W książce „Tajemnica pana Cukra” odtworzyłam, najdokładniej jak umiałam, przebieg pogromów, które miały miejsce w Polsce w drugiej połowie lat trzydziestych.
Najmniej wnikliwie opisałam pogromy w Czyżewie i Brańsku, ponieważ w swojej powtarzalności nie byłyby ciekawą lekturą.
Ale to błąd, ponieważ obie te miejscowości leżą w województwie białostockim, i za cztery lata staną się sceną najkrwawszej zbrodni jakiej dokonali Polacy-chrześcijanie na żydowskich sąsiadach.
Jedwabne, Radziłów, Wąsosz ,Szczuczyn, Rajgród, Goniądz, Brańsk. Wszystkie te nazwy padają w mojej książce. Wszędzie tam bito, okradano, podpalano a nawet mordowano ludzi na cztery, pięć lat przed Zagładą.
W XXI wieku, chcąc zdjąć współodpowiedzialność za zbrodnię, przerzuca się całkowitą winę za wydarzenia z lipca i sierpnia 1941 roku na Niemców. To oni zmusili Polaków do mordowania swych dobrych, żydowskich sąsiadów.
To kłamstwo, choć wydaje się teraz twarde ,i trudne do ruszenia, jak każde- prędzej czy później upadnie…
Pamięć ludzka jest zawodna, umierają ostatni świadkowie. Ale paradoksalnie- upływ czasu nie wymazuje przeszłości. Wręcz przeciwnie. Dostęp do dokumentów z epoki z jednej strony i , oddalenie, dystans z drugiej-pozwalają na dokładniejsze przyjrzenie się przeszłości, głębszą analizę tego co się stało.
Już nie musimy pytać: dlaczego, jak to się stało? Jak to było możliwe? Bo wiemy, że jako ludzie zdolni jesteśmy do wszystkiego. I do bohaterstwa trudnego do wyobrażenia i do okrucieństwa nie spotykanego u innych gatunków w świecie przyrody.
Teraz możemy przejść do kolejnego etapu.
Wbrew temu co po wyborach 2015 roku dzieje się w Polsce, wbrew „polityce historycznej”- bo to tylko chwila, nie pierwsza zresztą, gdy propaganda ma zastąpić informację, i naprawdę szkoda czasu na reaktywne działania, strzępienie języka i pióra na udowadnianie komuś, że jeśli zasłoni sobie oczy i przestanie widzieć świat wkoło- to ani świat, ani on-nie znika?
To nawet trochę wstydliwe- wiedzieć kolejne zastępy dorosłych ludzi, którzy nie mają choćby elementarnej odwagi cywilnej.
A to właśnie ona potrzebna jest do przejścia tego następnego etapu.
Nie można opowiedzieć NASZEJ wspólnej historii pomijając niezręczne fragmenty.
I to niezręczne dla obu stron. Niezręczne, niewygodne, niekiedy paskudne.
Profesor Tadeusz Kotarbiński w apogeum oczadzenia nienawiścią, w latach 30. XX. Wieku, sam będąc obiektem napaści- i to nie tylko słownych- ze strony obrońców czystej rasy i wielkiej Polski powiedział: „nie ma co, trzeba się brać do samoobrony, bo znikąd obrona nie przyjdzie, skoro znikąd nie przychodziła na czas po dziś dzień. Nie bić w odwet, tylko nie dawać bić. Zasłaniać napastowanych, rozbrajać napastników. Tam się ustala pokojowy modus vivendi, gdzie obrona dzielniejsza jest od napastników.”
Trudne słowa? Albo sens? Przecież to takie oczywiste- nie wolno pozwolić na niesprawiedliwość, na okrutną i głupią przemoc.
Profesorowi Kotarbińskiemu chodziło o upokarzanie, bicie, a nawet zabijanie studentów na wyższych uczelniach- ze względu na pochodzenie. To niewinnie brzmiące „numerus clausus” albo ”getto ławkowe” było domeną inteligencji, mieszczanie bawili się chętniej w „bojkot ekonomiczny”, a chłopi w, przepraszam za słowo- zwyczajną kradzież gdy przyszła ku temu okazja.
