
Melanie Phillips
Jesteśmy świadkami powrotu do morderczych przekonań sprzed epoki rozumu.
Obecnie nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z kryzysem cywilizacyjnym. Tak jak palestyńscy Arabowie próbowali doprowadzić do zniszczenia Izraela podczas ataków z 7 października 2023 roku, tak świat islamski wykorzystał zachodni aparat kulturowy do niszczenia Żydów.
Sztuczny podział na antysyjonizm i antysemityzm nie jest już nawet wykorzystywany jako przykrywka. Ataki na Żydów wymykają się spod kontroli zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Ameryce. W Londynie dochodzi do nich obecnie niemal codziennie. W zeszłym tygodniu w Nowym Jorku tłum islamistów i lewicowców oblegał synagogę Park East na Upper East Side na Manhattanie; w tym tygodniu inny tłum rzucił się na Żydów przed synagogą na Brooklynie.
Antysyjonizm – wraz ze swoimi podżegającymi kłamstwami na temat działań Izraela, które mają na celu przedstawienie go jako wyjątkowego zagrożenia i uczynienie zeń globalnego pariasa – został cynicznie wykorzystany jako broń, by wyzwolić coś znacznie mroczniejszego. Jesteśmy świadkami powrotu do prymitywnych, przednowożytnych form nienawiści do Żydów.
„The New York Times” opublikował w tym tygodniu liczący cztery tysiące słów artykuł Nicholasa Kristofa zatytułowany „Milczenie, które towarzyszy gwałtom na Palestyńczykach”, w którym autor oskarżył Izrael o tresowanie psów do gwałcenia palestyńskich więźniów. To groteskowe twierdzenie miało ilustrować tezę Kristofa o systematycznej przemocy seksualnej „wobec mężczyzn, kobiet, a nawet dzieci, ze strony żołnierzy, osadników, śledczych z agencji bezpieczeństwa wewnętrznego Szin Bet, a przede wszystkim strażników więziennych”.
Zarzut, że do gwałtów na więźniach wykorzystywano psy – co według ekspertów jest anatomicznie niemożliwe – jest równie absurdalny, co obsceniczny. Co znamienne, łączy on w sobie cechy charakterystyczne dla palestyńskiego sposobu myślenia: przekonanie, że psy są nieczyste, że Żydzi również są nieczysti, oraz nawykowe, fałszywe przypisywanie Izraelczykom zbrodni, których sami palestyńscy Arabowie dopuszczają się wobec nich. W rzeczywistości Kristof czerpie właśnie z tego zatrutego źródła.
Twierdzenie o „gwałtach przez psy” jest propagowane od 2024 roku przez genewską organizację Euro-Med Human Rights Monitor. Kristof traktuje to źródło jako wiarygodne, choć jest ono od tego dalekie. Wcześniej organizacja ta twierdziła, że Siły Obronne Izraela pobierały organy z ciał palestyńskich ofiar, co stanowi kolejną obrzydliwą fantazję wywodzącą się z głębi zradykalizowanych umysłów.
Izraelczycy umieścili założyciela tej organizacji, Ramy’ego Abdu, na liście agentów Hamasu. Dzień po rzezi z 7 października i porwaniu niewinnych Izraelczyków, Abdu opublikował w serwisie X wpis, w którym sprawców nazwał „rycerskimi bohaterami, którzy wykuwali dla nas czystą chwałę, nieskażoną błotem”.
Kristof nie przedstawił ani jednego dowodu na poparcie swoich twierdzeń. Jego źródła były albo anonimowe, albo powiązane ze środowiskiem propagującym masowe mordy na Żydach i zniszczenie Izraela. Cytował zwolenników terroryzmu, których własne wersje wydarzeń zmieniały się z biegiem czasu. Serwis Honest Reporting zauważył, że Sami al-Sai, przedstawiony przez Kristofa jako „niezależny dziennikarz”, od dawna gloryfikuje terrorystów w mediach społecznościowych i dwukrotnie trafił do więzienia za podżeganie. Twierdzenia, które przedstawił Kristofowi na temat rzekomych nadużyć, różniły się w kluczowych szczegółach od historii, którą w zeszłym roku przekazał izraelskiej organizacji praw człowieka B’Tselem.
Co gorsza, były premier Izraela Ehud Olmert oskarżył Kristofa o przeinaczenie jego słów – tak, aby fałszywie przedstawić go jako osobę potwierdzającą te zarzuty.
Krótko mówiąc, artykuł ten był obrzydliwą parodią dziennikarstwa. Nie była to jednak jedynie odgrzewana propaganda Hamasu demonizująca Izrael. Zarzut „gwałtu przez psa” to psychotyczny, gorączkowy koszmar rodem ze średniowiecznej, nazistowskiej i radzieckiej demonologii antyżydowskiej.
Kristof napisał, że choć niektórzy mogą się zastanawiać, czy palestyńscy świadkowie mogliby sfabrykować oskarżenia, aby oczernić Izrael, wydawało mu się to „naciągane”. Proszę tylko o tym pomyśleć: dla Kristofa nie było „naciągane”, że psa można wyszkolić do zgwałcenia człowieka. To, co natomiast uznał za „naciągane”, to sugestia, że Palestyńczycy mogą kłamać, by zaszkodzić Izraelowi.
