Uncategorized

 Taki już mam PESEL


Jakub Kopec

   Mój mózg coraz bardziej przypomina ser szwajcarski. Coraz więcej w nim dziur, coraz mniej połączeń między synapsami.  Kiedy w zawstydzeniu zwierzam się mojemu lekarzowi rodzinnemu, który jest śliczną i młodą dziewczyną, że łupie mnie w krzyżu, lekarz odpowiada: – To nic takiego, taki już pan ma PESEL.

     W   tygodniku NIE, gdzie aż roi się od słów wulgarnych i od nieprzyzwoitych treści antyrządowych, ukazała się recenzja mojej książki „Maestro i primadonna”, która „w najbliższym czasie trafi do księgarń”. Otóż po śmierci redaktora Urbana tygodnik odstępuje od zasady pisania wyłącznie prawdy, niezależnie od wymagań aktualnie rządzącej kliki. Moja książka nie trafi do księgarń, bowiem przyjęcia jej do dystrybucji  z niepojętych przyczyn odmówiło kolejno pięć warszawskich hurtowni: „Motyle książkowe”, „Platon” , „Azymut”, „Wolumen” i „Weris”. Z konieczności muszę więc odwołać się do dystrybucji wysyłkowej, omijającej bariery ustawiane przez nieśmiertelny „sojusz ołtarza i tronu”.

Moja książka ujawnia, że „wybitna  pisarka katolicka”, św. p. Joanna Kulmowa, była Żydówką i „dzieckiem Holokaustu”, uratowanym od niechybnej śmierci w katolickim klasztorze, a jej świętoszkowaty mąż, pisarz, filozof i kompozytor Jan Kulma, który od dziecka „marzył o życiu zakonnym”, był tajnym działaczem Kościoła Katolickiego (Opus Dei?), dbałym raczej o interesy Watykanu niźli Rzeczypospolitej. W tej  opowieści o życiu w świętości gloryfikuję mrówczą pracowitość Poetki, której bibliografia spisana jest na czterystu stronach, i jednocześnie z inkwizytorską surowością  potępiam skłonność do medytacji i mitomanii jej męża, który szczegółowo opisał w „Dykteryjkach przedśmiertnych” swój bohaterski udział w powstańczym  ataku na gmach Gestapo w Alei Szucha, chociaż, według mojej wiedzy, cały czas Powstania Warszawskiego przesiedział bezpiecznie w Wawrze, po prawej stronie Wisły.

    Pod datą 31 stycznia br.  na blogu „Reunion69” zamieściłem przeto stosowny wpis, informujący, jak można zamawiać książkę „Maestro i primadonna”, i że do pierwszych stu zamówień gratisowo dołączona będzie płyta DVD z wierszami Kulmowej. Ponieważ „taki mam już PESEL”, wysyłając tekst Internetem za Bałtyk, mimowiednie wyciąłem zeń istotny fragment, który brzmiał tak:

   „Ta płyta, zawierająca półtorej godziny recytacji wierszy według wyboru autorki i w jej znakomitej aktorskiej interpretacji (nagranie w studio Polskiego Radia Szczecin w 1979 roku), dołączona będzie gratis do pierwszych stu zamówień. Na okładce albumu wyraźnie widać napis „Bibliografia”, ale nie jest on wydrukowany brązową farbą, lecz wypalony na brąz rozprażonym żelazem! Na okładce płyty wypalony jest portret Joanny Kulmowej, wytrawiony kwasem w odbiciu negatywowym na żelaznej matrycy. Niestety, ambitne wysiłki Włodzimierza Kubika, artysty grafika i wynalazcy nowej technologii drukarskiej, spełzły na niczym; portret Kulmowej jest całkowicie nieczytelny.

     Dzięki szczodrobliwości sponsora Jana Kulmy i życzliwości artysty Włodzimierza Kubika, cały, nakład nieszczęsnego albumu,  liczący 200 egzemplarzy numerowanych, trafił w moje ręce. Rozdawałem płytę celebrytom, a także krewnym i znajomym, ostatni zaś, setny egzemplarz z autografem Poetki, za pośrednictwem Joanny Subbotko, publicystki „Gazety Wyborczej”, przekazałem w ręce schorowanego profesora Adama Strzembosza, byłego prezesa „prawdziwego” Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ w wywiadzie dla „GW”, sędzia niezłomny lecz sędziwy, uskarżał się, że nie może zaspokoić swojej potrzeby obcowania z poezją z powodu słabnącego wzroku. Płyta, zdefektowana pod względemdrukarskim, jest doskonałym audiobookiem! Ma to wielki walor zwłaszcza dla drugiego pokolenia Wygnańców Marcowych, oderwanych od krynicy języka polskiego.

    Wszystkie zgromadzone w ten sposób fundusze, nie cały zysk , lecz cały przychód (sic!), przeznaczę na druk bibliofilskiego „Panjezuska”.

   Niech żyje wolność słowa poetyckiego i artystycznego rysunku!”

   Poemat Joanny Kulmowej „Jak to Panjezusek Cierniowy po świecie przepatrywał”, ilustrowany czternastoma linorytami Jerzego Dudy Gracza, oprotestowany w 1972 roku przez Urząd Kontroli na Mysiej, został wycofany z księgarń przez cenzurę kościelną (sic!) w ostatnich tygodniach XX wieku.  To nie jest protest  związany wyłącznie z hitlerowskim Holokaustem, jak pochopnie stwierdzam  w książce „Maestro i primadonna”. To jest krzyk przerażenia z powodu mordu jedwabińskiego, pogromu kieleckiego  1947 roku, nastrojów pogromowych w „Marcu 68”, a także przeczucie terrorystycznego napadu Hamasu na Izrael z 7 października 2023 roku, który nie przewyższa Holokaustu liczbą cywilnych ofiar, lecz bez wątpienia stanowi szczyt wojennej ohydy w dziejach ludzkości.

    Na litografii Dudy Gracza oprawcy Panjezuska Cierniowego mają na nogach ciepłe filcowe gumiaki przybrudzone błotem, a nie esesmańskie buty wyczyszczone na glans.

  Wbrew wszelkim przeciwnościom losowym, zamierzam wydać „Panjezuska” w setną rocznicę urodzin Joanny Kulmowej, toteż mozolnie gromadzę fundusze na ten zbożny cel. Niestety, mój nieszczęsny PESEL sprawił, że w tekście, powiadamiającym o sprzedaży wysyłkowej, podałem numer konta skrócony o cztery ostatnie cyferki!  Informuję poprawnie, jak zamawiać książkę „Maestro i primadonna”:

         Kwotę 15 euro należy wpłacić na konto :

    Nr konta odbiorcy:                       PL86124060611978001149627118

    Nazwa odbiorcy:                           Jan Jakub Kopeć 

    Nazwa banku odbiorcy:                    BANK PEKAO SA       

    Kod BIC (Swift):                           PKOPPLPW 

         Przepraszam i życzę pożywnej lektury

                                                      Jakub Kopeć                        (tel. 48 789 269 432, email: kopecjanjakub@gmail.com

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.