Każda z tych rozrywek była oczywiście świetnie usprawiedliwiona i wytłumaczona, tu nikt nie obrywał za darmo, połamane kości, zniszczone sklepy i brak perspektyw były w pakiecie z wiarą, nadzieją i miłością, a najważniejsza z nich, to właśnie ta miłość…
Zarzucano mi już wiele razy, że kłamię, że naciągam fakty, że szukam taniej sensacji, że Polska nie była jedynym krajem, w którym tak traktowano Żydów. Z jakiegoś powodu- nie robi to na mnie żadnego wrażenia.
Cenię rozmowy, uwielbiam dyskusję- ale nie bawię się w pyskówki i przepychanki.
Dla mnie największym symbolem odrębności masowego mordowania ludzi na terenie Polski są Obozy Zagłady.
Nie Auschwitz-Birkenau, bo tam, mam przynajmniej takie przeczucie, kłęby czarnego dymu duszą każdego kto przejdzie bramę.
Ale te Obozy, które trwają w zupełnej ciszy, na zupełnych peryferiach pamięci. Sobibor, Bełżec, Treblinka…
Mijany przez jadących Autostradą A2 w tysiącach samochodów dziennie – Chełm nad Nerem.
A najbardziej zapomniane, zakopane przy drodze, albo w masowych grobach są ciała mieszkańców Sztetli, obdarte z ubrań, z godności, z historii, kiedy przyszedł dzień „likwidacji getta”.
O! Jak bardzo nie cierpię tego słowa, tak jak ”transportów”, tak jak „ofiar” znieczulanie, uprzedmiotowienie w języku to właśnie pierwszy etap wymazywania ze świata ludzi.
Więc teraz, zaczynamy opowiadać historię osób, z imionami, nazwiskami, z twarzami. To wcale nie jest trudne!
I chyba dlatego- najtrudniejsze do przyjęcia. Kiedy już nie ma żadnych „Żydów” tylko –jeden za drugim, człowiek, człowiek, człowiek. Tak jak ci z Brańska Podlaskiego, tłuczeni kamieniami, kłonicami i drągami 23 sierpnia 1937 roku przez wyznawców wielkiej Polski narodowej:
Jacha Pytlakówna, lat 17: wybite oko, naderwana powieka, wylew krwi, wstrząs mózgu; Mejer Brener, lat 41: liczne rany na całym ciele; Chaim Hersz Majke , lat 70: ciężka rana głowy; Berek Szulman, lat 50: ciężka rana głowy; Bejla Smurżyńska, lat 40: ciężka rana głowy; Chasia Wrona, lat 60: złamana ręka; Jechanon Bergerman, lat 40: ciężka rana głowy; Rachela Płotnicka, lat 40: obrażenia całego ciała; Rywka Miedzwiedziowa, lat 75: ciężko ranna w ramię; Alter Braude, lat 70: ciężka rana głowy; Dwojra Saszynówna, lat 17: rana głowy; Motel Szczupakiewicz, lat 42: rana cięta głowy; Chaja Hinda Szczupakiewiczowa, lat 70: rany tłuczone na całym ciele; Brajdlna Kapłanowa, lat 40: rany ręki; Perla Kusarska, lat 47: rany tłuczone ręki; Mordka Truś, lat 74: rany cięte głowy; Brajndla Zelcerowa, lat 40: rana głowy; Abram Jaskółka, lat 40: rany cięte prawego ramienia; Nacha Rypko, lat 20: rany tłuczone głowy; Gutman Przedmiejski, lat 90: rany głowy; Jakub Man, lat 55: ogólny paraliż na tle wstrząsu nerwowego.
Ostatecznie, żydowscy mieszkańcy Brańska zostali zamordowani w listopadzie 1942 roku. Kto ich zabijał?
Co się stanie, gdy zaczniemy mówić o przeszłości-nie o takiej, jaką chcielibyśmy mieć, ale o tej, która BYŁA?
DLACZEGO umierali z głodu ludzie w małych gettach, które nawet nie były otoczone sznurkiem od reszty miasteczka??
