Suzan Quitaz

Logo katarskiej telewizji satelitarnej Al Jazeera w Doha, 7 lutego 2011 r. | Zdjęcie: Fadi Al-Assaad/Reuters
Wkrótce po tym, jak Izrael przeprowadził bezprecedensowy atak na Iran, mający na celu ostateczne wyeliminowanie zagrożenia dla swojego istnienia, nadeszła reakcja Kataru.
Rząd Kataru wydał oświadczenie prasowe, w którym wyraził „stanowcze i głębokie potępienie izraelskiego ataku na terytorium Islamskiej Republiki Iranu”, dodając, że „atak ten stanowi rażące naruszenie suwerenności i bezpieczeństwa Iranu” oraz wzywając społeczność międzynarodową do podjęcia szybkich działań przeciwko Izraelowi.
Tak, ten sam rząd Kataru, który nigdy nie wydał ani jednego oświadczenia potępiającego śmiercionośne działania Iranu w Syrii, Libanie, Iraku i Jemenie, ani przeciwko społecznościom kurdyjskim w irackim Regionie Kurdystanu. Ten sam Katar, który od dziesięcioleci finansuje i udziela wsparcia politycznego najwyższym rangą przedstawicielom Bractwa Muzułmańskiego, Talibów i Hamasu.
Jednak jego reakcja była zgodna z tym, co wszyscy dobrze znamy. Przez ponad dziesięć lat pracowałam dla kilku katarskich mediów – na pełen etat dla Al-Araby Television Network lub jako freelancer dla Al Jazeery, zajmując się głównie tematyką izraelską.
Należy podkreślić, że treści publikowane przez katarskie media znacznie różnią się od tych prezentowanych przez większość innych stacji. Wszystkie są finansowane przez królewskie plemię Al-Thani. Wszystkie zostały założone – zwłaszcza Al Jazeera Arabic – aby pełnić funkcję propagandowego ramienia emira Kataru, szejka Hamada Bin Khalifa Al-Thani. Ich celem jest promowanie jego ideologii i polityki zagranicznej Dohy. Robią to poprzez przychylne relacjonowanie spraw bliskich sercu emira, przede wszystkim tych promujących narrację Bractwa Muzułmańskiego oraz wsparcie dla Hamasu i ajatollahów w Iranie.
Dlatego nie jest zaskakujące, że Al Jazeera przedstawia w pozytywnym świetle opresyjny reżim irański i jednostronnie relacjonuje wojnę Izraela o przetrwanie przeciwko mułłom. Od 7 października Al Jazeera nie zmieniła swojego stanowiska i nadal twierdzi, że „Izrael jest złowrogi”, a Hamas, który sprowokował i narzucił wojnę Izraelowi, jest „święty”.
Podobną linię można już dostrzec w działaniach zarządu Al Jazeery w związku z ostatnią eskalacją konfliktu między Izraelem a Iranem. Stacja ta zapewnia mułłom i ich zwolennikom ogromną platformę. Starannie dobiera arabskich i zachodnich naukowców oraz ekspertów, którzy podzielają stanowisko Dohy. Relacje są wprowadzające w błąd i manipulacyjne, mające na celu dalsze podburzanie przeciwko państwu żydowskiemu.

