dzielnicy) na wielkoformatowych muralach pojawiły się wizerunki potworów, które zamiast nosów miały gwiazdy Dawida. Incydent wzbudził duże zainteresowanie mediów, a prokuratura wszczęła już dochodzenie. Jak donosi publiczna stacja telewizyjna BFM, była to nieautoryzowana wystawa artysty street artu ukrywającego się pod pseudonimem „GoGrazy99”. Pokrył on płatne plakaty reklamowe własnymi obrazami, używając do tego kleju, czym pochwalił się w opublikowanym przez siebie filmie.

Paryskie przedsiębiorstwo transportowe (RATP) poinformowało, że plakaty zostały natychmiast usunięte, i stanowczo potępiło nielegalne działania w swojej sieci handlowej. „Po każdym zgłoszeniu mobilizujemy ekipy, aby jak najszybciej usunąć takie materiały. RATP zamierza złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa” – przekazano w oświadczeniu.

Założona 7 października 2023 roku grupa Nous vivrons („Będziemy żyć”), walcząca z antysemityzmem, udostępniła wspomniany film z komentarzem: „Każdego dnia pojawia się coś nowego. Słyszeliśmy już »Syjoniści precz z naszych uniwersytetów« czy »Syjoniści precz z naszych demonstracji« (obok wielu innych haseł). Teraz mamy: »Syjoniści precz z naszego metra«”.

„GoGrazy99” zaprzecza, jakoby miał antysemickie intencje. W rozmowie z dziennikiem Le Parisien wyjaśniał, że elementy, które większość odbiorców uznała za gwiazdę Dawida, to w rzeczywistości symbole zaczerpnięte z kultury indyjskiej lub japońskiej. Tłumaczył, że rysuje gwiazdy pięcio- lub sześcioramienne: „Pięć ramion symbolizuje demony i magię okultystyczną. Czasami przedstawiam gwiazdę jako sześcioramienną, co nawiązuje raczej do starożytnych symboli hinduskich lub japońskich. Ta postać w żadnym momencie nie miała nic wspólnego z judaizmem ani z nienawiścią do jakiejkolwiek religii czy narodu” – zapewniał artysta.

Trudno jednak uznać go za zupełnie naiwnego. Stacja BFM przypomina, że już w marcu zarzucano mu antysemityzm, gdy rozkleił w metrze grafikę przedstawiającą potwora z gwiazdą Dawida.

Antysemityzm przy dystrybutorze

W malowniczym mieście uniwersyteckim Besançon we wschodniej Francji nieznany sprawca przykleił antysemicką grafikę na dystrybutorach co najmniej jednej stacji benzynowej. Przedstawia ona demonicznie uśmiechniętego, zacierającego ręce, garbatego mężczyznę z ogromnym, haczykowatym nosem i gęstą, czarną brodą na tle flagi Izraela. Obok widnieje napis wielkimi literami – będący bezpośrednim nawiązaniem do cen paliw: „Czy to drogie? Dziękujemy, Izraelu”.

Jeden z kierowców sfotografował naklejkę, opublikował zdjęcie w mediach społecznościowych i skomentował: „Dziś rano zatrzymałem się na stacji benzynowej Avia przy Rue de Vesoul, aby zatankować. Proszę sobie wyobrazić moje zdziwienie, gdy bezpośrednio na dystrybutorach zauważyłem naklejkę o obrzydliwym podtekście. Sfotografowałem tę ohydę, aby ostrzec moich bliskich i znajomych w sieci – tak, abyśmy wszyscy pozostali czujni i usuwali tę obrzydliwą propagandę”.

Kandydatka do Kongresu ostrzega przed „fałszywymi Żydami”

O tym, jak poważna jest sytuacja na świecie, świadczy fakt, że nawet lewicowa publicystka The New York Times i znana krytyczka Izraela, Michelle Goldberg, ostrzegła w tym tygodniu przed zbliżającymi się wyborami do Kongresu USA. Jej zdaniem do Izby Reprezentantów z listy Demokratów może dostać się jawna antysemitka. Goldberg nie miała na myśli Ilhan Omar ani nikogo innego z tzw. „The Squad” – ci politycy są akurat jej sojusznikami. Mowa o Maureen Galindo, seksuolożce i aktywistce na rzecz praw mieszkaniowych, która w marcowych prawyborach Demokratów w swoim okręgu w San Antonio w Teksasie niespodziewanie zajęła pierwsze miejsce i 26 maja weźmie udział w drugiej turze.

Goldberg zwraca uwagę na nagranie z Facebooka, na którym Galindo fantazjuje o rzekomej współpracy ewangelikalnych chrześcijan i Żydów mającej na celu jak najszybsze doprowadzenie do „pochwycenia Kościoła”. Koncepcja ta, oparta na interpretacji fragmentu z Listu św. Pawła, zakłada, że wierzący zostaną nagle zabrani z ziemi i przeniesieni do Boga przed lub w trakcie okresu wielkich katastrof i sądu ostatecznego. Ideę tę spopularyzował m.in. cykl chrześcijańskich thrillerów apokaliptycznych „Left Behind” (Pozostawieni).

Galindo twierdzi: „Wszyscy Żydzi, do których należy Hollywood, wykorzystują książki i filmy do kreowania rzeczywistości”. W jednym z nowszych wpisów dodaje: „Syjoniści dysponujący miliardami kontrolują sieci handlu ludźmi, narkotykami i bronią. San Antonio i południowy Teksas to ogromne centra tego nielegalnego procederu”.

Galindo regularnie przekonuje również, że współcześni Żydzi w rzeczywistości wcale nie są potomkami Żydów biblijnych. W odpowiedzi na pytania przesłane przez Goldberg, aktywistka odwołała się do nowotestamentowej Apokalipsy św. Jana (Ap 3, 9): „Oto Ja ci daję [ludzi] z synagogi szatana, spośród tych, którzy mówią o sobie, że są Żydami, a nie są nimi, lecz kłamią”. Galindo zapowiedziała publicystce, że jeśli dostanie się do Kongresu, „zgłosi projekt ustawy” uznający „wszelkie poparcie dla syjonizmu za antysemickie, ponieważ to właśnie syjoniści zabijają Semitów na Bliskim Wschodzie”.

Podobną wiadomość od Galindo otrzymał dziennikarz John Levine, o czym poinformował na platformie X. Napisała mu: „Uważam syjonistycznych miliarderów i ich marionetkowych dziennikarzy za fałszywych Żydów, którzy podsycają antysemityzm, aby szkodzić prawdziwym Żydom i bogacić się ich kosztem. Musimy położyć kres syjonizmowi, aby chronić Żydów i Semitów”.

Teoria, jakoby współcześni Żydzi „nie byli prawdziwymi Żydami”, wywodzi się od Louisa Farrakhana, przywódcy czarnoskórej, nacjonalistycznej sekty Nation of Islam. Farrakhan nigdy nie próbował kryć się za antysyjonizmem – otwarcie chwalił Hitlera i agitował przeciwko Żydom, mówiąc wprost: „Potężni Żydzi są moimi wrogami”. Nie zaszkodziło to jego popularności, a najwyżej sprawiło, że zaczął być postrzegany jako postać nieco staromodna – ktoś, kto nie przyswoił nowego języka debaty i dlatego zamiast o „syjonistach” czy „Izraelu” mówił po prostu o „Żydach”. Dziś, jak widać, dyskurs antysemicki częściowo powraca do tej pierwotnej, dosłownej formy

Od antysyjonizmu do antysemityzmu

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.