
autor Pierre Rehov
Przyslala Ewa korulski
Dlaczego Waszyngton w końcu wybiera rzeczywistość zamiast iluzji
Przez dziesięciolecia społeczność międzynarodowa trzymała się kojącej, lecz zabójczej iluzji: wiary w to, że pokój między Izraelem a Palestyńczykami wyłoni się w jakiś sposób z niekończących się konferencji, symbolicznych rezolucji, humanitarnej retoryki i miliardów dolarów sprzeniewierzonej pomocy. Ta narracja chroniła morderców, usprawiedliwiała korupcję i więziła cywilów po obu stronach w wiecznej spirali przemocy. To, co obecnie kształtuje się wokół Gazy, stanowi radykalne zerwanie z tradycją samooszukiwania się. Po raz pierwszy od lat Waszyngton nie mówi już o „abstrakcyjnym pokoju”, lecz o konkretnym zarządzaniu, egzekwowalnym bezpieczeństwie i odpowiedzialności politycznej.
Przesłanie, choć złagodzone dyplomatycznym językiem, jest jednoznaczne: Gazy nie da się odbudować tak długo, jak długo Hamas istnieje jako siła militarna i ideologiczna. Co więcej, Autonomia Palestyńska nie posiada ani legitymacji, ani wiarygodności, ani zdolności do przejęcia kontroli nad terytorium, które dawno temu oddała w ręce islamistycznych bojówek, systemowej korupcji i kultury męczeństwa. Nie jest to zwrot ideologiczny, lecz pragmatyczny – oparty nie na nadziei, lecz na doświadczeniu.
Każda próba dostosowania się świata do terroryzmu była interpretowana jako słabość. Za każdym razem, gdy tolerowano podżeganie do nienawiści, kolejna masakra była już w fazie przygotowań. Za każdym razem, gdy powierzano władzę niewydolnym strukturom palestyńskim, pośrednio finansowano wojnę z Izraelem. Obecna strategia USA sygnalizuje spóźnioną odmowę powielania tego tragicznego cyklu.
To, co się wyłania, to nie romantyczna wizja państwa palestyńskiego czy próba reanimacji starego przywództwa pod maską „reform”, lecz celowo ograniczona i ściśle monitorowana struktura przejściowa. Projektowana administracja technokratyczna – wolna od lojalności frakcyjnych i uzbrojonej ideologii – ma służyć jako tymczasowe narzędzie z precyzyjnym mandatem: przywrócić podstawowe usługi bez żadnych odstępstw, odbudować infrastrukturę bez tuneli i zarządzać życiem cywilnym bez gloryfikowania śmierci.
Model ten rzuca wyzwanie wieloletnim dogmatom dyplomatycznym, ponieważ odmawia sankcjonowania fikcyjnej suwerenności czy nagradzania narracji ofiary. Opiera się na przesłance, której wielu wciąż się sprzeciwia: odbudowa jest niemożliwa tam, gdzie organizacja terrorystyczna zachowuje broń, propagandę i ludobójczą wizję świata. Rozbrojenie nie jest tu celem moralnym, lecz funkcjonalną koniecznością. W przeciwieństwie do lat pobożnych życzeń, procesu tego nie można powierzyć ani Hamasowi, ani Autonomii Palestyńskiej, która nigdy nikogo nie rozbroiła, a wręcz nadal stymuluje przemoc politycznie i ekonomicznie. W tym sensie amerykańska inicjatywa wreszcie uznaje długo wypieraną prawdę: pokój nie rodzi się z kompromisów z ideologią islamistyczną, lecz z jej strategicznej klęski.
Dla Izraela ta zmiana ma znaczenie egzystencjalne. Potwierdza ona to, co państwo żydowskie głosiło od lat, często za cenę dyplomatycznej izolacji: ten konflikt nie dotyczy w pierwszej kolejności granic, lecz prawa do istnienia. Dopóki Gazą rządził podmiot, którego nadrzędnym celem jest zniszczenie Izraela, żadne zawieszenie broni nie mogło być trwałe, żadna odbudowa szczera, a żadne negocjacje sensowne.
Ustanawiając bezpośredni nadzór i odsuwając na bok zarówno Hamas, jak i Autonomię Palestyńską, Waszyngton pośrednio przyznaje się do porażki poprzednich ram prawnych, które myliły zarządzanie kryzysem humanitarnym ze strategiczną kapitulacją. Ta droga nie jest pozbawiona ryzyka, ale jest znacznie bezpieczniejsza niż podtrzymywanie kłamstwa. To jasny sygnał dla całego regionu: USA nie zamierzają już kupować krótkotrwałego spokoju za cenę długofalowej radykalizacji. Zamiast tego wspierają architekturę bezpieczeństwa, która chroni Izrael, zapobiega odradzaniu się sieci terrorystycznych i ostatecznie oferuje palestyńskim cywilom alternatywę dla wiecznego poświęcenia.
Jeśli ta strategia zostanie w pełni wdrożona, może stać się pierwszym poważnym krokiem ku autentycznemu pokojowi – pokojowi bez pustych haseł, rytualnego oburzenia i uzbrojonych bojowników. Gazy nie uratują przemówienia. Zostanie ona uratowana jedynie poprzez upadek Hamasu, rozwiązanie Autonomii Palestyńskiej w jej obecnej formie i jasny przekaz, że przemoc przestała być akceptowalną walutą polityczną.
Po Hamasie
Kategorie: Uncategorized

