Uncategorized

Dlaczego Zachód nie rozumie Izraela?

Nachum Kaplan

Zachód wciąż nie rozumie, dlaczego doszło do wydarzeń z 7 października. Zbyt wielu ludzi na Zachodzie nie chce porzucić iluzji, że to pokój zapewnia bezpieczeństwo. Izraelczycy wiedzą, że jest dokładnie odwrotnie.

Rzymskie powiedzenie Si vis pacem, para bellum („Jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny”) wywodzi się z cywilizacji, która rozumiała podstawową prawdę o ludzkich sprawach: to bezpieczeństwo tworzy pokój. Izrael to rozumie, ponieważ leży na Bliskim Wschodzie. Zachód tego nie pojmuje, gdyż żyje w terapeutycznej fantazji.

Głównym złudzeniem leżącym u podstaw większości zachodnich komentarzy na temat Izraela jest przekonanie, że pokój to najwyższe dobro polityczne. Tak nie jest. Najwyższym dobrem jest bezpieczeństwo. Pokój ma wartość tylko wtedy, gdy się na nim opiera. W przeciwnym razie staje się jedynie przerwą między wojnami.

To nieporozumienie od dziesięcioleci zniekształca zachodnie myślenie o Izraelu. To dlatego dyplomaci, dziennikarze, organizacje pozarządowe, naukowcy i zawodowi entuzjaści „procesu pokojowego” nieustannie stawiają błędną diagnozę tego konfliktu. Ich analizy zazwyczaj opierają się na naiwnym założeniu, że spór dotyczy zasadniczo terytorium.

Gdyby jednak chodziło o ziemię, 7 października nigdy by się nie wydarzył. Izrael całkowicie wycofał się ze Strefy Gazy w 2005 roku. Wycofał stamtąd wszystkich żołnierzy i zlikwidował wszystkie osady. Rezultatem nie było jednak pojednanie, lecz dokonanie przez Hamas najgorszej masakry Żydów od czasów Holokaustu.

Podobnie rakietowe imperium Hezbollahu w Libanie nigdy nie miało nic wspólnego z państwowością palestyńską. Huti w Jemenie nie wystrzeliwują rakiet dlatego, że mają sprecyzowane zdanie na temat przepisów zagospodarowania przestrzennego w Judei i Samarii (znanej również jako Zachodni Brzeg). Ruchami tymi kierują cele ideologiczne, które powstały na długo przed narodzinami współczesnego państwa Izrael.

Patologia „rozwiązania dwupaństwowego”

Zachodni decydenci nienawidzą tej prawdy, ponieważ oznacza ona, że konflikt jest znacznie trudniejszy do rozwiązania dyplomatycznego, niż chcieliby wierzyć. „Rozwiązanie dwupaństwowe” pozostaje jaskrawym przykładem tej patologii. Forsuje się je nawet po 7 października, nawet po tym, jak Hamas przekształcił Gazę w dżihadystyczną twierdzę, Hezbollah zamienił południowy Liban w irańską bazę rakietową, a Iran otwarcie zaatakował Izrael pociskami balistycznymi i dronami, wchodząc z nim w stan bezpośredniej wojny.

Globalne „rozwiązanie” pozostaje niezmienne: Izrael – i tak już mały kraj – powinien stać się jeszcze mniejszy i bardziej bezbronny, zrezygnować ze strategicznej głębi i zaufać ludziom, którzy otwarcie deklarują zamiar jego zniszczenia. Ta naiwność jest wręcz porażająca, a teoria stojąca za państwem palestyńskim – zdumiewająco niedorzeczna. Żaden poważny analityk nie uwierzy, że gdyby Tajwan oddał połowę swojego terytorium Chinom, Pekin nagle porzuciłby cel przejęcia całej wyspy. Nikt rozsądny nie uznałby również, że gdyby Ukraina oddała połowę swojego terytorium Rosji, Moskwa ogłosiłaby wieczny pokój.

Jednak ortodoksyjny pogląd Zachodu głosi, że islamiści oddani sprawie zniszczenia Izraela – wierzący, że śmierć „niewiernych”, a zwłaszcza Żydów, jest przepustką do nieba – nagle złagodnieliby, gdyby tylko otrzymali suwerenne terytorium z widokiem na izraelskie aglomeracje. Teoria ta przetrwała wyłącznie dlatego, że traktuje się ją jak doktrynę religijną, a nie propozycję strategiczną.

Wydarzenia ostatnich kilku lat z niezwykłą jasnością obnażyły ten nonsens. 7 października zburzył mit, że oddawanie terytoriów prowadzi do deeskalacji. Izrael całkowicie opuścił Gazę: zlikwidował osiedla, wycofał wojska, przekazał ziemię, a nawet ekshumował zmarłych z cmentarzy. Odpowiedzią na to był 7 października.

