Uncategorized

Kiedy nieznany Hindus pomógł austriackim Żydom uciec przed nazistami

Przyslala Marylka

„Powiem ci sekret. Twój dziadek pomógł żydowskim rodzinom uciec przed nazistami”.

To jedno zdanie wypowiedziane przez matkę skłoniło Vinaya Guptę do podróży w przeszłość swojego dziadka, Kundanlala. Odkrył historię bardziej porywającą niż fikcja: mało znany akt bohaterstwa indyjskiego biznesmena, który zaryzykował wszystko, aby uratować nieznajomych w najciemniejszej godzinie Europy.

Dla Kundanlala nie była to tylko kwestia współczucia, ale także skomplikowana logistyka, ogromne ryzyko i determinacja. Po powrocie do Indii Kundanlal założył firmy, które zatrudniały Żydów, a także budował dla nich domy. Wszystko to po to, by zobaczyć, jak Brytyjczycy ogłaszają ich „wrogimi cudzoziemcami” i internowują po wybuchu II wojny światowej.

Życie Kundanlala przypomina epos: z biednego chłopca z Ludhiany, który w wieku 13 lat wziął ślub, wyrósł przedsiębiorca sprzedający wszystko, od drewna i soli, po sprzęt laboratoryjny i koła do wozów zaprzęgniętych w woły. Prowadził również firmę odzieżową i fabrykę zapałek. Był najlepszym uczniem w swojej klasie w Lahore, a w wieku 22 lat wstąpił do kolonialnej służby cywilnej, by wkrótce zrezygnować, aby zaangażować się w ruch wolnościowy i budowę fabryk.

Uścisnął dłoń indyjskiemu przywódcy niepodległościowemu, a później pierwszemu premierowi Jawaharlalowi Nehru. Na parowcu płynącym do Europy spotkał aktorkę Devikę Rani.

W swojej autobiografii „A Rescue In Vienna” Gupta odkrywa niezwykłą historię ratunkową swojego dziadka na obcej ziemi, opartą na rodzinnych listach, wywiadach z ocalałymi i dokumentach historycznych.

W cieniu aneksji Austrii przez Hitlera w 1938 roku, Kundanlal, producent obrabiarek z miasta Ludhiana w stanie Pendżab, w milczeniu oferował żydowskim fachowcom pracę w Indiach, aby uzyskać dla nich ratujące życie wizy. Proponował im zatrudnienie, zapewniał środki do życia i budował dla tych rodzin domy w Indiach.

Łącznie uratował pięć rodzin.

Historie ocalałych

  • Fritz Weiss, 30-letni żydowski prawnik, ukrywał się w szpitalu, udając chorego. Kundanlal, który leczył tam swoją chorobę, poznał go i zaoferował mu ratunek: fikcyjną pracę w firmie Kundan Agencies, dzięki której Weiss uzyskał wizę do Indii.
  • Alfred Wachsler, mistrz stolarstwa, spotkał Kundanlala, gdy przyprowadził do szpitala swoją ciężarną żonę. Obiecano mu przyszłość w branży meblarskiej i sponsoring emigracji, dzięki czemu jego rodzina stała się jedną z żydowskich rodzin, które dotarły do Indii między styczniem 1938 a lutym 1939 roku.
  • Hans Losch, technik tekstylny, odpowiedział na ogłoszenie Kundanlala w austriackiej gazecie, w którym poszukiwano wykwalifikowanych pracowników. Zaproponowano mu stanowisko kierownicze w fikcyjnej firmie Kundan Cloth Mills w Ludhiana, wraz z zakwaterowaniem i udziałem w zyskach. Skorzystał z tej szansy, by zacząć od nowa.
  • Alfred Schafranek, niegdyś właściciel fabryki sklejki, pokazał swoje umiejętności Kundanlalowi i otrzymał propozycję pracy przy budowie nowoczesnego zakładu produkcji sklejki w Indiach. Cała jego rodzina, w tym brat Siegfried, mechanik, została uratowana.
  • Siegmund Retter, przedsiębiorca zajmujący się obrabiarkami, był jedną z pierwszych osób, z którymi skontaktował się Kundanlal. Gdy jego firma upadła pod rządami nazistów, Kundanlal zaczął organizować jego przeprowadzkę do Indii, aby mógł zacząć wszystko od nowa.

