
Ruthie Blum
Nowa broszura ambasadora Izraela Yechiela Leitera obala groteskowe, fałszywe oskarżenia wobec Izraela – co ma kluczowe znaczenie dla „przekonywania przekonanych”.
Yechiel Leiter, ambasador Izraela w Stanach Zjednoczonych, zasługuje na uznanie za podjęcie syzyfowej pracy, jaką jest obalanie szkodliwych dezinformacji na temat państwa żydowskiego. Efektem analiz przeprowadzonych przez niego i jego zespół jest broszura zatytułowana „Tworzenie współczesnego oszczerstwa o krwi: ludobójstwo, głód i język dehumanizacji”, którą zaprezentował w nagraniu opublikowanym 28 maja w mediach społecznościowych.
Wyjaśniając motywację stojącą za tym projektem, ambasador opisał mechanizm rozprzestrzeniania się podstępnych oskarżeń wobec Izraela. Zaczęły one krążyć po świecie tuż po masakrze przeprowadzonej przez Hamas 7 października 2023 r. – „gdy rodziny wciąż poszukiwały swoich bliskich na pokrytych krwią ulicach i zanim jeszcze rozpoczęła się jakakolwiek lądowa operacja wojskowa”.
Leiter stwierdza, że nadszedł czas, aby „wyprostować kłamstwa i przedstawić fakty”. Wskazuje przy tym na niedawne, absurdalne zarzuty opublikowane w sekcji opiniotwórczej The New York Times, jakoby Izrael szkolił psy do gwałcenia więźniów. Dodaje, że tak skandaliczne twierdzenia „nie różnią się niczym od tych z czasów średniowiecza – gdy zarzucano Żydom używanie krwi do celów rytualnych i zatruwanie studni”.
Na zakończenie przypomina widzom, że „nienawistne kłamstwa rozprzestrzeniają się szybciej niż prawda”, wzywając opinię publiczną do pobrania i przeczytania bezpłatnej broszury, aby „poznać fakty, przywrócić właściwe znaczenie słowom oraz odbudować godność Państwa Izrael i narodu żydowskiego”.
Moment wydania tego kompendium nie mógł być bardziej trafny. Zbiegł się on bowiem z decyzją Organizacji Narodów Zjednoczonych o wpisaniu Izraela – obok Hamasu – na czarną listę podmiotów winnych przemocy seksualnej w konfliktach zbrojnych. Stało się tak pomimo faktu, że ONZ otrzymała obszerne dowody potwierdzające, iż o ile Hamas wykorzystywał napaści seksualne jako systemowe narzędzie wojny, o tyle Siły Obronne Izraela (Cahal) nie dopuściły się takich czynów.
Na szczęście najnowszy raport – tym razem sporządzony przez Komisję Cywilną ds. Zbrodni Hamasu na Kobietach i Dzieciach z 7 października, zatytułowany „Silenced No More; Sexual Terror Unveiled” („Uciszone nie będą: Oblicze terroru seksualnego”) – jest dostępny wraz z broszurą udostępnioną przez Leitera i pracowników ambasady. Jednak te materiały oczywiście zupełnie nie interesują sekretarza generalnego ONZ António Guterresa ani jego stronników.
Nazywając to czysto polityczne posunięcie Guterresa „moralną hańbą”, ambasador Izraela przy ONZ Danny Danon ogłosił całkowite zamrożenie stosunków z biurem sekretarza generalnego. Wielkie brawa dla Danona.
Pytanie brzmi, czy w szerszej perspektywie ten gest będzie miał jakiekolwiek znaczenie. To samo pytanie można zadać w kontekście niezwykle ważnego przedsięwzięcia Leitera.
