Uncategorized

Absurdalne twierdzenia o gwałtach dokonywanych przez psy i o ludobójstwie

John Spencer

Dostrzegam wyraźny związek między osobami wierzącymi w absurdalne teorie – takie jak ta, że psy zostały wyszkolone do gwałcenia Palestyńczyków – a tymi, którzy upierają się, że Izrael dopuszcza się ludobójstwa w Strefie Gazy.

Oba te twierdzenia rozpadają się pod wpływem krytycznej analizy i w obliczu góry dowodów przeciwnych. Pierwsze z nich ignoruje biologię i podstawowe zasady nauki, w tym fakt, że psy nie są w stanie gwałcić ludzi w sposób, w jaki się o tym mówi. Drugie pomija prawną definicję ludobójstwa, która wymaga wykazania zamiaru zniszczenia danego narodu jako takiego. Oskarżenie to stoi w bezpośredniej sprzeczności z wielokrotnymi publicznymi oświadczeniami izraelskich przywódców politycznych i wojskowych po 7 października, którzy podkreślali, że wojna jest skierowana przeciwko Hamasowi, a nie mieszkańcom Strefy Gazy.

Definicja ta wymaga również dowodów na podjęcie konkretnych działań mających na celu realizację zamiaru ludobójstwa. Tymczasem łatwo dostępne fakty wskazują, że Izrael umożliwiał dostarczanie pomocy humanitarnej na historyczną skalę, ustanawiał korytarze ewakuacyjne, ostrzegał ludność cywilną przed operacjami, ewakuował ją ze stref walk, a także podejmował liczne inne działania mające na celu ograniczenie strat wśród cywilów – łącznie ze szczepieniem mieszkańców Strefy Gazy w trakcie aktywnych działań wojennych. Wszystko to działo się w warunkach, z jakimi żadne siły zbrojne nigdy wcześniej się nie mierzyły.

Zarzut ten koliduje również z inną niewygodną rzeczywistością. Nawet krytycy izraelskiej kampanii wojskowej przyznają, że stosunek ofiar cywilnych do zabitych bojowników jest historycznie niski, biorąc pod uwagę realia gęstej zabudowy miejskiej i walkę z okopanym wrogiem działającym z obszarów cywilnych. Nawet przy użyciu danych Ministerstwa Zdrowia w Strefie Gazy (kierowanego przez Hamas), dostępne liczby sugerują stosunek wynoszący od około 1,5:1 do 1:1, w zależności od zastosowanej metodologii. Liczby te wypadają korzystnie w porównaniu z wieloma dużymi bitwami miejskimi i wojnami przeszłości – m.in. w Manili, Seulu, Mosulu, podczas wojny w Iraku czy wojny koreańskiej.

Nic z tego nie umniejsza tragedii śmierci cywilów. Wojna pozostaje brutalna, nawet gdy toczy się zgodnie z prawem. Jednak tego rodzaju dane dotyczące ofiar bezpośrednio podważają twierdzenie, że izraelska kampania odzwierciedla zorganizowane działania mające na celu zniszczenie narodu palestyńskiego.

Statystyki jako amunicja

Publiczna debata na temat wojny coraz częściej zamienia statystyki w narzędzia perswazji, a nie zrozumienia. Liczby trafiają na pierwsze strony gazet, zanim w ogóle zostaną wyjaśnione ich definicje. Dane dotyczące ofiar krążą po świecie w całkowitym oderwaniu od metodologii, źródeł, statusu bojowników, struktury wieku czy warunków, w jakich zostały zebrane. Duże liczby same w sobie wywołują silne reakcje emocjonalne. Większość odbiorców nie ma jednak możliwości samodzielnej oceny, w jaki sposób te dane wygenerowano i czy instytucje, które je tworzą, nie kierują się motywami politycznymi.