Można by pomyśleć, że zmusi to ludzi myślących do poważnej rewizji założeń. Zamiast tego większość świata uznała, że Izrael powinien powtórzyć ten eksperyment w innym miejscu. Człowieka ogarnia zmęczenie, gdy musi mierzyć się z takim poziomem głupoty.

Mit powściągliwości i rzeczywistość w Libanie

To samo złudzenie zniekształca myślenie o Hezbollahu. Zachodnie rządy pouczały Izrael o powściągliwości i robią to nadal, nawet gdy siły izraelskie przekroczyły rzekę Litani w południowym Libanie, aby zwalczać drony i rakiety bezkrytycznie nękające północ kraju. Izraelowi bezustannie powtarza się, by unikał eskalacji, że dyplomacja zadziała i że z Hezbollahem da się porozumieć.

Zaledwie wczoraj irański reżim zmanipulował Stany Zjednoczone, „grożąc” zerwaniem negocjacji „z powodu działań Izraela w Libanie”. Kilka godzin później, podczas rozmowy telefonicznej między prezydentem USA Trumpem a premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, Trump miał nazwać Netanjahu „szaleńcem” z powodu planowanego uderzenia na bastion Hezbollahu w Bejrucie.

„Wszyscy cię teraz nienawidzą, wszyscy nienawidzą Izraela z tego powodu” – miał powiedzieć Trump do Netanjahu. Inne źródło podało, że Trump był „wściekły” i w pewnym momencie krzyknął: „Co ty, kurwa, robisz?”.

Co takiego robi Izrael? Po prostu broni się przed Hezbollahem. Co natomiast robi Hezbollah, gromadząc arsenał większy niż niejedna armia narodowa (i znacznie silniejszy niż armia Libanu), przekształcając całe libańskie wioski w kompleksy wojskowe i umieszczając wyrzutnie rakiet pośród cywilów?

Dyplomaci produkują nieskończony strumień oświadczeń wyrażających „głębokie zaniepokojenie”, ale powierzchowne zaniepokojenie nie zastąpi systemu obrony powietrznej. W końcu jednak nadeszła rzeczywistość. Decyzja Hezbollahu o bezpodstawnym zaatakowaniu Izraela 8 października „w geście solidarności z Palestyńczykami” ujawniła to, o czym Izraelczycy mówili od dawna: problemem nigdy nie była izraelska agresja, lecz obecność irańskiej armii ekspedycyjnej stacjonującej tuż pod ich granicą.

Konflikt zniszczył znaczną część struktury dowodzenia Hezbollahu, zdewastował jego kluczowe zdolności wojskowe, wyeliminował czołowych przywódców i poważnie osłabił pozycję organizacji w Libanie. Niemniej jednak Hezbollah wciąż tam jest i nadal atakuje mieszkańców północnego Izraela, ponieważ jego cel się nie zmienił.

Konfrontacja z Teheranem

Ta sama lekcja płynie z konfrontacji z samym Iranem. Przez dziesięciolecia zachodni przywódcy twierdzili, że dyplomacja powstrzyma Teheran. Każdy termin rozmów nuklearnych był przedłużany, każde naruszenie limitów wzbogacania uranu – racjonalizowane, każde ostrzeżenie – zbywane jako panikarstwo, a każda czerwona linia – cichaczem przesuwana.

W tym samym czasie Iran zbudował potężny arsenał rakiet balistycznych, finansował grupy terrorystyczne w całym regionie, destabilizował kolejne kraje i krok po kroku zbliżał się do uzyskania broni jądrowej, co ostatecznie doprowadziło do bezpośredniej konfrontacji zbrojnej.

Przez lata zachodni decydenci zachowywali się tak, jakby wojna z Iranem była najgorszym możliwym scenariuszem. To osobliwe założenie. Reżim otwarcie wzywający do unicestwienia Izraela, wzbogacający uran, rozwijający pociski dalekiego zasięgu i budujący regionalną sieć armii terrorystycznych uznawano za zagrożenie, z którym da się żyć. Konfrontację z nim uważano za zbyt niebezpieczną. Ta logika była całkowicie postawiona na głowie.

Bezpośrednie starcie między Izraelem a Iranem obnażyło, jak bardzo polityka Zachodu oderwała się od rzeczywistości. Przez dziesięciolecia analitycy pisali o Iranie jak o nietykalnym regionalnym supermocarstwie. Gazety opisywały Islamską Republikę językiem graniczącym z mistycznym uwielbieniem. Wszelkie sugestie, że Izrael mógłby bezpośrednio rzucić wyzwanie Teheranowi, odrzucano jako szaleńczą fantazję.

