Uncategorized

Chanuka bez prezydenta, czyli jak zgasić światło rozumu zapałką.

 Krzysztof Bielejewski

Karol Nawrocki, świeżo upieczony prezydent RP, postanowił nie zapalić świecy chanukowej w Pałacu Prezydenckim. Trudno powiedzieć, czy to akt przekonania, czy ignorancji, ale jedno jest pewne: światło symboliczne zgasło. I to nie z braku oliwy, ale z nadmiaru ideologicznego łojotokowego myślenia.

Prezydent argumentuje, że nie bierze udziału w Chanuce, bo „obchodzi święta bliskie jego osobie”. Czyli rozumiemy, że Chanuka jest świętem zbyt odległym duchowo, kulturowo i – zapewne – emocjonalnie. Ciekawe, czy Jezus by zapalił. Ten żyd z Nazaretu, którego narodziny prezydent tak gorliwie będzie świętował za dwa tygodnie.

W tej opowieści nie chodzi jednak tylko o świecę. Chodzi o symbol. O tradycję, którą zainicjował Lech Kaczyński, kontynuowali Komorowski i Duda, a teraz Nawrocki wrzuca do pieca wraz z resztkami racjonalnego dialogu międzykulturowego. Oto konserwatysta, który tak bardzo pragnie przypodobać się skrzydłu brunatno-skrzydlatemu, że postanawia zdeptać gest, który przez prawie dwie dekady był symbolem otwartości, szacunku i dystansu wobec fanatyzmu.

W Sejmie świece się zapaliły. W obecności Czarzastego (tak, wiem, to brzmi jak początek dowcipu), rabina Schudricha, ambasadora Izraela i USA. Nawet śmierdzący od absurdu marszałek lewicy zdobył się na klasę. A Nawrocki? Nawrocki siedzi i zamyśla się, czy może lepiej by się prezentował w towarzystwie Grzegorza Brauna, bo jak sam powiedział: „Tusk szkodzi Polsce bardziej”.

Tak, dobrze przeczytaliście. W święta, które upamiętniają opór wobec tyranii i obronę tożsamości, prezydent RP uznaje, że szef demokratycznie wybranego rządu jest gorszy niż rusofil, antysemita i szaleńczy narodowiec Braun, znany między innymi z gaszenia chanukowych świec gaśnicą. Może prezydent pomylił się z funkcją? Zamiast na Krakowskie Przedmieście, powinien startować do rady parafialnej w Pacanowie.

Ambasador USA, Tom Rose, nie kryje zdziwienia. Dyplomatycznie i po amerykańsku dyplomatycznie zapowiada, że „zapyta”. A przecież pytać nie trzeba, wystarczy zajrzeć do historii. Chanuka to święto oporu wobec asymilacyjnego przymusu, pamięć o tym, że tożsamość narodowa i religijna nie powinna być gaszona przez tyranię. Ale co może o tym wiedzieć facet, który nie odróżnia szacunku od koniunkturalnego umizgu do elektoratu.

A skoro już przy elektoracie jesteśmy – ten sam, który rwie koszule z patriotyzmu na marszach 11 listopada, z zapałem przyklaśnie wykluczeniu i zamknięciu Pałacu dla święta „obcych”. W ich mniemaniu Polska jest jak szlachecki dworek – z białym orłem nad drzwiami, krzyżem na ścianie i brakiem zamka od wewnątrz. Wejść można tylko, gdy się zgadza z obrazem Matki Boskiej Cęstochowskiej i programem TV Republika.

Nawrocki nie zapalił świecy, ale rozniecił inną rzecz – ognisko pogardy. Niechcący (oby nie) wstawił się w długi i wątpliwe moralnie korowód tych, którzy między prawem a przesądem wybierają ten drugi, a między współistnieniem a wykluczeniem, z dumą wskazują na drzwi. Tyle że nie swoje.

Ale historia nie lubi zamkniętych drzwi. I lubi przypominać, kto je zatrzaskiwał. Więc kiedyś, gdy prezydent Nawrocki będzie szukał ciepła, niech pamięta, że światło nie wraca do tych, którzy je pogardliwie zdmuchnęli.

A Polska? Polska – na szczęście – to wciąż kraj, w którym Czarzasty zapala świecznik, a ambasador USA przypomina o wartościach, które powinny być święte. Choćby dlatego, że kto nie chce ugościć Chanuki, ten pewnego dnia może się obudzić bez żadnego święta.

I bez gości.

Za to z Braunem. Na zawsze.

Chanuka bez prezydenta, czyli jak zgasić światło rozumu zapałką.

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Z drugiej strony są w Polsce jeszcze protestanci, prawosławni, muzułmanie, oraz śladowe ilości wyznawców wielu innych religii, plus ateiści. Sprawiedliwie byłoby, gdyby WSZYSTKIE religie występujące w Polsce były w ten sposób uhonorowane, ale przy tej liczbie zrobiłoby się to kłopotliwe. Więc może jednak, skoro wszystkich się nie da, to lepiej uznać, że państwo jest świeckie i NIKOGO nie honoruje? Nikt nikogo nie dyskryminuje – wszyscy obchodzą swoje święta prywatnie.
    Przy okazji awanturnicy tracą okazję do wszczynania awantur.
    Pozdrawiam.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.