Uncategorized

Dualizm


Katarzyna Żmuda-Bryl

Przez dwa lata zachodni aktywiści, dziennikarze i politycy żyli w bezpiecznym schemacie: Izrael = oprawca, Palestyńczycy = ofiary. Ten dualizm dawał czyste sumienie i szybkie emocje: pochody, grafiki, moralne uniesienia, solidarnościowe hasztagi.

Po zawieszeniu ognia w 2025 roku wszystko się rozsypało. W Gazie nie ma jednego „narodu” – są hamule, milicje i lokalni patroni, którzy walczą o paliwo, konwoje pomocy i kontrolę nad dzielnicami. Hamas rozstrzeliwuje własnych ludzi, a w miejscach takich jak Sabra, Rafah czy Khan Yunis toczą się wojny klanowe.

Zniknęła prosta dychotomia. Zachodni aktywiści zamilkli, bo jak opisać rzeczywistość, w której „ofiary” zaczynają zabijać siebie nawzajem?

Zachodni obraz: państwo-ofiara i moralna symulacja

Od 7 października 2023 roku, według Ministerstwa Zdrowia Gazy, zginęło co najmniej 67 869 osób, w tym ponad 20 179 dzieci. Dane te przez wiele miesięcy były powielane przez ONZ, BBC, AFP i CNN – bez weryfikacji źródła, mimo że resort zdrowia jest organem Hamasu, a nie niezależnym urzędem.

Podobnie jak inne „ministerstwa” Hamasu, jego główną funkcją nie jest rejestracja faktów, lecz produkcja moralnego kapitału. Liczby te, przedstawiane jako statystyka cywilna, są elementem narracji o „państwie ofiar” – strukturze, która symuluje administrację, ale działa jak aparat propagandy.

Zachód tę symulację przyjął jako rzeczywistość, bo fasada biurokratyczna Hamasu (resorty, rzecznicy, dane, tytuły) pozwalała mu traktować Gazę jak państwo, a nie jak to, czym jest naprawdę – system klanów i lojalności.

Hamas jako syndykat, nie państwo

Po przejęciu Gazy w 2007 roku Hamas odziedziczył aparat Autonomii Palestyńskiej, nie tworząc niczego nowego. W 2024 roku ruch zatrudniał ok. 40 000 urzędników, z czego ok. 35% w sektorze bezpieczeństwa (ACLED). W praktyce większość zasobów administracyjnych została skierowana nie na edukację, zdrowie czy gospodarkę, lecz na utrzymywanie kontroli i represji.

W szkołach dyrektorów mianuje się za przynależność rodową i ideologiczną, nie za kompetencje. W szpitalach personel podlega „komitetom islamskim” i lokalnym patronom, a nie neutralnemu resortowi. Ministerstwa funkcjonują jak urzędy dystrybucji lojalności — dzielą posady, przywileje i dostęp do pomocy. Państwo Hamasu nie zarządza — ono pośredniczy między lojalnością a przemocą.

Logika władzy: syndykat klanowo-religijny

Najtrafniej Hamas można opisać jako syndykat:

hamula daje lojalność i ochronę,

partia (Hamas) – parasol ideologiczny i dostęp do pieniędzy, broni, pomocy,

religia – legitymizację każdej decyzji (od nominacji po egzekucję) jako „świętej”.

W ten sposób klany zostały wpięte w obieg: jedni dostają posady, inni kontrakty, jeszcze inni – ochronę. W zamian wymaga się pełnej lojalności i uczestnictwa w rytuałach ruchu. To nie biurokracja – to klientelizm ubrany w islamską retorykę.

Dlaczego Zachód się nabrał

Bo to wyglądało znajomo: minister, rzecznik, konferencja prasowa, arkusze z liczbami. Zachód myślał kategoriami: rząd = społeczeństwo = państwo. W Gazie te pojęcia się nie łączą. Hamas nie zarządza społeczeństwem — on je kontroluje przez zależność ekonomiczną i strach.

Stąd zdumienie, że obok „rządu” istnieją gangi, klany i brak monopolu na przemoc. Bo państwa nigdy nie było — była sieć sfer wpływu.

Fundament i pułapka: hamule zamiast obywateli

Realna struktura Gazy to sieć hamuli — rodów i plemion pełniących funkcje ochronne, sądownicze i ekonomiczne. Każdy mieszkaniec należy do klanu, który zapewnia bezpieczeństwo, pracę i pozycję społeczną. Nie istnieje „obywatel Gazy” — istnieje członek rodu.

