
Autor: Alice Teodorescu
To, co zasiano w komforcie i strachu przed konfliktami, zbiera teraz żniwo w postaci niepewności i stagnacji. Rok 2026 będzie czasem, w którym wizerunek Zachodu zostanie poddany najcięższej próbie od zakończenia zimnej wojny.
Ci z Państwa, którzy należą do wymierającego gatunku używającego papierowych kalendarzy, wiedzą, o czym mówię: nadszedł czas, aby wyrwać zszywki trzymające pogniecione, zapisane kartki. Cieszcie się tym, co się wydarzyło, i opłakujcie to, co mogło się wydarzyć. Odpuśćcie, odłóżcie stare na bok. Wprowadźcie nowe, wyrzućcie zużyte. Zamknijcie drzwi i otwórzcie okna.
To, co zasiano w 2025 roku, zostanie zebrane w 2026. Zawsze bowiem dzieje się tak, jak się zaplanowało – o ile wcześniej się to przemyślało. Szczęście lub pech odgrywają pewną rolę, ale w dużej mierze każde zakończenie stanowi fundament nowego początku.
Istnieje ryzyko, że rok 2026 będzie gorszy niż 2025, który pod wieloma względami był gorszy niż 2024. Ta świadomość nie jest jednak wezwaniem do kapitulacji przed losem. To właśnie w trudnych sytuacjach jesteśmy poddawani próbie. To wtedy, gdy gasną światła, a kontury stają się ostre, pokazujemy, kim naprawdę jesteśmy – poza wyniosłą iluzją tego, kim chcielibyśmy być.
Oto dowód. Jutrzejsza teraźniejszość będzie zabarwiona przeszłością – bo bez niej wszystko wyglądałoby inaczej. Pozwólcie, że wymienię sześć obszarów, które nasze społeczeństwa muszą pokonać, aby odwrócić bieg wydarzeń.
1. Zagrożenie ze strony Rosji
Sposób zakończenia wojny na Ukrainie położy podwaliny pod kolejny konflikt zainicjowany przez Rosję. Żyjemy w czasach międzywojennych – w długiej, lecz tymczasowej przerwie. Wybuch jest nieuchronny. To, co zaczęło się jako nienasycony apetyt na Ukrainę, rozszerzyło się na sprytną grę wokół NATO.
Putin może nie tylko zmanipulować Trumpa, by ten przekazał mu zwycięstwo, którego Rosja nie zdołała wywalczyć militarnie, ale może również zasiać niezgodę między sojusznikami, niszcząc porządek świata obowiązujący od II wojny światowej. Historyczne dążenia Rosji do dominacji są niezmienne – od czasów carskich, przez Związek Radziecki, aż po dziś. Irracjonalne jest sądzić, że Rosja zadowoli się wynegocjowanym przez Trumpa „pokojem”.
Dla Rosji, podobnie jak dla Iranu i jego najemników (jak Hamas), agresja militarna ma na celu zachwianie równowagi sił i renegocjację zasad gry. Chodzi o tożsamość: o bycie tym, do kogo inni muszą się dostosować i kogo muszą się bać. Zachodni przywódcy przestali rozumieć ten język władzy, co stawia nas w chronicznie niekorzystnej sytuacji. Pytanie brzmi, czy „koalicja chętnych” przekształci się w „koalicję zdolnych” – gotową do poświęceń, jedności i wysłania europejskich żołnierzy jako gwarantów bezpieczeństwa.
2. Rozluźnione sojusze – nowy porządek świata
Wojny na Ukrainie i w Strefie Gazy były błędnie interpretowane z zachodniej perspektywy. Wierzyliśmy, że unikanie konfrontacji jest tożsame z pokojem. Z tej perspektywy działanie Hamasu czy upór Rosji wydają się nielogiczne.