I to prowadzi nas do odwiecznego, nużącego narzekania na „słabą dyplomację publiczną” (hasbarę) Izraela. Rzeczywiście, ilekroć świat atakuje państwo żydowskie, zaniepokojeni Izraelczycy i pro-syjonistyczne środowiska w diasporze natychmiast winą obarczają rzekome braki w komunikacji PR. Z kolei antyizraelski chór, zarówno w kraju, jak i za granicą, twierdzi coś zupełnie przeciwnego: problemem nie jest wizerunek, lecz zła polityka rządu.
Oba te podejścia są błędne, a drugie z nich – w sposób oczywisty. Pierwsze zawiera w sobie przynajmniej słuszny apel, byśmy sprawniej i celniej dobierali argumenty. Problem polega jednak na tym, że krytyka ta sprowadza się zazwyczaj do bezrefleksyjnego wytykania rządowi, iż nie potrafi wygenerować szybkiego i jednolitego przekazu.
To naiwne podejście. Wystarczy spojrzeć na głębokie podziały ideologiczne wewnątrz samego Izraela, by zrozumieć, że sam dostęp do tych samych faktów nie gwarantuje jednomyślności ani zgody co do dalszych działań.
Co więcej, choć istnieje mnóstwo dowodów na to, że prywatne inicjatywy realizują zadania taniej i skuteczniej niż instytucje państwowe, Izraelczycy wciąż mają trudności z porzuceniem iluzorycznego komfortu, jaki daje państwo opiekuńcze, co często idzie w parze z nieuzasadnionymi wybuchami gniewu pod jego adresem.
Tymczasem na rynku działa wiele organizacji pozarządowych oraz niezależnych influencerów, którzy z powodzeniem prowadzą kampanie proizraelskie. Powstają setki artykułów i podcastów tworzonych przez błyskotliwych ekspertów, którzy niestrudzenie bronią Żydów i państwa Izrael przed falą oszczerstw.
Nie miejmy jednak złudzeń co do tego, jak te działania wpływają na ludzi z założenia wrogich Izraelowi. Oni po prostu nie są zainteresowani prawdą.
Fakty nie są w stanie ich przekonać. Doskonałym przykładem jest wspomniany artykuł w New York Timesie. Czy jego autor, Nicholas Kristof, zmienił zdanie, gdy weterynarze i specjaliści od behawioru psów wykazali, że opisywane przez niego tortury są z biologicznego i fizycznego punktu widzenia niemożliwe? Oczywiście, że nie.
To sprowadza nas z powrotem do inicjatywy ambasadora Leitera. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod jego filmem promującym broszurę, by zrozumieć, że ze świadomą, zaciekłą ignorancją nie da się wygrać za pomocą logiki czy twardych danych.
Oto kilka przykładów tych wpisów:
- „Członkowie rządu Izraela popierają zabójstwa umiarkowanych Żydów, takich jak premier Rabin, oraz masowe mordy na chrześcijanach i muzułmanach na Zachodnim Brzegu. To fakt, a nie oszczerstwo. Wstydźcie się, że tego bronicie”.
- „Wasza propaganda poniosła klęskę. Cały świat widzi, jak brutalnym, pedofilskim i ludobójczym tworem psychopatycznym jest państwo żydowskie”.
- „Najbardziej bezczelnym kłamstwem jest wmawianie nam, że jesteście naszym największym sojusznikiem, podczas gdy bezustannie ingerujecie w politykę i kulturę Stanów Zjednoczonych”.
- „Chrześcijanie stanowili kiedyś 50% ludności Palestyny. Teraz, gdy izraelscy Żydzi dokonali na nich czystki etnicznej, stanowią zaledwie 2%”.
- „Czy w tej broszurze wspomniano o zbrodniach wojennych IDF? Na przykład o tym szokującym filmie [poniżej], będącym ucieleśnieniem czystego zła, na którym żołnierze IDF celowo czekają na przybycie ratowników medycznych, aby ich zabić?”.
Czy to oznacza, że ludzie tacy jak Leiter marnują czas na bezcelową pracę? Absolutnie nie. Tego typu działania są fundamentalnie ważne, ponieważ pozwalają na „przekonywanie przekonanych”.