Dlaczego w gettach wyjedzone były nawet chwasty rosnące na podwórkach, a obok na polach trwały żniwa? W sadach dojrzewały owoce, ale w gettach nie było nic, bo żydowskie dzieciaki objadły zielone jabłka gdy tylko było je widać? W czasie wykopków-fury ziemniaków jechały do gospodarstw, a w getcie szukano obierek-żeby ugotować zupę?
Bo skończyły się pieniądze. Bo nie było już czego wymienić na mąkę, na ziemniaki, buraki, cebulę.
Bo skończyły się pieniądze, a INNEJ waluty nie było. Nie było miłości, współczucia. Nie było człowieka.
Więc teraz, całkiem poważnie proponuję- przejście do następnego etapu. Do uświadomienia sobie- że to nie jacyś „oni”, że „to nie my!”.
To my.
To ja.
Nie, nie jesteśmy odpowiedzialni za to co robili nasi dziadkowie, rodzice, wujkowie. Co robili przed wojną, w czasie okupacji, po 1944 roku. Czy byli narodowcami, komunistami, katolikami czy ateistami. Czy byli w oenerze czy w ub. Czy aresztowali czy byli aresztowanymi.
Ale to my, i tylko my jesteśmy odpowiedzialni za to- co robimy z tą wiedzą. Czy mamy odwagę zmierzyć się z przeszłością, tą złą, podła, głupią, i żyć uczciwie?
Kategorie: Ciekawe artykuly, Filmy i ksiazki


CUDOWNY ARTYKUL
SAM PRZEZYLEM WOJNE, GETTO 3-Y LATA W WYKOPANEJ „KOMNACIE” BEZ OGLADANIA JEDNEGO JEDYNEGO DNIA 3-Y LETNIA NOC. TERAZ MAM 85LAT
RODZICE ZAMORDOWANI PRZEZ POLAKOW 1945 R. PRZEZ „ZOLNIERZY WYKLETYCH”
GOSPODYNI U KTOREJE UKRYWALEM JOZEFA GIBES ZOSTALA POSMIERTNIE ROZSTRZELANA TEZ PRZEZ „ZOLNIERZY WYKLETYCH” W 1945 R. ZA PRZECHOWANIE ZYDOW
CUDOWNY ARTYKOL WDLUG MNIE CZLOWIEKA WIEKOWEGO KTOREMU TYLKO WIEKA BRAK- KAZDE SLOWO JEST CZYSTA PRAWDA, WIELKIE DZIEKI CI ZA TO, JESTES DZIELNA, MADROA I ODWAZNA KOBIETA, U MNIE MASZ NAJWYZSZA OCENE
LUDZKIEJ SYMPATI I SZACUNKU
ADOLF KUNSTLICH ( U-UMLAUT)
WIELKIE DZIEKI CI I UKLONY ZA TO CO NAPISALAS
Nikt nie ma zalu, ze Polacy nie pomagali, wielu natomiast ma bezkresny zal za bezposrednie mordowanie, gwalty, grabienie, kradzieze, a takze powodowanie morderstw na Zydach poprzez donosicielstwo (czesto na ochotnika, dla przyjemnosci, bez zaplaty). Szacunki tak zamordowanych Zydow przez Polakow siegaja setek tysiecy i nie zdziwilbym sie, ze kiedys historycy dolicza sie ok. miliona ofiar zydowsich, z winy Polakow. W Auschwitz, przez Niemcow, tez wymordowano ok. miliona Zydow.
Z calym szacunkiem do dobrych zamiarow i jej goracej glowy, pani Klys zapomniala ze za pomoc Zydom grozila kara smierci. Ja osobiscie mialabym wahania czy ryzykowac zycie moje i moich dzieci aby dac jesc glodujacym w gettcie, i sie tego nie wstydze. Boharerstwo jest opcjonalne, niech sie wstydza ci ktorzy mogli cos zrobic a nie zrobili.
Raz jeszcze wielkie podziekowania Pani Annie Karolinie Klys za powyzszy artykul przede wszystkim…wiele wnioskow plynie z niego i mam nadzieje, ze zaowocuja.