Ale właśnie to robią przez cały czas. Kristof, jego redaktorzy i inni przeciwnicy Izraela wierzą w palestyńskie kłamstwa – bez względu na to, jak absurdalne i niemożliwe by one nie były – ponieważ chcą w nie wierzyć. Postrzegają Palestyńczyków wyłącznie jako nieszczęśliwe, uciskane ofiary Izraelczyków. Dlatego za nierealne uważa się przekonanie, że Palestyńczycy mogliby zrobić Izraelczykom coś potwornego, podobnie jak myśl, że Izraelczycy mogliby być ofiarami Palestyńczyków. To również dlatego tak wielu krytyków Izraela zaprzeczało aktom przemocy seksualnej, jakich dopuszczono się wobec Izraelczyków 7 października.
Dzień po publikacji tego tekstu przez Kristofa, ogłoszono wyniki dwuletniego śledztwa izraelskiej komisji w sprawie okrucieństw na tle seksualnym popełnionych podczas masakry z 7 października oraz późniejszego uwięzienia około 251 osób (w tym małych dzieci), które tego dnia wywieziono do Strefy Gazy. Komisja, powołana przez prawniczkę Cochav Elkayam-Levy, oparła się na ponad 10 000 zdjęć i fragmentów filmów, ponad 1800 godzinach materiałów wizualnych oraz ponad 430 zeznaniach i wywiadach z ocalałymi, świadkami, uwolnionymi zakładnikami, ekspertami i członkami rodzin.
Wyniki tych badań są porażające. Ofiary były torturowane, okaleczane i pozbawiane głów; kobietom odcinano piersi, rozstrzeliwano je w trakcie gwałtu, a po zamordowaniu bezczeszczono ich ciała. Strzelano im w twarz, aby zniszczyć ich piękno i człowieczeństwo; w ich miejscach intymnych znaleziono gwoździe i inne przedmioty; krewnych zmuszano do wykonywania czynności seksualnych wobec siebie nawzajem. A wszystko to zostało sfilmowane przez sprawców, którzy z szaleńczą radością i dumą dopuszczali się tych zdeprawowanych czynów.
Raport ten stanowi skrupulatnie udokumentowane, autorytatywne opracowanie, które rzuca jeszcze bardziej wstrząsające światło na zmanipulowany i oparty na niewiarygodnych źródłach artykuł Kristofa.
„The New York Times” został oskarżony o opublikowanie tekstu Kristofa dzień wcześniej celowo, aby umniejszyć znaczenie izraelskiego raportu. Niezależnie od intencji redakcji, sam Kristof zasugerował, że jego celem było relatywizowanie wydarzeń z 7 października. Jego artykuł, jak sam stwierdził, miał pokazać, że „straszliwe znęcanie się, jakiego doświadczyły izraelskie kobiety 7 października, obecnie spotyka Palestyńczyków dzień po dniu”.
Żadne inne państwo nie jest traktowane w ten sposób. Tylko Izraelczykom odmawia się prawa do uznania wyjątkowości ich cierpienia. Znęcanie się nad więźniami ma miejsce w zakładach karnych na całym świecie i Izrael z pewnością nie jest tu wyjątkiem. Jednak tylko wobec Izraela fabrykuje się tak psychotyczne kłamstwa.
Dzieje się tak dlatego, że Izrael jest jedynym żydowskim państwem na świecie, a sposób, w jaki jest on znieważany, niczym nie różni się od historycznych metod piętnowania Żydów. Twierdzenie, że psy są szkolone do gwałcenia ludzi, to jedynie współczesna wersja starożytnych oszczerstw o krwi, zgodnie z którymi Żydzi mieli zatruwać studnie lub mordować chrześcijańskie dzieci, by dodawać ich krew do paschalnej macy.
Dzisiejsze oskarżenia o celowe głodzenie, ludobójstwo, infantycyd, pobieranie organów – a teraz także o „psy gwałciciele” – niosą ten sam przekaz, co mordercze oszczerstwa z dawnych epok: że Żydzi są źli, demoniczni i nieludzcy. Należy ich zatem wykluczyć z kręgu ludzkiej empatii, napiętnować jako potwory, a ich cierpieniu zaprzeczyć.
Łączny efekt działań Kristofa, „The New York Times” oraz wszystkich innych mediów, celebrytów z czerwonego dywanu, profesorów uniwersyteckich i influencerów, którzy przedstawiają Żydów jako wcielenie zła, polega na podburzaniu przeciwko nim tłumu.
„Gwałcicie mężczyzn, gwałcicie dzieci!” – krzyczał tłum przed synagogą Park East. „Ty pieprzony socjopato, widzę to w twoich oczach!”.
Żydzi są dziś ścigani na ulicach zachodnich miast tak, jak niegdyś w średniowiecznej Europie. Wtedy rozszalałe tłumy napędzała żądza krwi podsycana przez wypaczoną naukę Kościoła, który wmawiał im, że Żydzi służą diabłu. Co zadziwiające, dziś Żydzi stają w obliczu analogicznej religijnej manii – tym razem napędzanej przez islamizm i skrajnie lewicową ideologię.
Mamy do czynienia z powrotem do prymitywnego zestawu nienawistnych przekonań sprzed epoki oświecenia i wieku rozumu. Z przerażeniem odkrywamy, że powłoka cywilizacji jest niezwykle cienka i właśnie została całkowicie zerwana. Przeżywamy duchową plagę. Barbarzyństwo zyskuje na sile, a jego głównym pasem transmisyjnym stał się „The New York Times”.
Antysemicka fantazja „The New York Times”
Kategorie: Uncategorized