Wszystko zaczęło się w szpitalu w Wiedniu. Zmagający się z cukrzycą i hemoroidami 45-letni Kundanlal szukał nowych metod leczenia. W 1938 roku, podczas rekonwalescencji po operacji, poznał Lucy i Alfreda Wachslerów, młodą parę spodziewającą się pierwszego dziecka. Od nich dowiedział się o nasilającej się przemocy antysemickiej i niszczeniu życia Żydów.

W ciągu następnych kilku miesięcy spotkał innych mężczyzn. Zachęcony tym sukcesem, Kundanlal zamieścił ogłoszenia w gazetach, poszukując wykwalifikowanych pracowników chętnych do przeniesienia się do Indii. Wśród osób, które odpowiedziały na ogłoszenie, byli Wachsler, Losch, Schafranek i Retter. Kundanlal zaoferował każdemu z nich pracę, gwarancje finansowe i wsparcie w uzyskaniu indyjskich wiz.

„Uderzającym aspektem wszystkich skomplikowanych intryg Kundanlala na rzecz tych rodzin było to, jak bardzo pozostawał dyskretny, do samego końca utrzymując pozory transferu technologii do Indii” — pisze Gupta. „Nie podzielił się swoimi zamiarami ani planami z żadnymi indyjskimi ani brytyjskimi urzędnikami. Jego rodzina dowiedziała się o jego planach dopiero po jego powrocie do domu kilka miesięcy później”.

W październiku 1938 roku Losch jako pierwszy z rekrutów Kundanlala przybył do Ludhiany. Został przyjęty w domu Kundanlala, ale nie czuł się komfortowo w tym spokojnym miasteczku. Bez społeczności żydowskiej i życia kulturalnego, a także z powodu problemów fabryki tkanin, Losch opuścił miasto w ciągu kilku tygodni i wyjechał do Bombaju (obecnie Mumbaj), powołując się na złe warunki pracy i małe szanse na zysk. Nigdy nie wrócił.

Weiss wytrzymał jeszcze krócej – niecałe dwa miesiące. Firma utworzona dla niego, Kundan Agencies, nigdy nie rozpoczęła działalności. Wkrótce przeniósł się do Bombaju, znalazł pracę w branży podłogowej, a do 1947 roku przeprowadził się do Anglii.

Mimo ich odejścia, Kundanlal nie żywił urazy, pisze Gupta. „Moja ciotka powiedziała mi, że wręcz przeciwnie, Kundanlal był zawstydzony, że nie mógł zapewnić stylu życia i środowiska społecznego bardziej odpowiadającego Wiedniowi i czuł, że gdyby to zrobił, obaj mężczyźni mogliby zostać w Ludhiana”.


Nowa rzeczywistość

Nie wszystkie historie zakończyły się w ten sposób. Alfred i Lucy Wachslerowie wraz z małym synkiem przybyli drogą morską, kolejową i lądową, w końcu wysiadając z pociągu w Ludhiana. Wprowadzili się do przestronnego domu, który Kundanlal zbudował dla nich obok drugiego, przygotowanego dla Schafranków. Alfred szybko założył warsztat stolarski, wykorzystując birmański drewno tekowe i lokalną siłę roboczą Sikhów do produkcji eleganckich zestawów jadalnianych – jeden z nich nadal znajduje się w rodzinie autora.

