Uncategorized

Świat musi wysłuchać byłego izraelskiego zakładnika

Autor Barry Shaw

Od miesięcy świat trzyma się pocieszającej iluzji, że Hamasem można „zarządzać”, że da się go powstrzymać, kontrolować czy przekonać do racjonalnych rozwiązań. Że 7 października był jednorazowym „wybuchem”, desperackim ruchem, któremu w przyszłości zapobiegną odpowiedni mediatorzy i nowe ustalenia dyplomatyczne.

Segev Kalfon, porwany podczas festiwalu muzycznego Nova i przetrzymywany przez setki dni w tunelach terrorystycznych Hamasu, przerywa to milczenie. Jego świadectwo powinno zburzyć wszelkie fantazje krążące w kręgach dyplomatycznych. Wysocy rangą funkcjonariusze Hamasu powiedzieli mu wprost: nie mają problemu z obietnicą Netanjahu, że „nie będzie już drugiego 7 października”, ponieważ zamiast tego zamierzają dokonać masakry Żydów 8 i 9 października.

Z perspektywy Hamasu pojęcia takie jak pokój, deeskalacja czy powściągliwość nie są celami, lecz elementami taktyki – oszustwem wykorzystywanym jako narzędzie strategiczne. Tymczasowe zawieszenia broni traktują jak hudnę – ograniczony czasowo rozejm. Przykładem jest traktat z Hudaybiyyah z 628 r., kiedy to Mahomet zgodził się na zawieszenie broni z mekkańskim plemieniem Kurajszytów (które wyznawało pogaństwo, nie judaizm – przyp. red.) po niepowodzeniu militarnym. Ta przerwa dała mu czas na przegrupowanie sił i ostateczny podbój.

Kalfon opisuje długie rozmowy w podziemnych tunelach z dowódcą batalionu Nuseirat – wpływowym członkiem najbliższego otoczenia Ismaila Haniji. To nie byli szeregowi bojownicy, lecz decydenci. Według nich horror 7 października został uznany za „błąd” tylko z jednego powodu: ponieważ Iran, Hezbollah i szeroko pojęty świat muzułmański nie przystąpiły natychmiast do wojny.

Nie żałowali mordowania niemowląt, palenia ludzi żywcem, gwałtów, porwań ani okaleczania ofiar. Nie. Żałowali jedynie tego, że zostali pozostawieni sami sobie w walce.

Proszę pomyśleć, co to oznacza. Z ust osób kierujących tą terrorystyczną armią dowiadujemy się, że ich żal nie ma charakteru moralnego, lecz czysto logistyczny. Nie ubolewali nad tym, że posunęli się za daleko. Narzekali, że ich partnerzy nie stawili się na polu bitwy.

Jest to całkowicie zgodne z tym, co obserwujemy od dziesięcioleci: to światopogląd, w którym oszustwo jest narzędziem, „porozumienia” są taktyką, a ostatecznym celem nie jest współistnienie, lecz eliminacja.

Kalfon wspomina również o przywódcach Hamasu otwarcie wyśmiewających Katar i resztę świata muzułmańskiego. Ich celem nie były negocjacje. Celem była anihilacja. Język „porozumień”, „ustaleń” czy debaty o „dniu po” nie jest przez nich traktowany poważnie. To rekwizyt, maska, gra pozorów. To nie jest teoria ani analiza polityczna. To bezpośrednie świadectwo człowieka, który siedział twarzą w twarz z liderami Hamasu w czasie, gdy wierzyli oni, że ich władza będzie trwać wiecznie.

A jednak nawet teraz wciąż słychać głosy o odbudowie Gazy przy funkcjonującym Hamasie, o „stabilizacji” i międzynarodowych ramach prawnych. To błędne założenie, że mamy do czynienia z konfliktem, który można załagodzić, a nie z ideologią, którą należy pokonać. Nie mierzymy się z racjonalnym przeciwnikiem dążącym do kompromisu politycznego. Mamy do czynienia z dżihadystycznym wrogiem, który otwarcie mówi, że żałuje tylko jednego: że przy większej pomocy nie zabił jeszcze więcej Żydów.

Każdy, kto nadal łudzi się nadzieją na dyplomatyczne rozwiązanie, powinien uważnie słuchać. Prawda wyszła na jaw prosto z tuneli.


Autor: Barry Shaw, Izraelski Instytut Studiów Strategicznych.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.