Socjologowie zajmujący się statystyką od dawna wskazują, że liczby są produktem społecznym, kształtowanym przez organizacje i ludzi, którzy je tworzą. Aktywiści wykorzystują statystyki do promowania swoich spraw, rządy – do obrony własnej polityki, a media nagłaśniają te dane, które wywołują najsilniejsze emocje i utrwalają istniejące narracje. W czasie wojny liczby często stają się amunicją. Wybiórcze statystyki zyskują na sile dzięki ciągłemu powtarzaniu, na długo przed tym, zanim zostaną poddane jakiejkolwiek rygorystycznej analizie. Same dane nie kłamią, ale ludzie rutynowo wykorzystują je w nieuczciwy sposób. Jak głosi stare powiedzenie: „Dane nie kłamią, ale kłamcy manipulują danymi”.

Oskarżenie o ludobójstwo utrzymuje się głównie dlatego, że wiele osób zaczyna od gotowej tezy, a następnie dopasowuje do niej fakty. Dowody zaprzeczające temu oskarżeniu są ignorowane, bagatelizowane lub przeinaczane. Działania, które normalnie świadczyłyby o braku zamiaru ludobójstwa, są traktowane jako nieistotne. Definicje prawne stają się elastyczne wyłącznie w przypadku Izraela. Standardy stosowane wobec wszystkich innych sił zbrojnych – które mierzą się z wrogami otwarcie lekceważącymi prawo konfliktów zbrojnych, celowo ukrywającymi się wśród cywilów i traktującymi ich cierpienie jako atut strategiczny – nagle znikają, gdy w grę wechodzi państwo żydowskie.

Ta dynamika przypomina to, co Natan Szaranski opisuje jako regułę „3D”, odróżniającą uzasadnioną krytykę Izraela od antysemityzmu: demonizacja (demonization), podwójne standardy (double standards) i delegitymizacja (delegitimization).

Jednym z głównych podwójnych standardów jest sposób, w jaki prawo konfliktów zbrojnych wyrywa się z rzeczywistych ram prawnych i zastępuje emocjonalną oceną, opartą niemal wyłącznie na liczbie ofiar. Śmierć cywilów przedstawia się bez kontekstu operacyjnego, bez analizy celów wojskowych, taktyki wroga, podjętych środków ostrożności czy wiedzy, jaką dowódcy dysponowali w momencie zatwierdzania ataku. Same liczby traktuje się jako automatyczny dowód bezprawności.

Jak naprawdę działa prawo konfliktów zbrojnych?

Prawo konfliktów zbrojnych nie funkcjonuje w ten sposób. Decyzje wojskowe ocenia się na podstawie tego, co dowódcy racjonalnie wiedzieli przed rozpoczęciem operacji, a nie z perspektywy czasu, gdy wynik jest już znany. Analiza prawna bada, czy cel był legalnym celem wojskowym, czy dowództwo przeprowadziło ocenę proporcjonalności (w celu ustalenia, czy przewidywane szkody wśród cywilów nie będą nadmierne w stosunku do oczekiwanej bezpośredniej korzyści wojskowej) oraz czy podjęto wszelkie możliwe w danych okolicznościach środki ostrożności, aby te szkody zminimalizować.

Wiele publicznych dyskusji dotyczących Strefy Gazy całkowicie odwraca ten proces. Liczba ofiar staje się punktem wyjścia i końcem oceny prawnej. Śmierć cywilów traktuje się jako bezdyskusyjny dowód przestępstwa, niezależnie od celów wojskowych, wydanych ostrzeżeń, prób ewakuacji, danych wywiadowczych czy celowego wtapiania się wroga w infrastrukturę cywilną. Wykorzystywanie przez Hamas domów, szkół, meczetów, szpitali i systemów tuneli na gęsto zaludnionych obszarach mieszkalnych jest spychane na margines dyskusji, mimo że determinowało ono niemal każdą decyzję operacyjną Izraela.

Wojna miejska przeciwko wrogowi, który systematycznie łamie prawo międzynarodowe, zawsze pociąga za sobą katastrofalne skutki dla ludności cywilnej. Samo prawo zostało opracowane z uwzględnieniem tej tragicznej rzeczywistości. Uznaje ono, że dowódcy działają w warunkach niepewności, przy niekompletnych danych wywiadowczych, pod presją czasu i w obliczu celowych dezinformacji ze strony przeciwnika. Odpowiedzialność prawna zależy więc od zasadności decyzji w momencie ich podejmowania, a nie od suchej statystyki zniszczeń analizowanej post factum.

