Uncategorized

Nie bądźcie optymistami, tylko ruszajcie do zadań!

Prof. Juwal Noach Harari

Prof. Juwal Noach Harari (Fot. materiały prasowe)

Pesymista uważa, że jesteśmy skazani na zagładę, ale po co w takim razie próbować robić cokolwiek? Z kolei optymista wierzy, że wszystko samo się ułoży, więc nie bierze za nic odpowiedzialności. Prawda jest taka, że stoimy przed ogromnymi wyzwaniami, lecz mamy zarówno wiedzę, jak i zasoby, by im sprostać.

„Błoto” to ważne słowo w życiu 47-letniego Juwala Noacha Harariego. Jako dziecko mieszkał w domu nad jeziorem. Grał tam w piłkę, obserwował zwierzęta i budował zamki z mokrej ziemi. Jak pisze: „Chyba już wtedy zacząłem dostrzegać sprzeczności różnych doznań, które łączyły się paradoksalnie. Błoto wstrętne, błoto pociągające, błoto życiodajne…”.

„Częścią problemu z naszymi czasami jest to, że jesteśmy zatopieni w mnóstwie informacji, których nie jesteśmy w stanie sensownie przetworzyć, a większość z nich to śmieci. Potrzebujemy diety. Musimy też odmierzać i selekcjonować porcje informacji, którymi się żywimy” – dodaje.

„Dieta” to kolejne słowo, które ma znaczenie dla Harariego. Jest weganinem, choć nie ortodoksyjnym. Gdy jest w odwiedzinach u matki, a ona dodaje kozi ser do potrawy, nie odmawia. Niemniej jednak narzucił sobie dość surową dyscyplinę, co po części jest wymagane przez jego intensywny tryb życia. Podczas swojej ostatniej wizyty w Madrycie, w maju, długo opowiadał na temat przyszłości systemów opieki zdrowotnej, demonstrując przy tym swoją umiejętność do rozkładania na czynniki pierwsze złożonych koncepcji przed wszelkiego rodzaju publicznością. Zapewniał, że stoimy w obliczu nowej ery: „Rewolucja technologiczna prowadzi nas nie tylko do skutecznego leczenia wszelkich chorób, lecz również do radykalnej poprawy stanu tych, którzy w zasadzie są zdrowi”.

Jednak jego optymizm nie jest bezwarunkowy. „Jeśli wkrótce nie uregulujemy nowych technologii informacyjnych, w tym sztucznej inteligencji, stracimy kontrolę nad naszym życiem” – przekonuje. To właśnie pomiędzy nadejściem apokalipsy a realizacją najbardziej pożądanego postępu, jaki jest w naszym zasięgu, izraelski filozof rozpiął swoje rozważania na temat epoki, w której żyjemy – przede wszystkim w swoich trzech bestsellerach sprzedanych w ponad 45 mln egzemplarzy („Sapiens”, „Homo deus” i „21 lekcji na XXI wiek”), ale także w licznych rozmowach, na konferencjach i w międzynarodowej debacie publicznej.

Harari jest dziś intelektualistą celebrytą. Wielu zarzuca mu zbyt łatwe udzielanie odpowiedzi na trudne pytania. „Staram się być realistą” – odpowiada.

Orliński grilluje Harariego. Czy słynny filozof uprawia niebezpieczną populistyczną naukę?ZAPISZ NA PÓŹNIEJ

I dodaje: „Nie uważam się za pesymistę, który twierdzi, że jesteśmy skazani na zagładę i nie mamy żadnego dobrego wyjścia, bo po co w takim razie próbować robić cokolwiek? Z kolei optymista wierzy, że w końcu wszystko samo się ułoży, więc nie bierze za nic odpowiedzialności. Prawda jest taka, że stoimy przed ogromnymi wyzwaniami, ale mamy zarówno wiedzę, jak i zasoby, aby im sprostać”.

