
Autor: Yonah E
Francja złamała własną konstytucję, pozwała banan, oskarżyła Żydów, a następnie zorganizowała konferencję prasową, by wyjaśnić, że tak właśnie wygląda obecnie sprawiedliwość. Nie „sprawiedliwość” jako idea. To francuska sprawiedliwość – taka, która wkłada togę, przegląda się głęboko w lustrze i aresztuje najbliższego Żyda, aby poczuć się moralnie produktywną.
Oto fragment, którego wszyscy udają, że nie rozumieją, więc wykrzyczmy to z „jazzowymi rękami”. Francuscy sędziowie wydali nakazy aresztowania żydowskich aktywistów, ponieważ ci zablokowali ciężarówki z pomocą humanitarną zmierzające do Strefy Gazy podczas wojny. Zablokowali ciężarówki. Nie wystrzelili rakiet. Nie porwali cywilów. Nie wiwatowali na cześć masowych mordów. Stali na drodze. To wszystko. Teraz nazywa się to „współudziałem w ludobójstwie”. Słowa oficjalnie opuściły budynek. Są na wakacjach. Wysłały pocztówkę z napisem: „Żałujemy, że nie jesteście spójni”.
To nie jest prawo. To komedia improwizowana w wykonaniu ludzi, którzy uważają, że grawitacja jest opcjonalna. „Ludobójstwo” stało się imprezowym balonikiem. Rozciągnąć. Skręcić. Zawiązać w pieska. Podarować sędziemu. Oklaski. Następny akt. Jeśli ludobójstwo oznacza blokowanie ciężarówki, to paryskie korki są w zasadzie jak Norymberga każdego ranka w dni powszednie.
Francja chce, byśmy wierzyli, że chodzi o troskę humanitarną. Przestańcie. Chodzi o wybiórcze oburzenie serwowane z bagietką. To samo państwo, które porusza się z prędkością lodowca, gdy Żydzi są zagrożeni, nagle przekracza barierę dźwięku, gdy Żydzi protestują. Syreny. Wezwania. Rozlany atrament. Przekładane akta. Spójrzcie na tę wydajność! Okazuje się, że system działa świetnie, gdy celem jest żydowski kręgosłup.
Porozmawiajmy o kontekście, skoro Francja ma na niego alergię. Protesty dotyczyły pomocy dostarczanej do Strefy Gazy w czasie trwającej wojny, gdy zakładnicy wciąż są przetrzymywani, a pomoc była wielokrotnie przejmowana przez terrorystów. Można się z tym protestem zgadzać lub nie. Na tym polega demokracja. Ale to nie jest ludobójstwo. Nazywanie tego w ten sposób nie jest przejawem moralnej jasności – to semantyczne podpalenie.
W tym miejscu satyra pisze się sama. Francja – kraj, który nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa żydowskim szkołom, nie potrafi chronić synagog ani powstrzymać tłumów szalejących na ulicach – znajduje jednak czas i skupienie, by kryminalizować żydowskie protesty. Priorytety są formą prawdy. Ten priorytet wrzeszczy.
Widzieliśmy już ten film. Francja zawsze twierdzi, że tym razem jest inaczej. Nowy język. Nowe hasła. Ten sam odruch. Afera Dreyfusa miała być narodową traumą, która wyleczy tę chorobę. Zamiast tego stała się odcinkiem pilotażowym. Sezon po sezonie. Nowa obsada. Ten sam zwrot akcji: Żydzi zostają oskarżeni, Republika kiwa głową z powagą, a wszyscy twierdzą, że chodzi o zasady.
Paryż znów płonie, ale proszę się nie martwić. Nie dzieje się tak dlatego, że system się załamał. Dzieje się tak, ponieważ zdrowy rozsądek spala się w kontakcie z hipokryzją. Miasto Świateł przeszło na gaslighting. Kawiarnie są urocze, a antysemityzm stał się rzemieślniczy – pozyskiwany w sposób etyczny i opatrzony stosownym cytatem prawnym.
A sądy… Och, sądy. Nazywanie tego „sądem kangurzym” jest niesprawiedliwe wobec kangurów. Kangury skaczą do przodu. Te sądy wykonują moonwalk do tyłu, twierdząc, że to postęp, bo oświetlenie jest dobre. Toga założona. Mózg wyłączony. Rządzą wibracje. Sprawiedliwość według horoskopu.
Francja uwielbia wielkie przemówienia o ludzkości. Ludzkość jest najwyraźniej klubem tylko dla członków, a Żydzi ciągle zapominają o dress codzie. Wolność jest warunkowa. Równość – teoretyczna. Braterstwo zależy od tego, czy wasze głośne istnienie sprawia Republice dyskomfort.
Tak, czuję gniew. Prawdziwy gniew. Gniew, który śmieje się przez zaciśnięte zęby. Taki, który zamienia się w satyrę, bo jeśli nie będę się śmiał, zacznę krzyczeć. Bo to nie jest tylko głupie – to jest niebezpieczne. To mówi Żydom dokładnie, gdzie jest ich miejsce: protestujcie cicho, znikajcie grzecznie. Albo spadnie na was młotek owinięty w moralną retorykę.
Francja nie jest sumieniem Europy. Jest przestrogą z doskonałym marketingiem. Piękną skorupą z pustym wnętrzem. Rewolucją, która zjadła własny mózg i zachowała jedynie hasła. Systemem prawnym, który myli oskarżenie z cnotą, a hałas z moralnością.
Zostawcie Żydów w spokoju. Przestańcie zamieniać sądy w cyrki, a słowa w broń. Albo kontynuujcie. Maska już spadła. Widać buty klauna. Słychać trąbkę. A świat patrzy, jak wielka Republika ideałów wykonuje swój najśmielszy popis: żongluje hipokryzją, ściga Żydów i z powagą twierdzi, że to sprawiedliwość.
Francjo: szukaj pomocy, a nie Żydów.
Kategorie: Uncategorized

