
Autor: Yonatan Daon-Stern
Przyszłość żydowskiego Izraela została sprzedana w zamian za obietnicę zwycięstwa, lecz w rezultacie otrzymano kapitulację. Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, z pomocą zwolenników Hamasu, przekształca tę kapitulację państwa żydowskiego w swoją „Nagrodę Pokojową”.
Mowa o Zwycięstwie, Akt Kapitulacji
W zeszłym tygodniu premier Izraela, Benjamin Netanjahu, stanął w Białym Domu obok prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa, i oświadczył:
„Popieram pański plan zakończenia wojny w Strefie Gazy, który pozwala osiągnąć nasze cele wojenne. Dzięki niemu wszyscy nasi zakładnicy powrócą do Izraela, Hamas zostanie pozbawiony potencjału militarnego, zakończy się jego polityczne panowanie i zapewnimy, że Strefa Gazy nigdy więcej nie będzie stanowić zagrożenia dla Izraela”.
Powiedział nam, że plan ten „osiągnie wszystkie nasze cele wojenne bez dalszego rozlewu krwi”. To miał być punkt zwrotny – przemowa zwycięstwa. Netanjahu zapewnił, że to jest droga do triumfu. Trump okrzyknął to „koronnym osiągnięciem” Netanjahu.
Potem jednak nastąpiła zmiana.
Trump nie przedstawił tego planu jako ostrożnej dyplomacji, lecz ubrał go w szaty spełnionej biblijnej przepowiedni. Jego własne słowa brzmiały: „To wielki, wielki dzień, piękny dzień, potencjalnie jeden z najwspanialszych dni w historii cywilizacji… po 2000, 3000 latach, czymkolwiek to jest”.
To nie jest przywództwo, to narcystyczne szaleństwo. Nazwanie tymczasowego zawieszenia broni i porozumienia w sprawie zakładników „najwspanialszym dniem od tysięcy lat” jest absurdalne. Dowodzi to, że nigdy nie chodziło o zwycięstwo Izraela, lecz o autokreację mitu przez samego Trumpa.
Cena Osobistej Chwały
Tworzenie mitu nie jest darmowe. Trump pragnie Pokojowej Nagrody Nobla. Chodzi wyłącznie o osobistą chwałę. Jest gotów poświęcić sam Izrael dla tej nagrody, swojego „wiecznego pokoju” i swojego dziedzictwa.
Nawiasem mówiąc, to ta sama „Nagroda Pokojowa”, która była kiedyś poważnie proponowana Hitlerowi, i która została już przyznana galerii niegodziwych osób, w tym Jaserowi Arafatowi, za Porozumienia z Oslo. Porozumienia te zapoczątkowały łańcuch ustępstw i iluzji, który doprowadził nas prosto do 7 października. Być może ta niegodna nagroda rzeczywiście pasuje do tak niegodnego człowieka.
Zaledwie kilka dni wcześniej, w ONZ, Netanjahu obiecywał „dokończyć dzieło”. Oznajmił światu, że Hamas zostanie zniszczony. Izraelskie Siły Obronne (IDF) nadały nawet jego przemówienie przez głośniki w Strefie Gazy, informując mieszkańców, że to ich ostatnia szansa, aby pozbyć się Hamasu.
Jednak stojąc w Waszyngtonie, wszystko zaprzepaścił. Poparł plan opracowany nie tylko w Białym Domu, ale także w Doha, Ankarze, Islamabadzie i Kairze. Trump chwalił się tym: Arabia Saudyjska, Katar, Turcja, Pakistan, Indonezja, Egipt – wszystkie te kraje poparły plan.
Dlaczego te państwa, które kibicują palestyńskiemu terroryzmowi, a wiele z nich aktywnie go wspiera, nagle poparły „plan pokojowy”, który rzekomo likwiduje Hamas? Nie dlatego, że likwiduje Hamas, lecz dlatego, że likwiduje Izrael, zamraża jego dynamikę i oddaje jego los w ręce Arabów.
Iluzja Zwycięstwa i Rzeczywistość Hamasu
W ciągu kilku dni Trump ogłosił oksymoron naszych czasów: „Hamas jest gotowy na pokój”. Zażądał, aby Izrael zaprzestał bombardowań. To, co Netanjahu przedstawiał jako zwycięstwo, zamieniło się w powściągliwość, opóźnienia i międzynarodowy nadzór.
