Uncategorized

 'BIEJ ŻIDOW, SPASAJ RASSIJU’?!


Przemyslaw Wiszniewski

Nieoceniona Eliza Michalik nawołuje w swoim najnowszym wystąpieniu, byśmy nie ulegali sączonej przez Kreml rosyjskiej propagandzie i nie porzucali kwestii sfałszowanych wyborów prezydenckich. Owa propaganda, mająca za zadanie umieścić na dalszym planie wyborcze oszustwo, przedostała się tutaj za sprawą Grzegorza Brauna, który wcale nie ukrywa, że czuje wyraźną miętę do Mateczki Rassiji.

Jego antysemickie hece rzeczywiście zawładnęły w ostatnich dniach naszą zbiorową wyobraźnią, więc okazały się skuteczne. Czy jednak na pewno nie wpisują się w logiczną całość politycznego pejzażu w Polsce? Czy stanowią odrębną opowieść, nie mającą nic wspólnego z bieżącą sytuacją w naszym kraju?

O tym, że wybory zostały sfałszowane, że nie mamy pojęcia, ile który z dwóch kandydatów zdobył głosów, a więc który zwyciężył w prezydenckim wyścigu, czy Trzaskowski, czy Nawrocki, wiemy od początku czerwca, czyli od chwili ujawnienia pierwszych tzw. „nieprawidłowości” i „anomalii”. Początkowo, członkowie komisji wyborczych przepraszali publicznie za omyłki, potem pojawiła się słynna już symulacja dr Kontka, która wykazała, że do oszustw doszło najprawdopodobniej w ok. 1500 komisjach, i że mogły one zasadniczo wpłynąć na wynik wyborczy.

Czy za tymi fałszerstwami stoją obce wpływy? Okazało się, że komisje „zostały przejęte” przez różnych osobników z egzotycznych komitetów wyborczych, w tym także np. niejakiego Masiaka, który jest gorliwym piewcą Moskwy i uważa, że Polska powinna wejść z nią w jak najściślejsze związki, o czym perorował podczas kampanii wyborczej.

To wszak nie zdejmuje odpowiedzialności za fałszerstwa z samych naszych obywateli. Nie mogą się tłumaczyć, że „ulegli rosyjskim wpływom”.

Czekam do poniedziałku, kiedy mają ruszyć kontrole w komisjach wyborczych, zapowiedziane przez Prokuratora Generalnego. Z tego, co widzę, te kontrole są wielowątkowe. Jedna, ta w ok. 300 komisjach, to ta zapowiedziana przez Adama Bodnara, ale czytam też o innych prokuratorskich śledztwach, które ruszają niezależnie od tej głównej, np. dotyczących uniemożliwiania głosowania poza miejscem zamieszkania dzięki tzw. aplikacji Mateckiego (cóż za adekwatne nazwisko dla procederu matactw!).

Właśnie dowiadujemy się, że kolejna Izba, Izba Pracy, została wrogo przejęta przez przebierańców w togach udających sędziów, decyzją pani Manowskiej. Na czele Izby stanie neosędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska. Z kolei wiemy, że Izba Kontroli, która miała rozpatrywać protesty wyborcze, nie jest sądem, z czego wynika, że jej werdykt nie obowiązuje w obrocie prawnym i nie ma żadnego charakteru wiążącego. Jest jedynie opinią prywatnych ludzi, uzurpatorów, a jednak ta opinia została opublikowana w Dzienniku Ustaw.

Sędzia Igor Tuleya zadedykował skandaliczne słowa ustępującego prezydenta Dudy, ażeby wieszać niepokornych sędziów, Adamowi Bodnarowi, który nie znalazł dotąd odpowiednich instrumentów służących naprawie zdewastowanego przez PiS polskiego sądownictwa.

Czy obce wpływy są istotne w tym kontekście? Jeśli przyjrzymy się, iluż to neosędziów Sądu Najwyższego ma powiązania z Ordo Iuris, międzynarodową organizacją opłacaną przez Kreml, możemy domniemywać, że za zniszczeniem władzy sądowniczej w Polsce i przejęciem Sądu Najwyższego, stoją agenci moskiewscy.

I znowu trzeba tu podkreślić, że fakt ten nie zdejmuje odpowiedzialności z samych polskich wykonawców, wręcz przeciwnie, czyni ich dodatkowo plugawymi postaciami życia publicznego. Ta uwaga dotyczy zarówno polityków Zjednoczonej Prawicy, w tym Ziobry, jak i neosędziów, którzy aktywnie uczestniczą w chuligaństwie politycznym na rzecz PiS.

Tzw. prasa po prawej stronie obwieszcza, że premier Tusk nakłaniał Hołownię, by ten nie zaprzysięgał Nawrockiego i nie zwoływał Zgromadzenia Narodowego, czyli według tamtejszych publicystów zakulisowo podżegał do złamania Konstytucji. Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli tak, to należą się Tuskowi brawa, choć uczynił to nieskutecznie. Konstytucja raz złamana traci swoją moc, a wiemy, że była łamana wielokrotnie i z prawdziwym impetem. Przez pisowski Sejm, przez Sąd Najwyższy, przez prezydenta Dudę, przez Trybunał Julii Przyłębskiej.

Nie ma możliwości naprawy państwa z pomocą Konstytucji, którą pogwałcono po to, by to państwo zniszczyć. Konstytucja bowiem nie przewidziała takiego procederu.