Jeszcze zanim wybuchła wojna na Bliskim Wschodzie, Harari występował ostro przeciwko atakowi rządu Beniamina Netanjahu na demokrację w swoim kraju. Sytuacja po ataku Hamasu z 7 października nie zmniejszyła jego krytyki Netanjahu: „Nie można go bezpośrednio winić za atak przeprowadzony przez Hamas. Ale za to, że nie zdołał przygotować kraju do tej wojny – owszem. Premier rządzi z małą przerwą od 2009 r. i niestety systematycznie przedkłada swoje osobiste interesy nad rację stanu. Zbudował swoją karierę polityczną, dzieląc kraj i osłabiając każdą instytucję państwową, która nie była mu bezwarunkowo posłuszna”

„Czuję się bardzo zaangażowany w tę sytuację w sposób, którego nigdy sobie nie wyobrażałem. Do tego stopnia, że wiosną znalazłem się na środku placu w Tel Awiwie, wygłaszając przemówienie przed tysiącami manifestujących ludzi. Kiedy dochodzi do tego, że zaczynasz się na serio zastanawiać, jak by to było żyć w dyktaturze, po prostu chyba nie masz wyboru. Ponadto moja praca jest całkowicie uzależniona od utrzymania wolności słowa, od tego, czy nadal można pisać nieprzyjemne rzeczy o przywódcach politycznych lub biznesowych. Sama myśl, że pewnego dnia mogę się obudzić w kraju, w którym wolność słowa zniknęła, że w 2024 r. możemy być świadkami ostatnich demokratycznych wyborów w USA lub że izraelskiemu rządowi może udać się zniszczyć niezależność sądów i znieść prawa człowieka, zmusza do reakcji”.

W ciągu ostatniego roku, jak mówi Harari, osaczanie demokracji w jego kraju osiągnęło bezprecedensowy poziom:

„Netanjahu zbudował koalicję mesjanistycznych fanatyków i oportunistycznych łajdaków, którzy długo i z zapałem ignorowali wiele naszych zasadniczych problemów, w tym pogarszającą się sytuację w zakresie bezpieczeństwa, a zamiast tego skoncentrowali się na zdobywaniu nieograniczonej władzy dla siebie. Aby realizować te cele, przyjęli skrajnie dzielącą politykę, rozpowszechniali teorie spiskowe na temat instytucji publicznych, które sprzeciwiały się ich strategiom, a każdego krytyka uznali za destabilizującego zdrajcę”.

Harari kładzie nacisk na to, że rząd, rozkręcając swoją populistyczną strategię, wolał puszczać mimo uszu ostrzeżenia ze strony służb wywiadowczych. „Byli nieustannie ostrzegani przez wywiad i armię, że taka polityka naraża kraj na ryzyko i radykalnie zmniejsza naszą zdolność do stawienia czoła atakom zewnętrznym. Wyśmiewali ekspertów i ignorowali wszystkie ich ostrzeżenia” – mówi.

„Krótko przed atakiem Hamasu głównodowodzący armii poprosił premiera o spotkanie, aby ostrzec o skutkach jego polityki na bezpieczeństwo narodowe, a premier odmówił spotkania. A kiedy minister obrony Jo’aw Galant podniósł alarm na własną rękę, zwolnił go, po czym został zmuszony do przywrócenia go na stanowisko, ale tylko z powodu powszechnego oburzenia, jakie wywołała ta decyzja” – wyjaśnia.

Hamas zaatakował 7 października i była to – zdaniem Harariego – próba zapobieżenia istotnemu wydarzeniu. „Izrael miał właśnie podpisać porozumienie pokojowe z Arabią Saudyjską. Traktat wieńczyłby normalizację stosunków między Izraelem a światem arabskim, oznaczałby poprawę sytuacji dla Palestyńczyków i otwierał drogę do wznowienia procesu pokojowego. Ta perspektywa normalizacji przeraziła zarówno Hamas, jak i Iran, jego głównego sponsora. Dlatego właśnie doszło do ataku, który został celowo przeprowadzony z maksymalnym okrucieństwem, które było skrzętnie filmowane. Celem Hamasu było bowiem nie tylko wykolejenie porozumienia, lecz również zasianie ziaren świeżej nienawiści, która ma zabić wszelkie szanse na przyszły pokój” – uważa.

