
W Stanach Zjednoczonych zagrożenie terrorystyczne ma trzy główne źródła: neonaziści, radykalni muzułmanie oraz radykalna lewica. O ile w przypadku pierwszej grupy istnieje powszechna zgoda co do konieczności walki z nią, o tyle w przypadku pozostałych dwóch często brakuje takiego konsensusu. Przykład Charliego Kirka pokazuje, że problem ten występuje również w Polsce.
8 czerwca 2022 roku 26-letni Nicholas Roske z Simi Valley w Kalifornii wsiadł do samolotu i poleciał do Waszyngtonu. Tam wziął taksówkę do Maryland, gdzie mieszka sędzia Sądu Najwyższego Brett Kavanaugh. O pierwszej w nocy Roske stanął przed jego domem z walizką zawierającą narzędzia do włamania oraz pistoletem. Zapytany później przez śledczych o swój plan, odpowiedział: „Włamanie. Zastrzelenie go, a potem siebie”. Roske tłumaczył, że obawiał się „skrętu w prawo” Sądu Najwyższego w kwestii aborcji i innych spraw, a w ten sposób szukał sensu. Przygotowywał się do zamachu przez miesiąc. Dodał również: „Miałem urojenia, że zabijając go, poprawię świat”. Te urojenia i przemoc wpisują się w sedno radykalnej lewicy.
Przed nominacją Kavanaugha przeprowadzono bezprecedensową kampanię oszczerstw, w której brały udział kobiety twierdzące, że zostały przez niego zgwałcone w liceum, a później musiały przyznać, że ich historie były zmyślone. Lewicowe Southern Poverty Law Center — którego opinie na temat tego, kto jest „skrajnie prawicowy”, są często powtarzane przez dziennikarzy — opublikowało propagandowy artykuł o neonazistach uciekających przed policją, którzy rzekomo byli „zadowoleni” z nominacji Kavanaugha, ponieważ „zniesie on prawa kobiet w całym kraju”. Było to absurdalne. Po zatwierdzeniu Kavanaugha przez Senat, zwolennicy Demokratów szturmowali Kapitol i walili w drzwi Sądu Najwyższego. Takiego zdarzenia wcześniej nie odnotowano w historii Stanów Zjednoczonych. Czy w takiej atmosferze fakt, że ktoś próbował zamordować Kavanaugha, naprawdę dziwi?
Krwawe ślady lewicowego radykalizmu
Lewicowy radykalizm wciąż pozostawia krwawe ślady w Ameryce. Charlie Kirk nie był pierwszą ofiarą. Wcześniej skrajna lewica dwukrotnie próbowała zamordować prezydenta Donalda Trumpa. Jeszcze wcześniej, 29 sierpnia 2020 roku, „aktywista Antify” (jak podał „New York Times”) zabił podczas demonstracji w Portland w stanie Oregon ojca rodziny, Aarona Josepha Danielsona, sześć dni przed jego 40. urodzinami. Również wtedy media próbowały odwrócić role sprawcy i ofiary, przedstawiając Danielsona jako prawicowego radykała, który w pewnym sensie sam był odpowiedzialny za swoją śmierć. „New York Times” zacytował profesora nauk politycznych, który wyjaśnił, dlaczego zabójstwo osób o odmiennych poglądach na marginesie demonstracji „Antify” jest niemal nieuniknione:
„Panuje kultura, w której prawicowe bojówki są znacznie mniejsze liczebnie, ale lepiej uzbrojone i nawołują do przemocy. Kiedy tylko się pojawiają, nieuchronnie stają w obliczu konfrontacji z Antifą lub innymi ruchami antyfaszystowskimi w Portland, co ostatecznie prowadzi do błędnego koła ciągłych konfrontacji”.
„Konfrontowani” – najwyraźniej to synonim dla „zastrzeleni”. W 2017 roku Ameryką wstrząsnął atak terrorystyczny przeprowadzony przez zagorzałego fana Berniego Sandersa. Przez dziesięć minut 66-letni James Hodgkinson strzelał do republikańskich kongresmenów, którzy spotkali się na boisku baseballowym. W ataku ciężko ranny został kongresman Steve Scalise. Motywem sprawcy była nienawiść do Donalda Trumpa i konserwatystów.