Gdy wybuchła wojna i Iran wystrzelił na Izrael ogromną salwę rakiet, Izraelczycy odpowiedzieli uderzeniem odwetowym. Wtedy Islamska Republika odkryła bolesną prawdę o współczesnej wojnie: propaganda nie zastąpi sił powietrznych.

Reżim, który przez dziesięciolecia bezpiecznie prowadził wojny rękami swoich lenników, nagle sam znalazł się na celowniku. W ciągu zaledwie dwóch dni izraelskie samoloty uzyskały całkowitą swobodę działania w irańskiej przestrzeni powietrznej. Zbuntowane strategiczne obiekty wojskowe legły w gruzach. Wyeliminowano wysokich rangą dowódców, a infrastruktura krytyczna została uszkodzona. Systemy obrony powietrznej, którymi Teheran chwalił się od lat, okazały się bezradne w starciu z technologicznie nadrzędną armią.

Szkody psychologiczne mogą ostatecznie okazać się dotkliwsze niż straty materialne. Ta bitwa wciąż trwa – z Waszyngtonem jako głównym graczem naprzeciw Iranu oraz Izraelem walczącym w Libanie. Najbardziej zdumiewające było jednak to, jak wiele zachodnich rządów zareagowało na te wydarzenia, domagając się powściągliwości od strony, która właśnie udowodniła realność zagrożenia. Lekcja, jaką wyciągnęło wielu liderów, nie brzmiała: „pozwoliliśmy Iranowi stać się zbyt niebezpiecznym”, lecz: „stawianie czoła niebezpieczeństwu jest niebezpieczne”.

Rzeczywistość nie czyta rezolucji ONZ

Wojna z Iranem pokazała coś, czego zachodni decydenci od lat starali się nie dostrzegać: zagrożenia nie znikają tylko dlatego, że liderzy odmawiają stawienia im czoła. Rzeczywistość nie dba o dyplomatyczne slogany, nie czyta rezolucji ONZ ani nie uczestniczy w konferencjach w Genewie. Rzeczywistość nadchodzi wraz ze spadającymi pociskami.

Wojna zadała potężny cios irańskiej infrastrukturze wojskowej, osłabiła jego sieć rakietową i obronę powietrzną oraz obaliła starannie pielęgnowany mit o niepokonalności Teheranu. Choć reżim i jego ambicje przetrwały, świat zyskał dowód na to, że jest on znacznie słabszy, niż przez lata twierdzili jego apologeci i zachodni sprzymierzeńcy.

Jednak reakcja społeczności międzynarodowej okazała się przygnębiająco znajoma. Priorytetem nie było usunięcie zagrożenia, lecz jak najszybsze zakończenie konfrontacji. A to nie to samo. Rozejm bywa użyteczny, kupuje czas i stwarza nowe możliwości, ale nie jest zwycięstwem.

Zachód bez przerwy myli chwilowe zawieszenie broni z trwałym rozwiązaniem konfliktu. Traktuje wojnę jak nieprzyjemny spór korporacyjny, który można zażegnać poprzez dialog, mediacje i odpowiednie wsparcie emocjonalne. Niestety, Hezbollah nie jest tym zainteresowany. Tak samo jak Hamas czy Islamska Republika Iranu.

To prowadzi do kluczowego pytania strategicznego: Jaki jest cel izraelskiej siły militarnej?

Odpowiedzią nie może być samo przetrwanie kolejnych ataków. Armia istnieje po to, by zagwarantować bezpieczeństwo. Jeśli zagrożenia nieustannie odżywają, ponieważ wojny kończą się przed osiągnięciem celów strategicznych, wówczas starcia te stają się jedynie niezwykle kosztownym odsuwaniem problemu w czasie.

Właśnie ten błąd Izrael popełniał wielokrotnie i dziś znów próbuje się go do niego zmusić. Przez lata akceptowano cykliczne eskalacje z Hamasem, tolerowano zbrojenie się Hezbollahu i polegano na międzynarodowych obietnicach w sprawie Iranu. Każde opóźnienie sprawiało, że ostateczna konfrontacja stawała się potężniejsza i groźniejsza.

Wniosek powinien być dziś oczywisty: Izrael nie może zlecać swojego bezpieczeństwa Waszyngtonowi, a tym bardziej komukolwiek innemu. Powinien cenić sojuszników i współpracować, gdzie to możliwe, ale musi myśleć jak kraj, który ostatecznie stoi sam. Państwo żydowskie nie powstało dlatego, że międzynarodowe gwarancje okazały się wiarygodne. Powstało, ponieważ te gwarancje wielokrotnie okazały się bezwartościowe.