To dlatego Harari dziś nieustannie wzywa swój rząd, by nie wchodził w tę zaprojektowaną z wyrachowaniem pułapkę: „Nie powinniśmy dać się wciągnąć w niekończącą się wojnę, w której będą ginąć tysiące cywilów. Trzeba rozbroić Hamas, lecz nie wyrzucać do kosza przyszłych porozumień pokojowych. Izrael powinien powrócić do rozmów z Saudami i zdać sobie sprawę, że pokój może zostać osiągnięty tylko wtedy, gdy pociągnie za sobą możliwość zapewnienia Palestyńczykom godnego życia na ich własnej ziemi”.

Cel ten jest jednak odległy. A obawy przed najgorszym na razie się spełniają. „Fatalna polityka trwająca od lat spowodowała korozję siły armii i państwa. Izrael nazwał swoją operację wojskową »Żelazne Miecze«. Ale jeśli trzymasz miecze w słonej wodzie, rdzewieją. Cokolwiek można myśleć o konflikcie izraelsko-palestyńskim, sposób, w jaki populistyczna polityka Netanjahu doprowadziła do korozji Izraela, powinien służyć jako ostrzeżenie dla wszystkich demokracji na całym świecie. Jeśli dasz władzę populistom, może się to przydarzyć w twoim domu” – przestrzega.

Harari zapewnia, że nie znudzi mu się ostrzeganie. Akurat on ma okazje, by powtarzać to bezpośrednio najbardziej wpływowym liderom na świecie, bo co rusz się z nimi spotyka.

Fundacje, think tanki, politycy i wpływowi przedsiębiorcy – Harari odwiedza ich regularnie w ramach swoich międzynarodowych tournée. Jest aktualnie ulubionym guru Doliny Krzemowej. Być może jest filozofem, który nie sformułował żadnej niezwykle oryginalnej myśli, lecz nikt nie wątpi, że udało mu się dobrze podsumować wiele z tego, co dzieje się z nami w erze niepewności napędzanej zalewem danych.

Sam nie nadużywa smartfona (choć ma go w kieszeni, na wszelki wypadek). Poświęca dwie godziny dziennie na medytację i co najmniej jeden miesiąc lub dwa miesiące w roku na odosobnienie w całkowitej ciszy zgodnie z zasadami buddyjskiej vipassany.

Kwestionuje sposób, w jaki przyjęło się myśleć o podstawowych koncepcjach myśli politycznej: od wolności po równość. W tym sensie, że nie uważa ich za niezbywalne prawa człowieka, lecz za zdobycz właśnie, dzieło jego koncepcyjnych możliwości.

Nie oznacza to wcale, że jest gniewnym anarcholiberałem, wręcz przeciwnie. Poglądy Harariego prowadzą go do coraz większego zaangażowania w obronę demokracji.

Mieszka w Tel Awiwie, gdzie wraz ze swoim mężem i menedżerem Icikiem Jahawem założył firmę Sapienship. Przed wydaniem pierwszego bestsellera był profesorem historii średniowiecznej i wojskowości na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie, gdzie, jak mówi, pisał artykuły i opracowania, które prawie do nikogo nie docierały.

Wpadł na pomysł napisania „Sapiens. Od zwierząt do bogów”, studiując m.in. historię podboju Meksyku i analizując kronikę Bernala Díaza del Castilla, żołnierza Corteza, a w tym samym czasie dla rozrywki czytając prace o zachowaniu szympansów.

Zdał sobie sprawę, że musi całkowicie zmienić własną metodę pisania. „Kiedy jesteś na studiach doktoranckich i piszesz artykuły naukowe, robisz to w sposób, który podoba się twoim kolegom, w kodzie, o którym wiesz, że oni zaakceptują. Musiałem o tym zapomnieć i na nowo nauczyć się pisać tak, by było to przystępne” – mówi. Szukał inspiracji. „Kluczowa była lektura książki biologa ewolucyjnego Jareda Diamonda. Jego »Strzelby, zarazki, maszyny« dosłownie zmieniły moje życie. Nie tylko jeśli chodzi o myślenie o tym, jak pisać, lecz także o czym” – wyznaje.

