
Izraelczycy, którzy nie przestrzegają szabatu, obudzili się w sobotę z fałszywą wiadomością, która, jak to trafnie ujął Winston Churchill, „obiegła pół świata, zanim prawda zdążyła założyć spodnie”.
Cała ta bzdura zaczęła się od relacji i24News na temat artykułu, który ukazał się w The Jerusalem Post. Większość porannej audycji hebrajskiego kanału poświęcono temu, co przedstawiano jako wielką sensację, którą podchwyciły inne media.
To samo dotyczyło oczywiście mediów społecznościowych.
Problem polega na tym, że wszystko w tej wiadomości było nieprawdziwe, począwszy od błędnego podania źródła. Każdy, kto zadał sobie trud sprawdzenia, mógł stwierdzić, że artykuł w „JPost” był przedrukiem tekstu opublikowanego w „The Media Line”.
Być może pomyłkę tę można by przypisać lenistwu dziennikarzy. Jednak sposób przedstawienia treści artykułu – dotyczącego zbliżającej się podróży prezydenta USA Donalda Trumpa na Bliski Wschód – nie zasługuje nawet na tak łagodną ocenę.
Napis na pasku telewizyjnym brzmiał: „Raport: Trump uzna państwo palestyńskie”.
Naturalnie wywołało to falę paniki lub radości, w zależności od poglądów osób podkreślających „sensację”. Wystarczyło jednak przeczytać artykuł, aby zdać sobie sprawę, że „nie ma o czym mówić”.
Dopiero w piątym akapicie autor, Ali Hussain, porusza kontrowersyjny temat. Fragment, który rozpoczyna się pytaniem napisanym pogrubioną czcionką („Czy Donald Trump uzna państwo palestyńskie?”), brzmi następująco:
„Źródło dyplomatyczne z Zatoki Perskiej, które nie chciało ujawnić swojego nazwiska ani stanowiska, powiedziało The Media Line: „Prezydent Donald Trump wyda oświadczenie dotyczące Państwa Palestyńskiego i uznania go przez Stany Zjednoczone oraz utworzenia państwa palestyńskiego bez udziału Hamasu”.
Źródło dodało również: „Jeśli ogłoszone zostanie uznanie Państwa Palestyńskiego przez Stany Zjednoczone, będzie to najważniejsza deklaracja, która zmieni układ sił na Bliskim Wschodzie, a więcej krajów przystąpi do porozumień Abrahama”.
Anonimowe źródło z nienazwanego kraju spekulujące na temat czegoś, co jeszcze się nie wydarzyło, nie jest wiadomością. Hussain też nie twierdzi, że jest.
W rzeczywistości cytuje on innych – oficjalnie – którzy zaprzeczają powyższym twierdzeniom. Jednym z nich jest ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee, który „zaprzeczył oświadczeniom tego źródła opublikowanym w sobotę po południu na Twitterze, stwierdzając, że Izrael nie ma lepszego przyjaciela niż Stany Zjednoczone”.
Innym jest były dyplomata z Zatoki Perskiej Ahmed Al-Ibrahim, który powiedział „The Media Line”: „Nie spodziewam się, że będzie to dotyczyło Palestyny. Nie zaproszono prezydenta Egiptu Abdela Fattah el-Sisiego ani króla Jordanii Abdullaha II. Są to dwa kraje najbliższe Palestynie i ich obecność na takim wydarzeniu byłaby bardzo ważna”.
Warto byłoby, aby serwis i24News wydał oświadczenie z przeprosinami za wywołanie fałszywej burzy, opartej albo na lenistwie, albo na stronniczości politycznej. Tymczasem widzowie obu stron spektrum politycznego powinni wstrzymać się z wyciąganiem pochopnych wniosków na podstawie gorących emocji.
Przykładem jest post krążący w serwisie X, dotyczący odpowiedzi rzeczniczki Białego Domu Karoline Leavitt na doniesienia serwisu X.
W tweecie stwierdzono, że powiedziała ona: „Wbrew rozpowszechnianym kłamstwom nie będzie żadnego uznania państwa palestyńskiego”.
Ładnie. Jednak poszukiwanie takiego komentarza w tym kontekście nie przynosi żadnych rezultatów.
W obecnej sytuacji trudno uniknąć rywalizacji o kliknięcia. Z drugiej strony, wiarygodność jest w dłuższej perspektywie bardziej wartościowa.
Nie, Trump nie zamierza uznać państwa palestyńskiego

Kategorie: Uncategorized

