
Autor: Chana (Israel Unplugged)
Dwa miesiące temu napisałam artykuł o planie Trumpa dotyczącym Gazy zatytułowany „Faza pierwsza przyniosła ulgę. Faza druga może przynieść katastrofę”. Dzisiaj pytanie brzmi: co zmieniło się od tamtego czasu? W grudniu 2025 r. faza pierwsza została w dużej mierze zrealizowana, ale nie została zakończona – Hamas nadal przetrzymuje jedno ciało. To, przed czym ostrzegałam w odniesieniu do fazy drugiej, nie tylko nadal ma znaczenie, ale stało się jeszcze pilniejsze.
W centrum podejścia Stanów Zjednoczonych do Strefy Gazy w grudniu 2025 r. znajduje się „Projekt Sunrise” – wizja odbudowy na dużą skalę związana z szerszym planem Donalda Trumpa. Projekt ten zakłada inwestycje rzędu dziesiątek miliardów dolarów, mające na celu przekształcenie Gazy w zaawansowane technologicznie i rentowne terytorium: nowoczesną infrastrukturę, mieszkania, systemy energetyczne, porty i nowe miejsca pracy. W oficjalnym przekazie jest on przedstawiany jako humanitarna i gospodarcza transformacja, która ma wyeliminować przyczyny radykalizacji, oferując „nadzieję i dobrobyt”.
Jednak Projekt Sunrise nie jest samodzielnym planem humanitarnym. Jest on nierozerwalnie związany z ramami polityczno-bezpieczeństwa, które mają na celu raczej zamrożenie konfliktu niż jego rozwiązanie. Największą przeszkodą dla wszelkich powojennych porozumień pozostaje Hamas. Organizacja ta publicznie i wielokrotnie odmawiała rozbrojenia, zrzeczenia się kontroli politycznej lub wojskowej oraz odrzuciła wszelkie modele pozbawiające ją roli zbrojnego „ruchu oporu”. Jednocześnie, zgodnie z ocenami izraelskiego wywiadu i działaniami operacyjnymi w terenie, Hamas reorganizuje się, odbudowuje struktury dowodzenia i ponownie zbroi tam, gdzie to możliwe.
W jaki sposób plan Trumpa próbuje rozwiązać ten problem? Administracja Trumpa nie proponuje jasnego mechanizmu wymuszonego rozbrojenia Hamasu. Zamiast tego plan próbuje ominąć tę kwestię. Skutecznie akceptuje fakt, że Hamas nie może zostać zlikwidowany bez wznowienia walk na dużą skalę, co dla USA i wielu podmiotów międzynarodowych jest politycznie nie do przyjęcia. Rezultatem jest strategia powstrzymywania, a nie eliminacji – zachowanie obecnej równowagi sił przy jednoczesnej zmianie jej zewnętrznego wizerunku.
Aby zaradzić tej sprzeczności, plan opiera się na proponowanych Międzynarodowych Siłach Stabilizacyjnych (ISF). Zadaniem ISF nie jest pokonanie Hamasu, wymuszenie rozbrojenia ani prowadzenie operacji przeciwko rebeliantom. Ich celem jest ograniczenie widocznej przemocy, zapobieganie eskalacji konfliktu i zapewnienie międzynarodowej legitymacji dla odbudowy Strefy Gazy – dla ludności, która w większości popiera Hamas i zbrodnie z 7 października. Ponadto ISF mają również ograniczać swobodę działania Izraela, nawet jeśli nigdy nie zostało to otwarcie powiedziane. Innymi słowy, ISF są narzędziem zarządzania konfliktem, a nie mechanizmem jego rozwiązania.
Spośród potencjalnych uczestników ISF Turcja jest najbardziej kontrowersyjna – i najbardziej znacząca. Pod rządami Recepa Tayyipa Erdogana Turcja otwarcie wspiera Hamas politycznie, gości jego przywódców i nazywa go „ruchem oporu”. Jest również otwarcie wroga wobec Izraela.