15 sierpnia 2012 roku doszło do ataku terrorystycznego na Family Research Council, ewangelicką organizację pozarządową. 29-letni Floyd Lee Corkins wszedł do biura w Waszyngtonie, gdzie spotkał nieuzbrojonego ochroniarza. Corkins wyjął broń palną z plecaka i wycelował ją w ochroniarza. Ten zaatakował Corkinsa, w wyniku czego doszło do szamotaniny. Corkins oddał trzy strzały, raniąc ochroniarza w ramię. Mimo rany postrzałowej i kolejnych strzałów, ochroniarz Leonardo Johnson zdołał obezwładnić napastnika. Zgodnie z aktem oskarżenia, Corkins wybrał Family Research Council jako cel ataku ze względu na jej poglądy, w tym sprzeciw wobec małżeństw homoseksualnych. Chciał zastrzelić jak najwięcej pracowników organizacji.
W 2009 roku zamordowano 63-letniego Jima Pouillona, obrońcę życia. Pouillon był znany z tego, że od 20 lat próbował zwrócić uwagę opinii publicznej na okrucieństwo aborcji, pokazując drastyczne zdjęcia. Zawsze miał przy sobie butlę z tlenem, której potrzebował do oddychania.
Jak lewica ignoruje przemoc
W Stanach Zjednoczonych zagrożenie terrorystyczne pochodzi z trzech stron: neonazistów, radykalnych muzułmanów i radykalnej lewicy. W przypadku pierwszej grupy społeczeństwo jest zgodne, że należy z nią walczyć – zarówno z jej działaniami, jak i ideologią. W przypadku drugiej grupy sytuacja wygląda inaczej: ataki IS i Al-Kaidy są zawsze potępiane, ale wielu nie uznaje stojącej za nimi ideologii za zagrożenie. Wpływowi politycy Partii Demokratycznej, tacy jak kongresmenki Ilhan Omar i Rashida Tlaib czy gubernator stanu Illinois J.B. Pritzker, publicznie współpracują z islamistyczną i antysemicką organizacją CAIR. W przypadku radykalnej lewicy sytuacja jest jeszcze inna. Ich działania są niemal bez wyjątku bagatelizowane; mogą przez miesiące terroryzować uniwersytety przemocą (a później są przedstawiani przez niemieckich dziennikarzy jako ofiary) i nawoływać do przemocy podczas publicznych odczytów. Nawet gdy zabijają ludzi – tak jak w przypadku Charliego Kirka – otrzymują oklaski od lewicy.
Na Blue Sky świętują morderstwo
Nie wszyscy lewicowcy, ale tak wielu, że wręcz niemożliwe jest wejście na popularną wśród lewicowców platformę Blue Sky bez przeczytania żartów na temat morderstwa lub jego usprawiedliwień. „Bohater zastrzelił nazistę” – czytamy na przykład. „Prawnik Antify” Dennis K. cieszy się z morderstwa, martwiąc się jedynie, że ostatecznie może ono zaszkodzić lewicy:
„Oczywiście można uznać za dobre to, że Charlie Kirk nie żyje, nie był dobrym człowiekiem. Ale zamach na niego będzie dla Trumpa idealnym pretekstem do zaostrzenia represji i ograniczenia praw. Ofiarami będą wtedy niewinni ludzie”.
Podobnego zdania jest użytkownik Bluesky „Hajo Thelen”:
„Nie trzeba płakać nad Kirkiem, ale może to być okazja, której junta MAGA potrzebowała, aby ostatecznie spuścić ze smyczy swoich popleczników. W związku z tym nie uważam, że to dobry dzień”.
Dla tego użytkownika byłby to bez wątpienia dobry dzień, gdyby mógł beztrosko świętować zabójstwo człowieka. Podobnie jak inny lewicowiec o pseudonimie „F4rb (Herbstfreund)”, który pisze: „Cieszę się, gdy faszyści umierają”. „justsara” wzywa do dalszych morderstw, pisząc: „Faszystowie” (zły emotikon), „martwi faszyści” (radosny emotikon). „Sven Strasen” pisze: „Świat bez Charliego Kirka jest ceteris paribus lepszym światem niż świat z Charliem Kirkiem”. Użytkownik „Bloodsucker” jest na tropie spisku:
„To takie oczywiste, że Trump kazał zabić Kirka, aby odwrócić uwagę od Epsteina. A jako bonus, aby przeprowadzić całkowitą nazifikację Stanów Zjednoczonych. Amerykański pożar Reichstagu”.