Przypomina mi to wcześniejsze żądanie Trumpa podczas rozejmu między Izraelem a Iranem: wyraźnie powiedział Izraelowi, „nie zrzucajcie tych bomb”, po tym jak Iran wystrzelił rakiety, które uderzyły w Beer Szewę i zabiły izraelskich cywilów. Samoloty zawróciły. Gdy samoloty odwetowe wzbiły się w powietrze, Trump zmusił Izrael do ustąpienia, zmuszając nas do wycofania się. Zadziwiające, że Netanjahu nie przewidział takiego obrotu spraw.
To nie jest zwycięstwo. To ustawiona gra.
A Hamas? Przyjęli to, co im odpowiadało. Obiecali zakładników „zgodnie z formułą wymiany… przy niezbędnych warunkach terenowych”. Chwalili przywództwo Trumpa. Uśmiechali się do Kataru i Turcji. Rzecznik Hamasu, Musa Abu Marzouk, powiedział otwarcie w Al Jazeera: „Przekażemy broń państwu palestyńskiemu; ktokolwiek będzie rządził Gazą, będzie posiadał broń”. Innymi słowy: Gaza nie zostanie rozbrojona. Broń Hamasu pozostanie w Gazie do czasu powstania państwa palestyńskiego, co oznacza, że nigdy nie nastąpi to na warunkach Izraela.
Osama Hamdan wyjaśnił to dokładniej: „Próby usunięcia Hamasu ze sceny politycznej nie powiodą się”. „Nie zaakceptujemy obcych sił w Gazie”. „Kiedy powstanie państwo palestyńskie, broń będzie do jego dyspozycji”.
Wykorzystał nawet zakładników jako kartę przetargową, mówiąc, że zwłoki są pochowane na terenach, gdzie obecne są siły izraelskie, sugerując, że wycofanie się Izraela jest konieczne, aby Hamas mógł uzyskać dostęp do ciał. To nie jest demilitaryzacja. To nie jest rozbrojenie. To jest deklaracja, że Hamas pozostanie u władzy, z nienaruszoną bronią, dopóki Izrael nie zostanie zniszczony.
I jakoś to zaakceptowaliśmy. Netanjahu powiedział nam, że Hamas zostanie rozbrojony w ramach tego planu, podczas gdy sam Hamas oświadczył światu, że tak się nie stanie. Innymi słowy, nie oddadzą swojej broni. Nie oddadzą jej ani Trumpowi, ani Netanjahu, ani nawet Tony’emu Blairowi. Oddadzą ją dopiero, gdy Izrael zostanie zniszczony i zastąpiony przez „Palestynę”.
Nagradzanie Porwań i Zdrada Poległych
Co zatem osiągnięto? Nie cele wojenne obiecane przez Netanjahu. Nie zniszczenie Hamasu. Nie rozbrojenie Strefy Gazy. Osiągnięto zwycięstwo ruchu porywaczy. To właśnie świętuje świat: uwolnienie zakładników. Powiem jasno: żadna wojna w historii nie została wygrana dzięki uwolnieniu zakładników. Żadna.
Mieliśmy zakładników 6 października. Zwycięstwem nie jest sprowadzenie ich z powrotem. Zwycięstwem jest zapewnienie, że ideologia porywania Żydów zostanie wyeliminowana. Zwycięstwem jest zniszczenie przekonania, że porwania się opłacają.
Ale co zrobiliśmy zamiast tego? Nagrodziliśmy je. Udowodniliśmy, że porwania Izraelczyków się opłacają: przynoszą zawieszenie broni i prestiż, a nawet przywracają im morderców. Wzięliśmy najgłębszą zniewagę z 7 października i uczyniliśmy ją definicją „pokoju”.
Jest to wynikiem tego, że Izrael uczynił powrót zakładników najważniejszą kwestią. To nie jest zwycięstwo. To porażka, kapitulacja, poświęcenie.
Gdzie jest sprawiedliwość dla wszystkich, którzy zginęli niepotrzebnie 7 października? A co z żołnierzami, którzy oddali życie i walczyli przez prawie dwa lata? A co z Izraelczykami, którzy narażają swoje życie, ciała, źródła utrzymania i przyszłość ekonomiczną, aby bronić swojej ojczyzny?
