Uncategorized

Nowa Strategia Walki z Antysemityzmem

Potrzebujemy nowej strategii walki z antysemityzmem. Musimy przestać traktować alarmowanie o antysemityzmie jako polityczną taktykę mającą na celu zainteresowanie naszych sąsiadów tą kwestią. To nie działa, a wręcz może nam szkodzić.

Mijal Bitton

Nie mogę przestać myśleć o jednym pytaniu: gdzie obecnie stoją Żydzi w zachodniej polityce i co musimy zrobić, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo oraz przyszłość?

Zacznijmy od oczywistości: nasza sytuacja staje się coraz trudniejsza. Bloger Noah Smith niedawno wskazał na kilka przyczyn, zwłaszcza wpływ mediów społecznościowych na zmianę dyskursu publicznego, i ma rację. Żyjemy w bardziej podzielonym, mniej stabilnym Zachodzie, co jest szczególnie niebezpieczne dla mniejszości, w tym Żydów.

Zarówno na skrajnej prawicy, jak i skrajnej lewicy obserwujemy siły aktywnie podsycające wrogość wobec Żydów. Czasami ta wrogość jest skierowana przeciwko Żydom jako Żydom. Innym razem dotyczy Żydów, którzy mają szczególne zobowiązania – zwłaszcza tych, którzy czują głębokie więzi z naszymi braćmi i siostrami w Izraelu.

Nie piszę tego z obawy czy rozpaczy. Jesteśmy niesamowitym i odpornym narodem, mamy wszystko, czego potrzeba, aby stawić czoła tej sytuacji, ale tylko wtedy, gdy będziemy działać w sposób przemyślany. Oznacza to przemyślenie naszych reakcji, ponieważ niektóre z dotychczasowych działań nie pomagają, a wręcz szkodzą. Oto jedna z kluczowych zmian, które musimy wprowadzić: musimy przestać alarmować o antysemityzmie jako strategii politycznej mającej na celu skłonienie naszych sąsiadów do zainteresowania się tą kwestią. To nie działa, a nawet może nam szkodzić. Musimy przejść od gniewu do strategii, od reakcji do planowania. Po prostu nie możemy już sobie pozwolić na działanie pod wpływem emocji.

Fragment Tory Hukkat ukazuje nam bolesną rzeczywistość, która ma miejsce, gdy frustracja bierze górę nad jasnością umysłu. Jest to jeden z najbardziej przejmujących momentów w Torze: Mojżesz, który oddał życie za Izraelitów, który związał swój los z ich losem, w końcu pęka. Wytrzymał wszystko: skargi, zdrady, powstania. Bronił ich przed Bogiem, cierpiał wraz z nimi, niósł ich brzemiona. Ale nawet najbardziej oddani przywódcy mogą się załamać.

Fragment Tory Korach, znajdujący się w Księdze Liczb, opowiada dramatyczną historię buntu przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi. Korach, Lewita i kuzyn Mojżesza, kwestionuje ich przywództwo, dołączając do Dathana, Abirama i 250 szanowanych przywódców społeczności. Ich bunt nie ma charakteru wyłącznie politycznego; jest fundamentalnym wyzwaniem dla boskiej struktury, którą reprezentuje Mojżesz.

Wcześniej, w Księdze Liczb 11, Mojżesz woła z irytacją: „Czy to ja zrodziłem ten lud? Czy to ja go urodziłem, że każesz mi nosić go jak niania nosi niemowlę?”. To moment emocjonalnego wyczerpania.

Kiedy Korach organizuje bunt, Mojżesz jest już wyczerpany. Kiedy słyszy ich oskarżenia, upada na twarz – przytłoczony, być może pokonany. Wtedy, jakby na zawołanie, lud ponownie zaczyna narzekać, tym razem na brak wody. Bóg daje Mojżeszowi jasną instrukcję: „Powiedz do skały, a ona wyda wodę”.

Ale Mojżesz, wyczerpany i wściekły, robi coś innego. Wybucha gniewem – „Słuchajcie, buntownicy!” – i uderza w skałę. Dwukrotnie. Woda wypływa. Ale Bóg nie jest zadowolony. Mojżesz nie wykonał polecenia. I za to słyszy: Nie wejdziesz do Ziemi Obiecanej.

Jako dziecko nienawidziłem tej historii. Jak ktoś, kto dał tak wiele, mógł zostać tak surowo ukarany? Ale teraz widzę coś innego. Tora nie mówi nam tylko, że Mojżesz zawiódł; pokazuje nam, że nawet najwięksi przywódcy mogą potknąć się. Często dzieje się tak w momencie, gdy emocje biorą górę nad rozsądkiem. Mojżesz uderzył w skałę zamiast do niej przemówić. I stracił swoją przyszłość w ziemi, której pragnął.

Ta historia wydaje się dziś boleśnie aktualna. Od 7 października wielu Żydów (w tym ja) przeszło od uniwersalistycznych ram myślowych do czegoś bardziej partykularnego. Zaczęliśmy zadawać sobie pytanie: dlaczego nie walczymy o swoje prawa tak, jak robią to inne mniejszości?

Ten instynkt jest zrozumiały. Jednak piętnowanie antysemityzmu jako strategii politycznej działa tylko wtedy, gdy nasi sąsiedzi są poruszeni naszym strachem. Coraz częściej jednak tak nie jest. Dlaczego tak się dzieje? Oto kilka powodów, które moim zdaniem mają znaczenie:

  • Ponieważ teorie spiskowe i oszczerstwa przeciwko Izraelowi brzmią obecnie wiarygodnie dla pokolenia Z, wychowanego na X i TikToku i wykształconego w akademickim postmodernizmie.
  • Ponieważ Żydzi są postrzegani jako potężni, a nie bezbronni – a nasz strach jest lekceważony jako wynikający z przywilejów.
  • Ponieważ wojna Izraela w Strefie Gazy jest rzeczywiście nieunikniona i brutalna (stanowi odpowiedź na okrutną pułapkę zastawioną przez Hamas) i jest transmitowana do milionów ludzi za pomocą algorytmów, które wymazują cały kontekst i złożoność, oraz ekosystemu mediów zdominowanego przez ideologicznych aktywistów, a nie odpowiedzialnych dziennikarzy.
  • Ponieważ Izrael nie zrobił wystarczająco dużo, aby przekonać Zachód do swoich racji, oddając zbyt wiele pola do walki swoim wrogom.
  • Ponieważ niewielka, ale głośna grupa antysyjonistycznych Żydów jest gotowa bronić antysemickiej obsesji, że Izrael jest źródłem wszelkiego zła.
  • Ponieważ odwieczny antysemityzm nigdy tak naprawdę nie zniknął, a jedynie się dostosował.

Musimy pogodzić się z trudną prawdą: dla wielu ludzi Zachodu, porządnych ludzi, którzy nie są antysemitami, nasze krzyki o antysemityzmie nie zmienią ich zdania. Ta trzeźwa świadomość wymaga innej strategii politycznej.

Ruch na rzecz praw obywatelskich wywalczył ochronę prawną i polityczną dla czarnych Amerykanów w głęboko rasistowskim kraju. Nie osiągnął tego, wyrażając przede wszystkim oburzenie rasizmem i zakładając, że poruszy to wszystkich białych Amerykanów. Zamiast tego przywódcy ruchu połączyli walkę swojej społeczności z szerszymi wartościami amerykańskimi. Dr Martin Luther King Jr. przemawiał do narodu, doskonale rozumiejąc, że wielu nie poruszy sam ból czarnych. Dlatego mówił o amerykańskim śnie.

Musimy trzymać się dwóch prawd jednocześnie: tak, motywuje nas rosnący antysemityzm, ale nie może to być naszym głównym przesłaniem ani strategią.

Co zatem oznacza konfrontacja z koalicjami wrogimi życiu żydowskiemu, skoro samo oskarżanie polityków o antysemityzm nie działa?

Oznacza to, że musimy działać strategicznie, na przykład budować sojusze wokół bezpieczeństwa publicznego, a nie antysemityzmu; współpracować z ludźmi, którzy nie interesują się Izraelem lub mają wobec niego mieszane uczucia; i przestać zakładać, że podkreślanie antysemickich komentarzy zmieni bieg wydarzeń. (Nie zmieni.)

Nie oznacza to ignorowania antysemityzmu. Oznacza to, że powinniśmy się nim kierować, ale nie powinniśmy nim kierować. Oznacza to wykorzystywanie go do doskonalenia naszej organizacji, a nie do definiowania naszej publicznej sprawy.

Wiem, że dla niektórych może to brzmieć jak kapitulacja. Jakbyśmy porzucali walkę lub ustępowali zbyt wiele. Nie proszę jednak, abyśmy przestali nazywać antysemityzm antysemityzmem. Proszę, abyśmy przestali czynić z niego naszą główną broń polityczną, ponieważ broń ta została skompromitowana.

Powinniśmy bezwzględnie nazywać antysemityzm jasno – wewnętrznie, wśród sojuszników, podczas budowania spraw z organami ścigania, w przestrzeniach żydowskich. Ale czy prowadzenie każdej publicznej kampanii z oskarżeniami o antysemityzm, skoro połowa odbiorców nie jest tym poruszona, jest słuszne? To nie jest mówienie prawdy, to polityczna niekompetencja.

Ponieważ kiedy naszą główną walutą polityczną jest oburzenie społeczności żydowskiej, przynosi to odwrotny skutek. Daje nam złudzenie działania, podczas gdy nie budujemy żadnej realnej infrastruktury politycznej. Nie musimy być głośniejsi. Musimy być mądrzejsi.

Podobnie jak Mojżesz, jesteśmy kuszeni, aby poddać się oburzeniu, ale to luksus, na który nie możemy sobie już pozwolić. Mamy wszystko, czego potrzebujemy, aby odnieść sukces: sieci, talenty, zasoby i wartości, aby budować szerokie koalicje. Teraz potrzebujemy dyscypliny, aby kierować się strategią, a nie emocjami.

Droga naprzód nie polega na porzuceniu naszego oburzenia, ale na przekształceniu go w coś potężniejszego. Coś, co naprawdę może zwyciężyć.


Nowa Strategia Walki z Antysemityzmem


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.