Przyslal Marek Eyal-Fajtlowicz

Richard Goldberg
Zaledwie 72 godziny po tym, jak prezydent Biden zagroził odcięciem wsparcia USA dla Izraela, izraelskie wojsko uczciło sześciomiesięczną rocznicę masakry z 7 października, ogłaszając wycofanie sił z południowej Gazy.
Co sugeruje poddanie się presji Białego Domu, aby przedwcześnie zakończyć kampanię mającą na celu zniszczenie Hamasu, choć izraelscy urzędnicy upierają się, że jego największa dywizja, w tym komandosi, właśnie odpoczywa planowany i bardzo potrzebny odpoczynek po czterech miesiącach intensywnych walk w drugim co do wielkości mieście Gazy miasto, Khan Younis.
Ale niezależnie od tego, czy to strategiczny odwrót pod amerykańskim przymusem, czy taktyczne przegrupowanie przed ostateczną operacją naziemną mającą na celu zniszczenie czterech pozostałych batalionów Hamasu w najbardziej wysuniętym na południe mieście Gazy, Rafach, tym co powinno najbardziej niepokoić Jerozolimę, jest to, jak jej wrogowie postrzegają jej działania – od Teheranu do Bejrutu do tuneli pod Rafach, gdzie ukrywają się przywódcy Hamasu.
Podczas gdy uwaga świata została pochłonięta tragicznym i omyłkowym atakiem Izraela w zeszłym tygodniu na konwój z pomocą World Central Kitchen (WCK), izraelskie wojsko i wywiad poświęciły całą uwagę możliwości poważnej eskalacji z Iranem i Hezbollahem – dwoma wrogami o znacznie większym potencjale zniszczenia niż cztery bataliony Hamasu w południowej Gazie. Zaledwie 72 godziny po tym, jak prezydent Biden zagroził odcięciem wsparcia USA dla Izraela, izraelskie wojsko uczciło sześciomiesięczną rocznicę masakry z 7 października, ogłaszając wycofanie sił z południowej Gazy.
Izrael nie może sobie pozwolić na utratę wsparcia wojskowego Stanów Zjednoczonych w tak krytycznym momencie.
Iran, wiodący na świecie państwowy sponsor terroryzmu, pociągał za sznurki przy każdym pożarze wznieconym na Bliskim Wschodzie na długo przed 7 października – i nadal organizuje codzienne ataki na Izrael z południowego Libanu, Syrii, Iraku, Jemenu i Zachodniego Brzegu .
Teheran wykorzystał ostatnie sześć miesięcy regionalnej eskalacji jako przykrywkę do przyspieszenia swojego programu broni nuklearnej, słusznie zakładając, że pomiędzy obawami Bidena o reelekcję a wielofrontową wojną Izraela nikt nie zwróci na to większej uwagi.
W zeszłym tygodniu Izrael wyeliminował starszych przywódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej spotykających się w ich kwaterze głównej w Damaszku, co było największym ciosem dla koordynacji regionalnego terroryzmu Iranu od czasu zabicia Qassema Soleimaniego.
Ponieważ Iran grozi odwetem w postaci przeprowadzenia ataków rakietowych i dronów na Izrael – potencjalnie z terytorium Iranu – a Izrael będzie potrzebował wsparcia USA w tym, co może nastąpić, taktyczne nieporozumienia w Gazie schodzą na dalszy plan w stosunku do strategicznych zagrożeń ze strony Iranu.
Izraelscy urzędnicy upierają się, że niedzielne wycofanie izraelskiej 98. Dywizji zaplanowano na długo przed tragedią WCK.
Ci żołnierze rzeczywiście potrzebują odpoczynku i przezbrojenia, a cele wojskowe w Khan Younis zostały osiągnięte.
Siły izraelskie zachowają pełną kontrolę nad przejściem oddzielającym północną i południową Strefę Gazy, co zapewnia Izraelowi łatwy start do operacji specjalnych, takich jak niedawny niespodziewany nalot na przywódców Hamasu działających w szpitalu Al-Shifa w mieście Gaza.
