Uncategorized

Palestyńskie oszustwo

Istnieją kłamstwa, istnieją złudzenia, a potem jest palestyńska narracja narodowa: fikcja tak bezwstydnie skonstruowana, tak bezkrytycznie powtarzana i tak katastrofalnie tolerowana, że stanowi największe oszustwo polityczne ostatnich stu lat. Wszystko, co się z nią wiąże – jej rzekoma starożytność, domniemana rdzenność, fałszywe twierdzenia o wywłaszczeniu – to lekcja mistrzowskiej fabrykacji, utrwalona przez ciągłe powtarzanie i chroniona przez globalny ekosystem politycznego konformizmu.

Aby zdemaskować to oszustwo, należy zacząć od początku – nie od lat 60. XX wieku, kiedy narodził się współczesny mit, ale dwa tysiące lat wcześniej, kiedy to Rzymianie ukuli tę nazwę.

I. Rzymska kara i sfabrykowanie geografii

Termin „Palestyna” pojawia się w historii nie jako nazwa narodu czy grupy etnicznej, lecz jako celowa rzymska zniewaga. Po stłumieniu powstania Bar-Kochby w 135 r. n.e., Rzym wymazał nazwę Judea i narzucił nazwę Syria Palaestina. Ziemię tę nazwano na cześć Filistynów (Plishtim) – dawno wymarłego ludu z regionu Morza Egejskiego – właśnie po to, by odciąć żydowską tożsamość od jej ojczyzny. Nie był to akt narodzin nowej tożsamości, lecz akt imperialnej złośliwości.

Przez niemal dwa tysiąclecia „Palestyna” funkcjonowała jedynie jako niejasne określenie geograficzne, podobnie jak „Lewant” czy „Skandynawia”. Nigdy nie oznaczała suwerennego państwa. Pod panowaniem Bizancjum, kalifatów islamskich, krzyżowców i Osmanów region ten był wielokrotnie dzielony i reorganizowany w jednostki administracyjne, z których żadna nie stanowiła „państwa palestyńskiego”.

Nigdy nie istniał:

  • palestyński król,
  • palestyński parlament,
  • palestyńska waluta,
  • palestyńska literatura opisująca odrębny naród,
  • palestyńska armia,
  • ani nawet „palestyńska” drużyna piłkarska (reprezentująca arabski naród).

Nawet arabscy mieszkańcy regionu przed latami 20. XX wieku nie nazywali siebie Palestyńczykami, gdyż termin ten nie miał znaczenia innego niż regionalne. Jak zauważa historyk Alan Luxenberg, mówienie o „historycznej Palestynie” w kontekście kraju jest „mylącym anachronizmem”. To było miejsce na mapie, a nie naród.

W rzeczywistości przez dwa tysiące lat „Palestyna” w świadomości zachodniej i żydowskiej oznaczała Ziemię Izraela:

  • Żydowska gazeta wychodziła pod tytułem The Palestine Post.
  • Główną organizacją syjonistyczną zbierającą fundusze była United Palestine Appeal.
  • Pierwszy naczelny rabin Izraela nosił tytuł „Naczelnego Rabina Palestyny”.

Czy mamy wierzyć, że arabscy Palestyńczycy mieli swojego naczelnego rabina?

II. Wynalezienie narodu: geografia staje się etnicznością

Człowiek może nazywać siebie mieszkańcem Wrocławia, ale to nie czyni wrocławian odrębną grupą etniczną z prawami do ziemi przodków. Podobnie mieszkaniec Mandatu Palestyny w 1930 roku mógł być „Palestyńczykiem” w sensie administracyjnym, ale nie czyniło to z niego członka starożytnego narodu tubylczego. Byli to Arabowie z szerszego regionu – Egipcjanie, Syryjczycy, mieszkańcy Transjordanii – którzy osiedlili się tam z różnych przyczyn ekonomicznych i politycznych.

Przed XX wiekiem tutejsi Arabowie identyfikowali się jako:

  • Arabowie,
  • Syryjczycy (lub mieszkańcy Południowej Syrii),
  • Muzułmanie,
  • członkowie konkretnego klanu lub wioski.

