„Mój-żeś jest, losie?”1

.

Alina Molisak

University of Warsaw

 


Wewnętrzny namysł nad najważniejszymi kwestiami poruszanymi przez autora w eseju „Judaizm jako los” towarzyszył Wojdowskiemu od wczesnych lat sześćdziesiątych. Przemyślenia dotyczące kondycji żydowskiego losu po Zagładzie związane były z najbardziej intymnymi refleksjami dotykającymi własnego istnienia: „Nie ma co. Trzydzieści lat darowanych.

Czego można chcieć więcej? Los mnie pominął. Wyjął z tłumu i postawił po innej stronie. Rzucił mi życie jak ochłap.” Pisarz, rozpoczynający w czasie, gdy zanotował te słowa, pracę nad opus magnum, „Chlebem rzuconym umarłym”, dokonywał bolesnych, egzystencjalnych konstatacji: „Jeszcze tutaj? Sam się dziwię. No tak, to kara. Karą jest za długie istnienie. Łaskawym wyrokiem, który trzeba dźwigać”. Postrzeganie powojennego życia jako swoistego wyroku losu zdaje się być znamieniem powszechnym dla ocalałych po Szoa, mówił o tym, między innymi, Elie Wiesel posługując się znaczącym określeniem „hańba ocalenia”.

Wielokrotnie ci bohaterowie prozy Wojdowskiego, których opisał jako ocalonych, podobnie wyrażają bolesny status własnej egzystencji „po Zagładzie”. Podejmując zamiar literackiego zapisu tamtych zdarzeń, projektując dzieło życia – opisanie getta, doświadczał Wojdowski wyjątkowego wewnętrznego udręczenia; dramatyczne wejście w przeszłość stanowiącą bolesną pieczęć duszy było, jak wspominał „zanurzeniem się we wrzątek”, powtórnym, świadomym i dorosłym przeżyciem ekstremalnych doświadczeń: „W pamięci muszę jeszcze raz znieść te same cierpienia.

Nie mogę ich odepchnąć od siebie. Wracają. Dawniej, dawniej jeszcze nie wiedziałem tego, co wiem teraz.” Ostateczna samotność („Szczęśliwi dawni grzesznicy, mieli Boga ku pomocy”), jaka towarzyszyła pisarzowi już od dawna, czyniła samą egzystencję jedynie bolesnym trwaniem: „Można żyć i każdą chwilę życia darzyć niechęcią. Tortura. Takie życie jest torturą. Czym jeszcze? Bólem i odrazą. Nikomu tego nie móc wyznać. Ciężko.” Wieloletnia, trudna praca nad tekstem „Chleba…” była nie tylko rezygnacją z dotychczasowej strategii pisarskiej („Wakacje Hioba”), ale przede wszystkim przejściem na „tamtą stronę”, swoistym zobowiązaniem zaciągniętym wobec umarłych.

Myślenie współczesnego Hioba zdominowała zarówno pamięć jak i świadomość możliwości powtórzenia Zagłady, co po latach przyniosło zdecydowaną diagnozę współczesności zapisaną przez Wojdowskiego w eseju „Judaizm jako los”: „totalna rozprawa z judaizmem była wyłącznie precedensem tego, co zagraża gatunkowi ludzkiemu”. Swoista dwutorowość wyznaczająca od czasu debiutu (1962 r.) drogę twórczą pisarską Wojdowskiego trwała do początków lat osiemdziesiątych; w ostatniej fazie twórczości autor całkowicie skupił się na tematyce dotyczącej żydowskiego losu. Wówczas powstały opowiadania zamieszczone w tomie „Krzywe drogi” i powieść „Tamta strona”; wówczas również napisał Wojdowski niezwykle ważki tekst eseistyczny zawierający summę judaizmu, jaki wykształcił się w europejskiej diasporze .

Calosc w ponizszym linku

Moj-zes_jest_losie._

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: