Uncategorized

Wspaniałe zbiory breslauerskich Żydów zniknęły w kilka lat

W swoich kolekcjach mieli obrazy Renoira, Moneta, van Gogha.

Agnieszka Dobkiewicz

'Dwaj jeźdźcy na plaży' Maksa Liebermanna

’Dwaj jeźdźcy na plaży’ Maksa Liebermanna (wikipedia)

Wrocławska Fundacja Urban Memory po majówce zaprezentuje nowo powstałą bazę na temat żydowskich kolekcjonerów sztuki w przedwojennym Wrocławiu. Były wyjątkowe i bezcenne, niestety żadna z nich nie przetrwała II wojny światowej.

W latach 20. XX wieku w Breslau powstały imponujące kolekcje dzieł sztuki, w których znajdowały się dzieła impresjonistów i ekspresjonistów. Kilka lat później zniknęły one z krajobrazu miasta. Przez wiele dekad o nich i o tragicznych okolicznościach towarzyszących ich znikaniu niemal nikt nie wiedział. Dopiero, gdy o zwrot dzieł sztuki z nich pochodzących zaczęli starać się spadkobiercy, zaczęto o nich mówić.

We Wrocławiu 10 lat temu tematem zajęła się dr Magdalena Palica, bazując na pracach niemieckich naukowców, które rozpoczęły się po 1998 r. Stworzyła wtedy projekt „Śląskie kolekcje”. To, że temat kolekcji gromadzonych przez Żydów w Breslau został w ogóle podjęty ma związek z deklaracją waszyngtońską z 1998 roku, gdzie 44 kraje uzgodniły wspólnie stanowisko w sprawie mienia zagrabionego w Holocauście i uznały, że kwestia grabieży mienia żydowskiego powinna mieć specjalny status.

– Właśnie wtedy o te zaginione kolekcje, także wrocławskie, zaczęły się upominać rodziny nieżyjących właścicieli – mówi Magdalena Palica. – Temat mnie zafascynował. Zdałam sobie sprawę, że ta historia działa się w cieniu Holocaustu.

Żydowskie kolekcje dzieł sztuki we Wrocławiu. Od Silberberga do Landererów

Zmiana planów życiowych przez dr Palicę spowodowała, że strona „Śląskie kolekcje” zniknęła z sieci. Do tematu wróciła jednak rok temu wrocławska Fundacja Urban Memory. W oparciu o projekt MultiMemo finansowany przez Unię Europejską, stworzyła bazę danych, w której będzie można znaleźć informacje o breslauerskich kolekcjonerach żydowskiego pochodzenia oraz o dziełach sztuki, które zgromadzili w swoich kolekcjach.

Tworzy ją w sumie sześć nazwisk. Są tam oczywiście twórcy najbardziej imponujących kolekcji, zamożni żydowscy przedsiębiorcy: Carl Sachs, Max Silberberg i Leo Lewin. Dołączył do nich prawnik Ismar Littmann, także Żyd, którego zainteresowania koncentrowały się na sztuce ekspresjonistycznej.

Palica: – Przez 15 ostatnich lat nie przebiły się informacje o tym, że to kobiety były też twórczyniami breslauerskich kolekcji. Gdy zobaczyłam portret Gustawy Landerer, uznałam, że trzeba się też zająć kolekcją tej rodziny i pokazać udział w tym procesie kobiet.

Tak właśnie do bazy trafili Augusta i Alois Landererowie. Ich kolekcja ciągle jeszcze jest bardzo słabo zbadana, podobnie jak ich losy. Wiadomo, że prowadzili w Breslau hurtownię drewna i narzędzi niezbędnych do jego obróbki. Od 1927 r. Alois pełnił funkcję konsula Litwy w Breslau.

Małżeństwo mieszkało przy Kaiser-Wilhelm-Str. 182 (dziś Powstańców Śląskich). Posiadało też willę w Pradze. Gromadzili w nich między innymi płótna niemieckich impresjonistów Maxa Slevogta, Maxa Liebermanna, Lovisa Corintha. W 1938 r. rodzina wobec sytuacji polityczne i represji, dotykających osoby pochodzenia żydowskiego w III Rzeszy, wyjechała do Pragi, a następnie emigrowała do USA. Część kolekcji udało się jej wywieść. Podobnie, jak rodzinie Kolkerów, która także trafiła do bazy.

Żydowskie kolekcje dzieł sztuki we Wrocławiu. Tragiczny los kolekcji Littmanna

Takiego szczęścia nie miał już Ismar Littmann. Kryzys finansowy lat 30. w Niemczech spowodował, że sprzedał część swoich dzieł sztuki, między innymi u znanego handlarza dziełami sztuki w Berlinie Paula Graupego. Mimo to jego sytuacja ekonomiczna stała się na tyle trudna, że musiał zaciągnąć pożyczkę pod część kolekcji w banku. Z kolei sytuacja polityczna spowodowała, że jego kolekcja, której trzon stanowiła sztuka określana przez nazistów jako zdegenerowana, traciła na wartości. Bank zażyczył więc sobie natychmiastowej spłaty zadłużenia. Wobec tragizmu sytuacji, breslauerski kolekcjoner odebrał sobie życie.

To nie był jednak koniec tragedii jego rodziny. Część obrazów z kolekcji Ismara wysłała do Berlina, by wystawić je na licytacji w domy aukcyjnym. Jak ustaliła dr. Magdalena Pawlica, na dwa dni przed planowaną aukcją w 1935 r. zarekwirowało je gestapo uznając, że mają „pornograficzny” i „bolszewicki” charakter.

– Zostały przekazane do berlińskiej Nationalgalerie w celu rozstrzygnięcia, czy posiadają one jakąkolwiek wartość. Ówczesny dyrektor tej instytucji wybrał z tej grupy 18 dzieł, w tym dwa obrazy Muellera ze zbioru Littmanna, które ocalały. Pozostała część została uznana za „sztukę zdegenerowaną” i spalona w marcu 1936 roku. Ponad rok później, w lipcu 1937, otwarto w Monachium wystawę pod znamiennym tytułem „Entartete Kunst”, na której wśród ponad sześciuset zaprezentowanych dzieł można było i oglądać cztery obrazy ze zbioru Littmanna. Wystawę odwiedziło ponad dwa miliony zwiedzających – informuje wrocławska badaczka.

Żydowskie kolekcje dzieł sztuki we Wrocławiu. Dwóch jeźdźców na plaży

Wyjątkowe kolekcje nie bez powodu znalazły się w Breslau. Przed II wojna światową prężnie działała tutaj trzecia co do wielkości gmina żydowska w Niemczech. Członkowie społeczności byli na tyle bogaci, by z rozmachem realizować swoje pasje kolekcjonerskie. W 1920 r. w Breslau powstało Muzeum Żydowskie, podczas gdy w Berlinie takie muzeum stworzono dopiero w 1933 r. Kolekcje żydowskie, po dojściu do władzy w Niemczech nazistów, szybko stały się obiektem ich zainteresowania. Losy wielu z dzieł sztuki są do dziś nieznane. Nie wiadomo, czy zostały zniszczone, czy są częścią prywatnych kolekcji.

Wielkie emocje w 2012 r. wywołał obraz Maksa Liebermann „Dwóch jeźdźców na plaży”. Znaleziono go przypadkiem w mieszkaniu Corneliusa Gurlitta, syna marszanda Hitlera – Hildebranda. Okazało się, że został podstępem wyłudzony od wrocławskiego kolekcjonera i przedsiębiorcy Davida Friedmanna. Jego samego wraz z żoną wywieziono do obozu koncentracyjnego, gdzie stracili życie. Spadkobiercom, którzy obraz rozpoznali blisko 70 lat po wojnie, udało się go odzyskać. To dało nadzieję, że dzieła z zagrabionych, odebranych lub przymusem zakupionych kolekcji zostaną odzyskane.

– Celem naszego projektu jest udostępnienie informacji o kolekcjach i kolekcjonerach żydowskich z Breslau, przybliżenie wyjątkowości i światowego poziomu omawianych przedwojennych zbiorów sztuki oraz podjęcie pytań o proces dewaluacji i sprzedaży dzieł z poszczególnych kolekcji w czasach nazistowskich, ich zawłaszczania i kradzieży oraz o obecne strategie restytucji ruchomego mienia żydowskiego w Polsce oraz w innych krajach UE – przybliża cele projektu jego koordynatorka  Agnieszka Jabłońska z Fundacji Urban Memory.

Wspaniałe zbiory breslauerskich Żydów zniknęły w kilka lat

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.