Ludzie, którzy doskonale rozumieją, że Izrael jest w tym konflikcie ostoją wolności, a nie tyranem, muszą otrzymać solidne narzędzia intelektualne do walki z argumentami wroga. Potrzebują merytorycznego wsparcia, by móc stawić czoła fali kłamstw i ataków.
I właśnie takie wsparcie daje niezwykle potrzebna i cenna inicjatywa ambasadora Leitera.
Pozytywna inicjatywa mająca na celu obalenie współczesnych oszczerstw
Konversation med Gemini
Pozytywna inicjatywa mająca na celu obalenie współczesnych oszczerstw
Nowa broszura ambasadora Izraela Yechiela Leitera obala groteskowe fałszywe twierdzenia na temat Izraela – co ma kluczowe znaczenie dla „przekonywania przekonanych”.
29 maja 2026 r.
Ruthie Blum
Yechiel Leiter, ambasador Izraela w Stanach Zjednoczonych, przemawia do mediów po spotkaniu z sekretarzem stanu USA Marco Rubio oraz Nadą Hamadeh, ambasadorką Libanu w Stanach Zjednoczonych, przed budynkiem Departamentu Stanu w Waszyngtonie, 14 kwietnia 2026 r. Zdjęcie: Arie Leib Abrams/Flash90.
Ruthie Blum, była doradczyni w biurze premiera Izraela Benjamina Netanjahu, jest wielokrotnie nagradzaną publicystką i starszą redaktorką współpracującą z JNS. Współprowadzi wraz z ambasadorem Markiem Regevem podcast JNS-TV „Israel Undiplomatic” i pisze o polityce izraelskiej oraz stosunkach amerykańsko-izraelskich. Pochodzi z Nowego Jorku, do Izraela przeniosła się w 1977 r. Jest stałym gościem w krajowych i międzynarodowych mediach, w tym w Fox, Sky News, i24News, Scripps, ILTV, WION i Newsmax.(29 maja 2026 r. / JNS)
Yechiel Leiter, ambasador Izraela w Stanach Zjednoczonych, zasługuje na uznanie za podjęcie syzyfowej pracy polegającej na obalaniu szkodliwych fałszywych informacji na temat państwa żydowskiego. Efektem badań przeprowadzonych przez niego i jego zespół jest broszura zatytułowana „Tworzenie współczesnego oszczerstwa o krwi: ludobójstwo, głód i język dehumanizacji”, którą zaprezentował w filmie opublikowanym 28 maja w mediach społecznościowych.
Wyjaśniając motywację do realizacji tego projektu, opisuje on sposób, w jaki podstępne oskarżenia wobec Izraela zaczęły rozprzestrzeniać się na całym świecie tuż po masakrze przeprowadzonej przez Hamas 7 października 2023 r., „gdy rodziny wciąż poszukiwały swoich bliskich na pokrytych krwią ulicach i zanim rozpoczęła się jakakolwiek lądowa operacja wojskowa”.
W klipie stwierdza, że nadszedł czas, aby „wyjaśnić sprawę”, wskazując na niedawne „fikcyjne twierdzenia, że Izrael szkoli psy do gwałcenia więźniów”, opublikowane w sekcji opinii The New York Times. Dodaje, że takie skandaliczne twierdzenia „nie różnią się niczym od [tych] z czasów średniowiecza – że Żydzi używają krwi w swoim jedzeniu i zatruwają studnie”.
Na zakończenie przypomina widzom, że „nienawistne kłamstwa rozprzestrzeniają się szybciej niż prawda”, wzywając opinię publiczną do pobrania i przeczytania bezpłatnej broszury, aby „zrozumieć fakty, przywrócić znaczenie słowom oraz [przywrócić] godność Państwu Izrael i narodowi żydowskiemu”.
Moment wydania kompendium nie mógł być bardziej pomyślny, ponieważ zbiegł się on z decyzją Organizacji Narodów Zjednoczonych o dodaniu Izraela, obok Hamasu, do czarnej listy podmiotów winnych przemocy seksualnej związanej z konfliktem. Stało się tak pomimo tego, że Organizacja Narodów Zjednoczonych otrzymała obszerne dowody na to, że podczas gdy Hamas wykorzystywał napaści seksualne jako narzędzie wojny w Strefie Gazy, Izrael nie dopuścił się takich czynów.
Na szczęście najnowszy raport – tym razem sporządzony przez Komisję Cywilną ds. Zbrodni Hamasu na Kobietach i Dzieciach z 7 października, zatytułowany „Silenced No More; Sexual Terror Unveiled” – jest dostępny wraz z broszurą udostępnioną przez Leitera i personel jego ambasady. Jednak oczywiście nie interesuje to sekretarza generalnego ONZ António Guterresa ani jego antysemickich popleczników.
Nazywając „polityczne” posunięcie Guterresa „moralną hańbą”, ambasador Izraela przy ONZ Danny Danon ogłosił zamrożenie wszelkich stosunków z biurem sekretarza generalnego. Brawo dla Danona.
Pytanie brzmi, czy w szerszej perspektywie będzie to miało jakiekolwiek znaczenie. To samo można zapytać o ważne przedsięwzięcie Leitera.
Co prowadzi nas do odwiecznego i męczącego refrenu o „słabej dyplomacji publicznej” Izraela. Rzeczywiście, ilekroć świat atakuje państwo żydowskie, reakcją zaniepokojonych Izraelczyków i pro-syjonistycznych głosów w diasporze jest obwinianie braku wystarczającej hasbary. Chór antyizraelski, zarówno w kraju, jak i za granicą, ma inne zdanie: problem nie leży w PR, ale raczej w złej polityce.
Oba podejścia są błędne, a z pewnością to drugie. To pierwsze zawiera przynajmniej apel, byśmy lepiej przedstawiali nasze argumenty. Problem polega na tym, że protesty polegają na wytykaniu rządowi, że nie przekazuje jasnego i szybkiego komunikatu.
To śmieszne. Wystarczy tylko przyjrzeć się podziałom ideologicznym w kraju, by zdać sobie sprawę, że dostęp do tych samych informacji nie prowadzi do jednolitości poglądów ani porozumienia co do kierunku działań.
Co więcej, choć istnieje nieskończona liczba dowodów na to, że prywatne przedsiębiorstwa realizują zadania taniej i skuteczniej niż te państwowe, Izraelczycy wciąż mają trudności z porzuceniem z jednej strony iluzorycznego komfortu państwa opiekuńczego, a z drugiej – często nieuzasadnionych wybuchów gniewu wobec niego.
Tymczasem odnotowano bardzo udane kampanie prowadzone przez proizraelskie organizacje pozarządowe i niezależnych influencerów, a także mnóstwo artykułów i podcastów autorstwa błyskotliwych ekspertów, którzy niestrudzenie pracują nad obroną Żydów i państwa żydowskiego przed oczernianiem.
Nie oszukujmy się jednak co do wpływu powyższych działań na osoby nienawidzące Izraela. Nie są one zainteresowane dotarciem do prawdy w tej sprawie.
Nie dają się też zbić z tropu faktami. Doskonałym przykładem jest wspomniana wcześniej parodia w New York Times. Czy Nicholas Kristof, autor artykułu twierdzącego, że Izrael szkoli psy do sodomizowania Palestyńczyków, zmienił zdanie, gdy weterynarze lub eksperci od psów powiedzieli mu, że jest to fizycznie niemożliwe? Eee, nie.
To sprowadza nas z powrotem do Leitera. Rzut oka na komentarze pod jego filmikiem dotyczącym broszury pokazuje, że nie da się zwalczyć świadomej ignorancji za pomocą logiki czy danych.