W marcu 1939 roku Alfred Schafranek, jego brat Siegfried i ich rodziny przybyli z Austrii. W szopie za dwoma domami uruchomili jedną z pierwszych fabryk sklejki w Indiach. Alfred, człowiek ambitny i wymagający, mocno naciskał na niewykwalifikowanych pracowników, zdeterminowany, by zbudować coś trwałego. Praca była intensywna, upał Pendżabu nieznany, a izolacja namacalna – zwłaszcza dla kobiet, które były głównie ograniczone do życia domowego.

We wrześniu 1939 roku Hitler wkroczył do Polski. Kilka dni później Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom, wciągając Indie w konflikt. Ponad 2,5 miliona Hindusów służyło w tej wojnie, a 87 000 z nich nigdy nie powróciło. W Ludhianie rzeczywistość wojny uderzyła szybko.

W 1940 roku nowe przepisy nakazały wszystkim obywatelom niemieckim – żydowskim i nieżydowskim – przenieść się do obozów internowania. Rodziny Wachslerów i Schafraneków zostały przymusowo przeniesione do obozu Purandhar w pobliżu Poony (obecnie Pune), gdzie mieszkali w surowych barakach, mając do dyspozycji lampy naftowe i minimalne udogodnienia. Nie popełnili żadnego przestępstwa – mieli tylko niewłaściwe paszporty.

W końcu możliwe stało się ich zwolnienie, pod warunkiem, że znajdą płatną pracę. Alfred i Siegfried Schafranek znaleźli zatrudnienie jako kierownicy w nowej firmie produkującej sklejkę w Bangalore i przenieśli się tam z rodzinami, zaczynając wszystko od nowa. Rodzina Wachslerów opuściła obóz w 1942 roku, po tym jak Alfred znalazł pracę w Karaczi. Obie rodziny nigdy więcej się nie spotkały.

Obóz Purandhar został zamknięty w 1946 roku, prawie rok po zakończeniu wojny.

W 1948 roku kuzyn Alfreda Wachslera sponsorował wizy uchodźcze do Stanów Zjednoczonych dla całej rodziny. W październiku tego samego roku odlecieli z Karaczi, aby nigdy więcej nie powrócić do Indii. Schafranekowie przenieśli się do Australii w 1947 roku po udanym przedsięwzięciu związanym z produkcją sklejki w Bangalore.

Podczas badań do książki Gupta spotkał Alexa Wachslera, którego ojciec, Alfred, zbudował kiedyś biurko z birmańskiego drewna tekowego, z którego Kundanlal korzystał w swoim niewielkim biurze. (Alfred zmarł w 1973 roku).

„Mimo że Alex Wachsler mieszka w Stanach Zjednoczonych od 10 roku życia, a obecnie ma ponad 80 lat, nadal tęskni za życiem w Indiach, je w indyjskich restauracjach, cieszy się spotkaniami z Hindusami i zaskakuje ich swoją znajomością języka urdu” — pisze Gupta.

Po powrocie do Ludhiany Kundanlal otworzył w swoim domu szkołę dla swoich córek, która wkrótce stała się jedną z najstarszych w Pendżabie. Działa do dziś i uczęszcza do niej 900 uczniów. Jego żona, Saraswati, stawała się coraz bardziej zamknięta w sobie i zmagała się z depresją.

Kundanlal i Saraswati mieli pięcioro dzieci, w tym cztery córki. W 1965 roku Saraswati zmarła po tragicznym upadku z tarasu. Ostatnie lata życia spędziła w milczeniu, emocjonalnie oddalona od rodziny. Kundanlal zmarł rok później, w wieku 73 lat, na zawał serca.

„Pojęcie ‘biernego obserwatora’ było dla Kundanlala anatemą. Jeśli zobaczył coś lub kogoś, kto wymagał uwagi, zajmował się tym, nie zrażając się ogromem problemu” — pisze Gupta.

To trafny epitafium dla człowieka, którego dziedzictwem była nie tylko działalność biznesowa, ale także cicha nieugiętość, współczucie i niezłomne przekonanie.

Kiedy nieznany Hindus pomógł austriackim Żydom uciec przed nazistami

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.