Żadna współczesna armia nie była oceniana w ramach, w których wyłącznie końcowy wynik decyduje o legalności czy moralności działań, ponieważ żadne wojsko nie byłoby w stanie funkcjonować według takiego standardu. Gdy znika kontekst, a liczba ofiar staje się jedynym miernikiem winy, prawo przestaje być prawem – staje się bronią polityczną kształtowaną przez emocje i wybiórcze oburzenie.

Mechanizm demonizacji

W tym miejscu pojawia się demonizacja. Ma ona miejsce wtedy, gdy Izraelczycy są przedstawiani jako wyjątkowo potworni w sposób całkowicie oderwany od dowodów czy standardów stosowanych wobec innych nacji. Ta demonizacja często wykracza poza sam Izrael i uderza w społeczności żydowskie na całym świecie, bez względu na ich związek z polityką Tel Awiwu czy służbą wojskową.

Podwójne standardy ujawniają się, gdy zasady prawne i oczekiwania moralne stosuje się wobec Izraela inaczej niż wobec innych demokratycznych państw walczących z terroryzmem czy partyzantką miejską. Delegitymizacja z kolei następuje wtedy, gdy oskarżenia przestają być krytyką konkretnej polityki, a stają się argumentami wymierzonymi w samo prawo Izraela do istnienia oraz w bezpieczeństwo społeczności żydowskich jako takich.

Oskarżenie o ludobójstwo coraz częściej funkcjonuje właśnie w tych ramach. Nie twierdzi się już po prostu, że Izrael popełnił błędy, spowodował nadmierne szkody czy prowadził złą politykę. Zarzuca się mu celową eksterminację narodu, wbrew dowodom, które bezpośrednio temu przeczą. Gdy fakty przestają mieć znaczenie, oskarżenie przestaje być analizą, a staje się ideologią.

Ten sam schemat widać w sensacyjnych teoriach spiskowych. Gdy Izraelczycy – a szerzej: Żydzi – zostaną uznani za z natury złych, najbardziej irracjonalne zarzuty zyskują na wiarygodności u odbiorców, którzy zostali już odpowiednio sprofilowani. Znikają standardy dowodowe, które obowiązywałyby w każdym innym kontekście. Teorie, które normalnie odrzucono by jako absurdalne, nagle trafiają do głównego nurtu, ponieważ idealnie pasują do przyjętej z góry narracji moralnej. W ten sposób opowieść o psach gwałcących ludzi może ewoluować z internetowego marginesu do poważnych debat. Utrzymuje się ona z tego samego powodu, co zarzut ludobójstwa: nie dlatego, że stoją za nią twarde dowody, ale dlatego, że oskarżony został już wcześniej potępiony.

Nie oznacza to, że Izrael stoi ponad krytyką. Demokracje muszą podlegać rygorystycznej kontroli podczas prowadzenia wojen, zwłaszcza w gęstej zabudowie miejskiej, gdzie wróg ukrywa się za plecami cywilów. Operacje wojskowe należy badać za każdym razem, gdy pojawiają się wiarygodne zarzuty o nadużycia. Debata na temat strategii, proporcjonalności i kwestii humanitarnych jest uzasadniona i konieczna. Poważna krytyka musi jednak opierać się na faktach, spójnych standardach i uczciwości intelektualnej.

Całkowite załamanie tych standardów jest niezwykle niebezpieczne. Gdy rozum, nauka, prawo i dowody ustępują miejsca ideologicznym narracjom, społeczeństwa zaczynają akceptować oskarżenia tylko dlatego, że zaspokajają one ich emocjonalne lub polityczne potrzeby. Historia wielokrotnie pokazała, dokąd prowadzi ta droga. Kiedy ludzie są gotowi uwierzyć w absolutnie wszystko na temat jednej grupy, ponieważ z góry uznali ją za złą, dyskusja przestaje być uzasadnioną krytyką i wkracza w bardzo mroczne rejony.

Absurdalne twierdzenia o gwałtach dokonywanych przez psy i o ludobójstwie


John Spencer jest dyrektorem wykonawczym Urban Warfare Institute.


Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.