Natascha Strobl, która na co dzień zajmuje się walką z konserwatystami i często jest zapraszana jako „ekspertka” do partii Die Linke oraz stacji telewizyjnych ARD i ZDF, porównuje Charliego Kirka do nazistowskiego zbrodniarza wojennego Reinharda Heydricha, który został zabity przez czeskich partyzantów. Tym samym sugeruje, że morderca jest moralnym bohaterem, a Charlie Kirk dostał tylko to, na co zasłużył. Wykorzystuje przy tym słowa „faszyści” i „Weimar” oraz kolejne krzywe porównania:
„To będzie bardzo zły czas dla Stanów Zjednoczonych. Teraz będzie jak w Weimarze. Ale faszyści są już u władzy”.
W przypadku Strobl, Mussolini maszeruje do Weimaru. Nie uważa morderstwa Charliego Kirka za coś złego. Jej zdaniem to ofiara i osoby opłakujące Kirka są prawdziwymi sprawcami. Jann Wattjes (autor programów telewizyjnych) cieszy się: „Charlie Kirk. Hurra, dorwali go”. Można by wymieniać kolejne przykłady bez końca. Chrześcijański piłkarz Felix Nmecha zostaje wystawiony na pośmiewisko, ponieważ życzył Kirkowi, aby spoczął w pokoju u Boga. W rezultacie nie tylko kierownictwo jego klubu Borussia Dortmund i niektórzy dziennikarze oszaleli, ale w mediach społecznościowych przeciwnicy Nmechy są zachęcani do faulowania go, aby doznał zerwania więzadła krzyżowego. To głęboka nienawiść do ludzi.
Ci ludzie nie są lepsi od mordercy. Jeśli popierasz zabijanie osób o odmiennych poglądach, co powstrzymuje cię przed strzelaniem do ludzi? Tylko strach przed karą. Nie chcą zamienić swojego wygodnego życia na więzienie.
Kłamstwa na temat ofiary
Oprócz tych, którzy świętują zabójstwo Kirka, są też tacy, którzy wykorzystują jego śmierć, aby pośmiertnie zhańbić go swoimi kłamstwami. Powszechnie znanym przykładem jest Elmar Theveßen, który fałszywie twierdził, że Kirk wzywał do kamienowania homoseksualistów (telewizja ZDF później zdystansowała się od tej wypowiedzi). Dlaczego Theveßen odważył się to zrobić? Ponieważ w Niemczech od lat powszechną praktyką jest rozpowszechnianie kłamstw na temat amerykańskich chrześcijan, bez sprawdzania tych twierdzeń.
Ekspertką w tej dziedzinie jest Annika Brockschmidt, która uczyniła swoją nienawiść zawodem. Kiedyś, jako studentka, napisała pracę dyplomową na temat ewangelickich chrześcijan w USA, w której na podstawie jednostronnie dobranej literatury wtórnej nakreśliła lewicową, zniekształconą wizję około 65 milionów ewangelickich obywateli USA. Na tej podstawie stworzyła bestseller magazynu „Der Spiegel” pt. „Amerikas Gotteskrieger” (Amerykańscy wojownicy Boga). Amerykanie mogą się tylko dziwić jej prymitywnym tezom. Podobnie jak Matthew Karnitschnig, korespondent Politico, który napisał o niej:
„Brockschmidt odwołuje się do niskich instynktów: antyamerykanizmu. Na ponad 350 stronach Brockschmidt prowadzi was od schodów Kapitolu Stanów Zjednoczonych 6 stycznia ubiegłego roku, przez wiec Trumpa w stanie Iowa, aż po front amerykańskiej walki kulturowej, aby argumentować, że Ameryka zmierza w kierunku „chrześcijańskiego nacjonalizmu”. „Ich Bóg nie jest łagodny ani wyrozumiały, ale mściwy i wojowniczy” – pisze w tyradzie przeciwko temu, co uważa za prawdziwy amerykański styl życia”.
