
Andrew Fox
Koniec z potępianiem, wyrażaniem współczucia i modlitwami. Czas na działanie – natychmiast.
Po raz kolejny w Londynie doszło do ataku na Żydów. Tym razem był to napad z użyciem noża w Golders Green. W kontekście ostatnich incydentów – ataków na synagogi, żydowskie karetki pogotowia i osoby o widocznym pochodzeniu żydowskim – nikt poważny nie może udawać, że to zwykła przestępczość. To stan wyjątkowy w skali kraju.
Nie wolno zlekceważyć zbieżności czasowej tych wydarzeń z wojną z Iranem. Choć udział lub wykorzystanie sytuacji przez IRGC (Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej) nie zostały jeszcze potwierdzone, prawdopodobieństwo jest na tyle wysokie, że wymaga pełnego śledztwa antyterrorystycznego, a nie kolejnej rundy uspokajających oświadczeń rządowych.
Reakcja wobec Teheranu powinna być natychmiastowa. Należy niezwłocznie zakazać działalności IRGC na mocy ustawy o terroryzmie. Konieczne jest wydalenie ambasadora Iranu oraz przedstawiciela Najwyższego Przywódcy w Londynie. Należy zamknąć wszelkie biura powiązane z reżimem, wykorzystywane do zastraszania, propagandy lub manifestowania lojalności wobec Islamskiej Republiki na terytorium Wielkiej Brytanii. Dotyczy to również ograniczenia możliwości Press TV w zakresie nagrywania materiałów w Londynie i ich dystrybucji w mediach społecznościowych. Wzywanie ambasadorów na dywanik to tylko teatr; realne działanie to odstraszanie i pociąganie do odpowiedzialności. Przesłanie musi być jednoznaczne: Wielka Brytania nie jest placem zabaw dla aparatu bezpieczeństwa Teheranu, a brytyjscy Żydzi nie są zakładnikami polityki zagranicznej Islamskiej Republiki.
Od lat antysemicka propaganda dotycząca Izraela jest sączona za pośrednictwem szanowanych instytucji, sieci aktywistów, platform medialnych i dyskursu politycznego. Skutki widzimy dziś na naszych ulicach – dokładnie tak, jak wielu z nas od lat ostrzegało. Kiedy Żydzi są wielokrotnie i fałszywie przedstawiani jako sprawcy ludobójstwa, kolonializmu i apartheidu, niektórzy zaczynają uważać atakowanie ich za moralny obowiązek.
Gniew nie wystarczy. Apele o solidarność nie wystarczą. Czuwania przy świecach i starannie sformułowane potępienia również nie wystarczą. Społeczeństwo nie powstrzyma tej fali, będąc jedynie „milszym” czy bardziej czujnym. Nie można oczekiwać, że Żydzi sami ochronią się przed zagrożeniem, na którego wzrost pozwoliło państwo. Bezpieczeństwo jest pierwszym obowiązkiem rządu. To jest odpowiedzialność władzy.
Co zatem należy zrobić?
Rząd powinien zacząć od jasnego stwierdzenia, że w Strefie Gazy nie dochodzi do ludobójstwa. Musi przestać pozwalać, by kłamstwo tej skali funkcjonowało bez sprzeciwu w centrum brytyjskiego życia publicznego. Ministrowie powinni mówić to jasno, wielokrotnie i bez zwyczajowych, tchórzliwych zastrzeżeń.
Osoby aresztowane za przestępstwa antysemickie powinny być pozbawione możliwości wyjścia za kaucją, jeśli istnieją dowody na zamiar użycia przemocy, zastraszanie, poparcie dla terroryzmu lub recydywę. Procesy muszą być przyspieszone, a wyroki powinny odzwierciedlać powagę sytuacji kryzysowej – tak jak miało to miejsce po zamieszkach w Southport. Państwo wie, jak działać błyskawicznie, gdy chce. Powinno chcieć tego teraz.
Rząd powinien powołać specjalną grupę zadaniową ds. antysemityzmu i wpływów zagranicznych, obejmującą MSW, policję, agencje wywiadowcze, Komisję ds. Organizacji Charytatywnych, Ofcom oraz Ministerstwo Edukacji. Jej zadanie musi być proste: identyfikować sieci, ścigać przestępców, zakłócać wpływy wrogich państw, powstrzymywać ekstremizm i regularnie publikować raporty. Koniec z ukrywaniem procesów i instytucjonalnym przerzucaniem odpowiedzialności.
Prawo dotyczące porządku publicznego musi być egzekwowane bez wyjątków. Protesty, które zastraszają dzielnice żydowskie, atakują ich instytucje lub gloryfikują grupy terrorystyczne, powinny być ograniczane, przekierowywane lub zakazywane. Prawo do protestu nie obejmuje prawa do zmuszania mniejszości do wycofania się z życia publicznego poprzez zastraszanie.
W instytucjach musi obowiązywać zasada zerowej tolerancji. Media, uniwersytety i organizacje charytatywne promujące propagandę antysemicką powinny ponosić formalne konsekwencje: od wysokich grzywien, przez przegląd finansowania, aż po cofnięcie przywilejów lub zamknięcie. Wolność słowa nie wymaga instytucjonalnej ochrony dla podżegania do nienawiści rasowej.
Ekosystem internetowy należy traktować jako część zagrożenia. Gdy platformy rozpowszechniają oszczerstwa, negują zbrodnie i propagują terror, rząd musi wykorzystać wszelkie dostępne narzędzia regulacyjne. Jeśli obecne prawo jest niewystarczające, parlament powinien je niezwłocznie wzmocnić.
Wielka Brytania stoi przed prostym testem. Albo ataki na Żydów zostaną uznane za stan wyjątkowy, albo zostaną zlekceważone jako element „codzienności”. Albo ministrowie przyjmą odpowiedzialność na siebie, albo nadal będą ją zrzucać na atakowaną społeczność.
Jeśli rząd chce, by Żydzi wierzyli, że są pełnoprawnymi obywatelami podlegającymi ochronie, musi zacząć działać. Jeśli nie zrobimy nic, zaakceptujemy kraj, w którym polowanie na Żydów stało się normą.
Właściwie już tam jesteśmy.
Kategorie: Uncategorized