Ta lekcja jest dziś tak samo aktualna jak w 1948 roku. Być może nawet bardziej. Bliski Wschód wychodzący z wojen przeciwko Hamasowi, Hezbollahowi i Iranowi różni się od tego sprzed 7 października. Hamas został zdruzgotany, Hezbollah głęboko osłabiony, a słabości Iranu – obnażone. Żadne z tych zagrożeń jednak nie zniknęło. Ich toksyczna ideologia, nienawiść i ambicje wciąż są żywe.

Jeśli społeczność międzynarodowa naprawdę chce stabilizacji na Bliskim Wschodzie, musi przestać obsesyjnie skupiać się na abstrakcyjnych „procesach pokojowych”, a zacząć dostrzegać realia bezpieczeństwa. To one decydują o tym, czy pokój ma w ogóle jakiekolwiek szanse.

Obowiązkiem Izraela nie jest zadowalanie pozbawionych kręgosłupa krytyków. Jego obowiązkiem jest zapewnienie bezpiecznego życia żydowskim dzieciom we własnym państwie. Wszystko inne ma drugorzędne znaczenie – włącznie z samym pokojem.

Dlaczego Zachód nie rozumie Izraela?


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

19 odpowiedzi »

  1. « a wszystkie zarzuty i pretensje kieruj do hamasu i ich herszta – iranu. « 
    Leonie,
    Nikt nie zaprzecza (oprócz terrorystów a ci ne są partnerami do dyskusji i IDF najlepiej im odpowiada precyzyjną amunicją), usprawiedliwionej i koniecznej wojny z Hamasem. Ale wojnę można prowadzić w różny sposób, jaki ? Przede wszystkim zgodny z regulaminem wojskowym IDF, prawem izraelskim i konwencjami genewskimi Regulamin IDF jasno mówi kiedy żołnierz ma prawo użyć broni bez rozkazu (bezpośrednie zagrożenie jego lub trzecich osób) jak i jak należy traktować jeńców (nie zabijać, nie torturować). W Times of Izrael był wywiad z żołnierzem który był świadkiem jak jego kolega zabił dwóch chłopców 11,13 lat którzy przekroczyli „żółtą linje”, bez ostrzeżenia, podobnie jak by świadkiem jak jego kolega zmusił dwóch arabów do klęczenia i ich zabił, tez za przekroczenie granicy zony w Gazie. Są to oczywiste przestępstwa według izraelskiego prawa jak i zbrodnie wojenne. Czy bestialstwo Hamasu usprawiedliwia nie przestrzeganie izraelskiego prawa ? Tortury jeńców są systematyczne, są na to dowody w izraelskiej prokuraturze wojskowej jak i w prasie i raportach ONZ. Zabijanie jeńcom tez nie jest rzadkie i prowadzi do prawdziwych tragedii, trzech zakładników ociekło Hamasowi i stali nadzy do pasa z podniesionymi rekami, wzięto ich a poddających się terrorystów i snajperzy zabili ich.
    Są to oczywiscie przepadki łamania dyscypliny wojskowe;j i to Hamas ma być za to odpowiedzialny? Te ostatnie wydarzenia są również taktycznymi błędami, trzeba jeńców dobrze traktować inaczej walczą do ostatniej kropli krwi zamiast poddać się.
    Jest również inny aspekt izraelskiej strategii który jest zupełnie niezrozumiały dla izraelczykow, którzy albo zamykają uszy albo do których nie dochodzi to co mówi wprost szczery facet Ben Gvir albo Smoltrich, Poza zniszczeniem Hamasu, drugim celem izraelskiej ofensywy w Gazie jest wypędzenie palestyńczykow, zniszczenie infrastruktury i dzielnic mieszkaniowych tak żeby nie było po co wracać i w przyszłości tworzenie nowych izraelskich osiedli. Korzystając z okazji wojny z Hamasem, prowadzi się wojnę z narodem palestyńskim, co jest nie do zaakceptowania przez USA i EU, sprzeczne z polityka arabska USA. To ta druga kolonialna wojna wywołuje protesty na calym cywilizowanym świecie a nie jakiś paroksyzm antysemityzmu.
    Hamas ma odpowiedzialność za wywołanie wojny, zagładę własnych bandytów i nieuniknione starty cywilne w tej części wojny, ale nie za nacjonal-syjonistyczna kolonialną wojnę ze wszystkimi Palestyńczykami w Gazie i na Zachodnim Brzegu.