Zdjęcie premiera Benjamina Netanjahu z arabskim napisem „Wszyscy jesteśmy z tobą, Abu Yair”.
W świecie arabskim najbardziej wpływowe media należą do Kataru, Arabii Saudyjskiej lub Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W katarskich mediach zarządami są islamiści lub panarabiści powiązani z organizacją Braci Muzułmanów. Sytuacja jest inna niż w Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie Bractwo Muzułmańskie jest uznawane za organizację terrorystyczną. Dlatego istnieje ogromna różnica między relacjami mediów katarskich a saudyjsko-emirackich, zwłaszcza jeśli chodzi o Hamas, Hezbollah, Huti, Izrael i obecną eskalację konfliktu zbrojnego między Izraelem a Iranem.
Relacje saudyjskich i emirackich mediów, takich jak Al-Arabiya, Al Hadath, Dubai TV i Sharq Al-Awsat, są znacznie bardziej wyważone, opierają się na wielu źródłach, w tym izraelskich, i używają bardziej neutralnego języka. Ich dziennikarze dokumentują wydarzenia na bieżąco, relacjonują szersze spektrum reakcji międzynarodowych, i chociaż kanały te również dają głos irańskim urzędnikom i ich zwolennikom, to jednak wybierają ostrożne podejście i często zadają swoim gościom trudne i kontrowersyjne pytania na antenie.
Natomiast Al Jazeera często używa słów o silnym wydźwięku politycznym, takich jak „Izrael atakuje Iran”, „Izrael dokonuje masakr w Iranie” lub „większość irańskich ofiar to kobiety i dzieci”. Ponadto podaje nieścisłe informacje, aby wprowadzić widzów w błąd, np. przedstawiając Iran jako kraj zmierzający do zwycięstwa militarnego: „Irańskie rakiety w Tel Awiwie: jak zmieniły się zasady gry?” (opublikowany 17 czerwca) lub „Izrael pędzi ku własnej zagładzie” (16 czerwca).
Al Jazeera podąża tą samą nienawistną melodią przeciw Izraelowi i Izraelczykom, którą stosuje od 7 października. W artykule opublikowanym 17 czerwca, zatytułowanym „Przybyliście z morza i morze was pochłonie – wielu Izraelczyków ucieka drogą morską”, autor twierdzi, że wielu Izraelczyków jest przerażonych irańskimi atakami i próbuje teraz uciec wszelkimi sposobami, w tym wynajmując prywatne jachty. Autor artykułu opisuje Izraelczyków w sposób obraźliwy, jako ludzi bez korzeni i więzi z ziemią. Dodaje też, że „przypomina mu to starszy obraz osadników przybywających drogą morską do Palestyny w 1948 roku”.
Ponadto media katarskie dały ogromną platformę arabskim dziennikarzom i influencerom mediów społecznościowych, którzy nawołują do czegoś, co nazywają „migracją odwrotną”, czyli masową ucieczką izraelskich Żydów, co według nich oznacza początek końca projektu syjonistycznego.
Al Jazeera promuje wśród swoich odbiorców irańską „potęgę militarną” i iluzje zwycięstwa. Na różnych platformach i na ekranie zaprasza ekspertów, którzy podżegają nie tylko przeciwko Izraelowi, ale także przeciwko Żydom w ogóle, aby wzbudzić większe zainteresowanie i dotrzeć do znacznie szerszej publiczności. W jakiś sposób połączyła wojnę IDF przeciwko terrorystom Hamasu w Strefie Gazy i niedawną eskalację konfliktu między Izraelem a Iranem, przedstawiając irańskich mułłów jako świętych obrońców przed „syjonistycznymi agresywnymi najeźdźcami”. Na poziomie społecznym przedstawia Palestyńczyków, a zwłaszcza mieszkańców Gazy, jako partyzantów, którzy pozostają niezłomni wobec swojej ziemi, pomimo tego, co nazywa „syjonistyczną agresją” wobec narodu palestyńskiego, jednocześnie przedstawiając Izraelczyków jako tchórzliwych okupantów i obcych najeźdźców, którzy uciekają przy pierwszym znaku zagrożenia.
Pokazują one swoim widzom filmy wideo przedstawiające tak zwany „nieuchronny upadek Izraela”, pełne dezinformacji, mocnej retoryki i obrazów zniszczeń spowodowanych przez irańskie rakiety w Tel Awiwie i Hajfie. Ta sama stacja Al Jazeera, która usprawiedliwiła okrucieństwa popełnione przez Hamas wobec izraelskich cywilów 7 października i wprowadziła w błąd, twierdząc, że Hamas wygrywa wojnę, a także twierdziła, że Hamas zniszczył ponad 1000 czołgów i pojazdów wojskowych IDF.
Przypomina mi to wzmacnianie fałszywej propagandy antyizraelskiej, którą islamiści, arabscy nacjonaliści i lewicowcy powtarzają od 1948 roku: marketing swoich zwycięskich iluzji i nieuchronnego upadku państwa Izrael. Wszystko to przenosi mnie z powrotem do wczesnej młodości, kiedy mama po raz pierwszy opowiedziała mi o swoim dawnym życiu w Bagdadzie. Jej słowa wtedy i teraz odzwierciedlają fałszywą propagandę antyizraelską, którą Al Jazeera karmi swoich odbiorców w 2025 roku. Pamiętam jej słowa: „W 1967 roku irackie media cytowały irackich urzędników, którzy twierdzili, że egipskie siły powietrzne całkowicie kontrolują przestrzeń powietrzną nad Tel Awiwem. Dzielni arabscy żołnierze zniszczyli potencjał militarny Izraela, ‘Tel Awiw płonie’ i ‘to tylko kwestia godzin, zanim będziemy świadkami całkowitej zagłady Izraela’”.
Mimo że wielu nadal daje się przekonać i manipulować mediom powiązanym z Bractwem Muzułmańskim, takim jak Al Jazeera, Al Mayadeen i londyński Middle East Eye, na szczęście świat arabski ewoluuje i wielu mieszkańców naszego regionu zaczyna dostrzegać zagrożenie, jakie dla nich również stanowią ajatollahowie i islamiści. Widać to wyraźnie, gdy spojrzy się na arabskojęzyczne media społecznościowe. Miliony Arabów, Kurdów i Irańczyków publikują na Twitterze wiadomości z wyrazami poparcia i wdzięczności dla IDF, rządu izraelskiego, a przede wszystkim dla premiera Benjamina Netanjahu, którego zdjęcie opatrzone jest arabskim napisem „Wszyscy jesteśmy z tobą, Abu Yair”.
Suzan Quitaz jest kurdyjsko-szwedzką dziennikarką i badaczką spraw Bliskiego Wschodu. Była dziennikarką mieszkającą w Izraelu i prezenterką podcastu w języku arabskim i angielskim „Exposing the Lies – The Voice of Truth from the Middle East” (Odsłaniając kłamstwa – Głos prawdy z Bliskiego Wschodu) w Centrum Bezpieczeństwa i Spraw Zagranicznych w Jerozolimie.
Czego nauczyłam się, pracując dla Al Jazeery
Kategorie: Uncategorized


BBC, CNN, NYT sa zazdrosne i staraja sie przescignac Al-Jazeera