Uncategorized

Izraelczycy to niezwykli ludzie w zwyczajnym kraju

Autor: Joshua Hoffman

Żołnierze Sił Obronnych Izraela (zdjęcie: Timon Studler/Unsplash)

To nie sama ziemia czyni Izrael wyjątkowym, lecz ludzie, którzy zawsze są gotowi jej bronić.

Większość społeczeństw zachodnich oddzieliła życie cywilne od obrony narodowej. Żołnierze stanowią tam odrębną klasę zawodową, a wojna to coś, co robią inni ludzie i gdzie indziej. Większość obywateli może spędzić całe życie, nawet nie wyobrażając sobie, że mogliby nosić broń, dowodzić wojskiem, ewakuować rannych cywilów czy bronić swoich społeczności.

Izrael jest inny, co znakomicie wyraził w piosence „Superheroes” („Superhero’em” / „גיבורi על” po hebrajsku) izraelski zespół Hatikva 6. Genialność tego utworu polega na tym, że ujmuje on tę rzeczywistość lepiej niż jakiekolwiek przemówienie polityczne czy analiza wojskowa.

Piosenka jest w zasadzie listą zwykłych profesji: nauczyciel Biblii, nauczyciel języków, przedsiębiorca budowlany, prawnik, dyrektor firmy high-tech, kierownik banku, właściciel sklepu z zabawkami, kierowca autobusu, student, ratownik medyczny, elektryk i muzyk. W każdym innym kraju te zawody definiowałyby ich tożsamość. W Izraelu to dopiero początek.

Wykonawca robót budowlanych jest również rezerwistą Sił Obronnych Izraela. Prawnik jest oficerem. Dyrektor ds. zaawansowanych technologii – snajperem. Właściciel sklepu z zabawkami to dowódca czołgu, kierowca autobusu – dowódca artylerii, a student – kapitanem wojska.

Piosenka wielokrotnie powraca do tego samego motywu:

Ten wers ujawnia coś głębokiego na temat izraelskiego społeczeństwa: żołnierz nie jest odrębną osobą – żołnierz i cywil to ta sama jednostka. Izraelczycy nie porzucają jednej tożsamości, by przyjąć inną. Żyją jednocześnie jako rodzice, przedsiębiorcy, inżynierowie, nauczyciele, muzycy, studenci i żołnierze.

Inżynier oprogramowania piszący kod we wtorek, już w czwartek może dowodzić plutonem. Student przygotowujący się do egzaminów, w następnym tygodniu może stacjonować na granicy z Libanem. Ojciec trenujący drużynę piłkarską swojego dziecka, kilka dni później może znaleźć się w Strefie Gazy.

To nie jest normalne – niekoniecznie dlatego, że jest godne podziwu, ale dlatego, że jest niezwykle rzadkie. Większość narodów od pokoleń stara się zapobiec temu, by cywile kiedykolwiek musieli myśleć w ten sposób. Izrael od pokoleń, z konieczności, dba o to, by myśleli tak zawsze.

Piosenka kpi nawet z pomysłu, że taka rzeczywistość należy do fikcji:

To zdanie oddaje istotę izraelskiego doświadczenia. Gdyby Hollywood stworzyło film o kraju, w którym lekarze z dnia na dzień stają się medykami polowymi, dyrektorzy technologiczni snajperami, nauczyciele żołnierzami piechoty, a muzycy oficerami bojowymi za każdym razem, gdy ojczyzna jest zagrożona – widzowie odrzuciliby tę opowieść jako nierealistyczną. Jednak Izraelczycy akceptują to jako codzienność, ponieważ jest to rzeczywistość, którą dziedziczą z pokolenia na pokolenie.

W wielu krajach obywatelstwo oznacza płacenie podatków, głosowanie i przestrzeganie prawa. W Izraelu tradycyjnie miało ono głębsze znaczenie: osobistą odpowiedzialność za przetrwanie narodu. Odpowiedzialność ta nie jest delegowana na innych. Jest dzielona przez wszystkich.

System rezerwowy tworzy coś niezwykłego we współczesnym świecie: zapewnia, że obrona kraju pozostaje nieodłączną częścią codzienności. Ludzie, którzy podejmują decyzje biznesowe, uczą dzieci, prowadzą autobusy, wykonują operacje, piszą oprogramowanie i sprzedają zabawki, to często ci sami, którzy pewnego dnia zostaną wezwani do obrony kraju.

7 października ujawnił tę rzeczywistość światu. W ciągu kilku godzin setki tysięcy Izraelczyków opuściło biura, sale lekcyjne, place budowy, kampusy uniwersyteckie, restauracje i salony. Nie czekali, aż ktoś ich zmieni w żołnierzy; oni już nimi byli. Mundury wisiały w szafach, szkolenie mieli za sobą, a odpowiedzialność była dla nich oczywista.