    Leonie, interesuję się polityka od lat, mam rodzinę w Izraelu, dzieci mojej wnuczki nadstawiają głowy w niekończących się wojnach, mam dosyć czytania co rano nazwisk zabitych żołnierzy i szukania w nich swoich, gdy żył mój teść, odwiedzaliśmy Izrael parę razy do roku.

    to jest mój ostatni wpis w tej dyskusji

  2. Wlodek S – jak zwykle, mylisz skutek z przyczyna , przeczytaj jeszcze raz uwaznie moj poprzedni wpis , a wszystkie zarzuty i pretensje kieruj do hamasu i ich herszta – iranu.
    Psychologiczna zagadka jest co toba kieruje.

  3. Oj Włodku Włodku. Piszesz „haniebne zbrodnie wojenne, jak systematyczne niszczenie infrastruktury cywilnej jak i całych dzielnic mieszkaniowych Gazy, i to po zakończeniu działań wojennych.” Niestety tak nie jest ale jak by to była prawda już dawno Hamasu by nie było. Z tego co pamiętam mieszkasz w Paryżu/Francji. To już dużo tłumaczy twoje bełkoty.

  4. Niezrozumiale jest jak ktos tak szlachetny i pelen zasad nie popelnia seppuku, czyli harakiri z powodu ” ”haniebnych dzialan Izraela i jego zbrodni wojennych”.
    Tylko dlatego widocznie ze nie czuje zwiazku z tym krajem.
    Nie czuje tez oczywiscie zwiazku z Francja w ktorej mieszka, bo zbrodnie zoldakow francuskich, czy to w Mali czy Senegalu, czy innych krajach afrykanskich sa nie do zaprzeczenia.
    Mozliwe ze czuje tylko zwaiazek z Gaza, zycze wiec meskiej Raisie Abramownej z prowincji francuskiej aby sie tam przeniosl, i to jak najszybciej.mozliwie ze nie ma
    Ma tez przewage nad orginalna zenska Rais, ta miala geste wlosy, z tad te wszy ktore rozprzestrzenila, meska Raisa Abramowna jest lysa, wiec zadnych weszek.

  5. Jurku, relacje BM Likudu z Hamasem są widocznie dla Ciebie nowością, dużo o tym pisano w prasie izraelskiej w 2023, w Times of Izrael i Jerusalem Poste. Był nawet filmik wideo ze spotkana BM z parlamentarzystami Likudu gdzie BM powiedział „naszą strategią jest wzmocnienie Hamasu”. Katar finansował Hamas i kiedy kurier Kataru z walizka dolarów pojawiał się na granicy jordańskiej, Shin Beth przeprowadzał go do granice z Gazą.
    Hamas był narzędziem BM/Likudu do rozbicia jedności palestyńskiej i uniemożliwienia powstania zjednoczonej reprezentacji politycznej i potencjalnie państwa palestyńskiego, co jest nadrzędnym celem BM/Likudu.

    „Izrael Czyk”, rzeczywistość jest skomplikowana i pełna sprzeczności. Natanyahu ma na swoim koncie prawdziwe sukcesy,np. stworzenie „start up nation” i całej struktury polityczno-prawnej która przyciąga hordy inwestorów.
    Są wspaniale aspekty Izraela i jego kultury jaki i haniebne zbrodnie wojenne, jak systematyczne niszczenie infrastruktury cywilnej jak i całych dzielnic mieszkaniowych Gazy, i to po zakończeniu działań wojennych.
    I. Czyku, masz do wyboru, albo jak dorosły, nauczyć się żyć ze sprzecznościami albo okłamywać się.

    Link dla Jurka H.
    https://www.timesofisrael.com/for-years-netanyahu-propped-up-hamas-now-its-blown-up-in-our-faces/

  6. Aż trudno uwierzyć że Włodek S jest Tzw „emigrantem marcowym” w swoich komentarzach (i nie tylko w tej sprawie, ale raczwej w wszystkich sprawach jak chodzi o Izrael)więcej przypomina antysemitę….

  7. Motto: Przedstawiam wam fakty bez moich opinii, trudno bić się z faktami.             Włodek.S

    A tu jeszcze pożyteczniejszy cytat tegoż autora;
    „Przed 7/10 Natanjahu i jego eksperci od Hamasu byli przekonani ze Hamasowi zalezy na pokoju i ze nalezy zwiękdzyć ilosć pozwoleń na prace w Izraelu i tym samym wzmocnić popularnosć Hamasu.
    Rzad Natanjahu nie zrozumial Hamasu , to jest oczywiscie ważniejsze od zrozumienia « Zachodu ».”

