Uncategorized

Antysyjonizm raz jeszcze. Nowy katalog oszczerstw.

Katarzyna Zmuda – Bryl

Dla ogromnej rzeszy ludzi antysyjonizm to nic innego jak postawa polityczna – zbiór krytycznych opinii na temat Izraela. Lewicowi antysyjoniści chętnie łączą tę „krytyczną” postawę wobec polityki Izraela z poglądami antyrasistowskimi i antykolonialnymi – czyli takimi, które uchodzą za szlachetne i godne naśladowania. Strach lewicy i liberałów przed oskarżeniem o popieranie kolonializmu, imperializmu czy autorytarnej prawicy wywołuje swoistą autocenzurę. Stąd uporczywe doszukiwanie się w agresywnym antysyjonizmie starego, klasycznego antysemityzmu – tak, jakby największym problemem było przyznać, że antysyjonizm sam w sobie jest trującą ideologią, porównywalną z komunizmem i nazizmem. A przecież nie trzeba być zwolennikiem prawicy ani skrajnego nacjonalizmu, żeby zrozumieć, czym naprawdę jest antysyjonizm.

Antysyjonizm nie jest monolityczną ideologią, ale jego współczesna forma – ta, która demonizuje Izrael i syjonizm jako „rasizm” czy „kolonializm” – wywodzi się z mieszanki carskiego antysemityzmu, sowieckiej propagandy oraz arabskiego nacjonalizmu z silnymi nazistowskimi wpływami.

Istnieje mechanizm, który pozwala na oburzenie i potępienie dopiero wtedy, gdy skutki są jawnie antysemickie. Oczekujemy klasycznych objawów z nazistowskiego katalogu, skupiamy się na tym, co znamy z historii, i świetnie rozpoznajemy moment, w którym „krytyka Żydów” przechodzi w nienawiść. W dyskusjach z antysyjonistami polujemy na ten moment, żeby móc krzyknąć: „to antysemityzm!” – zamiast po prostu uznać antysyjonizm za kolejną mutację starej nienawiści.

Tymczasem antysyjonizm ma zupełnie nowy katalog oszczerstw i nowy język. Udowadnianie, że oskarżenia o ludobójstwo, kolonializm czy apartheid są antysemickie, to syzyfowa praca. Wystarczy spojrzeć na Franceskę Albanese : w raporcie „Anatomia ludobójstwa” z 2024 roku stwierdziła, że Izrael z natury jest państwem apartheidu i kolonializmu osadniczego, którego celem jest eliminacja rdzennych Palestyńczyków, a wojna w Gazie stanowi „eskalacyjny etap długotrwałego procesu wymazywania”. To nie jest analiza faktów – to gotowy szablon nowego oszczerstwa: Izrael jako z natury ludobójczy kolonizator.

Dla antysemity Żyd jest zbyt blisko – jest pasożytem zżerającym państwo od środka. Dla antysyjonisty jest zbyt daleko – kolonizatorem wśród rdzennej ludności. Antysyjonizm nie jest sprzeciwem wobec syjonizmu. To nienawiść patrząca na siebie w lustrze. To demonizacja Żydów jako zbiorowości, która używa słowa „syjonista”, żeby nazwać Żyda uosobieniem zła.

Najstarsza nienawiść świata poszerzyła katalog oszczerstw: najpierw zabili Chrystusa – potem zanieczyszczali rasę – a teraz są kolonizatorami i ludobójcami.

Język też się zmienia: słudzy Szatana – judeobolszewicy – kosmopolici – a w końcu syjoniści jako synonim zła i zepsucia.

Obserwujemy dzisiaj eskalację wszystkich oskarżeń w kierunku ludobójstwa – jako najcięższego oszczerstwa – aż do osiągnięcia konsensusu. Kwestia prawna nie ma tu najmniejszego znaczenia. Na tym właśnie polega oszczerstwo. I znów Żydzi, jak tysiąc lat temu, zostaną uznani za fundamentalnie złych. Shoah zostanie „nadpisane” warstwą brudnych oskarżeń i straci pierwotne znaczenie. To już było: Żydom oferowano odkupienie, przez chwilę byli ofiarą Zła – aż w końcu sami stali się Złem.

Kiedy posługujesz się pojęciami ludobójstwo, apartheid, kolonializm w kontekście Izraela – to nie jest krytyka. Oznacza po prostu, że stałeś się pożądanym, wartościowym tokenem dla tych, którzy wciąż nienawidzą Żydów.

Antysyjonizm nie jest jakąś zasłoną nienawiści.

Jest nienawiścią.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.