O tym właśnie jest utwór „Superheroes”. Przesłanie piosenki mówi o tym, że społeczeństwo izraelskie ukształtowało obywatela, który różni się od niemal każdego innego człowieka we współczesnym świecie: osobę, która buduje normalne życie, będąc jednocześnie w stałej gotowości do jego obrony.

W 2005 roku autorka Donna Rosenthal opublikowała książkę pt. „Izraelczycy: Zwyczajni ludzie w niezwykłej krainie”. Choć publikacja jest fascynująca, nie zgadzam się z jej podtytułem. Mieszkając w Izraelu od 2013 roku, jestem przekonany, że jest dokładnie odwrotnie: Izraelczycy to niezwykli ludzie w zwyczajnej krainie. Jak zażartowała niegdyś premier Golda Meir:

„Powiem wam, co my, Izraelczycy, mamy za złe Mojżeszowi. Prowadził nas przez pustynię przez 40 lat tylko po to, by przyprowadzić nas do jedynego miejsca na Bliskim Wschodzie, w którym nie ma ropy naftowej!”.

Izrael nie posiada żadnych magicznych atutów. To mały kraj położony w trudnym sąsiedztwie, z ograniczonymi zasobami naturalnymi i nieustanną potrzebą samoobrony. Tym, co czyni go wyjątkowym, nigdy nie była ziemia. Zawsze byli to ludzie.

Dlatego piosenka „Superheroes” tak głęboko rezonuje z Izraelczykami. Nie opisuje fantazji – opisuje rzeczywistość. Superbohaterowie nie latają po niebie. Oni uczą w szkołach, prowadzą autobusy, zarządzają firmami, przygotowują się do egzaminów, wykonują operacje, piszą kod i wychowują dzieci.

Od 7 października Izraelczycy przeżywają coś niemal bezprecedensowego w historii nowożytnej. Kraj stawił czoła atakom i zagrożeniom militarnym na siedmiu frontach: w Strefie Gazy, Libanie, Judei i Samarii, Syrii, Iraku, Jemenie i Iranie. To, co zaczęło się jako wojna z Hamasem, przerodziło się w konflikt regionalny z udziałem irańskich organizacji代理 (pełnomocników) na Bliskim Wschodzie, a ostatecznie w bezpośrednią konfrontację z irańskim reżimem.

A jednak, jakimś cudem, Izraelczycy wciąż podejmują wyzwanie. Rezerwista, który spędził miesiące w Gazie, wrócił do pracy i otworzył laptopa. Nauczyciel wrócił do klasy. Właściciel firmy ponownie otworzył sklep. Studenci wrócili na uniwersytety między kolejnymi misjami. Rodzice uczestniczą w szkolnych przedstawieniach swoich dzieci po nocach spędzonych w schronach.

Restauracje pozostają otwarte. Wesela się odbywają. Dzieci przychodzą na świat. Startupy zbierają fundusze, a rolnicy plony. Muzycy grają koncerty. Ludzie debatują o polityce, narzekają na korki i martwią się spłatą kredytów hipotecznych.

Dla osoby z zewnątrz może się to wydawać wręcz irracjonalne. Jak społeczeństwo może normalnie funkcjonować w stanie wojny, która rozciąga się od Gazy po Liban, od Jemenu po Iran? Odpowiedź brzmi: Izraelczycy nigdy nie mieli luksusu oddzielania codziennego życia od walki o przetrwanie.

Dla większości narodów wojna przerywa życie. Dla Izraelczyków życie toczy się dalej, równolegle do wojny.

To nie oznacza, że Izraelczycy są nieustraszeni ani że nie odczuwają skutków tych wydarzeń. Trauma, żal, wyczerpanie i lęk są realne i widoczne na każdym kroku. Niesamowite jest jednak to, że nie chcą przestać żyć. To samo społeczeństwo, które zmobilizowało setki tysięcy rezerwistów, potrafiło jednocześnie utrzymać otwarte szkoły, działające firmy, funkcjonujące szpitale i stabilne rodziny.

To właśnie głębszy sens ukryty w piosenkowej tezie, że „w każdym z nas kryje się żołnierz”. Żołnierz ujawnia się wtedy, gdy jest to konieczne, ale nauczyciel pozostaje nauczycielem, przedsiębiorca przedsiębiorcą, student studentem, a muzyk muzykiem.

Izraelczycy nie stają się żołnierzami zamiast żyć. Stają się nimi po to, by chronić możliwość dalszego życia.

Tłumaczenie: Zosia Braun (Tel Awiw) | Źródło: futureofjewish@substack.com


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.