
Heidi Bachram
Kiedy 17 lat temu byłam w ciąży z córką, zdecydowaliśmy się przenieść z Londynu do Brighton. Marzyliśmy o życiu w tolerancyjnym mieście, w którym nasze dziecko będzie mogło wybrać dowolną ścieżkę. Chcieliśmy cieszyć się bliskością natury i możliwościami, jakie daje kosmopolityczne miejsce. Dziś moja córka jest nastolatką na pierwszej linii frontu walki, w której jej tożsamość jako Żydówki i Brytyjki izraelskiego pochodzenia stała się celem. To bitwa, której nigdy nie wybrała – i którą przegrała, zanim zdążyła wypowiedzieć choćby słowo. Nasze marzenie stało się koszmarem.
Brighton od dłuższego czasu boryka się z narastającym antysemityzmem. Gdy Jeremy Corbyn został liderem Partii Pracy, a w 2017 roku w naszym mieście odbyła się konferencja tego ugrupowania, wybuchł skandal. Podczas jednego z wydarzeń towarzyszących prelegent Miko Peled postawił pytanie: „Holokaust – tak czy nie?”, co było oczywistą próbą legitymizacji negacjonizmu. Ówczesny przewodniczący rady miejskiej z ramienia Partii Pracy, Warren Morgan, groził nawet zerwaniem współpracy partii z miastem, jeśli ta nie zaprzestanie antysemickich działań. Niestety, kwestię tę potraktowano poważnie dopiero trzy lata później, po niekorzystnym raporcie Komisji ds. Równości i Praw Człowieka (EHRC). Do tego czasu rasistowska zgnilizna zapuściła już głębokie korzenie.
Mimo zmian w strukturach Partii Pracy, ruch propalestyński działał nieprzerwanie – aktywnie i złośliwie, choć początkowo w ograniczonym zakresie. Można go było kontrolować lub ignorować. Wszystko zmieniło się 7 października 2023 roku.
Dzień po masakrze lokalni aktywiści zorganizowali wiec w centrum miasta. Podczas gdy terroryści wciąż grasowali w Izraelu, mordując cywilów, w Brighton przez megafony porównywano zabójców do Nelsona Mandeli i francuskiego ruchu oporu. Gdy mój mąż Adam z przerażeniem filmował to zajście, brytyjska studentka pochodzenia palestyńskiego wygłosiła radosną przemowę, zachęcając tłum do świętowania. Opublikowałam to nagranie w Internecie – kobieta stała się pierwszą osobą w Wielkiej Brytanii aresztowaną i oskarżoną o przestępstwo terrorystyczne po 7 października. Tej samej nocy dowiedzieliśmy się, że kuzyn Adama, Tsachi Idan, został porwany, a jego córka Ma’ayan – zamordowana. Następny tydzień upłynął nam w szoku, żałobie i na policyjnych przesłuchaniach.
Narodził się mroczny świat, a nasze życie zmieniło się bezpowrotnie. Był to dopiero początek serii antysemickich incydentów i aktów poparcia dla terroryzmu. Ścięto drzewo poświęcone uchodźcom z czasów Holokaustu, niszczono plakaty z wizerunkami zakładników, bito żydowskich uczniów w szkołach. Podczas przemówień publicznie chwalono Hamas, a grupa 60 dzieci wyszła ze szkoły, skandując hasło „od rzeki do morza”. Podczas zapalania świec chanukowych mężczyźni wyzywali Żydów od „morderców dzieci”. Pomnik ofiar 7 października niszczono ponad pięćdziesiąt razy, a na ścianach żydowskiego centrum społecznościowego pojawiły się napisy „wolna Palestyna”. Ludzie wykonywali gesty imitujące strzelanie z broni za plecami Żydów stojących przy miejscach pamięci.