    Jeżeli to też mają być fakty, to już wiemy, dlaczego Europa nie rozumie Izraela, a ja też nie mogę zrozumieć, co tam jeszcze robi rząd Natanjahu i jego eksperci zamiast na pierwszej linii frontu zapłacić zdrowiem czy życiem za swoje kosztowne błędy. Mam nadzieję jednak, że to nie są fakty tylko zwyczajna nieprawda.
    A jeszcze chciałem dodać, że jestem zagorzałym zwolennikiem nieproporcjonalnego odwetu, szczególnie jeśli chodzi o państwo Izrael, bo każda inna odpowiedź leży zbyt blisko granicy samounicestwienia.
    Jerzy Holcman

  8. Włodek S. , jak Ci już Leon Schatz dobitnie przedstawił, wyciągasz fakty, które pasują do Twojego opowiadania, które więcej lub mniej jest narracją bliskowschodnich neonazistów i ich wielomilionowej zgrai fanów poza Bliskim Wschodzie.

    Dodam tylko jeszcze dwa przykłady oskarżania Izraela, gdzie uzywasz bezkontekstową interpretacjë faktów: zakończenie akcji militarnej było w dużym stopniu uzależnione od uwolnienia zakładników, o których to nie wspominasz ani jednym słowem.

    Nigdy przedtem w nowoczesnej historii ludzkości armia państwa należącego do ONZ, nie musiała walczyć z minimum 30.000 terrorystami, mających swoje pozycje i zaplecze w cywilnych obiektach ponad 2 milionowej aglomeracji

    Summa summarum: powtarzasz oskarżenia Izraela budowane na neonazistowskiej narracji.

  9. Wlodek S – Gadi Eizenkot nie jest dzisiejszym szefem sztabu IDF , jest nim Eyal Zamir.
    Wedlug twojej ”logiki” ( w duzym cudzyslowie ) nalezaloby sie oburzac bombardowaniom aliantow w czasie 2 wojny swiatowej na hitlerowskie niemcy – zginelo w nich setki tysiecy cywilow, kobiet, dzieci i starcow. Bylo to rozumiane jako naturalne nastepstwo okrutnej wojny , wywolanej przez diabelski rezim hitlera, i nikt nie poddawal w watpliwosc slusznosci tej strategii.
    Hamas nie rozni sie niczym od tamtego rezimu i tylko wylacznie on jest odpowiedzialny za nastepstwa wywolanej przez siebie wojny, w ktorej cieszyl sie poparciem wiekszosci mieszkancow Gazy.
    Symptomatyczne jest ze nie kierujesz tych niezliczonych pretensji , zadan i oburzenia wlasnie do tych odpowiedzialnych, czyli do Hamasu – do nich kieruj wszystkie Twoje posty – adres latwo znalezc w internecie.

  10. Dzisiejszy szef sztabu IDF gen. Gadi Eizenkot. sformułował publicznie w 2008 roku doktrynę IDF o nieproporcjonalnej odpowiedzi, zwanej „Doctrine Dahiya” (zobacz w wikipedi).
    Teoretyzuje to rowniez publikacja Instytutu Studiów Bezpieczeństwa Narodowego uniwersytetu Tel Aviv , „Disproportionate Force: Israel’s Concept of Response in Light of the Second Lebanon War”.

    Wiec proszę mnie nie obrażać i douczyć się.

    A jak to wyglądało w praktyce w Gazie ? Po barbarzyńskim ataku 7/10, światowa opinia publiczna była pełna empatii, Biden przyleciał do Izrael, przyleciał masowy transport broni i amunicje z USA, 500 transportów w pierwszych 12 miesiącach, Macron był w Izraelu, w moim mieście na merostwie zawinęła izraelska flaga a zdjęcia z zakładnikami pokazywano na miejskich bilbordach, były tez masowe demonstracje solidarności..

    Pierwsze raport o systematycznym niszczeniu infrastruktury cywilnej i domów mieszkaniowych, poza strefami walk, pokazały się parę miesięcy po 7/10, w raporcie Departamentu Stanu i analizach satelitarnych CIA.Celem tych zniszczeń było oczywiscie wyludnienie Gazy i uniemożliwienie jakiegokolwiek powrotu. Polityka ta była sprzeczna z arabska polityka USA której celem było rozwiązanie dwópaństwowe. IDF starało się minimalizować straty cywilne poprzez informacje o nalotach przez SMS czy strzałach ostrzegawczych, ale mimo to było dużo ofiar cywilnych, wedlug Gaza Health Authority. Podważano oczywiscie dane GHA jako manipulacje ale dziś nawet Izrael uważa je za wiarygodny. Przyczyną, wedlug ekspertów od konfliktów, jest fakt że te dane są zaniżone bo nie biorą pod uwagę zbitych pochowanych pod gruzami i pospiesznie pogrzebanych w czasie wojny.
    I te dane wstrząsnęły opinią publiczną.

    A „niesymetryczna odpowiedz” mająca na celu wyludnienie Gazy nadal trwa, w ciągu 2 miesięcy po zawieszeniu broni IDF wysadziło w powietrze 2,500 budynków w strefie ich kontroli i wedlug wielu raportów, wysadzanie wielopiętrowych domów mieszkalnych (towers) nadal trwa.