„Wybuchy gniewu Brockschmidt są tym bardziej godne uwagi, że najwyraźniej nakreśliła swój portret Ameryki bez odwiedzenia Stanów Zjednoczonych i bez rozmowy z bohaterami swojej książki – „wojownikami Boga”, którzy rzekomo prowadzą Amerykę do zguby (jedyne cytowane wywiady indywidualne pochodzą od garstki naukowców). …Brockschmidt, która niedawno (dzięki swoim „głębokim analizom politycznym”) została uznana za jedną z 30 najlepszych dziennikarek w Niemczech poniżej 30 roku życia, ma tytuł magistra historii ze specjalizacją „wojna i konflikt”. Swoje zainteresowanie Ameryką określa jako „hobby””.
W oczach Amerykanów praca Brockschmidt jest „oczywistą karykaturą”, podsumowuje Karnitschnig. Kiedy kilka lat temu autor tekstu udowodnił Brockschmidt oszczerstwa – przypisała ewangelickiemu autorowi Stephenowi McDowellowi twierdzenie, że chce on ponownie wprowadzić niewolnictwo i „na stałe zniewolić” „niechrześcijan” – i skonfrontował ją z reakcją jej amerykańskiej mentorki Julie Ingersoll, która była „zdziwiona” tym twierdzeniem, Brockschmidt nawet nie odpowiedziała. Oczywiście, co miała powiedzieć? „Po prostu to wymyśliłam?”.
Właśnie ta autorka fantastyki została teraz również przepytana jako ekspertka o Charliego Kirka i nazwała go „prawicowym ekstremistą”. Kiedy prezenter radiowy WDR zwrócił uwagę, że niektórzy uważają, iż podżeganie Brockschmidt do nienawiści przyczyniło się do stworzenia klimatu, w którym morderstwo stało się możliwe, ona odegrała rolę prześladowanej niewinności. Pomysł, że Brockschmidt mogłaby ponosić odpowiedzialność za swoje podżegające tyrady przeciwko amerykańskim chrześcijanom, został natychmiast uznany przez jej fanów za „skandal”.
Brockschmidt uważa za szczególnie naganne to, że Kirk zebrał materiały na temat dyskryminacji konserwatystów przez niektórych lewicowych profesorów na amerykańskich uniwersytetach. Brockschmidt twierdzi, że badania te doprowadziły do tego, że „osoby, których to dotyczy”, stały się „celem gróźb przemocy i śmierci”. Spróbujmy przedstawić ten kontekst w sposób trzeźwy: 90 procent amerykańskich profesorów nauk politycznych skłania się, według własnych deklaracji, ku Partii Demokratycznej. Wśród nich praktycznie nie ma konserwatystów. Jednak według Brockschmidt mówienie o tej „przewadze”, tak jak zrobił to Kirk, naraża tych profesorów na niebezpieczeństwo. Z drugiej strony Brockschmidt ma prawo nazywać każdego konserwatystę rasistą, prawicowym ekstremistą lub faszystą, nie ponosząc za to odpowiedzialności, jeśli ktoś uzna, że należy zwalczać ten „faszyzm” za pomocą broni. Ocenianie innych według innych standardów niż siebie samego jest tak bardzo częścią natury Brockschmidt, że prawdopodobnie sama tego nie zauważa.
Przyjaciele: „Kirk walczył z antysemityzmem na prawicy”
Wśród zarzutów wobec Kirka znajduje się również to, że wygłaszał antysemickie opinie. Co jest w tym prawdy? W październiku 2023 roku, zaledwie kilka dni po masakrach dokonanych przez Hamas 7 października, Kirk wywołał kontrowersje, potępiając żydowską filantropię na amerykańskich uniwersytetach za to, że „subsydiuje ona własną zagładę, wspierając instytucje, które wychowują antysemitów i popierają ludobójców”.
W rzeczywistości amerykańskie uniwersytety stały się wylęgarnią antysemityzmu. Istnieją też organizacje, takie jak finansowany przez George’a Sorosa New Israel Fund (NIF), które wspierają antysemickie grupy, na przykład Adalah, szerzące kłamstwa o „apartheidzie” w Izraelu i wzywające do bojkotu żydowskiego państwa.
W artykule dla żydowskiego magazynu „Jewish Insider” autorzy Matthew Kassel i Emily Jacobs zwracają uwagę, że Kirk walczył z antysemityzmem nie tylko lewicy, ale również prawicy. Przyjaciele i znajomi w rozmowie z „Jewish Insider” twierdzili, że Charlie Kirk był uważany za „ważną zaporę przeciwko rosnącemu antysemityzmowi i antyizraelskiej wrogości skrajnej prawicy”.
