Uncategorized

Wieczny i nieugięty


Yonah E.

Dla tych z Państwa, którzy mają szczęście nie znać tego słowa: mamad to izraelski „bezpieczny pokój”. To wzmocniony betonem schron wbudowany w strukturę mieszkania, z pancernymi drzwiami i szczelnymi oknami. Nie jest to luksusowy „panic room” dla znudzonych bogaczy, lecz fundament krajowej infrastruktury opartej na prostym założeniu: ktoś, gdzieś, w końcu znów spróbuje zamordować Żydów – i kiedy to nastąpi, powinniśmy mieć pod ręką solidny beton.

Oto jestem. W mamadzie. Znowu. Z moimi dziećmi. Słuchając ryku świata na zewnątrz. Jeśli chcą Państwo wiedzieć, co czuję w tej betonowej skrzyni, oto odpowiedź: jestem Żydem. Dzieckiem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Jestem statystycznie niemożliwym wątkiem historii, który każde imperium, każdy fanatyk i każdy tłum z pochodniami próbował zerwać. Raz za razem ponosili klęskę.

Ludzie mówią o „tożsamości”, jakby był to wybór mody lub chwilowy „klimat”. Tożsamość żydowska to oś czasu zapisana popiołem i cudami; to jednocześnie królewski płaszcz i ciężki łańcuch. Jestem Żydem, którego przodkowie szybko pojęli, że świat kocha żydowskie idee, ale nienawidzi żydowskiej egzystencji. Wszyscy pragną naszej etyki, proroków i moralnego słownictwa, ale niewielu zachwyca się ludźmi, którzy je przynieśli.

Siedząc w mamadzie, nie słyszę tylko syren. Słyszę kroki. Słyszę starożytną nienawiść w nowoczesnym opakowaniu. Jako studenci historii nie mogą Państwo czuć zdziwienia – jedynie wściekłość. Nazwijmy po imieniu burze, przez które przeszliśmy: niewolę, wygnania, pogromy. Byliśmy miażdżeni przez imperia, oskarżani o zatruwanie studni, kontrolowanie pogody i rządów. Niezależnie od epoki, zarzut pozostawał ten sam: „Pańskie istnienie jest problemem”.

Wypędzano nas z Anglii, Francji i Hiszpanii. Inkwizycja torturowała nas, aż krzyk brzmiał jak zgoda na nawrócenie – a i to często nie wystarczało, bo świat nie chciał naszej wiary, lecz naszego zniknięcia. Potem nadeszło Oświecenie, a wraz z nim nowoczesne okrucieństwo na skalę przemysłową. Getta, pociągi, Auschwitz. Stałem tam, gdzie ziemia wydaje się na zawsze posiniaczona. To miejsce uczy, że cywilizacja jest krucha, a kiedy pęka, Żydzi krwawią pierwsi.

Ironia losu sprawia, że jestem też Żydem nowoczesnym. Budowałem domy w Berlinie, Londynie i Nowym Jorku. Szukałem bezpieczeństwa, wierząc, że świat stał się tolerancyjny. Jednak współczesność, gdy tylko dopada ją moralne lenistwo, znów idealizuje naszych wrogów, ubierając antysemityzm w szaty „aktywizmu” i „sprawiedliwości”.

I tak oto, po krematoriach i pustych deklaracjach „nigdy więcej”, znów siedzę w betonie, bo nad moją głową latają rakiety. Ale jest w tym też inna prawda: jestem szczęśliwy.

Nie dlatego, że strach jest przyjemny, ale dlatego, że mam gdzie chronić swoje dzieci. Mam dom w jedynym miejscu na ziemi, które powstało z myślą, że Żydzi nie muszą prosić o pozwolenie na życie. Życie żydowskie nie skończyło się w Europie, w gazie ani w morzu obojętności. Nasi przodkowie, patrząc na moje żywe, uparte i piękne dzieci, zrozumieliby coś świętego: nie tylko przetrwaliśmy historię – my ją odbudowaliśmy.

Nienawidzę mamadu i rutyny strachu. Ale wiem, co ten pokój symbolizuje: koniec żydowskiej bezradności i odmowę zniknięcia. To materialny dowód na zdanie, którego nasi wrogowie nienawidzą najbardziej: „Nadal tu jesteśmy”.

Obchodzimy właśnie Purim – święto przypominające o reżimie, który zaplanował naszą zagładę, bo jeden Żyd odmówił pokłonu. Purim uczy, że historia Żydów to nie linia prosta, lecz walka pełna ukrytych cudów i upadków tych, których zgubiła własna nienawiść.

W schronie czuję gniew, strach i obezwładniającą wdzięczność. Mogę być zagrożony, a jednak nadal wierzę i dostrzegam dobro w ludzkości. Możecie nas atakować, możecie nas nawet zabić, ale nigdy nie wymażecie Abrahama kłócącego się z Bogiem, głosu proroków ani matek zapalających świece szabatowe. Nie jesteśmy fazą ani gośćmi w cudzej cywilizacji. Jesteśmy wieczni.

Jeśli ktoś jest na tyle nierozsądny, by stawiać przeciwko przetrwaniu Żydów, dołączy do najdłuższej passy porażek w dziejach. Powodzenia.


Wieczny i nieugięty

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.