    Przedstawiam wam fakty bez moich opinii, trudno bić się z faktami.

  11. Nachum Kaplan doskonale przedstawia sytuację Izraela po i przed 7. października 2023.
    Ty zaś,,Wlodku S., bajcujesz, używając określeń używanych przez żydożerczych krytyków Izraela.
    Cały Twój wywód, Wlodku S., to przedstawienie lzraela, jako tej strony konfliktu, która popełniała błędy, przygotowując grunt dla 07.10. A po 07.10. odpowiedziała nieproporcjonalnie(!!!???) na skutki 07.10..
    Powtórzę: bajcujesz, i to mocno.

  12. Wlodku S. ,
    Celem posiadania broni atomowej jest odstraszenie. Ale jeśli przeciwnik, czyli druga strona konfliktu, przekroczy granice, które państwo posiadające broń atomową określiło jako „nie do przekroczenia„, to takie państwo może straszyć: użyjemy wszelkie nasze środki, w tym broń atomową, kiedy będzie tak i tak.
    Durnie pytają, dlaczego Izrael ma broń atomową a Iranowi wszelkimi środkami chce się zabronić posiadanie broni atomowej. Myślę, że doskonale wiesz, Włodku S., dlaczego nazywami durniami tych, którzy dziwią siew, że Izrael może……. a Iran nie może………
    Powracając do Rosji: to że to państwo grozi użyciem broni atomowej w danych warunkach, nie oznacza, że celem Rosji jest zlikwidowanie jakiegoś czy jakichś państw Nato. Jest to calkowicie odmienna groźba od tej groźby, jaką stanowią wobec Izraela potężne siły po stronie arabskiej i islamskiej.

  13. Wystraszona meska Raisa Abramowna z francuskiej prowincji dostarcza ”analize”, uzywajac ” nieproporcjonalna odpowiedz Izraela”, tak ukochana przez Quislingow Zachodu.
    To juz bylo wiele razy tu odrzucone, proporcjonalne byloby zabicie, storturowanie, zgwalcenie 1200 palestyncow.
    Ci co tak jak Raisa Abramowna mysleli przed Oct.7, np. Pani Silver( latami czekala przy granicy z Gaza, zeby podwiesc palestyncow na darmowe leczenie w Izraelu) zostali zamordowani w tunelach przez swoich Benjaminkow.
    Jedyne co mozna powiedziec to szkoda ze to nie Raisa Abramowna a tacy co Pani Silver byli tam Oct. 7.
    ” jego” Francja by nic nie zrobila dla Raisy, tak jak nic nie zrobila po zamordowaniu kilkudziesiciu obywatel francuskich wtedy-poza nalozeniem embarga na bron dla Izraela.

  14. Poldek napisal : « A przecież: Czy Rosja groziła i grozi egzystencji jakiegoś z 32 państw Nato? Absurdem było by odpowiedzieć na to pytanie, tak.« 

    Niestety czlonkowie rosyjskiej Dumy regularnie cytuja progaramowa broszurkę Putiona o odtworzeniu imperium ZSSR i nawoluja do zajęcia państw baltyckich.
    Niejaki Medwdiew otwarcie a Putin aluzynie groza atakim atomowym na Kijów, Paryz, London czy Warszawę.
    Ostatnio rosjanie buduja duze koszary na granicy państw baltyckich jak i remontuja instalacje atomowe dla IskanderM w Kaliningradzie.
    Więc nie takie absurdalne..

  15. Kaplab napisal : » Zachód wciąż nie rozumie, dlaczego doszło do wydarzeń z 7 października. Zbyt wielu ludzi na Zachodzie nie chce porzucić iluzji, że to pokój zapewnia bezpieczeństwo. Izraelczycy wiedzą, że jest dokładnie odwrotnie. »
    Przed 7/10 Natanjahu i jego eksperci od Hamasu byli przekonani ze Hamasowi zalezy na pokoju i ze nalezy zwiękdzyć ilosć pozwoleń na prace w Izraelu i tym samym wzmocnić popularnosć Hamasu.
    Rzad Natanjahu nie zrozumial Hamasu , to jest oczywiscie wazniejsze od zrozumienia « Zachodu ».
    Kaplan nie rozumie bezposredich przyczyn 7/10 i logiki ataku Hamasu. Hamasowcy byli przekonani o samobójczym charakterze ich ataku i wojskowy sukces byl dla nich zaskoczeniem. Przed 7/10 Izrael z umowami Abrachama zostal akceptowany w swiecie arabskim, a Arabia Saudyjska pewnie tez byl dla nich się przylaczyla, Trump mial plan wysiedlenia Palestyńczyków; slowem , politycznie palestyńczycy byli ignorowani i caly region tworzyl plany na przyszlosć bez nich.
    Celem Hamasy 7/10 bylo postawienie palestyńczyków w centrum gry politycznej.
    Ich taktyka byla klasykiem terroryzmu.
    1. Wykonć jak najbrutalniejszy atak 2. Wywolać nieproporcjonlnie brutalna odpowiedz 3. Wywolać oburzenie opinji publicznej na brutalnosć reakcji.
    Nieproporcjonala reakcja jest oficjalna taktyka IDF.
    Udalo się ponad oczekiwania.

