Polszczyzna jest kobietą: rewolucyjna żeńska końcówka

Przyslala Rimma Kaul

 

Podczas gdy Polki po raz pierwszy przekraczały progi uniwersytetów, walczyły o prawa wyborcze i wsiadały na traktory, językoznawcy zajmowali się „żeńską końcówką”. Czy język nadążał za rzeczywistością?


Być kobietą

Słowo „kobieta” występuje w polszczyźnie od końca XVI wieku, a większość badaczy z Aleksandrem Brücknerem na czele przypisuje mu znaczenie negatywne. Wywodzą je od „koby”, czyli „kobyły” lub „kobu” – „chlewu”. Pozostali, jak Franciszek Sławski i Krystyna Długosz-Kurczabowa, widzą tu prasłowiańskie cząstki *kob – „wróżba z lotu ptaków” oraz *veta – „wróżka”. Jednak wówczas wróżeniem nie zajmowali się przedstawiciele szlachty, ale ludu. Mówiono o kobietach, mając na myśli chłopki i służące.

Neutralizacji tego słowa należy więc szukać w wiekach późniejszych. Dla jednych punktem zwrotnym będzie oświecenie i „Myszeida” Krasickiego: „Mimo tak wielkie płci naszej zalety / My rządzim światem, a nami kobiety”. Inni (m.in. Marek Łaziński), zważając na wątpliwy kontekst tych słów, wskazują na wiek XIX i przywołują słowa Mickiewiczowskiej Telimeny: „Dość już tego – przerwała – nie jestem planetą / Z łaski Bożej, dość, Hrabio: ja jestem kobietą”.

Gdybym mogła być mężczyzną…

W niedalekiej przeszłości kobieta, aby mogła podjąć studia wyższe, musiała spełnić jeden warunek: być mężczyzną. Pierwszą – domniemaną – polską studentką została Nawojka, która ok. 1414 roku przekroczyła próg Akademii Krakowskiej w męskim przebraniu. Upłynęły aż trzy lata, zanim ją zdemaskowano tuż przed egzaminami końcowymi. Nawojka miała naśladowczynię: Zofia Stryjeńska przez rok studiowała na monachijskiej ASP, podszywając się pod Tadeusza Grzymałę Lubańskiego.

Namiastką uczelni wyższych były kursy dla kobiet organizowane w Krakowie przez Adriana Baranieckiego w latach 60. XIX wieku. W Warszawie działał tzw. Uniwersytet Latający, którego absolwentką została m.in. Maria Skłodowska-Curie. Wśród Polek rosło zainteresowanie studiami zagranicznymi, zwłaszcza w Szwajcarii, Belgii, Anglii i Francji, jednak tylko nieliczne panie było na nie stać.

Tymczasem nad Wisłą kobietom otwarto drzwi do uniwersytetów pod koniec XIX wieku. Studentki dzielono na trzy kategorie: hospitantki (mogły uczestniczyć w zajęciach bez prawa zdawania egzaminów), słuchaczki nadzwyczajne (pozwolono im na podejście do egzaminu nauczycielskiego), słuchaczki zwyczajne (studia potwierdzał odpowiedni dyplom). Dzięki akcji Kazimiery Bujwidowej, która wykorzystała istniejące przepisy, kandydatki wysyłały do władz uczelni odpowiednie podania.

Tym sposobem w 1894 roku na farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego pojawiły się pierwsze hospitantki: Jadwiga Sikorska, Stanisława Dowgiałło i Janina Kosmowska. Trzy lata później dopuszczono płeć piękną do regularnych studiów na Wydziale Filozoficznym. Przed „tłumem kobiet” i „inwazją studentek” – jak wtedy pisano – najdłużej broniły się środowiska prawnicze i artystyczne. Jednak i one ugięły się pod naporem ruchów emancypacyjnych po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: