
Według byłego oficera IDF Gabi Siboni, droga do irańskiego programu nuklearnego wiedzie przez Hamas i Hezbollah.
Zlikwidowanie Hamasu w Strefie Gazy i zajęcie się obecnością Hezbollahu w południowym Libanie utoruje drogę do zajęcia się irańskim programem nuklearnym, powiedział były oficer Sił Obronnych Izraela.
Profesor płk (rez.) Gabi Siboni jest starszym naukowcem w Jerozolimskim Instytucie Strategii i Bezpieczeństwa oraz Instytucie Bezpieczeństwa Narodowego Misgav, a także pełnił funkcję zastępcy i głównego specjalisty ds. metodyki w Centrum Badań nad Rozmieszczeniem i Rozbudową Sił IDF.
Według Siboniego, doświadczonego konsultanta Sił Obronnych Izraela i innych izraelskich organów bezpieczeństwa, „wojna z Hamasem musi zakończyć się pełnym zniszczeniem jego potencjału. Częściowe środki są niewystarczające”.
Opisał on negocjacje z Hamasem w sprawie zakładników jako taktykę gry na zwłokę, mówiąc, że przywódcy Hamasu wykorzystują je jedynie do oszukiwania Izraela i gry na czas. Stwierdził, że Hamas nie ma zamiaru uwolnić większości zakładników, traktując ich jako polisę ubezpieczeniową.
Międzynarodowa presja, zwłaszcza ze strony Stanów Zjednoczonych, utrudniła Izraelowi możliwość skutecznego atakowania Hamasu i doprowadzenia do sytuacji, w której rozmowy z zakładnikami miałyby szansę na uwolnienie jeńców, dodał.
„Duże przerwy trwające od trzech do czterech miesięcy były na żądanie Amerykanów, którzy nieustannie naciskali na Izrael, aby nie naciskał na Hamas i nie osiągał porozumienia” z grupą terrorystyczną. Taka presja, dodał, wynika z całkowitego braku zrozumienia przez Waszyngton brutalnych realiów Bliskiego Wschodu.
Stwierdził, że nieustanna presja militarna w całej Strefie Gazy, ograniczona jedynie potrzebą zarządzania izraelskimi zasobami wojskowymi, powinna być kompasem kierującym izraelskimi operacjami.
„Nie powinno być żadnych przerw, żadnych przerw w walce” – stwierdził Siboni. Międzynarodowe niezrozumienie konfliktu i błędna gotowość izraelskiego gabinetu wojennego do poddania się tej presji doprowadziły do braku wystarczającej presji wywieranej na Hamas, dodał.
Próby osiągnięcia tymczasowych porozumień, na mocy których Hamas uwolniłby od 20 do 30 porwanych Izraelczyków w zamian za zawieszenie broni na około sześć tygodni, doprowadziłyby jedynie do tego, że IDF musiałyby wrócić i walczyć w gorszych warunkach i prawdopodobnie skazałyby resztę zakładników na zagładę, ostrzegł Siboni.
Z drugiej strony, wystarczająca presja militarna mogłaby przekonać przywódców Hamasu do uwolnienia wszystkich zakładników w zamian za bezpieczne opuszczenie Strefy Gazy, stwierdził. Dodał, że byłby to układ, który Izrael powinien zaakceptować.
Według Siboniego, w przypadku braku jakiegokolwiek porozumienia, Izrael nie ma innego wyjścia, jak spróbować wydostać zakładników siłą.
Izraelska kontrola nad przejściami granicznymi między Egiptem a Strefą Gazy, zwłaszcza w Rafah i korytarzu Filadelfijskim, miała kluczowe znaczenie dla uniemożliwienia Hamasowi ponownego zaopatrzenia i reorganizacji.
Stwierdził, że aby osiągnąć swój wojenny cel, jakim jest zakończenie rządów Hamasu w Strefie Gazy, Izrael będzie musiał ustanowić tymczasową administrację wojskową w Strefie Gazy do czasu znalezienia odpowiedniego elementu cywilnego. Ten element cywilny będzie musiał znajdować się pod stałą izraelską kontrolą bezpieczeństwa, aby zapobiec odrodzeniu się Hamasu, dodał.
Stwierdził, że ustanowienie administracji wojskowej i demontaż infrastruktury wojskowej Hamasu są nierozłącznymi celami, krytykując zgłaszany przez izraelski establishment obronny opór wobec takiego środka jako nierealistyczny.
Podkreślił, że ważne jest również dostosowanie oczekiwań opinii publicznej co do czasu trwania operacji w Strefie Gazy. „Kiedy ludzie pytają, jak to możliwe, że IDF muszą wracać trzy razy do tych samych obszarów w Strefie Gazy, wskazuję na Tulkarem w Judei i Samarii. IDF wracały tam dziesiątki razy od czasu „Operacji Tarcza Obronna” [w 2002 r.]” – stwierdził. „Dlatego to pytanie jest zbędne i nie ma znaczenia. Będziemy wracać tam wielokrotnie, aby zniszczyć wszelkie rozwijające się zagrożenie terrorystyczne”.
