
Autorka: Phyllis Chesler
Najnowsza powieść Rogera L. Simona, Emet (Prawda), opowiada o boskiej interwencji. Ja osobiście nie mogłam się od niej oderwać. To niezwykle dynamiczna i trzymająca w napięciu książka. Simonowi udało się mistrzowsko połączyć realizm magiczny ze współczesnymi problemami geopolitycznymi. Skupia się na historii Żydów, tożsamości amerykańskich Żydów oraz nieustannych wojnach wymierzonych w Izrael – w tym tej, którą Hamas, Iran i Katar rozpoczęły 7 października. W tle pojawiają się także genialne technologicznie dzieci oraz waszyngtoński establishment odpowiedzialny za politykę zagraniczną.
Powieść przenosi nas w czasie przez kolejne wieki żydowskiej historii, a czytelnik wraz z narratorem ląduje w samym środku tych wydarzeń. Chwilami przez niebezpieczeństwa bezpiecznie przeprowadza nas anioł. Całość ma w sobie prawdziwie biblijny rozmach.
Jak naprawdę zginął Yahya Sinwar?
Czy chcesz dowiedzieć się, jak schwytano, a raczej jak znaleziono martwego Yahyę Sinwara? Otóż w momencie, gdy dwóch terrorystów przebranych w burki miało wysadzić w powietrze izraelskich żołnierzy ratujących rannych towarzyszy, z nieba uderzył potężny, nadprzyrodzony promień światła. Unicestwił on zamachowców i doprowadził do zawalenia się budynku, w którym ukrywał się lider Hamasu. Tego fenomenu absolutnie nikt nie potrafi racjonalnie wyjaśnić. Agenci izraelskich służb specjalnych są zdezorientowani i podejrzliwi, ale pozostają czujni.
Te tajemnicze promienie światła były w rzeczywistości dziełem Golema, którego nieumyślnie powołał do życia skromny rabin z Nashville w stanie Tennessee, Benjamin Golub.
Bo kto inny, jeśli nie Golem, mógłby dokonać czegoś takiego? Kto inny uwolniłby izraelską zakładniczkę tylko dlatego, że jej rozpaczliwe krzyki tak głęboko poruszyły rabi Goluba, iż Golem natychmiast wyczuł wolę swojego pana i obrócił ją w czyn?
Albo, co lepsze: kto inny z własnej inicjatywy zapakowałby pewną nienawidzącą Żydów amerykańską kongresmenkę do wielkiej paki i odesłał ją z powrotem do Somalii z dopiskiem „Zwrot do nadawcy”? Oczywiście dbając o to, by w środku znalazło się wystarczająco dużo jedzenia i wody, by dotarła na miejsce cała i zdrowa – przynajmniej dopóki ktoś nie usłyszy jej wołania o pomoc.
Nikogo innego, tylko sprytny i potężny Golem.
Czym jest Golem w tradycji i literaturze?
Rabin Benjamin Golub to jednak nie Juda Loew ben Becalel, słynny praski Maharal. W XVII-wiecznej Pradze, kiedy Żydom z getta groziło masowe wygnanie lub całkowita eksterminacja, Golem został stworzony celowo, by stać się ich tarczą.
Czym właściwie jest Golem? Tak jak Bóg ulepił Adama z prochu ziemi, tak golemy są tworzone z gliny, błota lub ziemi przez człowieka, który przecież narodził się na obraz i podobieństwo Boże (b’celem). To swoisty sposób naśladowania aktu boskiego stworzenia z materii nieożywionej. Być może Stwórca miał nadzieję, że ludzie będą z natury dobrzy i posłuszni. Jednak podobnie jak ludzkość zawiodła oczekiwania Boga, tak nawet najdoskonalsze golemy prędzej czy później zawodzą swoich rabinicznych mistrzów. W mitach, literaturze, a nawet w świętych pismach istoty te znane są zarówno z bezwzględnego posłuszeństwa, jak i z popadania w niszczycielskie szaleństwo.
Aby ożywić Golema, rabin Golub wypisuje na jego czole trzy hebrajskie litery: Alef, Mem, Taw, które układają się w słowo Emet – czyli „prawda”. Jeśli chce się istotę unieszkodliwić, wystarczy zmazać pierwszą literę (Alef). To, co pozostaje (Met), oznacza „śmierć” i kładzie kres istnieniu potwora.
Motyw ten inspirował wielu wybitnych pisarzy żydowskich, takich jak Isaac Bashevis Singer czy Cynthia Ozick. Golem w wydaniu Ozick zostaje stworzony przez żydowską prawniczkę (Puttermesser), która nadaje swojej sztucznej córce imię Ksantypa. Ta kreacja uosabia najgłębsze lęki Singera wobec kobiet – postrzeganych jako wysłane przez diabła kusicielki, których zadaniem jest doprowadzenie mężczyzn do zguby. Golemica u Ozick staje się seksualnie nienasycona i w ten sposób obraca wniwecz całe dobro, które wcześniej udało jej się wyświadczyć.
Jednak Golem u Simona jest zupełnie inny. Podobnie jak potwór we Frankensteinie Mary Shelley, ten nienazwany olbrzym w głęboko poruszający sposób tęskni za bliskością i miłością.
Podsumowanie
Najnowsza powieść Rogera L. Simona to nie tylko wartka i niezwykle wciągająca lektura. Emet to także przystępny, a zarazem głęboki sposób na zrozumienie realiów współczesnego Izraela po tragicznych wydarzeniach z 7 października. Książka pozwala zajrzeć za kulisy świata nowoczesnych technologii, a także w mroczne zakamarki amerykańskich i izraelskich służb specjalnych oraz salonów polityki zagranicznej.
Na podstawie tej powieści koniecznie powinien powstać film. Byłabym pierwsza w kolejce po bilet do kina.
Golem Rogera Simona to syjonista.Ta powieść to świetna lektura
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