Ta asymetria wynika z faktu, że to, co racjonalne dla człowieka Zachodu, nie jest takie dla kogoś kierującego się innymi wartościami. Porządek oparty na suwerenności państw staje się przeżytkiem. Rosja widzi, że gwarancje bezpieczeństwa (jak memorandum budapeszteńskie) są puste, a groźba użycia broni jądrowej paraliżuje NATO i UE. Ambicje Trumpa mogą sprawić, że amerykańskie gwarancje staną się bezwartościowe, co popchnie kolejne kraje do prób zdobycia własnej broni atomowej w odruchu samozachowawczym.
3. Stagnacja gospodarcza – podwójna zależność
Europa to kontynent w kryzysie. Konkurencyjność słabnie, populacja się starzeje, a imigracja nie rozwiązuje problemów rynku pracy. UE zostaje w tyle za Chinami i USA. Stworzyliśmy rynek, na którym firmy konkurują z jedną ręką związaną za plecami, a drugą zajętą wypełnianiem biurokratycznych formularzy.
Niemiecki przemysł motoryzacyjny – kręgosłup kontynentu – walczy o przetrwanie. Europa uzależniła się od Chin w kwestii kluczowych surowców potrzebnych do transformacji ekologicznej, którą Szwecja i UE priorytetyzują kosztem stabilności własnego przemysłu. Wyobrażenie, że można „uregulować się” do dobrobytu i „opodatkować” do innowacji, okazało się mrzonką.
4. Antysemityzm, islamizm i enklawy etniczne
Zagrożenia płyną też z wewnątrz: z bezkrytycznej tolerancji dla nietolerancji, infiltracji islamizmu i akceptacji enklaw etnicznych. Podziały religijne i kulturowe podważają kontrakt społeczny. Antysemityzm importowany z Bliskiego Wschodu to zapowiedź głębszych konfliktów.
To walka o dominację i chęć zmuszenia większości do dostosowania się. Naiwnością jest wierzyć w stabilność społeczeństwa, w którym rosnąca mniejszość definiuje się w opozycji do niego. Tolerancja jest cnotą tylko wtedy, gdy jest wzajemna. Jednostronna staje się autodestrukcją.
5. Poważna przestępczość
W Szwecji wolność jest nierozerwalnie związana z bezpieczeństwem. Przez dziesięciolecia polityka karna opierała się na niemal religijnej wierze w dialog i prewencję. Wynik jest katastrofalny: strzelaniny i wybuchy stały się codziennością.
Konieczna jest zmiana paradygmatu – z ochrony sprawcy na ochronę ofiary. Społeczeństwo, które nie wyznacza granic, nie jest humanitarne, lecz cyniczne. Państwo, które nie ma odwagi korzystać z monopolu na użycie siły, zostanie zastąpione przez inne struktury – brutalne i pozbawione litości.
6. Upadek umowy społecznej
W Szwecji płacimy jedne z najwyższych podatków na świecie w zamian za obietnicę sprawnego państwa. Kiedy jednak starsze osoby padają ofiarą nadużyć ze strony opiekunów, a państwo nie potrafi ich wydalić z kraju, umowa społeczna ulega zerwaniu.
Pojawiają się pęknięcia w obronności, wymiarze sprawiedliwości i infrastrukturze. Obywatele, którzy wypełniali obowiązki, widzą, że ich prawa są warunkowe. Państwo, które próbuje robić wszystko, w końcu nie jest w stanie zrobić nic. Gdy obywatele tracą wiarę w państwo, pozostaje tylko gniew i polaryzacja.
Podsumowanie
Rok 2026 nie będzie rokiem, w którym wszystko się zmieni – będzie rokiem, w którym nie będzie można już zaprzeczyć, że zmiana już nastąpiła. W Szwecji radykalizacja postępuje na lewicy, gdzie islamizm i komunizm łączą się w niepokojącej harmonii, opartej na nienawiści do obecnego porządku.
Znajdujemy się w próżni strategicznej, gdzie determinację zastąpiono procedurami. Rok 2026 będzie walką o zachodni obraz samego siebie. Czy mamy odwagę spojrzeć rzeczywistości w oczy, czy będziemy tylko przewracać kolejne kartki w kalendarzu, mając nadzieję, że czas sam rozwiąże nasze problemy?
Konsekwencje dopadną nas w 2026 roku
Kategorie: Uncategorized