Pomyślcie o wszystkich rodzicach, którzy pochowali swoje dzieci po 7 października. Pomyślcie o żołnierzach, którzy weszli do tuneli, tych, którzy nigdy nie wrócili do domu, tych, którzy wrócili okaleczeni i złamani. Czy za ich śmierć płaci się tanią walutą sesji zdjęciowej, „umową o zakładnikach” i obietnicą pokojowej nagrody dla kogoś innego? To nie jest tylko niepraktyczne. Jest to głęboko niemoralne. Jest to zdrada każdego życia poświęconego w obronie tego kraju.
Pętla Samobójstw i Globalne Konsekwencje
Już wcześniej znaleźliśmy się w tej sytuacji – Porozumienia z Oslo i iluzje „uznania” wykorzystywane jako moralna przykrywka, ustępstwa ubrane w dyplomację. Każdy krok dodawał odwagi wrogowi, każde ustępstwo normalizowało to, co nienormalne. Za każdym razem, gdy rezygnowaliśmy z moralnej jasności na rzecz obietnicy normalizacji, cena rosła. Nagradzaliśmy terror legitymizacją, a teraz proces, który rozpoczął się dziesiątki lat temu, doprowadził nas do tej rzezi.
Jedynym wyjściem jest przerwanie pętli samobójstw. Musimy przestać nagradzać porwania naszych dzieci. Musimy przestać udawać, że normalizacja stosunków z reżimami, które finansują lub usprawiedliwiają terror, jest uczciwą ceną za nasze przetrwanie. Musimy przestać poświęcać naszych chłopców, aby inni mogli zapisać się w podręcznikach historii i zbierać nagrody. Nasza lojalność musi należeć przede wszystkim do naszego narodu, naszych zmarłych, naszych żołnierzy, naszych dzieci. Musimy stać na straży sprawiedliwości, a nie spektakularnych wydarzeń. Musimy domagać się odpowiedzialności za każde utracone życie, a nie porozumień, które pozwalają sprawcom wrócić do domu z bronią i prestiżem.
Jest to jeden z najważniejszych powodów powstania Izraela: aby być schronieniem, bronić ludzi, którzy w innym przypadku nie mogliby przetrwać. Wydaje się, że o tym zapomnieliśmy. Teraz płacimy za to cenę krwią i godnością. Jeśli nie przywrócimy sprawiedliwości jako naszej polityki, z syjonizmu nie pozostanie nic poza eksponatem muzealnym i spaloną niebiesko-białą flagą.
To jest wynik wszystkich delegacji do Kataru i wszystkich „mediacji”, które pozwoliły naszym wrogom kontynuować działalność. To jest wynik wszystkich cotygodniowych protestów „Poddajcie się teraz”, emocjonalnych spektakli i sygnałów cnoty. To jest wynik oddania moralnej przewagi emocjonalistom, którzy wolą wylewać swoje uczucia przed kamerą niż używać mózgu. To jest wynik emocjonalnego stanu tego narodu. W końcu poświęcamy przyszłość dla teraźniejszości; przedkładamy pozory nad wyniki.
Wojen nie wygrywa się dzięki umowom wymiany. Wygrywa się je dzięki bezwarunkowej kapitulacji wroga. Nie zapominajcie o tym. Jeśli to oni ustalają warunki, to nie jesteśmy zwycięzcami. Każdy, kto próbuje przedstawić to jako zwycięstwo, jest kłamcą.
Instrukcja Terroru dla Świata
Ma to znaczenie dla całego świata. Reakcja Bractwa Muzułmańskiego jasno pokazuje globalne konsekwencje. Świętują to jako wzór i szkołę dla przyszłych działań. W swoim przesłaniu mówią:
„Hamas opanował sztukę walki militarnej i sztukę międzynarodowej walki politycznej. … Jest to jakościowy skok dla Hamasu i nowa szkoła walki, która będzie studiowana przez przyszłe pokolenia. Jesteśmy po stronie ruchu oporu. … Mieli rację, kiedy oddali pierwszy strzał”.
Nie jest to marginalna reakcja. Jest to instrukcja i propaganda. Pokazuje to, że nasi wrogowie postrzegają to nie jako porażkę, lecz jako wzór do naśladowania: połączyć terror, porwania i nieustanne lobbowanie, aż świat przepisze dla ciebie zasady. Będą tego uczyć rekrutów, ruchy, zdezorientowanych sojuszników i sympatyzujące media.
