
Beata Lewkowicz
Szanowni Państwo, w związku z sytuacją wokół i w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, a w szczególności z co najmniej kontrowersyjnym doborem ambasadorów Akcji Żonkile, jak również w ogóle z działaniami Muzeum, pozwoliłam sobie napisać petycję.
https://www.petycjeonline.com/petycja_do_muzeum_historii…
Dziękuję za inspirację Sławomir Holland
Jako ilustracje wykorzystałam zdjęcie autentycznej opaski z getta warszawskiego, do czego z kolei zainspirowała mnie nieoceniona Katarzyna Żmuda-Bryl 
A na koniec powtórzę za Anne Goldschmid: „ Pamięć tak, żonkil nie”. W każdym razie nie na takich warunkach. 
Petycja do Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w sprawie doboru ambasadorów Akcji Żonkile i kierunku działań instytucji
Szanowni Państwo,
zwracamy się do Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w związku z decyzjami dotyczącymi doboru ambasadorów Akcji Żonkile oraz szerszym kierunkiem działań i doboru osób współtworzących przestrzeń wokół Muzeum.
Akcja Żonkile jest symbolem pamięci o powstaniu w getcie warszawskim, o Zagładzie oraz o historii Żydów polskich. Tym większa odpowiedzialność spoczywa na instytucji, która tę pamięć reprezentuje, oraz na osobach, które stają się jej symboliczną twarzą.
W tym kontekście decyzja o powierzeniu roli ambasadora Mariuszowi Szczygłowi nie jest decyzją neutralną. Jest to wybór, który nadaje określony ton i wskazuje, jaki sposób pisania o Izraelu oraz o współczesnych Żydach uznawany jest przez Państwa instytucję za dopuszczalny i reprezentatywny.
Nie chodzi przy tym o pojedynczy wpis czy jedną wypowiedź, lecz o dłuższy, powtarzalny sposób narracji, w którym centralne miejsce zajmuje cierpienie jednej strony, podczas gdy kontekst terroryzmu Hamasu, wydarzeń z 7 października oraz los izraelskich zakładników i ofiar pozostaje marginalizowany lub traktowany jako element drugorzędny.
Jednocześnie nie jest to kwestia jednej osoby ani jednego wyboru. Wokół Muzeum od dłuższego czasu pojawia się powtarzalny wzorzec doboru rozmówców i uczestników debat, wśród których znajdują się osoby posługujące się wobec Izraela językiem skrajnych oskarżeń i jednoznacznych ocen, często pomijających kontekst terroryzmu oraz realiów bezpieczeństwa, w jakich funkcjonuje państwo żydowskie.
Nie chodzi tu o wykluczanie krytyki. Krytyka polityki państwa jest rzeczą naturalną i potrzebną, nie może jednak stać się jedynym językiem, przy jednoczesnym braku proporcji i kontekstu. W takiej sytuacji trudno mówić o uczciwej debacie.
W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się również wypowiedzi, w których używa się wobec Izraela określeń takich jak „ludobójstwo” czy formuł prowadzących do uogólnień dotyczących całej wspólnoty żydowskiej. Tego rodzaju język przekracza granicę krytyki politycznej i ma realne konsekwencje społeczne.
Utrwala się w ten sposób obraz Izraela jako strony jednoznacznie winnej, który przestaje być tezą wymagającą uzasadnienia, a zaczyna funkcjonować jako twierdzenie per se, a więc coś oczywistego, powtarzanego bez potrzeby dowodu. To przekłada się na rosnącą wrogość wobec Żydów.
Nie sposób również pomijać szerszego kontekstu języka i postaw, które w ostatnich latach określane są jako „antysyjonizm”. Nieustanne przedstawianie Izraela wyłącznie w kategoriach negatywnych, podważanie samej legitymacji jego istnienia oraz stosowanie wobec niego najbardziej skrajnych kategorii moralnych nie funkcjonuje w próżni. Tego rodzaju narracja przenika do świadomości społecznej i nie daje się oddzielić od stosunku do Żydów jako wspólnoty. W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której uprzedzenia wobec państwa żydowskiego zaczynają przekładać się na uprzedzenia wobec Żydów w diasporze.
Dlatego twierdzenie, że można bez konsekwencji oddzielić antysyjonizm od antysemityzmu, jest po prostu złudzeniem. W rzeczywistości granica dawno została zatarta, a język używany wobec Izraela wpływa na sposób, w jaki postrzegani są Żydzi jako tacy. Antysyjonizm stał się tożsamy z antysemityzmem.
W tym kontekście szczególnie niezrozumiała pozostaje sytuacja po 7 października 2023 roku, kiedy mimo skali tragedii Muzeum nie zdecydowało się na elementarny gest symboliczny, jakim byłoby wywieszenie flagi Izraela. W wielu innych sprawach podobne gesty są oczywiste. Tutaj nagle przestały być. Dodatkowo brak pełnej, przejrzystej listy ambasadorów Akcji Żonkile budzi wątpliwości co do transparentności tych decyzji.
Instytucja powołana do opowiadania historii Żydów i ich Zagłady nie funkcjonuje w próżni. Pamięć o Zagładzie nie może być oddzielana od odpowiedzialności za język, który kształtuje współczesne postrzeganie Żydów i państwa żydowskiego.
W związku z powyższym wyrażamy sprzeciw wobec obecnego kierunku doboru ambasadorów i uczestników debaty publicznej związanej z Muzeum POLIN.
Wzywamy Państwa do:
– większej odpowiedzialności w doborze osób reprezentujących Akcję Żonkile
– zachowania proporcji i kontekstu w debacie publicznej
– transparentności w komunikowaniu decyzji dotyczących ambasadorów
– uwzględniania pełnego kontekstu wydarzeń, w tym terroryzmu Hamasu i losu izraelskich ofiar
Pamięć o powstaniu w getcie warszawskim oraz o Zagładzie nie może być reprezentowana przez osoby, które prowadzą nieprzychylną, a wręcz wrogą państwu żydowskiemu narrację, co w praktyce prowadzi do wzrostu antysemityzmu.
Dlatego nie zgadzamy się na obecny kierunek działań Muzeum POLIN i uważamy go za poważny błąd.

Kategorie: Uncategorized


Antysemici w Polsce dali o sobie znać w 1947, organizując pogrom w Kielcach. Potem w 1968, gdy wyrzucili z Polski 30 tys. Żydów. Obecnie odezwali się w związku z atakiem Hamasu na Izrael i akcją zbrojną Izraela. O ironio losu, fala antysemityzmu nie ominęła… Muzeum Historii Żydów!