Uncategorized

USA i Izrael wciąż wygrywają w Iranie

Autor: John Spencer

W mojej ocenie z 7. dnia operacji twierdziłem, że rzetelna analiza tego, kto wygrywa wojnę, musi opierać się na zrozumieniu celów politycznych. To wciąż główny problem współczesnych komentarzy. Wielu analityków twierdzi, że sukcesy taktyczne są niwelowane przez porażkę strategiczną. Taka argumentacja obnaża jednak niezrozumienie samej natury strategii.

Strategia w wojnie nie jest listą zadań do odhaczenia ani sztywnym planem. To celowe dopasowanie celów, sposobów i środków do realizacji zamierzeń politycznych w warunkach oporu i niepewności. Strategia ewoluuje, adaptując się do działań wroga i realiów pola walki. Choć operacja Epic Fury miała swoje fazy operacyjne – od uderzeń w systemy dowodzenia po ataki na infrastrukturę rakietową – same fazy nie są strategią. Są nią ramy logiczne łączące te działania z celem politycznym.

Aby ocenić skuteczność, musimy najpierw zdefiniować cele. Dla Stanów Zjednoczonych są one jasne: uniemożliwienie Iranowi zdobycia broni jądrowej, zniszczenie jego programów rakietowych i dronowych oraz zneutralizowanie zdolności do zagrażania żegludze w cieśninie Ormuz. To nie jest wojna o zmianę reżimu, lecz o zmianę jego zachowania. USA nie dążą do obalenia systemu, ale do wymuszenia porzucenia działań zagrażających interesom narodowym USA i stabilności regionu.

Cele Iranu są równie czytelne: przetrwanie reżimu, zachowanie potencjału nuklearnego oraz utrzymanie zdolności do szantażu ekonomicznego poprzez blokowanie światowego handlu.

Kto zatem realizuje swoje założenia? W 19. dniu operacji Epic Fury odpowiedź pozostaje niezmienna: USA i Izrael wciąż wygrywają.

Degradacja potencjału militarnego

Skala osiągnięć jest mierzalna. Według US Central Command, amerykańskie uderzenia zniszczyły ponad 100 irańskich jednostek morskich oraz kluczowe stanowiska startowe rakiet i dronów. Siły USA wykonały ponad 6500 lotów bojowych, uderzając w 7000 celów. Izrael dołożył do tego ponad 7600 nalotów na 2200 obiektów reżimu.

To nie są działania symboliczne, lecz systematyczny demontaż irańskiej architektury wojskowej. Efekty są porażające:

  • Zdolność Iranu do wystrzeliwania rakiet balistycznych spadła o ok. 90%.
  • Potencjał dronów kamikadze zredukowano o ok. 95%.
  • Uderzenia w utwardzone obiekty wzdłuż cieśniny Ormuz odebrały Teheranowi główny lewar strategiczny – możliwość zbrojnego terroryzowania globalnego handlu.

Systemowa eliminacja przywództwa

W fazie otwierającej zginęło około 40 wysokich rangą liderów Iranu. Wśród wyeliminowanych znaleźli się m.in.:

  • Ali Chamenei – Najwyższy Przywódca, autorytet reżimu od trzech dekad.
  • Ali Laridżani – faktyczny lider narodowy podczas konfliktu.
  • Esmail Chatib – minister wywiadu, architekt represji wewnętrznych.
  • Abdolrahim Mousavi – szef sztabu sił zbrojnych.
  • Dowódcy sił lądowych IRGC oraz paramilitarnej formacji Basidż.

To nie jest „dekapitacja” w tradycyjnym sensie. To systemowe usunięcie całych szczebli dowodzenia, wiedzy instytucjonalnej i sieci wpływów. Błędem wielu komentatorów jest założenie, że na miejsce zabitych wejdą nowi ludzie, którzy będą działać identycznie. W reżimach autorytarnych władza opiera się na dekadach budowania osobistych lojalności i zaufania. Nagłe usunięcie tych struktur prowadzi do fragmentacji, paraliżu decyzyjnego i walk wewnętrznych. Jesteśmy na nieznanym terytorium – takie masowe uderzenie w system dowodzenia nie ma nowożytnego precedensu.

Rozbieżne linie wysiłku

Podczas gdy USA skupiają się na celach militarnych, Izrael realizuje uzupełniającą, ale szerszą strategię. Uderza on w wewnętrzne mechanizmy kontroli: punkty dowodzenia Basidż, centra cybernetyczne i infrastrukturę represji. Niszcząc narzędzia, którymi reżim pacyfikuje własne społeczeństwo, Izrael tworzy warunki do potencjalnej zmiany władzy od wewnątrz, nawet jeśli nie jest to oficjalny cel Waszyngtonu.

Porażka strategiczna Iranu

Iranowi nie udało się zrealizować żadnego z kluczowych celów. Nie narzucił siłom koalicji kosztów, które zmusiłyby je do powściągliwości, ani nie rozbił jedności przeciwników. Stało się wręcz przeciwnie: działania Teheranu zintegrowały region. Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiająca Iran przeszła stosunkiem 13–0 przy poparciu ok. 135 krajów. Państwa Zatoki, wcześniej lawirujące między mocarstwami, zacieśniły współpracę obronną przeciwko wspólnemu zagrożeniu.

Mit nieskuteczności

Obserwatorzy powinni wystrzegać się analiz „wybierających wisienki” – np. wskazywania na fakt, że Iran wciąż eksportuje ropę, jako dowodu na porażkę kampanii. To, że instalacje naftowe nie płoną, jest decyzją polityczną USA i Izraela, a nie wynikiem ich bezradności militarnej.

Strategia jest procesem dynamicznym i Iran wciąż może próbować się adaptować. Jednak oceniając przebieg konfliktu przez pryzmat założonych celów politycznych, w 19. dniu operacji wniosek pozostaje jasny. Stany Zjednoczone i Izrael realizują swoje zamierzenia. Iran – nie.

Oni wciąż wygrywają.


John Spencer jest szefem katedry studiów nad wojną (War Studies) w Madison Policy Forum.


USA i Izrael wciąż wygrywają w Iranie

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.