
Nie da się skutecznie bronić Żydów z diaspory, jeśli część z nich nie potrafi lub nie chce zrozumieć pełnego potwornego charakteru obarczania Izraela winą i demonizowania tego kraju.
Ataki na Żydów z diaspory wymykają się spod kontroli.
We wtorek wczesnym rankiem młody Izraelczyk został pobity i kopany „jak zwierzę”, gdy wyszedł ze swojego mieszkania w londyńskiej dzielnicy Golders Green, zamieszkanej w większości przez Żydów, aby wykonać telefon.
„Czy jesteś Żydem?” – zapytała grupa mężczyzn mówiących po arabsku, którzy zaciągnęli go na drugą stronę ulicy, zerwali mu spodnie i bili go, aż prawie stracił przytomność.
W środę na filmie uchwycono incydent, w którym samochód celowo próbował przejechać rodzinę widocznie ortodoksyjnych Żydów, która zaczęła przechodzić przez ruchliwą ulicę w dzielnicy Manchesteru w Anglii, zamieszkanej w większości przez Żydów.
Fizyczne ataki na brytyjskich Żydów są obecnie niemal codziennością. Liczba ataków słownych i fizycznych w całej diasporze osiągnęła niespotykany dotąd poziom od czasu okrucieństw popełnionych przez Hamas w Izraelu 7 października 2023 r.
W Ameryce prokuratorzy federalni poinformowali w zeszłym tygodniu, że udaremnili wspierany przez Iran spisek mający na celu zabicie Żydów i innych osób w Los Angeles, który obejmował również synagogę na Manhattanie.
W ubiegłym roku 330 z 576 odnotowanych przestępstw z nienawiści w Nowym Jorku było wymierzonych w Żydów, którzy stanowią około 12% jego populacji. „W ciągu moich 18 lat pracy w administracji rządowej nie spotkałam się z sytuacją zagrożenia podobną do tej” – powiedziała komisarz policji miasta, Jessica Tisch.
Szokujące jest to, że rażąca nienawiść do Żydów jest obecnie bezczelnie eksponowana w głównym nurcie polityki. W Teksasie kandydatka Demokratów do Kongresu, Maureen Galindo, zobowiązała się w mediach społecznościowych do „przekształcenia ośrodka detencyjnego ICE w Karnes w więzienie dla amerykańskich syjonistów i byłych funkcjonariuszy ICE za handel ludźmi”. Dodała: „Będzie to również ośrodek kastracji pedofilów, którymi prawdopodobnie będzie większość syjonistów”.
Thomas Massie, który właśnie przegrał republikańskie prawybory do Kongresu w Kentucky ze swoim żydowskim przeciwnikiem, Edem Gallreinem, pozował do zdjęcia z zwolennikiem ubranym w bluzę z napisem „American Reich” i powiedział w przemówieniu po przegranej, że „zajęło mu trochę czasu, zanim znalazł Eda Gallreina w Tel Awiwie”.
Żydzi, wstrząśnięci tą napaścią, wielokrotnie zadają sobie pytanie, dlaczego dzieje się to na taką skalę.
Jednym z oczywistych powodów jest wpływ islamistów, którzy głęboko przeniknęli do brytyjskiego społeczeństwa i którzy, w osobie burmistrza Nowego Jorku Zohrana Mamdaniego, stworzyli przyczółek w największym i najważniejszym mieście Ameryki. Jednak to dalekie od pełnego obrazu sytuacji.
Aby pomóc zrozumieć, dlaczego Wielka Brytania znajduje się na czele tego przerażającego zjawiska, uznany brytyjski historyk żydowski Simon Sebag Montefiore wystąpił w podcaście Haviva Rettiga Gura „Ask Haviv Anything”, aby opowiedzieć o historii Żydów w Anglii.
Sebag Montefiore, autor książki Jerusalem: The Biography oraz wielu innych znakomitych publikacji historycznych poświęconych rewolucjom i dyktaturom, przedstawił zarys burzliwej historii Żydów w Wielkiej Brytanii, którzy byli wyzyskiwani, mordowani, wypędzani, a następnie w XVII wieku dopuszczeni do powrotu pod warunkiem przestrzegania ograniczeń społecznych, które ostatecznie zniesiono dopiero po upływie kolejnych dwóch stuleci.
Sebag Montefiore przedstawił wiele przydatnych informacji dotyczących kontekstu kulturowego dzisiejszych okropności. Popełnił jednak jeden istotny błąd, który ma konsekwencje dla wszystkich Żydów z diaspory. Stwierdził on słusznie, że po Holokauście nastąpiła „złota era” dla brytyjskich Żydów. Jednak, jak powiedział, trwała ona do 7 października, kiedy to nagle dobiegła końca.
To po prostu nieprawda. Proces ten rozpoczął się już kilkadziesiąt lat temu.
Jak słusznie zauważył Sebag Montefiore, proces ten zakorzenił się na uniwersytetach. Było to w dużej mierze reakcją na deklarację ONZ z 1975 r., zgodnie z którą „syjonizm jest rasizmem”, co z kolei było odpowiedzią na radykalizację krajów globalnego południa, których wpływ w ONZ wzrastał.
Jednak mylił się, twierdząc, że do czasu ataku z 7 października miało to stosunkowo niewielkie znaczenie.
Po raz pierwszy pokazał on swoje kły w Wielkiej Brytanii w 1982 roku. Izrael prowadził wojnę w Libanie, aby powstrzymać Organizację Wyzwolenia Palestyny przed wykorzystywaniem tego kraju jako bazy do ataków na Izrael.
