Marta Urzędowska
Izraelskie wojsko. (Fot. REUTERS/Amir Cohen)
Izraelska armia uderzy w Rafah nawet bez wsparcia USA – potwierdza izraelski premier. Na miasto już lecą bomby, organizacje pomocowe alarmują, że szpitale są przepełnione, a rozmowy o rozejmie w Strefie Gazy właśnie po raz kolejny utknęły w martwym punkcie.
– Nawet gdybyśmy mieli zrobić to sami, zrobimy to. Jeśli będziemy musieli, będziemy walczyć samymi paznokciami. Na szczęście mamy nieco więcej, niż same paznokcie – przekonywał premier Izraela Benjamin Netanjahu w czwartek w amerykańskim talk-show Dr Phil. Przypomniał, że Izrael zbliża się do 76. rocznicy niepodległości, którą musiał sobie wywalczyć.
– Nie mieliśmy wtedy broni, ale wielką siłą ducha, heroizmem i jednością zwyciężyliśmy – wspominał wojnę z 1948 r., kiedy nowo utworzone państwo Izrael zostało zaatakowane przez Arabów.
Musimy atakować
Netanjahu wspomina dawne izraelskie zwycięstwa, szykując się do nowej ofensywy w Rafah, mieście położonym na południu Strefy Gazy, gdzie izraelska armia od pół roku prowadzi wojnę odwetową rozpętaną atakiem Hamasu na Izrael z 7 października ub. roku. Palestyńscy terroryści zabili wtedy 1,2 tys. osób, a 250 porwali do Gazy. W prowadzonych w odpowiedzi izraelskich nalotach i inwazji lądowej zginęło już blisko 35 tys. osób, a odcięta od świata enklawa cierpi głód i dotkliwy brak opieki medycznej.
Dziś Izraelczycy planują atak na Rafah, bo w mieście ukrywa się kilka tysięcy terrorystów Hamasu skupionych w kilku batalionach, a Izrael, rozpoczynając wojnę, przysiągł, że dopadnie i pozabija ich wszystkich, by grupa już nigdy nie zagroziła Izraelczykom. Świat odpowiada, że inwazja to zły pomysł, bo na miejscu – poza terrorystami – jest blisko półtora miliona cywilów, w większości koczujących w namiotach uchodźców z innych części pogrążonej w wojnie enklawy.

Palestyńczycy uciekają z Rafah, 9 maja 2024 r.Fot. REUTERS/Mohammed Salem
Ataku na Rafah nie chcą nawet najwierniejsi sojusznicy Izraela. W środę prezydent USA Joe Biden, który już wcześniej ostro krytykował pomysł inwazji, zagroził, że jeśli Izraelczycy uprą się i ruszą na miasto, Ameryka wstrzyma im dostawy pocisków artyleryjskich. Wcześniej pojawiły się też doniesienia, że już wstrzymano jeden z transportów bomb, które miały popłynąć na Bliski Wschód, ale Amerykanie uznali, że mogą one pozabijać cywilów w Rafah.
Mamy wszystko, co potrzebne do ataku
Choć izraelscy politycy jeden przez drugiego rzucili się krytykować groźby amerykańskiego przywódcy, Netanjahu w czwartkowej rozmowie próbował nieco studzić nastroje. – Często dobrze się porozumiewaliśmy, ale zdarzają się też nieporozumienia – opisywał relacje izraelsko-amerykańskie. – Jednak jak dotąd zawsze byliśmy w stanie je przezwyciężać i mam nadzieję, że tak będzie i tym razem – dodał. – Tak czy inaczej, zrobimy, co musimy, by chronić nasz kraj – zaznaczył izraelski premier.
Także rzecznik armii adm. Daniel Hagari potwierdził, że Izraelczycy nie będą się oglądać na Amerykę. – Nasza armia ma wszelką broń, niezbędną do planowanych przez nas misji, w tym tej w Rafah. Mamy wszystko, czego potrzebujemy – zapewnił.
Póki co izraelska armia wyraźnie nasiliła naloty na Rafah, a na obrzeżach miasta stanęły izraelskie czołgi i dochodzi do sporadycznych walk. Jak podaje ONZ, ok. stu tysięcy Palestyńczyków uciekło w ostatnich dniach z miasta, co oznacza największe przemieszczenie miejscowej ludności od miesięcy. Jednak większość uchodźców nie ma dokąd pójść: na południe od miasta jest zamknięta egipska granica, na północ – zrujnowane domy i nieustające walki. Ci, którzy uciekli, alarmują też w rozmowie z BBC, że Izrael – mimo obietnic – nie zapewnił im w miejscach ewakuacji namiotów i niezbędnej pomocy.
Jednocześnie lekarze i organizacje pomocowe w Rafah alarmują, że gwałtownie pogarsza się sytuacja w miejscowych szpitalach. Ostrzegają, że z powodu zamknięcia granic wszystkim placówkom brakuje paliwa i grozi im konieczność zamknięcia. W tej chwili w mieście pozostają już tylko dwa szpitale, i to działające częściowo. Trzeci, największy i oferujący najszersze usługi szpital Abu Jusufa an-Nadżdżara, został ewakuowany w ostatni wtorek i dziś nie działa.
W czasie gdy świat z niepokojem przygląda się sytuacji w Rafah, topnieją szanse na rozejm w Strefie Gazy. W czwartek z Kairu, gdzie trwały negocjacje w sprawie zawieszenia broni, wyjechali wszyscy ważni negocjatorzy z Hamasu i Izraela, a także pośredniczący w rozmowach szef CIA William Burns.