Odnosząc się do trwającego konfliktu z Hezbollahem w Libanie, Siboni stwierdził, że gdy Izrael zacznie zbliżać się do swoich kluczowych celów w Strefie Gazy, po operacji w Rafah, przejęciu Korytarza Filadelfijskiego i ustanowieniu rutynowych ukierunkowanych operacji w północnej Gazie, nadejdzie czas, aby zwrócić pełną uwagę IDF na północ.
„Zaczynamy zbliżać się do tego momentu” – stwierdził.
Stwierdził, że ustanowienie kontroli IDF w południowym Libanie w celu skutecznego zneutralizowania zdolności Hezbollahu jest nieuniknioną i krytyczną potrzebą w zakresie bezpieczeństwa.
„Nie widzę sposobu na zakończenie kampanii w Libanie bez kontroli wojskowej IDF w południowym Libanie” – powiedział JNS, argumentując, że taka kontrola jest niezbędna, aby zapobiec odbudowie Hezbollahu po przyszłej izraelskiej ofensywie lądowej.
„To prawda, że będzie to trudna rzeczywistość. Kontrola nad południowym Libanem oznacza powrót do przydrożnych bomb i trudnych walk. Ale nie widzę innej drogi” – stwierdził.
Stwierdził, że przywrócenie przez Izrael strefy bezpieczeństwa w południowym Libanie niekoniecznie musi prowadzić do natychmiastowej wojny na pełną skalę z Hezbollahem. Jeśli jednak Hezbollah lub Izrael zainicjują eskalację, Izrael będzie miał okazję wyeliminować znaczną część arsenału rakiet i pocisków Hezbollahu.
„Hezbollah straciłby lwią część swoich możliwości w południowym Libanie” – stwierdził.
Osłabiony Hezbollah otworzyłby wówczas drogę do rozprawienia się z irańskim programem nuklearnym, który robi niepokojące postępy, stwierdził.
„Droga do rozprawienia się z Iranem staje się znacznie łatwiejsza bez Hamasu i z osłabionym Hezbollahem” – stwierdził Siboni, zauważając, że Iran jest w dużym stopniu zależny od swoich pełnomocników. „Bez swoich pełnomocników Iran nie ma zbyt wiele. Wysłali pociski 14 kwietnia i widzieliśmy te możliwości. Izrael może uderzyć wielokrotnie mocniej przeciwko Iranowi, który nie ma Hamasu, Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu i Hezbollahu” – stwierdził.
„Warto również pamiętać, że Iran próbuje zalać Judeę i Samarię bronią przez Jordanię, aby stworzyć nowy front wojenny i musimy działać przeciwko temu. Jesteśmy w poważnym konflikcie przeciwko Iranowi i nie można go zakończyć bez rozprawienia się z głową węża” – stwierdził.
Wszystko to oznacza, że IDF będą musiały zostać powiększone i zreformowane, podsumował Siboni, dodając, że „taki jest cel posiadania wojska”. Będą musiały być aktywne w Strefie Gazy, południowym Libanie oraz Judei i Samarii, a także pozostać aktywnie zaangażowane w tych regionach, aby zapobiec odrodzeniu się wrogich sił dżihadystycznych wspieranych przez Iran w celu utrzymania długoterminowego bezpieczeństwa.
Kategorie: Uncategorized


A:
Oficjalna statystyka zatrudnienia, 2023:
Mężczyźni haredim: 55%
Kobiety haredim: 81%
Dla porównania, mniejszości:
Mężczyźni: 76%
Kobiety” 45%
Dla porównania, przeciętna zatrudnienia krajowa (procent z około 7.15 mln obywateli w wieku 15+), 2024:
Około 78% – 80%
Bezrobocie około 3.1%
Moja uwaga, raczej trywialna:
Typowy antysemita izraelski oskarży mężczyzn haredim że nie pracują na utrzymanie swoich rodzin, ale nie oskarży kobiet arabskich że nie chce im się pracować na utrzymanie. Nie jest tajemnicą że haredim poświęcają wiele uwagi na spójność i utrzymanie swoich rodzin, tak że ci 45% pracują i zarabiają metodami raczej niekonwencjonalnymi, pod nosem urzędu podatkowego.
Może warto oskarżyć urząd podatkowy że nie zwraca uwagi na mężczyzn haredim którzy nie płacą podatków, albo oskarżyć mężczyzn haredim że zamiast uczyć się Tory marnują cenny czas na ubijanie interesów z pomocą koszernego telefonu.
Ci Żydzi nigdy nie nauczą się dobrych manier, prawda?
Byla umowa z Iranem o zaprzestaniu przez Iran projektu atomowego. Ale Izrael ja Rwal i Iran poszedl dalej.
A Izrael? Przeniesie sie na prerie. To co umie. Przynajmniej ortodoksi pojda pracowac.
Jednym slowem : Izraelska ”opinia publiczna” jest przeszkoda. Tak jak ” 5 Matek” domagajacych sie, skutecznie, wycofania sie z Libanu Pld. doprowadzily do utorowania drogi Hezbolahowi , tak jak te demonstracje ” Stop Wojne, chcemy zakladnikow!” sa tylko na reke Hamasowi.
Do tego dochodzi zezwierzecona Partia Demokratyczna grajaca na zwyciestwo Hamasu bo, moze ludza sie, Biden dochrapie sie wtedy 4 lat dluzej w Bialym Namiocie, a po co, sam nie wie.