Udział Turcji stanowiłby polityczną ochronę dla Hamasu i blokowałby wszelkie znaczące działania rozbrojeniowe. Poważnie ograniczyłby swobodę operacyjną Izraela i przekształciłby ISF w bufor ochronny dla terrorystów. Dlatego też całkowicie uzasadnione jest, że Izrael odmawia Turcji wstępu do Strefy Gazy – oznaczałoby to wpuszczenie wroga. Jednak Stany Zjednoczone nadal naciskają na włączenie Turcji, ponieważ jest to jedno z niewielu państw chętnych do wysłania wojsk. Waszyngton postrzega Ankarę jako źródło „muzułmańskiej legitymacji” i uważa ją za użytecznego pośrednika. Ujawnia to podstawową logikę planu: zarządzanie Hamasem, a nie jego likwidację.
Inne kraje rozważane jako uczestnicy to Kanada, Australia, Francja, Indonezja, Pakistan i Malezja. Chociaż większość z nich formalnie uznaje Hamas za organizację terrorystyczną, ich praktyczne stanowisko ma większe znaczenie niż etykiety prawne. Kanada, Australia i Francja coraz częściej przyjmują propalestyńską retorykę, zmagają się z antysemityzmem u siebie i były ostatnio krytykowane przez Izrael. Pod względem militarnym są one niechętne do podejmowania ryzyka i mało prawdopodobne, aby skonfrontowały się z Hamasem. Indonezja i Malezja wykazują silną sympatię polityczną dla strony palestyńskiej, a Pakistan nie uznaje Izraela i kategorycznie sprzeciwiałby się wszelkim działaniom przeciwko Hamasowi.
Jedynie Cypr wyróżnia się jako prawdziwie przyjazne państwo, ale jego potencjał wojskowy jest zbyt ograniczony, by udźwignąć ciężar ISF. Wyłania się jasny obraz: nawet bez otwartej wrogości większość uczestników działałaby raczej jako hamulec dla Izraela niż jako siły egzekwujące prawo wobec Hamasu.
Dla Izraela koncepcja ISF natychmiast budzi skojarzenia z UNIFIL w południowym Libanie. Siły te miały zapobiegać działaniom grup zbrojnych na południe od rzeki Litani. W rzeczywistości unikały one konfrontacji i nie miały rzeczywistych uprawnień egzekucyjnych. Przymykały oko na zbrojenia Hezbollahu, a w niektórych przypadkach dochodziło nawet do korupcji. Rezultatem nie była stabilizacja, lecz normalizacja i umocnienie pozycji organizacji terrorystycznej. ISF w Strefie Gazy, działając w podobnych ograniczeniach i przy Hamasie osadzonym w infrastrukturze cywilnej, ryzykuje stanie się „UNIFIL 2.0” – z jeszcze mniejszym polem manewru.
Plan Stanów Zjednoczonych dla Gazy na grudzień 2025 r. jest ambitny, dobrze finansowany i atrakcyjny retorycznie. Jednak pod względem strategicznym ma poważne wady. Pomija główny problem, jakim jest zbrojna kontrola Hamasu, i zastępuje rozwiązanie konfliktu odbudową. Wykorzystuje siły międzynarodowe do zamrożenia konfliktu, a nie do jego zakończenia. Ryzykuje legitymizację przetrwania Hamasu pod międzynarodowym kloszem i wiąże ręce Izraelowi, nie eliminując zagrożenia.
Dla Izraela nie jest to plan pokojowy. To ramy zarządzania ryzykiem, które przedkładają pozorny spokój w regionie nad realne bezpieczeństwo państwa. Historia – od UNIFIL po liczne zawieszenia broni – pokazuje, dokąd prowadzą takie rozwiązania. Nie do pokoju, lecz do kolejnej, znacznie niebezpieczniejszej wojny.
DLACZEGO AMERYKAŃSKI PLAN DOTYCZĄCY GAZY STANOWI ZAGROŻENIE DLA IZRAELA
Kategorie: Uncategorized