Palestyńskie dzieci w obozie w Rafah, 9 maja 2024 r.Fot. REUTERS/Mohammed Salem
USA: Nasze decyzje uzależnimy od rozmiaru operacji w Rafah
Hamas przekonuje w oświadczeniu, że jego delegacja wyjechała z egipskiej stolicy, bo „Izrael odrzucił propozycje mediatorów i zgłosił zastrzeżenia do kluczowych kwestii” – opisuje AFP. Jednocześnie grupa przekonuje, że dziś „piłka jest całkowicie po stronie Izraela”.
Nie wiadomo, czy terroryści mówią prawdę ani jakie warunki odrzucił Izrael, który nie podaje szczegółów. Z wcześniejszych doniesień wynikało, że to Hamas stawiał nierealne żądania – domagał się m.in. trwałego zakończenia wojny, co Izraelczycy na razie wykluczają, odmawiał też ostatecznego potwierdzenia listy izraelskich zakładników przewidzianych do zwolnienia w ramach wymiany na palestyńskich więźniów. W ramach porozumienia wolność miało odzyskać 33 porwanych spośród ok. 130 nadal przetrzymywanych przez Hamas.
Z kolei Biały Dom, choć przyznaje, że szef CIA wyjechał z Kairu, zaprzecza, że oznacza to koniec negocjacji. – Burns opuszcza region zgodnie z wcześniejszymi planami, jednak rozmówcy z innych delegacji pozostają na dyskusjach w Kairze, rozmowy więc trwają – zapewniał w oświadczeniu John Kirby, rzecznik administracji ds. bezpieczeństwa narodowego. – Nadal pozostajemy zaangażowani w negocjacje i liczymy, że możemy do czegoś dojść – dodał.
Jednocześnie uściślił, jakie działania izraelskiej armii sprawią, że Amerykanie wstrzymają kolejne transporty broni. – Wszyscy chyba rozumiemy, jak wygląda duża operacja lądowa. Działania takie wymagają wielkich sił i ruchów wojsk, a także powodują wiele ofiar cywilnych i masę zniszczonej infrastruktury – wyliczał. – Czymś przeciwnym są bardziej precyzyjne, bardziej celowane i ograniczone operacje, takie, jakie w tej chwili obserwujemy na przejściu granicznym w Rafah – stwierdził Kirby, podkreślając, że „wiele zależy od tego, co dziś Izrael zrobi w Rafah i jakie ma plany dla miasta”.
Przy okazji Kirby podkreślił, że Amerykanie nadal ślą do Izraela „ogromną, ogromną większość wszystkiego, czego Izraelczycy potrzebują”. – Pomagamy im też celować w liderów, wśród nich w Jahję Sinwara, co, prawdę mówiąc, robimy razem z nimi w sposób ciągły – zapewnił i tym samym po raz pierwszy potwierdził, że Waszyngton pomaga Izraelczykom polować na przywódców Hamasu.
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized



To historyczna okazja zasilić Judeę i Samarię uchodźcami z Europy i z USA/Kanady. Mieliśmy taką okazję po zwycięstwie w wojnie sześciodniowej (1967) i nie wykorzystaliśmy jej w pełni. Teraz okazja powtarza się, z większym poparciem narodowym niż w 1967.
Większość żydowska tam jest praktycznie możliwa, wystarczy osiągnąć zgodę narodową i zacząć budować.
Artykul do smieci. Za kilka lat zydzi zyjacy w Europie beda szukac nowej ”ojczyzny”.
Celem muzulmanow jest ”zdobyc” Europe i religia bedzie wedlug koranu.
Oni to nie ukrywaja i caly czas mowia to przy kazdej okazji.
To przypomina 1938 kiedy politycy mysleli ze jak dadza to co Hitler chce bedzie cisza.
tak teraz sie dzieje w europie i prezydent Bajden sadzi ze jak bedzie panstwo dla ”palestynczykow” bedzie cisza.
moze w usa bedzie ”cisza” ale w Europie dla zydow nie bedzie miejsca.
Pani Ewo, brawo, swietnie i krótko napisane. To byle jaki ”artykuł”.
Zauważyłem, ze pojawiaja się od kilku miesięcy nędzne merytorycznie wpisy o wojnie w Gazie, i o Izraelu, płodzone przez tzw naukowców i publicystów, których nie podejrzewam o splamienie się znajomością Izraela, jego historii i realiów z autopsji. Czy wszystkie gnioty koniecznie trzeba tutaj publikować ?
Brawo Ewo, wszystko prawda!
Kolejny bzdurny artykuł który podaje cyfry zabitych według Hamasu oświadczając jednocześnie że Hamas kłamie.
Który użala się nad brakiem szpitali w Gazie nie wspominając że te szpitale służyły jako bazy terrorystów. Który obwinia Izrael o zamknięcie granic przemilczając że to Egipt zamknął szczelnie swoje granice przed « braćmi z Gazy ». Itd itd..
Typowa dezinformacja i pranie mózgow.
Toksyczny i głupi.