Ostatnio sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu. W dniu, w którym Żydzi zostali zaatakowani w synagodze w Manchesterze, mój mąż pilnował bezpieczeństwa własnej świątyni. Przejeżdżający obok mężczyźni krzyczeli pod ich adresem „dzieciobójcy” i „szumowiny”. W tym samym czasie widziałam, jak setki zwolenników Palestyny wdarły się na dworzec kolejowy, skandując „syjonizm to zbrodnia” i „jest tylko jedno rozwiązanie: rewolucja intifada”. Morderstwa Żydów nie skłoniły ich do refleksji. Wręcz przeciwnie – zdawały się ich pobudzać do działania. Byłam przerażona.
Antysemityzm wymknął się spod kontroli. Od 7 października liczba zgłoszeń w Brighton & Hove wzrosła trzykrotnie. Hrabstwo Sussex awansowało w niechlubnym rankingu incydentów antysemickich z dziesiątego miejsca w 2024 roku na czwarte w roku 2025. W przeliczeniu na liczbę żydowskich mieszkańców, jest to najwyższy wynik w kraju. Brighton miało być miastem schronienia. Pytanie tylko: dla kogo?
W ostatnich dniach miasto znów trafiło na czołówki gazet z powodu nowej kampanii. Agitatorzy chodzący od drzwi do drzwi z hasłami o „strefach wolnych od apartheidu” zszokowali opinię publiczną. Jeden z organizatorów ogłosił, że ich celem jest „izolowanie państwa syjonistycznego, aż uschnie i umrze”. Przedstawiają się jako „szanowni” aktywiści, których jedynym celem jest bojkot izraelskich produktów. Jednak świadomość, że ich mroczną motywacją jest zniszczenie jedynego państwa żydowskiego na świecie, nadaje tym działaniom złowrogi charakter.
Żydzi w Brighton już teraz czują się wypychani z życia kulturalnego i politycznego tego rzekomo tolerancyjnego miasta. Dom powinien być jedynym prawdziwym azylem. Teraz jednak to schronienie jest zagrożone przez widmo antysyjonistów pukających do drzwi i żądających podpisania „deklaracji czystości”. Jeśli odmówisz, Twój adres zostanie odnotowany. Zaznaczony na mapie.
Wywołało to dreszcz przerażenia w naszej społeczności. Nie tylko Żydzi są zbulwersowani. Dom to dla większości ludzi miejsce, w którym politykę zostawia się za progiem. Nikt nie chce, aby ten spokój był naruszany przez politycznych radykałów.
Nasze „miasto schronienia” okazało się mitem, ale nasze domy muszą pozostać bezpieczne. Najbardziej niepokojące jest to, że w miarę jak antysemici stają się coraz bardziej zuchwali, ci, którzy powinni nas chronić, wykazują słabość. Odrażająca kampania chodzenia po domach jest w świetle prawa legalna – nie można jej powstrzymać. To właśnie tworzy atmosferę przypominającą czasy pogromów. Pogromy nie zawsze wymagają aktywnego wsparcia rządu; czasem wystarczy brak działania władz. Jeśli państwo nie jest w stanie chronić Żydów, mamy poważny problem. W takiej sytuacji nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć córce, że wszystko będzie dobrze. Ten straszny moment zbliża się wielkimi krokami.
Brighton: azyl dla nienawiści do Żydów
Kategorie: Uncategorized


Miko Peled („prelegent Miko Peled postawił pytanie: „Holokaust – tak czy nie?”, co było oczywistą próbą legitymizacji negacjonizmu. ” to byly Izraelczyk, potomek Generala Peleda, z rodziny znanej z anty izraelskich wybrykow, nawet na pogrzebie wlasnej corki zamordowanej przez terrorystow, corka Peleda wyglosila przemowienie w ktorym winila nie palestynskich terrorystow ale Izrael.
Iles lat temu bylem w Brighton ,kiedy byla demonstracja pred sklepem Soda Stream , firmy ktora lezala w Izraelu.
Nawet nie wiedzialem co to Soda Stream, ale tlumek glownie starszych ludzi przed sklepem, zdopingowal mnie zeby wejsc do srodka i kupic syfon.
Ja wychodzilem jakas starsza kobieta wrzasnela do mnie ” Think about children !!!”
” You must be a pedophile” odpowiedzialem babie, wyraznie wstrzasnelo jo to.