Klan to: sieć patronatu i lojalności; system samopomocy i zemsty (thar); lokalna jurysdykcja (diwan). Hamas jest więc sojuszem między klanami, zdominowanym przez rody z Gazy City i Khan Yunis. Najsilniejsze – Al-Masri, Doghmush, Abu Shabab, Al-Astal – od lat rozgrywają między sobą władzę i dostęp do pomocy.

Metodologia i ślepe punkty badań opinii

Badania takie jak Arab Barometer czy PSR (Palestinian Center for Policy and Survey Research) opierają się na modelu nowoczesnego państwa narodowego.

Respondent traktowany jest jako jednostka-obywatel, a pytania konstruowane są wokół pojęć takich jak naród, państwo, rząd, instytucje, reprezentacja polityczna.

Kategorie tożsamości lokalnej – klan, ród, dzielnica, wspólnota religijna – nie występują w kwestionariuszu.

Pytania o „cele narodowe Palestyny” czy „zaufanie do władz palestyńskich” zakładają z góry, że „palestyńskość” jest nadrzędną ramą odniesienia.

Metodologia więc nie bada, czy ludzie czują się Palestyńczykami – ona zakłada, że nimi są, i pyta już tylko jakimi: bardziej religijnymi, bardziej pro-Hamas, bardziej prosocjalnymi.

W praktyce społeczeństwo Gazy nie funkcjonuje w modelu państwowym, lecz w:

strukturach klanowych i rodzinnych, które pełnią funkcje opiekuńcze, sądowe, ekonomiczne i polityczne

w równoległych systemach władzy – Hamas, UNRWA, starszyzny klanowe.

w środowisku wysokiej kontroli społecznej, w którym lojalność wobec klanu, rodziny lub frakcji politycznej ma pierwszeństwo przed abstrakcyjną lojalnością narodową.

W realnym życiu decyzje, pomoc, zaufanie i przetrwanie zależą od sieci klanowych, a nie od instytucji „narodowych”.

Metodologia zachodnia abstrahuje od tej struktury segmentarnej w trzech wymiarach:

pojęciowo – eliminuje klan z języka ankiety, uznając go za „przestarzałą” formę organizacji,

technicznie – bada „obywateli” w sytuacji, w której nie istnieje ani obywatelstwo, ani państwo, ani jednolita administracja,

społecznie – ignoruje kontekst, w którym odpowiedź „jestem Palestyńczykiem” jest jedyną publicznie akceptowalną deklaracją – wymuszoną przez presję polityczną i autocenzurę.

Efekt to performatywny paradoks: badanie nie tyle mierzy realną strukturę tożsamości, ile ją produkuje – wytwarza obraz „zintegrowanego narodu palestyńskiego”, który następnie jest cytowany w raportach ONZ, NGO-sów i mediów jako dowód na istnienie spójnej wspólnoty narodowej w Gazie.

Wynik nie odzwierciedla więc rzeczywistości – potwierdza jedynie założenia badacza. Zamiast rejestrować społeczeństwo klanowe bez państwa, otrzymujemy społeczeństwo obywatelskie, którego w tej formie po prostu nie ma.

Klanowa przemoc i „antyizraelska klamra”

Klanowa przemoc ma długą historię. W latach 1990–2006 Gaza była areną dziesiątek zabójstw w ramach thār. Po 2007 roku Hamas brutalnie tłumił niezależne milicje – np. klan Doghmush, odpowiedzialny za porwania dziennikarzy BBC i AP. W latach 2010–2020 powtarzały się walki między rodami (Abu Amra, Al-Shaer, Al-Astal w Khan Yunis), często o handel i prestiż.

Wszystko to tworzyło strukturę przemocy utajonej, gotowej eksplodować w momencie osłabienia władzy. Antyizraelski kierunek przemocy spinał te struktury niczym klamra – jego zniknięcie będzie prowadzić do rozkładu systemu.

Mosab Hassan Yousef: „Te klany łączy jedynie nienawiść do Izraela. Gdyby ten problem zniknął, zaczęliby się nawzajem zabijać.”

To nie figura retoryczna: klan–rodzina–ruch oporu to trzy warstwy tej samej konstrukcji — honor, zemsta, lojalność wobec patrona.

Ta nienawiść była więc nie tylko narzędziem mobilizacji, ale i mechanizmem kontroli — spoiwem, które zastępowało wspólnotę obywatelską.

Konsolidacja po 2007 roku – tłumienie i uzależnianie

Po 2007 roku Hamas stosował politykę równoległą: tłumienie zbrojnych klanów oraz uzależnianie ich przez system posad, pensji i kontraktów. W ten sposób ruch włączył hamule do swojej sieci władzy, tworząc „pokój kontrolowany”. Mukhtarzy i elderzy pełnili funkcję pośredników między administracją a ludnością (War on the Rocks). Tam, gdzie lojalność zawiodła – następowały czystki i likwidacje (ResearchGate, Reuters).