„Na uniwersytecie zmuszają cię do specjalizacji i wybierając karierę naukowca, warto się na tym skupić, ale na pewnym etapie trzeba poszerzyć swoje spojrzenie, dodać mu kontekst, ni mniej, ni więcej, tylko całą historię Wszechświata” – dodaje.

Kolejny istotny wpływ na Harariego wywarł Frans de Waal, prymatolog i etolog, autor m.in. „Chimpanzee Politics. Power and Sex among Apes” (Polityka szympansów. Władza i seks wśród naczelnych): „Ta książka nauczyła mnie, że dogłębne rozpoznawanie zachowań zwierząt i ludzi można przeprowadzić z notorycznym zastosowaniem poczucia humoru”.

Harari rozwinął swój własny styl eseisty popularyzatora wiedzy. Sposób opowiadania o nauce i filozofii, który wciągnął dziesiątki milionów ludzi i w którym spotykają się kultura popularna i nauka na wysokim poziomie. Harari nie unika odniesień do popularnych komiksów czy „Harry’ego Pottera”, jeśli uważa, że to może ludziom pomóc zrozumieć zawiłe kwestie.

„Moim zadaniem jest budowanie pomostu między tą bardziej akademicką wiedzą a ogółem społeczeństwa” – mówi. I nie ma nic przeciwko zarzutom o „populizm naukowy”. „To prawda, że upraszczam, ale nie uważam, że to złe. Do tego właśnie dążę, do popularyzacji nauki. Mam już na koncie artykuły, które zostały przeczytane przez góra pięć osób na całym świecie. Teraz z uwagą studiuję to, co napisali lepsi ode mnie, i podaję to szerzej – i nie piszę, by zachęcać do tworzenia teorii spiskowych, lecz by dotrzeć do większej publiczności. Jeśli do niej nie dotrzemy, pozwolimy na powiększanie poznawczej próżni, którą potem zaleją kłamstwa. Krótko mówiąc: jeśli stracisz tę szeroką publiczność, zdobędą ją inni” – tłumaczy

„Wielu świetnych naukowców nie wie, jak dobrze komunikować swoje odkrycia. Piszą pod presją liczb, równań, rygoru faktów. Tymczasem ludzie są gatunkiem przyzwyczajonym do opowieści, myślimy w tym kluczu, jesteśmy uzależnieni od tego, a nie od równań i statystyk” – mówi. To jest zresztą główna teza „Sapiens”. Harari argumentuje tam, że nasz gatunek zdołał zdominować świat właśnie dzięki swojej zdolności do tworzenia fikcji, które cementują struktury społeczne: „Jeśli chcesz wyjaśnić ważne kwestie, potrzebujesz narzędzi dobrego opowiadania. Trzymaj się nauki i najnowszych odkryć, ale przełóż je na temat, który jest interesujący i dostępny nawet dla nastolatków”.

Jednak jego celem jest nie tylko dotarcie do czytelników z niewygodnymi wnioskami w rodzaju tezy, że Homo sapiens dokonał ludobójstwa na neandertalczykach lub że wielka zmiana klimatu, która nadchodzi, będzie co najmniej trzecią, jakiej doświadczy gatunek ludzki. Stara się również wpływać na rządzących. „Często radzę im, aby się nieco wycofali, medytowali, znaleźli czas i przestrzeń dla siebie” – mówi. I dodaje: „Żądamy, aby nasi przywódcy wkładali w realizowanie zobowiązań wobec nas całą swoją siłę, lecz jeśli nie mają możliwości kontemplacji i uspokojenia się, nie będą dobrze wykonywać swojej pracy”.