Podobnie jak dzisiaj, wojnę obronną Izraela fałszywie przedstawiano jako agresję; jego ministra obrony, Ariela Sharona, nazywano nazistą; a różnego rodzaju ludzie zaczęli bezczelnie wygłaszać publicznie znane nam już zbyt dobrze oszczerstwa o okrucieństwie Żydów, ich złowrogich wpływach i potajemnej kontroli nad Ameryką.
Następnie ta nienawiść zeszła do podziemia podczas procesu pokojowego z Oslo. Jednak w 2000 r. powróciła z pełną mocą wraz z drugą intifadą.
Podczas gdy Izraelczycy byli rozrywani na kawałki w autobusach i pizzeriach, pięcioletnia walka państwa żydowskiego o zneutralizowanie sieci terrorystycznych na terytoriach „Zachodniego Brzegu” w Judei i Samarii była przedstawiana w Wielkiej Brytanii jako brutalne uciskanie palestyńskich Arabów.
Znowu z ukrycia wyczołgali się antysemici ze swoimi jadowitymi oszczerstwami i teoriami spiskowymi. Na dzień dzisiejszy BBC przewodziło grupie mediów jako tuba propagandowa palestyńskich Arabów.
Brytyjskim Żydom dano do zrozumienia, że stoją przed druzgocącym wyborem. Jeśli poprą Izrael, nie będą już mogli być uważani za prawdziwych Brytyjczyków.
W 2001 roku sam zostałem oskarżony w telewizji o „podwójną lojalność”, ponieważ popierałem Izrael, mimo że po raz pierwszy odwiedziłem ten kraj dopiero w poprzednim roku.
Wrogość była wówczas tak silna, że wstrząśnięci przywódcy społeczności żydowskiej mówili o końcu „złotej ery”, która rozpoczęła się po odkryciu nazistowskich obozów zagłady. Stwierdzili, że stało się teraz oczywiste, iż w Wielkiej Brytanii mieli jedynie 50-letnią przerwę od antysemityzmu.
Jak więc Sebag Montefiore, znany badacz władzy i jej nadużyć, przeoczył to wszystko? Jak to się stało, że brytyjscy Żydzi, gdy intifada została w końcu stłumiona, a obsesja antyżydowska ponownie osłabła, zdawali się zapominać, że „złoty wiek” dobiegł końca, i podobnie jak Sebag Montefiore byli następnie głęboko wstrząśnięci, gdy 7 października padł sygnał do bezprecedensowego globalnego ataku na naród żydowski?
Odpowiedź jest taka, że Izrael stanowi obecnie linię podziału wśród Żydów z diaspory. Niepokojąco duża liczba z nich jest albo obojętna wobec istnienia i dobrobytu Izraela, albo wrogo do niego nastawiona, albo nie mieści się w żadnej z tych kategorii, ale wierzy w niektóre kłamstwa i przekłamania, ponieważ nie wie wystarczająco dużo o judaizmie lub Bliskim Wschodzie, by im przeciwdziałać.
Zbyt niewielu z nich zdaje sobie sprawę z codziennej rzeczywistości nieustannych ataków na Izraelczyków oraz heroicznych środków, jakie podejmują oni w obronie swojego kraju przed wrogami dążącymi do ludobójstwa.
Zbyt wielu, zwłaszcza w Ameryce, samych popiera ideologie intersekcjonalne, które fałszywie przedstawiają Izrael jako kolonialistyczny, rasistowski i opresyjnie biały.
Ci Żydzi albo ignorują wiadomości dotyczące Izraela i Bliskiego Wschodu, ponieważ ich to nie interesuje, albo są łagodnie lub zdecydowanie nieprzychylni państwu żydowskiemu.
Dlatego nigdy nie zauważyli, że palestyńscy Arabowie – których wielu z tych Żydów popiera w ramach „rozwiązania dwupaństwowego” – od dziesięcioleci propagują średniowieczne i nazistowskie stereotypy antysemickie.
Żydzi ci dostrzegli wprawdzie sympatyzującego z terrorystami byłego przywódcę brytyjskiej Partii Pracy Jeremy’ego Corbyna oraz skrajnie lewicową, nienawidzącą Izraela „Squad” w Izbie Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, ale wierzyli, że są to przypadki skrajne, występujące na marginesie tych partii.
Nie zdawali sobie sprawy, że cały postępowy świat ulega cywilizacyjnemu nowotworowi. A to dlatego, że sami byli częścią tego świata i postrzegali wszystkich spoza niego jako ekstremistów, których można bezpiecznie zignorować.
Co przerażające, niektórzy z tych Żydów obwiniają teraz Izrael za tsunami antysemityzmu. Inni – tzw. „Żydzi 8 października” – zostali zszokowani atakami z 7 października, co skłoniło ich do większego realizmu.
Wielu z nich publicznie przyłączyło się do przerażonego potępienia wybuchającej nienawiści do Żydów. Jednak znaczna część tego sprzeciwu przybiera formę protestu: „Nie obwiniajcie mnie za to, co robi Izrael”. Ci Żydzi sami podsycają falę zniesławiającej nienawiści.
Nie da się właściwie bronić Żydów z diaspory przed tym atakiem, jeśli część z nich nie potrafi lub nie chce zrozumieć pełnego potworności zjawiska obarczania winą i demonizowania Izraela.
Żydzi stanowią jeden naród i są atakowani jako jeden naród, zarówno w Izraelu, jak i w diasporze, i dzieje się tak od lat. Najwyższy czas, aby wszyscy to zrozumieli.
Kategorie: Uncategorized