Termin „arabski naród palestyński” jako odrębny byt etniczny nie istniał. Powstał on dopiero po nieudanych próbach militarnego zniszczenia Izraela przez koalicję państw arabskich. Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP), założona w 1964 roku przez Egipcjanina Ahmada Shukeiriego, początkowo zrzekła się roszczeń do Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy, gdyż terytoria te znajdowały się pod kontrolą Jordanii i Egiptu. Jedyną „Palestyną”, którą OWP chciała wtedy „wyzwolić”, był sam Izrael.

Dopiero po wojnie sześciodniowej (1967) narracja uległa zmianie:

  • Strefa Gazy stała się „okupowaną Palestyną”, choć Egipt nigdy nie planował tam państwa dla Palestyńczyków.
  • Judea i Samaria – kolebka żydowskiej historii – zostały nazwane „Zachodnim Brzegiem”, co jest eufemizmem geograficznym mającym na celu zatarcie żydowskich korzeni tych ziem.

Dlaczego „Zachodni Brzeg”? To tak, jakby nazywać Pragę „Wschodnim Brzegiem Wełtawy”, by udawać, że nie ma własnej nazwy i historii. Nazwy takie jak Judea, Samaria, Hebron czy Betlejem od tysiącleci widnieją w pismach żydowskich i chrześcijańskich. Twierdzenie, że Żydzi są tam obcy, to nie tylko ignorancja, to historyczne oszustwo.

III. Odrzucenie każdej oferty państwowości

Gdyby palestyński nacjonalizm był dążeniem do własnego państwa, a nie negacją państwa żydowskiego, Palestyńczycy zaakceptowaliby którąś z licznych propozycji:

  • Plan Komisji Peela (1937),
  • Plan podziału ONZ (1947),
  • Propozycje w Camp David (2000),
  • Ofertę Ehuda Olmerta (2008).Każda z nich została odrzucona, ponieważ oszustwo potrzebuje walki, a nie kompromisu.

IV. Współczesne mity: od Jezusa do „rdzenności”

Propaganda weszła w fazę absurdu. Dziś próbuje się przekonywać, że Jezus był „palestyńskim Arabem”, co jest sprzeczne z faktami historycznymi (był Żydem z Judei). Mahmud Abbas, lider Autonomii Palestyńskiej, neguje istnienie Świątyni Jerozolimskiej, co jest próbą wymazania fundamentów archeologii i historii regionu.

Prosty test obnaża to kłamstwo. Proszę podać nazwisko choć jednego arabskiego:

  • króla Palestyny,
  • premiera Palestyny (przed XX w.),
  • prezydenta Palestyny (przed powołaniem OWP).Nie było nikogo takiego. Bo nie było państwa o tej nazwie.

V. Przyszłość i koniec złudzeń

Rzeczywistość na miejscu weryfikuje mity. W Judei i Samarii (w tym we Wschodniej Jerozolimie) mieszka dziś ponad 750 tysięcy Żydów. Obszar C, który według porozumień z Oslo pozostaje pod kontrolą Izraela, ma obecnie zdecydowaną większość żydowską. Świat może potępiać te fakty, ale Izrael przestał słuchać szumu generowanego przez ONZ czy aktywistów z Instagrama, którzy nie potrafiliby wskazać Hebronu na mapie.

Wniosek: Oszustwo kontra prawda

Palestyński mit narodowy to produkt marketingowy z połowy XX wieku, stworzony w celach politycznych. Wcześniej „Palestyńczyk” był jedynie określeniem mieszkańca danego regionu, niezależnie od etnosu – najczęściej zresztą używanym przez Żydów.

Zachód, spragniony sentymentalnych opowieści o uciśnionych, przyjął ten mit z entuzjazmem. Profesorowie go usankcjonowali, dyplomaci nadali mu rangę, a aktywiści zrobili z niego broń. Jednak żadna ilość propagandy nie zmieni faktu, że tożsamość ta została stworzona „przez komitet” jako narzędzie walki z Izraelem.

Izrael oferował „ziemię za pokój” nie dlatego, że uznawał te mityczne roszczenia za słuszne, ale dlatego, że Izraelczycy chcieli żyć w spokoju. Tragizm sytuacji polega na tym, że każda oferta została odrzucona. Oszustwo, gdy zostanie zinstytucjonalizowane, nie może przetrwać porozumienia – ono żyje z wiecznego poczucia krzywdy.

Historia pamięta prawdę, nawet jeśli współczesność próbuje ją zakrzyczeć.


Palestynskie oszustwo

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.