.Anita i Aleksander (12)

Marian Marzynski

 


 

W roku 1983 Anita kończy 66 lat. Polski biznesmen w Bostonie dowiaduje się o jej przeszłości radiowej w warszawskiej „Trójce” i proponuje wspólne uruchomienie programu polskiego radia dla bostońskiej Polonii. Przeznacza na to 3 tysiące dolarów. Zaczną od godziny w istniejącym już Radiu Polka, a jak się przyjmie, rozszerzą do trzech godzin.

Stawia jednak pewne warunki: nie krytykować Polaków, wystrzegać się tematów politycznych, podkreślać ekonomiczne i kulturalne osiągnięcia Polonii, nie wymądrzać się przez podkreślanie własnej inteligencji. Program byłby dla takich jak on, którzy zamiast książek czytają recenzje o nich, a w radiu i telewizji szukają rozrywki.

Polski adwokat, który reprezentuje biznesmena, pisze do Anity:

Najważniejszą. grupą byłoby pokolenie „Solidarności”, wykształcona po wojnie inteligencja polska, chodzi jednak o to, żeby przyciągnąć innych Polaków i zarazić ich wspólnym polskim patriotyzmem. Byłaby to dodatkowa godzina popularnego Polka Radio. Telefony od słuchaczy powinny być sprawdzane przed wpuszczeniem na antenę, żeby uniknąć kontrowersji, ale powinno to robić wrażenie spontaniczności.

Obraz zawierający osoba, mężczyzna, odzież, wewnątrz Opis wygenerowany automatycznie

Entuzjastyczna Anita pisze do biznesmana:

Chciałabym stworzyć radiową kawiarnię w jednym z uniwersytetów w Bostonie, gdzie studiuje wielu Polaków. Tylko jak uniknąć polityki, gdy wszystko jest dziś polityczne? Może byśmy się umówili, że nie będzie więcej polityki niż w działalności papieża Jan Pawła II? Ja w Polsce też uciekałam od wyrażania poglądów politycznych, bo za to wyrzucano z pracy. Chodzi więc raczej o stymulacje intelektualne, opowiadanie o wydarzeniach kulturalnych w Bostonie, uczenie słuchaczy integracji w społeczeństwie amerykańskim, ale również odrobina psychologii: jak po dramatycznych czasach spędzonych w Polsce (myślę o rozwiązaniu „Solidarności”, co wygnało z kraju jej zwolenników), budować porozumie i harmonię wśród Polaków w Ameryce.

Konkretne tematy: Pierwszy samochód. Pożyczka na pierwszy dom. Jak wychowywać polskie dzieci w nowym społeczeństwie? Dobre i złe wspomnienia z Polski. Poezja Miłosza, Tuwima, Gałczyńskiego. Muzyka Szopena. Trochę innej muzyki klasycznej. Przeboje rozrywkowe z Polski. Telefony do rodzin w Polsce. Pomysły na wakacje w Ameryce. Nowe polskie filmy. Polscy artyści na występach w Bostonie. Rozmowa z Polakami sukcesu, na przykład Stanisław Barańczak z Harvardu. Sukcesy polskich lekarzy, technologów. „My I oni”: kompleksy wobec Amerykanów. Porady o najlepszych szkołach angielskiego. Porady prawne. „Myśleć po polsku — Speaking in English (rozmowy o językach)”. Nowości książkowe w Polsce i Ameryce. Czyli groch z kapustą.

Odpowiada biznesmen:

Bardzo podobają mi się Pani pomysły. Mam tylko jedno pytanie: czy zaakceptuje Pani fakt, że kościół katolicki odgrywa wielką role w życiu Polonii amerykańskiej i że program dla Polaków powinien to brać pod uwagę?

Anna Leyfell do polskiego biznesmana:

Byłam bardzo zafascynowana perspektywą prowadzenia polskiego programu radiowego w Bostonie. W czasie naszego spotkania przy kawie miałam wrażenie, że podziela Pan moje opinie. Ostatnio jednak dowiedziałam się od pańskiego adwokata, że moje pochodzenie żydowskie jest dla pana problemem. Mam wrażenie, że nie docenia pan młodych, wykształconych Polaków, którzy nie pod tym katem będą mnie ocenić.

Jednakże samo poruszenie tego tematu przez pana jako sponsora bardzo mnie obraza. Mówił pan, że mamy stworzyć atmosferę wspólnoty w polskiej społeczności, która po polskich doświadczeniach czuje w sobie nieufność tak do Polaków, jak i do Amerykanów. Kwestionując moje żydowskie korzenie, neguje pan ten cel.

Dlatego żałuję, że muszę odrzucić pańską propozycję i zawiadomić o tym profesora Stanisława Barańczaka, który nas skontaktował. Coś, co było tak obiecujące, nie musiało się tak smutno skończyć.

Przypomina mi się dowcip, jaki usłyszałem tuż przed wyjazdem na marcową emigrację: Do dyrektora państwowego cyrku przychodzi iluzjonista i proponuje numer, jakiego nie widział świat: otwiera pudełko zapałek, wyskakuje 49 białych myszek w smokingach i z instrumentami muzycznymi, tworzą orkiestrę, która gra IX symfonie Beethovena.

— Wspaniałe! — mówi dyrektor cyrku — ale czy ten pierwszy skrzypek to nie jest czasem żydek?

cdn

Poprzednie czesci   TUTAJ


Anita i Aleksander (12)

2 komentarze to “.Anita i Aleksander (12)”

  1. Dał 3 tysiące dolarów i myślał,ze jest wielki pan.

  2. i to wszystko za 3 tysiace dolarow? Dobry mikrofon kosztuje 1.200.
    i jeszcze ten facet pewnie chcial aby mu robic w kazdej emisji reklame jego jednoosobowej firmy. Adwoklat tez pewnie chcial reklame ze jest nalepszym od wypadkow. . A trzeba moze bylo starac sie o fundusze stanowe i federalne. Z takimi to naprawde nie warto bylo zaczynac i kontynuowac.Mialaby pani z nimi stale klopoty, pretensje.Pozdrowienia.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: