Uncategorized

Największe zagrożenie dla Izraela słabnie: Iran pęka od środka

Autor: Samantha Ettus

Aby przekonać świat, że powstanie w Iranie wygasło, reżim zablokował dostęp do Internetu w całym kraju. To posunięcie przyniosło jednak odwrotny skutek. Choć kanały informacyjne zamilkły, ulice – wręcz przeciwnie. W całym kraju meczety, posterunki policji i budynki rządowe są podpalane przez obywateli, którzy ryzykują życie dla szansy na wolność poza jarzmem teokracji.

W miarę jak protesty rozlewają się na kolejne prowincje, represje przybierają na sile, a reżim reaguje coraz większą brutalnością. To, co obecnie dzieje się w Iranie, to bezprecedensowa kumulacja zapaści gospodarczej, strachu elit i społecznego buntu na skalę, jakiej nie widzieliśmy w żadnym poprzednim powstaniu. Pytanie nie brzmi już, czy Irańczycy są gotowi walczyć, lecz czy reżim zachował wewnętrzną spójność, zasoby finansowe i lojalność służb niezbędne do przetrwania.

Aby system upadł, ludzie pracujący wewnątrz aparatu władzy muszą wypowiedzieć posłuszeństwo i dołączyć do narodu – mając przy tym pewność, że po zmianie władzy zostaną objęci ochroną.

Głos z wygnania i widmo strajku generalnego

Reza Pahlavi, najstarszy syn ostatniego szacha i następca tronu, wystosował publiczne wezwanie do masowych protestów w nadchodzący weekend. Choć Pahlavi od dziesięcioleci żyje na wygnaniu, jego głos znajduje w kraju potężny oddźwięk. Wezwał Irańczyków do wyjścia na ulice w sobotę i niedzielę o godzinie 18:00 oraz do eskalacji działań wykraczających poza symboliczne manifestacje:

„Wasza odnowiona i wspaniała obecność na ulicach w piątkowy wieczór była potężną odpowiedzią na groźby zdradzieckiego i zbrodniczego przywódcy Republiki Islamskiej. Jestem pewien, że widział te obrazy ze swojej kryjówki i drżał ze strachu… Odcinając reżim od źródeł finansowania, rzucimy Republikę Islamską oraz jej skruszały aparat represji na kolana. Wzywam pracowników kluczowych sektorów gospodarki, zwłaszcza transportu oraz przemysłu naftowego, gazowego i energetycznego, do rozpoczęcia ogólnokrajowego strajku”.

Doniesienia wskazują, że do strajku przyłączyli się już kierowcy autobusów w Teheranie. To krytyczny moment – w tej metropolii transport jest krwiobiegiem gospodarki. Pahlavi dodał otuchy rodakom: „Przygotowuję się do powrotu do ojczyzny, aby w momencie zwycięstwa naszej narodowej rewolucji być u boku wielkiego narodu irańskiego. Wierzę, że ten dzień jest bardzo bliski”.

Wsparcie jest im niezbędne. Według nieoficjalnych danych setki osób zginęły z rąk sił bezpieczeństwa. Dochodzi do drastycznych napięć wewnątrz aparatu władzy – Islamska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) ma rzekomo prześladować tych policjantów, którzy odmawiają strzelania do własnych obywateli.

Wczoraj Pahlavi za pośrednictwem platformy X zwrócił się do prezydenta Trumpa o pomoc. Dzisiaj Donald Trump opublikował wpis sugerujący wsparcie, a jego bliski sojusznik, senator Lindsey Graham, otwarcie przekazał Irańczykom, że „pomoc jest w drodze”. Choć nie jest jasne, czy USA podejmą bezpośrednie działania, eskalacja przemocy wobec cywilów sprawia, że presja na interwencję zewnętrzną staje się coraz silniejsza.

Dlaczego to powstanie jest inne?

Iran doświadczał fal niepokojów w latach 2009, 2019 i 2022. Za każdym razem reżimowi udawało się przetrwać. Jednak według Alexandra Greenberga z Jerusalem Institute for Strategy and Security (JISS), obecna sytuacja jest zasadniczo odmienna. Iran przekroczył bowiem krytyczny próg: gospodarka przestała być sterowalna.

Pod koniec 2025 roku sytuacja wyglądała dramatycznie:

  • Rial uległ całkowitej implozji.
  • Handel stał się irracjonalny – sklepy w tradycyjnych centrach (bazarach) są zamykane, ponieważ przy tak galopującej inflacji ustalanie cen towarów stało się niemożliwe.
  • Oficjalna inflacja wynosi 42%, a ceny żywności wzrosły o 72%.

Dla zwykłych obywateli siła nabywcza przestała istnieć, a życie stało się nie do zniesienia. Dlatego tradycyjne narzędzia terroru – aresztowania i przemoc – przestają działać przeciwko czystej rozpaczy. Irańczycy są wściekli, że miliardy dolarów są marnotrawione na zagraniczne wojny, podczas gdy ich własny kraj się rozpada. Popularne hasło na ulicach brzmi: „Nie Gaza, nie Liban. Oddam życie za Iran”.

Ostatnie upokorzenia militarne, w tym dwunastodniowy konflikt z Izraelem, tylko zaostrzyły tę niechęć. Reżim finansuje wojny, których nie jest w stanie wygrać, głodząc własny naród. W momencie, gdy codzienne przetrwanie staje się niemożliwe, strach przed więzieniem przestaje paraliżować.

Milczenie mediów i znaczenie dla Izraela

Podczas gdy Iran płonie, wiele tradycyjnych mediów na Zachodzie milczy, co sprzyja teokratom w Teheranie. W odpowiedzi na tę bierność, brytyjscy demonstranci pikietowali przed siedzibą BBC, zarzucając stacji ignorowanie historycznego zrywu.

Dla Izraela upadek obecnego systemu byłby zmianą epokową. Od rewolucji z 1979 r. Iran pozostaje egzystencjalnym wrogiem państwa żydowskiego. To „głowa ośmiornicy” – reżim, który finansuje, uzbraja i steruje swoimi pełnomocnikami: Hamasem, Hezbollahem i Huti. Choć ajatollahowie wciąż grożą Izraelowi, ich władza wewnątrz kraju kruszeje. Obalenie tego rządu nie rozwiąże wszystkich problemów Bliskiego Wschodu, ale radykalnie poprawi architekturę bezpieczeństwa Izraela.

Co dalej?

Wydarzenia w Iranie to nie jest kolejny „cykl protestów”. To systemowy rozpad struktury, która straciła kontrolę nad rzeczywistością. Ulice zmieniają się szybciej, niż aparat represji jest w stanie reagować. Republika Islamska jest słabsza niż kiedykolwiek, a naród irański w pełni to wykorzystuje. Kiedy system traci zdolność narzucania strachu, rzadko udaje mu się ją odzyskać. Od tego momentu władza będzie już tylko słabnąć.


Największe zagrożenie dla Izraela słabnie: Iran pęka od środka

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.