Melanie Phillips

Sekretarz stanu USA Marco Rubio stara się zmusić media do rzetelnego przedstawiania jego stanowiska.
Wojna z Iranem to pierwszy konflikt, który Ameryka i Izrael prowadzą ramię w ramię. Administracje Trumpa i Netanjahu od miesięcy prowadziły intensywne rozmowy, planując, jak ostatecznie obezwładnić morderczy i fanatyczny reżim islamski w Teheranie.
Zarówno prezydent USA Donald Trump, jak i premier Izraela Benjamin Netanjahu zrozumieli to, co jest oczywiste dla każdego, kto nie zamyka oczu na fakty:
- Reżim irański stanowi egzystencjalne zagrożenie dla obu państw, którym od 47 lat wypowiada aktywną wojnę.
- Mimo strat zadanych programowi jądrowemu i armiom proxy podczas zeszłorocznej, 12-dniowej wojny, Teheran gorączkowo odbudowuje swój potencjał.
- Tempo tych działań sprawia, że szanse na powstrzymanie uzbrojonego w broń masowego rażenia Iranu drastycznie maleją. Czas się kończył.
Stany Zjednoczone i Izrael mówiły w tej kwestii jednym głosem. Jednak radykałowie ze świata MAGA, karmieni teoriami o „żydowskim spisku”, zmanipulowali wypowiedzi Marco Rubio. Wykorzystali je do uwiarygodnienia tezy, jakoby Izrael wciągał Amerykę w zagraniczne wojny sprzeczne z jej interesem narodowym. Wiele leniwych i nieuczciwych mediów głównego nurtu podchwyciło ten odrażający motyw, sięgając po archaiczne oszczerstwa o „złowrogich żydowskich wpływach”.
Manipulacja słowami Rubio
Wypowiedź Rubio z poniedziałkowej konferencji prasowej została zniekształcona poprzez wybiórcze cytowanie. Liczne redakcje podały jedynie fragment:
„Wiedzieliśmy, że Izrael podejmie działania, wiedzieliśmy, że spowoduje to atak na siły amerykańskie, i wiedzieliśmy, że jeśli nie uderzymy prewencyjnie, poniesiemy większe straty”.
Wywołało to natychmiastową histerię. Dziennikarze i zwolennicy teorii spiskowych triumfalnie ogłaszali: „Oto dowód, że Izrael zmusił USA do wojny”. Całkowicie pominęli jednak dalszą część wypowiedzi. Zapytany wprost, czy Izrael wymusił atak, Rubio odpowiedział stanowczym „nie”, dodając:
„Ta operacja i tak musiała się odbyć. Pytanie brzmiało tylko: »dlaczego teraz«. Iran za rok lub półtora osiągnąłby stan nietykalności – dysponowałby taką liczbą rakiet i dronów, że mógłby wziąć cały świat jako zakładnika”.
Wczoraj, osaczony przez reporterów powtarzających te same oskarżenia, wyraźnie zirytowany Rubio uciął spekulacje:
„Prezydent podjął decyzję: Iran nie będzie chował się za programem rakietowym ani zdolnością do przeprowadzania ataków. To była kwestia czasu i optymalnego momentu na wspólną operację, a nie kwestia czyichś zewnętrznych nacisków. Jeśli zamierzają Państwo cytować moje słowa, proszę robić to w całości, a nie wycinać fragmenty pod z góry założoną tezę”.
Dlaczego właśnie teraz?
Wyjaśniając moment rozpoczęcia działań, Rubio podkreślił, że miniony weekend stanowił „wyjątkową okazję operacyjną”, która dawała największe szanse na zniszczenie wyrzutni rakietowych i marynarki wojennej Iranu, zanim te staną się barierą nie do przebicia.
Teza, że Izrael kontroluje mocarstwo takie jak USA, jest absurdalna. Stany Zjednoczone są najpotężniejszym państwem świata, a Izrael polega na ich ochronie. Wiara w to, że mały Izrael steruje polityką Waszyngtonu, wynika jedynie z antysemickich uprzedzeń, które – ku przerażeniu wielu – przenikają obecnie do części Partii Republikańskiej.
Dowodem na to, kto tu rzeczywiście dyktuje warunki, był incydent z czerwca ubiegłego roku. Gdy po zniszczeniu obiektów jądrowych Izrael chciał dobić bazy rakietowe wroga, Trump kategorycznie mu tego zabronił w ostrych, wulgarnych słowach. Izraelskie samoloty, będąc już w powietrzu, musiały zawrócić do bazy.
Kulisy decyzji Trumpa
Bezpośrednim impulsem do sobotniego ataku była analiza sytuacji z ostatniego tygodnia. Trump, zapytany o rzekome zmuszenie go do walki przez Izrael, odparł:
„Nie… To raczej ja zmusiłem Izrael do działania. Widząc przebieg negocjacji, uznałem, że Iran zaatakuje pierwszy. Nie zamierzałem do tego dopuścić”.
Potwierdzają to doniesienia serwisu Axios. W poniedziałek Netanjahu poinformował Trumpa, że ajatollah Chamenei planuje spotkanie z dowództwem w Teheranie w sobotę rano. To była szansa na wyeliminowanie całego kierownictwa reżimu jednym uderzeniem. CIA potwierdziło te dane w czwartek. Jednocześnie amerykańscy negocjatorzy w Genewie zaraportowali, że rozmowy z Iranem utknęły w martwym punkcie.
Trump wydał rozkaz. Strategia była prosta: albo reżim dobrowolnie zlikwiduje program jądrowy i rakietowy, albo zostanie zniszczony. Reżim odmówił, więc Trump przeszedł do czynów.
Dlaczego tak wielu Amerykanów ma problem ze zrozumieniem tej dwutorowej strategii? Dlaczego tak trudno pojąć, że Izrael i Ameryka mają wspólnego wroga, który od dekad skanduje: „Śmierć Ameryce!”?
Pierwszy cios wymierzony w prawdę
Kategorie: Uncategorized