Opierając się na sporym doświadczeniu z politykami, zauważa: „Często zdaję sobie sprawę, że jeśli nie mam czasu na szeroko zakrojoną rozmowę z nimi, nic dobrego ani wartościowego z tego nie wyniknie. Jeśli masz tylko 20 minut, nic nie osiągniesz. To są ludzie przyzwyczajeni do natychmiastowego przechodzenia do kolejnej kwestii, oni boją się nawet chwili ciszy. Ale w ten sposób pozostajemy na poziomie banałów. Jako naukowiec wiem, że najlepsze pomysły przychodzą, gdy pojawia się cisza, gdy jesteś znudzony”.

Dlatego Harari nie znosi słowa „ekscytujący”. „Silne emocje występują, kiedy pojawia się niebezpieczeństwo lub otwierają się możliwości. Lecz biologicznie potem należy się uspokoić, tak ewolucyjnie zaprojektowane jest nasze ciało. Jeśli utrzymujesz organizm w ciągłej ekscytacji, w końcu się załamuje. W Ameryce wszystko jest ekscytujące, nawet przywitanie się z kimś po raz pierwszy. Komplement powinien być odwrotny: »Jestem bardzo uspokojony faktem, że cię poznałem«” – wyjaśnia.

A jego własne emocje związane z globalnym sukcesem? „Jestem nadal zaskoczony. Moja specjalność to historia wojskowości w średniowieczu, rekonkwista czy wyprawy krzyżowe. Tymczasem nagle znalazłem się w gronie osób mówiących wszem wobec o sztucznej inteligencji… Nie spodziewałem się tego. Prowadziłem spokojne życie, niewiele osób przychodziło na moje wykłady, publikowałem artykuły, które prawie nikogo nie przyciągały.

Nadal jeśli dasz mi do wyboru książkę o katolickich monarchach Hiszpanii lub Elonie Musku, wybiorę Izabelę i Ferdynanda.

Ale pociągała mnie wojna, być może dlatego, że w Izraelu żyliśmy stale blisko niej, a mój ojciec, inżynier, pracował w przemyśle zbrojeniowym” – wspomina. Mimo to pierwszym konfliktem, który zapamiętał, była brytyjsko-argentyńska wojna o Falklandy: „Zabawne, prawda? Akurat ta wojna, od której byliśmy najdalej”.

Obecnie Harari pracuje nad trzema tomami dla dzieci. To seria zatytułowana „Unstoppable”, w której streszcza historię świata. Na ten rok zapowiada także nową książkę dla dorosłych. „To spojrzenie na sztuczną inteligencję i technologię informacyjną z szerokiej perspektywy historycznej. W rzeczywistości ma więcej rozdziałów o dawnej historii niż o rozwoju Doliny Krzemowej. W końcu nie jestem informatykiem” – mówi.

Książka nie ma jeszcze tytułu: „Unikam myślenia o tytule do samego końca, ponieważ sam proces pisania i analizy zaskakuje mnie i zabiera w niespodziewane miejsca. Jeśli trzymasz się sztywno jakiegoś pomysłu, gdzie kończysz? Jeśli wiesz wszystko od początku, jaki jest sens zaczynania? Wtedy nie odkrywa się niczego nowego, prawda?”.

tłum. Łukasz Grzymisławski

Nie bądźcie optymistami, tylko ruszajcie do zadań!


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

3 odpowiedzi »

  1. Analizy H. o ludzkości są interesujące, ale jak H. wraca na izraelskie podwórko okazuje się aktywista ze skrzyżowania Kaplan, który boi się, że ukrocona zostanie wolność słowa. Tu objawia się naraz cała jego intelektualna bezsilność wobec aktualnych zagrożeń i ich rozwiązań. Intelektualne bujanie w obłokach nie przystaje do rzeczywistości. Poza tym H. wg doniesień nie mieszka w Izraelu lecz tylko tam bywa.

  2. Polecam forumowym bystrzakom rozdzial 6 z jego 21 lekcji na 21 wiek, jest to inteligentna i spokojna analiza falszywych teorii Samuela Huntingtona.
    Milej lektury !

  3. Aby przetrwać, trzeba być mocnym i mieć przyjaciół. Żydzi to mądry naród i zwycięży. Trzymamy kciuki i wspieramy.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.