„Chociaż znany był przede wszystkim jako ostry i nieustępliwy krytyk tego, co potępiał jako ekscesy kultury lewicowej, Kirk, założyciel młodzieżowej grupy aktywistów Turning Point USA, ostrzegał również przed ryzykiem wynikającym z przejmowania przez młodych konserwatystów antysemityzmu i internetowych teorii spiskowych dotyczących Żydów i Izraela”.
„W internecie istnieje miejsce, w którym ludzie wskazują palcem na Żydów i chcą obarczyć ich odpowiedzialnością za wszystkie swoje problemy” – powiedział na krótko przed śmiercią podczas jednego z wydarzeń. „Ludzie, to jest demoniczne, pochodzi z piekła i nie powinno być tolerowane”.
Według autorów, wpływ Kirka na dyskurs prawicy w internecie był znaczący, „a jego poglądy na temat Izraela były uważnie obserwowane, podczas gdy inni prawicowi podcasterzy byli bardziej krytyczni wobec państwa żydowskiego”. Rabin Pesach Wolicki, dyrektor generalny Israel365 Action, wie z rozmów z Kirkiem, że spotkał się on z oporem ze strony prawicy, ponieważ nie chciał zrezygnować ze swojego poparcia dla Izraela. „Faktem jest, że Charlie nie zgadzał się z każdą decyzją rządu izraelskiego, ale był jednym z najbardziej zagorzałych obrońców Izraela” – powiedział Wolicki w rozmowie z „Jewish Insider”. „Większość ludzi dowiaduje się o wizytach Charliego na kampusach dzięki popularnym filmikom, które tam publikowano. Jednak 40-50 procent pytań zadawanych Charliemu na kampusach w ciągu ostatniego półtora roku dotyczyło Izraela”. Kirk nie odwiedzał tych uniwersytetów, żeby rozmawiać o Izraelu, ale to studenci nieustannie kierowali debatę w tę stronę. „Połowę czasu, który tam spędził, poświęcił na obronę Izraela”. Chociaż on i Kirk nie zawsze zgadzali się w rozmowach na temat Izraela, Kirk „zawsze chciał się uczyć, poznać prawdę i dowiedzieć się, jak prawidłowo odpowiedzieć na te pytania” – powiedział Wolicki. „W każdej rozmowie widziałem tylko szczerość, troskę i po prostu miłość do Izraela, nawet jeśli nie zgadzał się z Izraelem, nawet jeśli Izrael go frustrował”.
Josh Hammer, konserwatywny komentator polityczny i osobisty przyjaciel Kirka, powiedział „Jewish Insider”, że sympatia Kirka do narodu żydowskiego wynikała z jego ewangelickiej wiary chrześcijańskiej oraz faktu, że niektórzy z jego pierwszych mentorów zawodowych byli konserwatywnymi zwolennikami Izraela, takimi jak David Horowitz i Dennis Prager. Hammer powiedział, że on i Kirk regularnie rozmawiali o tym, jak najlepiej przeciwdziałać rosnącemu antysemityzmowi wśród republikanów, i że martwi się, jak nieobecność Kirka wpłynie na ten wzrost w przyszłości. „Był młodym konserwatywnym liderem i miał wyraźne przeczucie, że pokolenie Z zmierza w niezbyt zdrowym kierunku, jeśli chodzi o kwestię Izraela i ogólnie antysemityzm” – powiedział „Jewish Insider”. „Rozmawialiśmy o tym, jak można temu przeciwdziałać” – dodał Hammer. Kirk zrobił „być może więcej niż ktokolwiek inny w kraju”, aby walczyć z antysemityzmem skrajnej prawicy.
Kirk pracował ostatnio nad książką o szabacie, która ma ukazać się w grudniu. Nosi ona tytuł „Stop, in the Name of God: Why Honoring the Sabbath Will Transform Your Life” (Zatrzymaj się w imię Boga: dlaczego przestrzeganie szabatu zmieni twoje życie).
