Uncategorized

Alternatywna władza – naprawdę?

Autor Anna Grabowska

Dzisiaj poczytałam prasę, wysłuchałam wypowiedzi kilku analityków o tym, że – według zapowiedzi amerykańskich – wyłoniła się już „alternatywna palestyńska władza”, która ma przejąć zarządzanie Gazą po Hamasie. Nie, nie czuję ani ulgi, ani nadziei, wprost przeciwnie, czuję narastające zdziwienie, że ktoś w to wierzy. Oczywiście doskonale rozumiem intencje, nawet za dobrze. Rozumiem potrzebę pokazania światu, że coś się dzieje, że jest jakiś plan, że jest partner i że są struktury. Rozumiem to politycznie, medialnie i psychologicznie. Znam ten mechanizm uspokajania opinii publicznej, tę potrzebę ubrania bezradności w spójną opowieść, która pozwala powiedzieć, że „tak, robimy wszystko, co możliwe”. Ale właśnie dlatego nie mogę przejść obok tego obojętnie, bo to, co się tu proponuje, nie jest żadnym rozwiązaniem, tylko iluzją. Nie jestem analitykiem i nie udaję eksperta od geopolityki, ale potrafię logicznie myśleć i pamiętam historię. A ta, zawsze kończy tak samo z iluzjami – rozbija je o rzeczywistość. W zasadzie punktem wyjścia mojego myślenia jest bardzo konkretna informacja ogłoszona w amerykańskich i izraelskich mediach: koncepcja powołania palestyńskiej administracji, technokratycznego ciała zarządzającego Gazą, funkcjonującego obok, a w domyśle zamiast, Hamasu. No i czytam, że ma to być alternatywa, że Hamas nie będzie rządził i że struktury cywilne mają przejąć odpowiedzialność. No i niestety, moi Drodzy, w tym momencie muszę się niestety zatrzymać, bo nie potrafię przejść nad tym do porządku dziennego. Jak można ogłosić istnienie władzy, która nie posiada żadnej realnej władzy? Jak można mówić o zarządzaniu, kiedy faktyczną kontrolę nad terytorium, bronią, ludźmi i strachem nadal sprawuje ta sama uzbrojona organizacja?

Zachód, po raz kolejny, myli dwa porządki, które w historii nigdy nie były tożsame: porządek deklaracji i porządek siły. Przecież władza nie zaczyna się od momentu, gdy ktoś zostaje nazwany „administracją”, ani nie zaczyna się w chwili konferencji prasowej, podpisania dokumentu czy wydania komunikatu. Ona zaczyna się tam, gdzie istnieje możliwość egzekwowania decyzji. Tam, gdzie jest monopol przemocy. Tam, gdzie można powiedzieć „nie” i sprawić, że to „nie” będzie respektowane. Hamas ten monopol posiada. Tak zwana „alternatywna władza” nie posiada niczego z tego repertuaru. Nie ma własnych sił bezpieczeństwa, nie kontroluje uzbrojonych struktur, nie decyduje o życiu i śmierci. Jest konstruktem politycznym, nie władzą, projektem a nie rzeczywistością. Ogłoszenie palestyńskiej administracji bez wcześniejszego rozbrojenia Hamasu jest więc zabiegiem czysto narracyjnym. To próba stworzenia faktu politycznego, który ma przykryć fakt militarny. Taki polityczny makijaż na otwartej ranie. To tak, mili Państwo, jakby ogłosić nowy rząd w mieście, w którym wszystkie posterunki policji, magazyny broni, struktury zastraszania i kanały przemocy należały do mafii – i udawać, że problem został rozwiązany, bo pojawiła się „alternatywa”.

Alternatywa bez siły nie jest alternatywą, tylko dekoracją. A dekoracje są dobre w teatrze, nie w polityce bezpieczeństwa. Dlaczego więc to się robi? Dlaczego ogłasza się władzę, która nie rządzi? Bo pozwala to Zachodowi uciec od jedynego pytania, którego naprawdę się boi: co zrobić z Hamasem. W momencie, gdy mówimy, że „palestyńska władza już jest”, nie musimy mówić o rozbrojeniu, o ewentualnym użyciu siły, o kosztach, ofiarach i konsekwencjach. Możemy za to mówić o „procesie”, „zarządzaniu przejściowym”, „budowaniu struktur”, i -najpiękniejsze – o „długiej drodze do pokoju”. I tak język administracyjny zastępuje nam język odpowiedzialności i odpowiedzialność zostaje zawieszona. Tyle że Hamas nie jest problemem administracyjnym. Hamas jest faktyczną władzą w Gazie, ponieważ posiada broń, struktury dowodzenia i gotowość do jej użycia. Jego ideologia nie przewiduje pokojowego oddania władzy ani współistnienia z alternatywną strukturą, która mogłaby go zastąpić. Rozbrojenie Hamasu oznaczałoby dla niego koniec – polityczny, militarny i fizyczny. Żadna organizacja zbudowana na przemocy nie decyduje się na taki krok dobrowolnie. Historia nie zna ani jednego takiego przypadku. I dlatego uważam, że mówienie o nieustępującym Hamasie tak, jakby był on jedną z wielu stron sporu, jest doprawdy zasadniczym nieporozumieniem.