  16. Europa wydaje setki miliardy dolarów, aby wojna Rosja – Ukraina mogła być kontynuowana. Tu nie ma nawoływanie do kompromisu. Tu jest krzyk: Rosja stanowi dla nas groźbę. Walczycie za nas

    A przecież: Czy Rosja groziła i grozi egzystencji jakiegoś z 32 państw Nato? Absurdem było by odpowiedzieć na to pytanie, tak.

    Porównując z sytuacją Izraela: istnieniu żydowskiego państwa grożą olbrzymie siły reżimu irańskiego i wielkich innych islamskich sił fundamentalistycznych, których ideologicznym motorem jest neonazizm. Izraelowi grozi tysiące balistycznych rakiet, grożą hordy terrorystów wielkości armii, grozi uzyskanie broni atomowej przez tych, którzy otwarcie ustami przywódców Iranu i innych neonazistowskich sił, mówią o unicestwieniu żydowskiego państwa.

    Chociaż Europa ma najtragiczniejsze w nowoczesnej historii ludzkości doświadczenia, mianowicie kiedy to nazizm zagościł w sercu wydawałoby się cywilizowanej Europy, 1933-45, to Europa dziś wydając jak już wspomniane setki miliardów dolarów na kontynuację wojny na Ukrainnue – użyję kolokwialnego języka – zesrałaby się mając wysłać 1 dolar dla sił zbrojnych Izraela. Sprzymierzeniec Izraela, USA, nie mógł nawet użyć terytorium Europy dla logistycznych wyzwań w swojej akcji wojskowej przeciwko neonazistom w Teheranie.

    Europa jest dziś w dużej mierze rządzona przez gówniarzerię, która opanowała czołowe polityczne pozycje. Historia, Wam, gówniarzom, tego nie zapomni i nie wybaczy.

    Kilka tygodni temu opublikowałem tu, u Misia, artykuł w którym prezentuję pojęcie wandalizmu. Gówniarze nie rozumieją, że nie tylko są biernymi świadkami poczynań wandali, powtarzam wandali w specjalnym znaczeniu, które uzasadniam. Są też kreatorami i kibicami wandali.

    Gówniarze bawią się zapałkami na beczce prochu.

    Dziękuję komentatorowi Pawłowi, za inspirację do napisania powyższego.

  17. Sama idea uzbrojonego i broniacego sie Zyda jest nie do pojecia i nie do przyjecia.
    Widzialem w TV niedawno jak ktos z Litwy czy Lotwy sie skarzyl na wybuchy ,”tuz za granica z Rosja”, a przejety dziennikarz byl pelen zrozumienia dla jego obaw..
    Porownac z sytuacja Izraela , gdzie wybuchy sa nie za granica ale w kraju.
    Taka Lyce Jusette z BBC raportowala kiedyc z granicy z Gaza, jak zawyla ” Rocket!!” i rzucila sie z du.. wypieta do gory do jakiegos dolu..
    Nie zmienilo to ani wscieklej antyizralskiej propagandy BBC ani samej Lyce Jusette.
    Taka zeszmacona Francja oglosila teraz ze wyprodukuje ” dodatkowe rakiety atomowe, ale nie powie ile”, tak jakby mozna to bylo ukryc.
    Ta sama Francja grozila kiedys odwetem atomowym po serii zamachow bombowych w Paryzu, zamachow przez Libanczykow, Chrzescijan nawiasem mowiac.
    Co by sie stalo z Libanem gdyby zamachy byly kontynuowane..
    Tusk w Polsce zada wyprodukowania broni atomowej, NATO mu za malo, wiec miliony ofiar rosyjskich sa nie za drogie w obronie tej przeswietej Polski przed nie istniejaca agresja.
    Porownac ze wsciekla nagonka na Izrael ..
    Nie zwazac na to, odpowiadac na ataki i oby reka nie zadrzala tym w Izraelu ktorzy maja nacisnac na guzik w ostatecznosci.

  18. Rozumie. Ale los Izraela jest mu calkowicie obojetny, a los Ukrainy nie

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.