Jeśli nasza umowa stanie się ich programem nauczania, konsekwencje będą przerażające i natychmiastowe: więcej ataków, więcej porwań i więcej globalnych świętowań naszego upokorzenia. Nie jest to niezamierzony efekt uboczny; jest to przewidywalna reakcja ruchu, który inaczej niż my postrzega zwycięstwo. Nie uważają oni zwrotu zakładników za koszt; postrzegają to jako dowód, że metoda działa.
Umowa ta skutecznie sankcjonuje porwania wszystkich Żydów na całym świecie!
Niestety, Izrael jest narodem na skraju samobójstwa.
Stał się narodem, który błaga swoich wrogów o kapitulację – narodem, który z definicji nie może wygrać. Jest to naród, którego przywódcy z góry ogłaszają cele i informują wrogów, gdzie mają się udać, aby uniknąć obrażeń. Jest to naród, który nie potrafi nawet nazwać swojego wroga. Jest to naród, który myli porażkę ze zwycięstwem, poświęcenie z moralnością. Jest to naród tak moralnie wypaczony, że karmi własnego wroga, jednocześnie pozbawiając własnych obywateli sprawiedliwości, na którą zasługują; nazywa siebie „najbardziej moralną armią na świecie”, „cnotą” poświęcania swoich bohaterskich żołnierzy dla zaspokojenia BBC.
Jest to naród, którego przywódca poddaje swoją niezależność kaprysom obcych mocarstw.
A co najgorsze, jest to naród, którego obywatele cieszą się z tego stanu rzeczy, myląc podporządkowanie się ze zbawieniem. Nie jest to zwykła pomyłka. Jest to droga do samobójstwa. A bomba zegarowa, od momentu podpisania tej umowy, zacznie tykać do następnego 7 października. Nie wiem, ilu ludzi zginie, czy ja to przeżyję, czy wy to przeżyjecie, ani ilu ludzi zostanie wziętych jako zakładnicy.
Wezwanie do Walki
Odpowiedzialność za to spoczywa przede wszystkim na naszym premierze, którego przywództwo nie zapobiegło tej sytuacji. Spójrzcie, co dzieje się na świecie: masakra w synagodze w Manchesterze kilka dni temu i świętujące protesty, które nastąpiły po niej w Anglii. Żydzi na całym świecie są w większym niebezpieczeństwie niż kiedykolwiek od czasów II wojny światowej. To nie jest przypadek. Ta globalna zgnilizna jest związana z erozją naszej moralnej jasności.
Palestyńczycy otrzymali państwo. Uzyskali międzynarodowe uznanie. Na całym świecie ludzie ich wspierają i dopingują. A my podpisujemy własny wyrok śmierci. Tak właśnie wygląda obecna sytuacja, nie tylko w Strefie Gazy, ale na całym świecie.
Do tego doszliśmy; tak daleko upadliśmy.
Odzyskują swoich morderców z naszych więzień. Zachowują swoją broń. Zachowują swoją ideologię. Jak jasno powiedział Abu Marzouk: „Ktokolwiek rządzi Gazą, będzie posiadał broń”.
A co my otrzymujemy? Odzyskujemy naszych ludzi, na wpół żywych, poważnie straumatyzowanych, podczas gdy oni otrzymują wszystko. Nie zyskujemy nic. Nagradzamy terror. Udowadniamy światu, że 7 października działa.
To naprawdę niewiarygodne. A jednak tak właśnie jest.
Jesteśmy wrabiani. Kusi się nas obietnicami i tworzeniem mitów. Akceptujemy ramy, które zamieniają sprawiedliwość w teatr i oddają inicjatywę tym samym ludziom, którzy nas zaatakowali. To nie jest pomyłka. To wybór, wybór dokonany przez przywódców, którzy przedkładają wizerunek i nagrody nad przetrwanie naszego narodu.
Jeśli chcesz to zmienić, nie odchodź. Nie szepcz w komentarzach i nie wracaj do domu. Zrób coś. Porozmawiaj ze swoimi przyjaciółmi, rodziną i członkami Knesetu. Wyjdź na ulice, pisz, nadawaj i organizuj. Jeśli nie teraz, to kiedy? Jeśli nie my, to kto?
Zanim będzie za późno (a nie jest), walcz. Walcz o to, co pozostało z syjonizmu. Walcz o zwycięstwo zdefiniowane na naszych warunkach, a nie na ołtarzu cudzej nagrody.
Jeśli tego chcesz, to nie jest sen.
Przyszłość Żydowskiego Izraela: Kapitulacja Sprzedana Jako Zwycięstwo
Kategorie: Uncategorized