Na zaprzysiężenie Nawrockiego mają z całej Polski zjechać tłumy kiboli i ludu smoleńskiego, a nade wszystko patrole obywatelskie Bąkiewicza. Naród będzie się radował z wyboru człowieka, który będąc szefem Muzeum II wojny światowej, a ostatnio Instytutu Pamięci Narodowej podejmował wielkie starania, by naszą historię zniekształcić i zakłamać, czyniąc z niej dogodne narzędzie tzw. polityki historycznej. Pod dyktat nacjonalistów. Ksenofobów, rasistów, fundamentalistów katolickich i antysemitów.

Czy zatem Brauna i jego wyczyny należy ignorować, skupiwszy się na fałszerstwach wyborczych, czy też raczej uznać, że jest klockiem wspólnej układanki i częścią strategii polityczno-propagandowej państwa autorytarnego, które budował Kaczyński i na chwilę musiał przerwać tę budowę? Ostatnio opublikowano sondaż poparcia partii politycznych, z którego wynika, że Braunowi ono wzrosło z 1% w czerwcu do 8%. Zaiste, imponująca dynamika i wynik dla Konfederacji Korony Polskiej (nota bene, jak śmiesznie brzmi to tromtadracko-bombastyczna oraz imperialna nazwa w kontekście zamiłowania Brauna do Rosji).

Negacjonizm Brauna, czyli zaprzeczanie zbrodni Holokaustu, w tym wypadku istnienia komór gazowych w Obozie Zagłady Auschwitz-Birkenau, z pozoru dotyczy jedynie polskich Żydów i pamięci ofiar żydowskich, podobnie jak stwierdzenie Brauna, że mord rytualny nie jest jedynie legendą. Wie o tym Tusk, dlatego stanowczo potępił te słowa. Ostatecznie, z polskiego punktu widzenia, takie treści niszczą reputację kraju i ukazują go jako kraj antysemicki.

Czy jednak wiedzą o tym również Kaczyński, Duda czy też elekt Nawrocki? Publicyści zwracają uwagę na ich uporczywe milczenie w tej kwestii i na to, że w takim przypadku milczenie należy odczytywać jako przyzwolenie lub przynajmniej pobłażanie.

Nie ma wątpliwości, że przeinaczanie faktów lub zaprzeczanie Zagładzie jest w Polsce popularne od zakończenia II wojny światowej, czyli w całym okresie PRL, a teraz w III RP przybrało jedynie na sile. Negacjonistom chodzi głównie o to, by przedstawić Polaków w roli ofiar, możliwie wyłącznych, zaś Żydów w roli podwójnej ofiar i katów.

Kłamstwo jedwabieńskie, czyli twierdzenie, że to Niemcy a nie Polacy zamordowali Żydów w Jedwabnem w 1941 roku, paląc ich żywcem w stodole, nie jest wymysłem Brauna, choć on owo kłamstwo skutecznie szerzy. W Treblince na Polu Prochów pośród głazów z oznaczeniem miejscowości, z których pochodziły żydowskie ofiary, pojawił się przykładowo głaz z nazwą Jedwabnego, co sugeruje unieważnienie winy polskich oprawców.

Pisała o tym w ubiegłym roku dr hab. Elżbieta Janicka w artykule zamieszczonym z Gazecie Wyborczej, zatytułowanym „Negacjonizm po polsku. Jak to się robi w Muzeum Treblinka”. Negacjonizm po polsku to pomijanie polskich realiów Zagłady i zaprzeczanie miejscu oraz roli Polaków w strukturze zbrodni. Autorka zwraca uwagę na rozmaite gesty i pomniki w przestrzeni tego miejsca, np. las krzyży. Gdy las krzyży pojawił się w Oświęcimiu na żwirowisku wzbudził międzynarodowy skandal i poruszenie, ale Treblinka jest umiejscowiona na odległym poboczu naszego zainteresowania, w ciemnym lesie.

Negacjonizm czy szerzej antysemityzm Brauna i jego politycznych koalicjantów, a także jego wyborców i sympatyków, nie jest jedynie problemem dla Żydów. Jest przede wszystkim polskim problemem, ponieważ obejmuje proces oswajania obywateli z faszystowską ideologią (dla bardziej wrażliwych: z endecką, choć nie wiemy, jak zachowałby się Dmowski wobec Zagłady Żydów). Powołuje też do życia demagogiczny dyskurs i rodzaj propagandy mającej nakłonić Polaków do opowiedzenia się za nacjonalizmem.

I to Polacy wezmą na siebie odpowiedzialność za bierną obserwację rozwoju wypadków, która w tym kontekście oznacza zgodę.

Dlatego obie palące sprawy: sfałszowane wybory i Brauna traktować należy równorzędnie, jako wątki tej samej marszowej melodii, której takt wybijają podkute glany maszerujących faszystów. I tym razem to marsz skomponowany na Wschodzie.

Przemysław Wiszniewski

Przypisy:

1. Zdjęcie z artykułu „Grzegorz Braun na zdjęciach na Placu Czerwonym z podejrzanym o szpiegostwo Rosjaninem”:

https://wyborcza.pl/7,75398,24353855,grzegorz-braun-na…

2. Tytuł „Biej Żidow, spasaj Rassiju” z artykułu „Bij parcha, ratuj Rosję!” – taki był w carskiej Rosji slogan czarnej sotni, ciemnej reakcji inspirowanej przez ochranę:

https://wyborcza.pl/7,75968,23119737,biej-zidow-spasaj…

3. Artykuł Elżbiety Janickiej „Eldorado Treblinka zaczynało się na stacji. Tłum oblegał pociągi”:

https://wyborcza.pl/…/7,121681,30891534,eldorado…

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.