Hamas nie ustępuje, bo nie ma żadnego powodu, by ustąpić.

Każda próba ustanowienia władzy cywilnej obok Hamasu, a nie zamiast niego, skazana jest na porażkę. Albo taka władza pozostanie fasadą – tolerowaną tak długo, jak długo nie zagraża realnej kontroli – albo zostanie fizycznie zniszczona w momencie, gdy spróbuje być czymś więcej niż dekoracją.

Gaza już raz widziała ten scenariusz i zapłaciła za niego wysoką cenę. Region widział go wielokrotnie. Liban z Hezbollahem jest dziś najbardziej jaskrawym przykładem państwa, które istnieje formalnie, ale nie rządzi realnie. Instytucje są, flagi są, wybory są – a decyzje zapadają gdzie indziej, tam gdzie jest broń. Afganistan po „procesie politycznym” pokazał, czym kończy się wiara w instytucje bez siły. Zachód zbudował tam wszystko oprócz realnego monopolu przemocy. Wystarczyło jedno wycofanie parasola siły, by cała konstrukcja rozsypała się w kilka tygodni. I papier po raz kolejny przegrał z karabinem. Gaza po 2005 roku była ostrzeżeniem, którego nikt nie chciał słuchać. Wycofanie, danie szansy, wiara w to, że struktury cywilne same się obronią. Hamas przejął władzę, bo nikt nie odebrał mu broni. I dziś Zachód chce powtórzyć ten sam eksperyment, licząc na inny rezultat. To nie jest idealizm, to jest zwyczajnie polityczna amnezja.

Dlatego nie potrafię przyjąć na wiarę informacji o alternatywnej palestyńskiej władzy jako dowodu postępu. Widzę w niej raczej próbę uspokojenia opinii publicznej, sygnał wysyłany do mediów i elektoratów, typu: robimy coś, mamy plan, nie trzeba już zadawać tych waszych trudnych pytań. Tyle że trudne pytania nie znikają dlatego, że przestajemy je zadawać. One uparcie wracają, zwykle w postaci eskalacji, której wszyscy rzekomo chcieli uniknąć. I właśnie tutaj zaczyna się rola zachodniej lewicy – rola, której nie da się już dłużej opisywać jako naiwności. To nie jest brak wiedzy, to jest wybór. Lewica Zachodu potrzebuje tej iluzji jak tlenu, potrzebuje narracji, w której ktoś się stara, ktoś proponuje pokój, ktoś buduje struktury. Fakty są dla niej niewygodne, bo fakty niszczą moralny komfort. Łatwiej mówić o „procesach” niż o przemocy. Łatwiej mówić o „dialogu” niż o rozbrojeniu. A juz najłatwiej jest tradycyjnie potępiać Izrael niż przyznać, że ma się do czynienia z organizacją, której nie da się zneutralizować językiem. Im bardziej Izrael próbuje ograniczyć chaos, deeskalować, działać w realnych warunkach wojny, tym głośniej słyszy oskarżenia o „ludobójstwo”, „represje”, „przemoc systemową”. Słowa tracą znaczenie, ale teraz zyskują funkcję, mają zamknąć dyskusję i stworzyć moralną przewagę bez konieczności odpowiedzi na pytanie, co zrobić z Hamasem. Sankcje stają się rytuałem oczyszczenia, gestem, który pozwala poczuć się po „właściwej stronie” bez brania odpowiedzialności za skutki.

Media Zachodu nie są tu neutralne. One ten mechanizm tylko wzmacniają. Obrazy bez kontekstu, nagłówki bez przyczyn, język bierny tam, gdzie powinno paść sprawstwo. Emocja na pierwszym planie, bo po co analizować? To grozi włączeniem myślenia. Konflikt sprzedaje się lepiej niż prawda. A prawda jest prosta: nie da się zbudować pokoju, udając, że problem przemocy już nie istnieje. Nie da się zbudować pokoju na fundamencie nieistniejącej władzy. Nie da się zastąpić karabinu komunikatem prasowym. I wreszcie, nie da się odebrać Hamasowi władzy, udając, że ona już została odebrana!

Dopóki nie padnie uczciwa odpowiedź na pytanie, jak realnie rozbroić Hamas – a nie jak go obejść językowo – dotąd wszystkie te konstrukcje pozostaną tym, czym są naprawdę: politycznym teatrem.

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. B dobre wyjasnieie konfliktu reakcji Izraela na Hamas i innych wrogo nastawionych ugrupowan oraz reakcji EU na ten konflikt.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.