Nienawiść do Żydów, nienawiść do chrześcijan i kultura odrzucenia
Ci, którzy nienawidzą Żydów, to w dużej mierze ci sami, którzy nienawidzą chrześcijan wierzących w Biblię. Wiele kont w mediach społecznościowych, które świętują zabójstwo Kirka, cieszyło się również 7 października, kiedy to okrutnie zamordowano żydowskich cywilów. Naziści również nienawidzili chrześcijan. Ilustruje to okładka numeru 44/1936 nazistowskiej gazety propagandowej „Der Stürmer”. Przedstawiała ona Stary Testament z gwiazdą Dawida i komentarzem: „Duch, który przemawia z tej księgi, nie jest zrozumiały dla niemieckiej młodzieży”. Od 1936 roku Stary Testament i katechizmy zostały wycofane ze szkół, zdjęto krzyże i wydano dekrety, które miały zapobiegać „wpływowi” chrześcijaństwa na „niemiecką młodzież”. W 1938 roku Thomas Mann napisał, że świat musi „zrozumieć, że nazistowskie prześladowania Żydów idą w parze z wrogością wobec chrześcijaństwa, a nawet, że obie te wrogości są wyrazem tej samej pogańskiej i wrogiej Bogu postawy. Nazistowski antysemityzm jest jednocześnie antychrześcijaństwem”.
Szatańską nienawiść do Boga i jego stworzenia oraz radość z bezsensownej rzezi można również znaleźć u czołowych demagogów komunizmu. Ernesto „Che” Guevara, do dziś bohater lewicy, fantazjuje w swoich „Dziennikach motocyklowych” (tytuł nawiązuje do dziewięciomiesięcznej podróży po Ameryce Południowej, którą Guevara odbył w 1952 roku wraz z przyjacielem na motocyklu) o apokaliptycznej bitwie dwóch „przeciwstawnych połówek” ludzkości, w której Guevara wyobraża sobie, że bierze udział – oczywiście „po stronie ludu”: „Rzucę się na barykady lub okopy, wezmę moją pokrytą krwią broń i, ogarnięty gniewem, zabiję każdego wroga, którego pokonałem”. „Che” wyobrażał sobie więc, jak morduje jeńców – i właśnie to zrobił po zwycięstwie rewolucji kubańskiej w 1959 roku jako szef plutonów egzekucyjnych. Świadkowie twierdzą, że sprawiało mu to ogromną radość. Tę samą radość odczuwa dziś wielu radykalnych lewicowców w związku z zabójstwem Charliego Kirka.
Czyn ten nie pojawił się znikąd, ale jest wynikiem wieloletniej nagonki na konserwatywnych chrześcijan. Nie można stylizować swoich przeciwników politycznych na tyranów, prawicowych ekstremistów i faszystów, którzy rzekomo chcą znieść demokrację, bez ryzyka, że ktoś potraktuje wezwania do „oporu” dosłownie. Wszyscy, prawica i lewica, chrześcijanie i niechrześcijanie, musicie rozmawiać ze sobą, nie demonizując innych. Niestety, niektórym przychodzi to z trudem. Wielu lewicowców nie chce widzieć osób o odmiennych poglądach na podium. Są oni wykluczani i bojkotowani. Morderstwo Charliego Kirka jest absolutnym punktem kulminacyjnym kultury odrzucenia. Kirk chciał debatować, ale ci, którzy pragnęli, aby ludzie o jego poglądach nie istnieli, zastrzelili go.
Nienawiść do Żydów, nienawiść do chrześcijan i kultura odrzucenia
Stefan Frank, urodzony w 1976 roku, jest niezależnym publicystą i pisze m.in. dla Audiatur online, Jüdische Rundschau i MENA Watch. Publikacje książkowe: Die Weltvernichtungsmaschine. Vom Kreditboom zur Wirtschaftskrise (2009); Kreditinferno. Ewige Schuldenkrise und monetäres Chaos (2012).
Kategorie: Uncategorized


Wszystko prawda. Moe tylko trochę inczej. Autor pisze:
„W Stanach Zjednoczonych zagrożenie terrorystyczne ma trzy główne źródła: neonaziści, radykalni muzułmanie oraz radykalna lewica”
Tak jak ja widzę, to neonaziści stanowią minimalne zagrożenie i do pominięcia. Radykalni muzulmanie i radykalna lewica to obecnie jeden front. Oczywięcie, gdyby zwycięzyli to lepiej nie mówić.