Tymczasem Izrael potrzebuje wsparcia USA w wywieraniu presji na Egipt, aby wprowadził nowe ustalenia dotyczące bezpieczeństwa wzdłuż granicy z Gazą – w tym położenie kresu przemytowi tunelami – i ostatecznie w sfinalizowaniu planów ewakuacji ludności cywilnej w Rafach przed jakąkolwiek przyszłą operacją naziemną.
Dostosowania taktyczne mające uspokoić Biały Dom nie muszą oznaczać żadnej zmiany celów strategicznych.
Problem Izraela polega jednak na tym, że na Bliskim Wschodzie postrzeganie jest rzeczywistością.
Spójrz na szachownicę z punktu widzenia Teheranu: Biden daje Iranowi uchylenie sankcji w wysokości 10 miliardów dolarów i swobodny przepływ ropy do Chin, oferuje marchewki dla Houthi w Jemenie pośród nieustannych ataków na Morzu Czerwonym i powstrzymuje Izrael od operacji wojskowych na południu Libanu aby zniszczenia zdolności Hezbollahu w pobliżu północnej granicy Izraela.
A teraz zapadła decyzja, która bardzo przypomina wycofanie się ze zniszczenia Hamasu także w Gazie?
To wrażenie z jakim Teheran będzie postrzegał Izrael jako słaby, całkowicie zależny od Stanów Zjednoczonych w zakresie prowadzenia operacji wojskowych i podatny na amerykańską presję, aby zmienić kurs w zakresie obietnic dotyczących bezpieczeństwa, wpłynie na decyzję ajatollahów eskalacji na wszystkich frontach.
Takie postrzeganie zachęci także przywódcę Hezbollahu Hassana Nasrallaha, który uważa, że Izraelowi brakuje woli i możliwości, aby mocniej uderzyć w Libanie pomimo codziennych ataków terrorystycznych, które zmusiły 100 000 Izraelczyków do ewakuacji swoich domów na północy.
I, co najtragiczniejsze, w sześć miesięcy po ataku, takie postrzeganie zmniejsza prawdopodobieństwo że Izrael zapewni powrót wszystkich swoich obywateli, których Hamas wziął jako zakładników – przynajmniej nie bez zapewnienia swemu przywódcy, Yahya Sinwarowi, wszystkiego, czego potrzebuje do przywrócenia władzy w Gazie,
To, co izraelscy przywódcy powiedzą i zrobią w ciągu najbliższych 48 godzin, ma większe znaczenie niż to, co powiedzieli i zrobili w ciągu ostatnich 48 godzin.
Jakie można zapewnić, że Izrael nadal będzie zaangażowany w operację mającą na celu ostateczne zniszczenie Hamasu w Rafach?
Jakie odwet zostanie zapewniony, jeśli Iran zaatakuje terytorium Izraela w nadchodzących godzinach lub dniach?
Jakie izraelskie operacje zostaną przeprowadzone – na wszystkich frontach, na których walczy Iran – które postawią Teheran i jego pełnomocników z powrotem na piętach?
I jakie kroki podejmą Biały Dom i Kongres, aby zapewnić Teheran że Stany Zjednoczone nadal popierają Izrael?
Odpowiedź na te pytania zadecyduje o losie Izraela – a nie o koordynacji takich czy innych manewrów taktycznych w Gazie.
Richard Goldberg, starszy doradca w Fundacji Obrony Demokracji, jest byłym urzędnikiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i starszym doradcą Senatu USA.
Czy Izrael poddał się naciskom Białego Domu w Gazie? Iran prawdopodobnie tak uważa
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized


ml:
IDF musi jeszcze dowieść że dzisiaj myśli inaczej. A naród dzisiaj podejrzliwy. Nie kupuje już bez gwarancji.
Wydaje sie ze tacy jak A.Nanes kierowali IDF przed October 7 i byli/sa Guru dla A.K i Hayoreda
A.
Faktycznie żaden problem. A dzieci gazańskie poczują się najlepiej w Europie. Gwarantowane.
Co za problem zostac w Gazie 50 lat? Dzieci w Gazie? .Mozna zrobic nowe. I zo y i mezòw, tez. Do konca sadu Nataniahu. Abraszka