Klanowa mapa Gazy

Doghmush (Gaza City, Sabra): silny ród o własnej milicji. W 2025 r. walki z Hamasem w Sabra i Tel al-Hawa – 27 zabitych (Al Jazeera, NDTV). Hamas oskarżył ich o „kolaborację z Izraelem” i „odrzucenie oporu” (The Business Standard).

Według najnowszych doniesień z Gazy starcia między rodziną Doghmush a milicjami Hamasu dobiegły końca.

W wydanym dziś oświadczeniu ród Doghmush przyznał, że niektórzy jego członkowie mogli dopuścić się przestępstw, jednak podkreślił, że osoby te nie reprezentują całej rodziny. Hamas zareagował jednak atakiem na cały klan — otoczył ich dzielnicę, a następnie rozpoczął pacyfikację, która objęła również ludność cywilną. Rodziny były zastraszane, ludzie torturowani, domy podpalane, a wszyscy, których zidentyfikowano jako członków rodu, stali się celem egzekucji.

Milicje Hamasu przeprowadziły szturm na obszar kontrolowany przez Doghmushów, co doprowadziło do gwałtownych walk, w których zginęło ośmiu bojowników Hamasu oraz trzydziestu dwóch członków rodziny Doghmush. Ród stanowczo zaprzeczył, jakoby miał jakikolwiek związek z porwaniem lub zabójstwem Saleha al-Dżafrawiego, wskazując, że ich dzielnica przez trzy dni znajdowała się pod blokadą Hamasu — co uniemożliwiało Salehowi w ogóle wejście na ten teren.

Oskarżenia, jakoby rodzina Doghmush była „gangiem kolaborantów” wspieranym przez Izrael, zostały podobno sfabrykowane, by usprawiedliwić bezprawne zabicie jej członków. Nie oznacza to, że w Gazie nie istnieją milicje lub grupy faktycznie współpracujące z Izraelem — niektóre z pewnością tak. Ale dziś najprostszym sposobem uzasadnienia egzekucji stało się oskarżenie o kolaborację, kierowane wobec każdego rodu czy jednostki, która nie podporządkowuje się władzy Hamasu.

Abu Shabab (Rafah): Yasser Abu Shabab – lider Popular Forces, formacji kontrolującej konwoje pomocy. W 2025 r. Hamas oskarżył go o zdradę i wydał nakaz aresztowania (Reuters).

Al-Mujaida (Khan Yunis): odmówił wydania podejrzanych Hamasowi; w starciach zginęli bojownicy obu stron (Al Jazeera Arabic).

Khalas (Shuja’iyya): historycznie związany z Fatahem; utrzymuje niezależne finansowanie i kanały kontaktu z diasporą (Ynet Global).

Tarabin i Al-Astal (Rafah): beduińskie klany o silnej pozycji ekonomicznej. Ich relacja z Hamasem to sojusz interesów, nie ideologii (Chatham House).

Gaza – Bukareszt pod rządami hamuli

Gaza ma powierzchnię ok. 365 km² ,ok. 2 mln mieszkańców i gęstość zaludnienia porównywalną z Bukaresztem. Wyobraźmy sobie, że stolica Rumunii działa według reguł Gazy: każda dzielnica należy do rodu, policja to lokalne milicje, sądy zastępują rady starszych, a ministerstwa dzielą zagraniczną pomoc między krewnych i patronów.

To jakby w Bukareszcie rządziła Securitate — tyle że modląca się pięć razy dziennie. Aparat bezpieczeństwa ubrany w religijny język.

Koniec mitu i koniec komfortu

Mit „palestyńskości” jako jednorodnej wspólnoty runął wraz z pierwszymi starciami między klanami. Zachód, który przez lata widział w Palestynie projekt moralny, odkrywa dziś społeczeństwo przednarodowe, w którym: państwo = fasada, obywatel = członek rodu, polityka = klientelizm i religijna lojalność.

Zachód i diaspora współtworzyli ten mit — potrzebny im do podtrzymania własnych projekcji. W diasporze, szczególnie na Zachodzie, proces „khalidyzacji” polega na zastąpieniu politycznej analizy Palestyny jej emocjonalnym wizerunkiem — wygodnym, bo pozwalającym mówić o winie i ofierze bez konfrontacji z realiami klanowej przemocy.

Dopóki świat zachodni będzie mówił o Gazie językiem humanitarnego sentymentalizmu, a nie realiów klanowej przemocy, dopóty każdy „plan odbudowy” skończy się tym samym: pompowaniem zasobów w prywatne armie i patronów.

Prawdziwy realizm zaczyna się tam, gdzie kończy się mit.

Dualizm

TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.