Oto próbka tych uwag:
„Członkowie rządu Izraela popierają zabójstwa umiarkowanych Żydów, takich jak premier Izraela Rabin, oraz masowe mordy na chrześcijanach i muzułmanach na Zachodnim Brzegu. To fakt, a nie jakaś oszczerstwo. Wstydźcie się, że tego bronicie.”
„Pańska propaganda zawiodła. Cały świat widzi, jak brutalnym, pedofilskim i ludobójczym podmiotem psychopatycznym jest państwo żydowskie”.
„Najbardziej złośliwym kłamstwem jest to, że mówi się nam, iż są Państwo naszym największym sojusznikiem i nie ingerują w politykę oraz kulturę Stanów Zjednoczonych”.
„Chrześcijanie stanowili 50% ludności Palestyny; teraz, gdy izraelscy Żydzi dokonali na nich czystki etnicznej, stanowią zaledwie 2%”.
„Czy [broszura] wspomina o zbrodniach wojennych Sił Obronnych Izraela? Na przykład o tym szokującym filmie [poniżej], przedstawiającym ucieleśnienie zła, na którym siły Sił Obronnych Izraela czekały na przybycie ratowników medycznych, aby ich zabić”.
Nie oznacza to, że osoby takie jak Leiter nie powinny tracić czasu na próżno. Wręcz przeciwnie, konieczne jest „przekonywanie przekonanych”.
Ci, którzy rozumieją, że Izrael jest latarnią morską, a nie tyranem, muszą być wyposażeni w intelektualne narzędzia pozwalające przeciwdziałać argumentom wroga. Potrzebują oni również wsparcia w obliczu kłamliwych ataków.
Właśnie to zapewnia mile widziana inicjatywa Leitera.Popraw bledy i stylistyke
Tekst artykułu jest napisany w sposób zrozumiały, jednak zawiera sporo kalk językowych (głównie z języka angielskiego), drobnych błędów gramatycznych oraz nienaturalnych sformułowań (np. „wyjaśnić sprawę” jako kalka od clear the air / set the record straight, czy „nie oznacza to, że osoby… nie powinny tracić czasu na próżno”).
Poniżej znajduje się poprawiona wersja tekstu, w której wygładzono stylistykę, poprawiono błędy językowe oraz nadano całości bardziej naturalny, publicystyczny ton, zachowując w 100% oryginalny sens i strukturę artykułu.
Poprawiony tekst
Pozytywna inicjatywa mająca na celu obalenie współczesnych oszczerstw
Nowa broszura ambasadora Izraela Yechiela Leitera obala groteskowe, fałszywe oskarżenia wobec Izraela – co ma kluczowe znaczenie dla „przekonywania przekonanych”.
29 maja 2026 r.
Ruthie Blum
Yechiel Leiter, ambasador Izraela w Stanach Zjednoczonych, rozmawia z mediami po spotkaniu z sekretarzem stanu USA Marco Rubio oraz Nadą Hamadeh, ambasadorką Libanu w Stanach Zjednoczonych, przed budynkiem Departamentu Stanu w Waszyngtonie, 14 kwietnia 2026 r. Zdjęcie: Arie Leib Abrams/Flash90.
O autorce: Ruthie Blum, była doradczyni w biurze premiera Izraela Benjamina Netanjahu, jest wielokrotnie nagradzaną publicystką i starszą redaktorką współpracującą z JNS. Wspólnie z ambasadorem Markiem Regevem prowadzi podcast JNS-TV „Israel Undiplomatic”, pisząc regularnie o izraelskiej polityce oraz stosunkach amerykańsko-izraelskich. Pochodzi z Nowego Jorku, do Izraela przeniosła się w 1977 r. Jest stałym gościem w krajowych i międzynarodowych mediach, m.in. w Fox, Sky News, i24News, Scripps, ILTV, WION i Newsmax.
Kategorie: Uncategorized

