
Lipiec mnie zawsze dopada, najpierw Kielcami, potem Jedwabnem, ale też Radziłowem, Szczuczynem, Wąsoszem, Jasionówką, a na koniec 22 lipca – rocznicą rozpoczęcia tzw. Wielkiej Akcji Likwidacyjnej”, czyli masowej eksterminacji Żydów warszawskiego getta w Treblince. To wszystko niesie z sobą lipiec. Jeden z najpiękniejszych urlopowych miesięcy.
Jest ponura rocznica Mordu w Jedwabnem i właśnie się dowiedzieliśmy, że antysemici ustawili tam tuż obok swój pomnik prezentujący historię alternatywną.
Te rocznice i refleksje podcinają mi skrzydła do zajęcia się aktualnym życiem społecznym, bo dochodzę do wniosku, że nie mam na nic wpływu i że oblicze polityczne kraju zmienia się fatalnie na niekorzyść. Brunatnieje. Za chwilę do władzy dojdą faszyści lub populiści, którzy im sprzyjają: Kaczyński, Nawrocki, Bosak i Braun.
Życie żydowskie w III RP się nie odrodziło, tak jak nie mogło się odrodzić w PRL. Życie żydowskie za naszych czasów ukrywa się we wspomnieniach i historiach. Dlatego ofiarami współczesnych faszystów będą padać uchodźcy i migranci. Polacy określają ich pogardliwie. Są wrogo usposobieni wobec przyjezdnych, pełni uprzedzeń. Najchętniej by się ich pozbyli.
Na granicy czuwają patrole obywatelskie z tzw. Ruchu Obrony Granic. Patrole są chwalone przez Kaczyńskiego, dowodzi nimi Bąkiewicz.
Akurat teraz trwa gorący okres w polskiej polityce. Ma się odbyć rekonstrukcja rządu. My żyjemy inicjatywą Prokuratora Generalnego, żeby przeliczyć ponownie głosy oddane w wyborach prezydenckich. Na początku sierpnia ma zostać zwołane Zgromadzenie Narodowe… Podobno na „zaprzysiężenie” zjadą faszyści, narodowcy, kibole, słowem przyjaciele zaprzysięganego z całej Polski i otoczą Sejm, by oddać mu hołd i wspólnie się cieszyć.
No, a ja ze swoimi myślami o żydowskim losie tutaj w Polsce pozostaję całkowicie bezradny i nie potrafię specjalnie myśleć w sposób publicystyczny. Na dodatek widzę, jak grono przyjaciół się kurczy w związku z konfliktem bliskowschodnim, za który ja i pozostali jestem niesłusznie obwiniany. Nie mam nic wspólnego z konfliktem bliskowschodnim, a jednak niegdysiejsi znajomi wmawiają mi, że muszę wziąć odpowiedzialność za jego przebieg.
My potrafimy wyczuć faszyzm na odległość. Faszyzm do Polski dotarł i się pleni. Przejawia się wśród rozlicznych symptomów także kultem siły i przemocy. Oto świeży cytat z ustępującego prezydenta Andrzeja Dudy:
„Niedawno jeden człowiek powiedział do mnie bardzo brutalnie: „Wie pan, dlaczego w Polsce jest tyle zdrady i warcholstwa bezczelnego? Ponieważ dawno nikogo nie powieszono za zdradę”. To straszne, ale w tych słowach jest prawda. […] Kara ma również walor odstraszający – mówił dalej prezydent.”
Demokraci nie potrafią się z faszyzmem uporać. Pielęgnują gospodarkę i mają wielkie osiągnięcia. Tak było również przed 2015 rokiem, po którym stracili władzę na rzecz PiS-u, który dzięki temu miał co rozkraść i sprzeniewierzył fortunę. Bez igrzysk chleb tak nie smakuje.
Przemysław Wiszniewski
Kategorie: Uncategorized

